Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura RECENZJA MANGI COWBOY BEBOP

gildia.pl

29.12.2013 | 23:39
Autor: Jarosław Drożdżewski

Włączamy jazz, otwieramy mangę i przenosimy się w świat Bebopa. Wiecie już o jakim tytule piszemy?

Ponad dziesięć lat temu telewizyjna stacja Hyper wyemitowała na swojej antenie japońską serię anime "Cowboy Bebop". Seria z miejsca osiągnęła status niemal kultowej, i z każdej strony słychać było zachwyty nad nią. Niejako na fali jej popularności postanowiono stworzyć również mangę o tym samym tytule, opowiadającą o losach załogi statku kosmicznego Bebop.

Ogromną zaletą serialu była ścieżka dźwiękowa, której siłą rzeczy nie dało się zaprezentować na kartach mangi. To spory minus, ale trudno mieć do kogoś pretensję. Inną kwestią jest natomiast to, że w mandze bardzo niewiele jest kosmosu i wszystkiego co z nim związane w, jak by nie było, space westernie. Sam autor rysunków do tej mangi (Yutaka Nanten) przyznaje, że nie ma wielkiego talentu do rysowania kosmicznych pojazdów i tym podobnych rzeczy. Zresztą jeśli wierzyć dodatkom na końcu każdego tomu, to mangaka miał współpracowników, którzy rysowali to za niego.

Czy jest więc coś co manga "Cowboy Bebop" może zaoferować czytelnikom i miłośnikom anime? Zdecydowanie tak. To nadal jest przyjemna rozrywka i nowe przygody Spike'a i spółki. Dla fanów serialu pozycja obowiązkowa i manga, do której nie trzeba namawiać, a co z resztą?

Źródło: jpf.com.pl

Kilka słów na temat ogólnego zarysu fabuły. Akcja rozgrywa się w latach 70-tych XXI wieku. Po katastrofie, która miała miejsce w 2021 roku, kiedy to odłamki księżyca zabiły ogromną rzeszę ludzi, ci którzy przeżyli zmuszeni zostali do przeniesienia się na inne planety, bądź zamieszkania pod ziemią. Ogólnie panujący chaos sprzyja rozwijaniu się przestępczości, a lekarstwem na to mają być łowcy nagród, polujący na przestępców. Kowboje, bo tak nazywa się łowców głów, to właśnie bohaterzy naszej mangi. Niestety ze stron komiksu nie dowiemy się nic więcej o załodze Bebopa. Manga jest za krótka na prezentację historii i miejsc, w których dzieje się akcja, w związku z czym przewagę mają osoby, które wcześniej zapoznają się z wersją animowaną, Ci, którzy takiej okazji nie mieli, nie dowiedzą się za wiele o losach bohaterów, ani tego skąd się w ogóle wzięli. To niewielka wada, która jednak nie przeszkadza w odbiorze i zrozumieniu całości.

Trzy tomy mangi nie są ze sobą, bowiem powiązane żadną osią fabuły. Kolejne części podzielone są na rozdziały – z tytułami po angielsku – tworzące zlepek luźnych historii. Nasza czwórka bohaterów (Spike, Jet, Faye i Ed, która jest kobietą) jako Kowboje polują na osoby, za które wyznaczona jest nagroda. Wątek znany z westernów sprawdza się tu świetnie. Raz polują oni na hakera, raz przeciwnikiem jest były partner Jet'a z policyjnej jednostki, a innym razem więzień, który okazuje się...transwestytą. Przyznać trzeba, że wachlarz przeciwników jest naprawdę szeroki. Warto dodać, że zdarza się, że polują oni na...samych siebie, a skrupuły wyciszane są liczbą wolongów (miejscowa waluta). Duża zaletą jest wszechobecny w mandze humor. Czytając kolejne rozdziały dostaniemy świetną rozrywkę, w której sensacja łączy się z wątkami humorystycznymi, dając nam całkiem przyjemną mieszankę.

Kreska mangaki jest bardzo przyzwoita. W niektórych momentach przypomina ona tę znaną z mangi "Fullmetal Alchemist", co z pewnością jest zaletą. Rysownik świetnie radzi sobie z dynamicznymi kadrami, które są bardzo efektowne i, na które patrzy się z ogromna przyjemnością. Równie dobrze Yutaka Nanten radzi sobie z prezentowaniem emocji, wypisanych na twarzach. Jak już wspomniałem brakuje nieco klimatu kosmosu. Te elementy, które widzimy, są dziełem współpracownika rysownika  i przyznać trzeba, że dobrał on sobie naprawdę dobry skład do pomocy.

Źródło: jpf.com.pl

Podczas lektury mangi zauważyłem jeden drobiazg, a mianowicie dymki dialogowe często umieszczone są w kadrze dość przypadkowo. Zdarza się, że niekiedy chwilę trzeba się zastanowić kto wypowiada daną kwestię. Dziwna sprawa, bo spotykam się z czymś takim po raz pierwszy. Poza tym jakość wydania jest bardzo przyzwoita i to pomimo upływu kilku lat od jej wydania na polskim rynku. Format, który wykorzystało wydawnictwo znane jest wszystkim czytelnikom mang z J.P.F. Niewielki, kieszonkowy tomik, z którego obecnie jakby się nieco wycofywano (przynajmniej przy tytułach przeznaczonych dla starszych czytelników) jest dość wygodny z jednym „ale”. Nie wiem czy to kwestia mojego egzemplarza czy w każdym tak jest, ale są strony, które nawet po całkowitym rozłożeniu, ciężko odczytać. Tak jakby manga została źle docięta i sklejona. Na szczęście defekt ten występuje tylko na kilku pierwszych stronach. Od drugiego tomu, manga oprawiona jest w dodatkową obwolutę. Warto wspomnieć, że tomy są bardzo dobrze sklejone, nic się nie rozpada, nawet po tym jak rozłoży się ją do samego końca. Na końcu każdego tomu, widzimy historię (w tzw. "super deformed"), pracy nad mangą widzianą oczami twórcy. Stąd dowiadujemy się właśnie m.in. o współpracownikach mangaki.

Podsumowując – główną grupą odbiorców są na pewno ci, którzy mieli okazję śledzić losy bohaterów anime. Bez trudu odnajdą się oni w świecie kosmicznych kowbojów, a postacie znane z ekranów telewizora nie będą miały dla nich żadnych tajemnic. Ci, którzy anime nie widzieli mogą być nieco zagubieni, ale i z drugiej strony luźne historie, z których składają się trzy tomy dadzą szansę dobrze się bawić także im. W moim przekonaniu jest jednak jeszcze jedna, trzecia droga, która warto podążyć. Przed lekturą mangi, obejrzeć po prostu animowane przygody Spike'a,a  dopiero później zasiąść do lektury. Tytuł jest naprawdę warty poświęcenia czasu na obejrzenie tych 26 odcinków, i śmiało mogę napisać, że później przeczytanie mangi będzie dla Was ogromną przyjemnością. W końcu dla miłośników japońskiej animacji i komiksu powodem do wstydu jest brak znajomości kultowego już tytułu. Warto więc sięgnąć po lekturę starszego tytułu tym bardziej, ze jest on wciąż dostępny w sklepach internetowych.

I tylko tej ścieżki dzwiekkowej żal...

Cowboy Bebop #1,2,3

Scenariusz: Hajime Yadate
Rysunek: Yutaka Nanten
Tłumaczenie: Rafał "Kabura" Rzepka
Wydawnictwo: JPF - Japonica Polonica Fantastica
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Wydawnictwu J.P.F. dziękujemy za udostepnienie egzemplarza do recenzji.

SYLWETKA AUTORA

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy