Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Polityka LISTOPADOWY KOMENTARZ POLITYCZNY

Wyspy Senkaku/Diaoyu, AP

03.12.2013 | 20:00
Autor: Krystian Karolak

Listopad stanie się znany w Japonii z powodu kolejnej afery korupcyjnej, powołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego, problemów ze spornymi wyspami, reformy podręczników czy nowego burmistrza Fukushimy.

Ktokolwiek wiedział, ktokolwiek wie o korupcyjnej aferze

We wtorek 12 listopada aresztowano sześć osób powiązanych bezpośrednio z posłem Izby Reprezentantów (izby niższej japońskiego parlamentu) Takeshi Tokudą, synem Torao Tokudy, właściciela korporacji medycznej Tokushukai. Prokuratura z okręgu tokijskiego postawiła im zarzuty defraudacji blisko 150 mln jenów (ok. 4,5 mln złotych), wręczonych członkom sztabu wyborczego za ich usługi podczas wyborów w grudniu 2012 roku. Z powodu złego stanu zdrowia, Torao Tokuda, główny podejrzany w tej aferze, nie został wezwany na przesłuchanie. Jego syn złożył rezygnację z członkostwa w Partii Liberalno-Demokratycznej i niebawem ma być podjęta decyzja o jego losie w Izbie Radców (izba wyższa japońskiego parlamentu). Na tym jednak sprawa nielegalnych wpłat się nie skończyła. W zeszłym tygodniu oskarżono również Naokiego Inose, obecnego burmistrza Tokio, który na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej przyznał dziennikarzom, iż pożyczył od Tokushukai 50 mln jenów (ok. 1,5 mln złotych). Według jego słów miała to być pożyczka na spłacenie prywatnych długów, jednak najważniejsze media krajowe sugerują przyjęcie tej sumy i przeznaczenie jej na sfinansowanie kampanii wyborczej z 2012 roku. Choć burmistrz ujawnił później dokument potwierdzający jego wersję wydarzeń, do dyskusji włączył się przewodniczący grupy radykalnej prawicy Issuikai, Mitsuhiro Kimura, który zaaranżował spotkanie Tokudy z Inose i ujawnił nowe fakty w tej sprawie. Będąc świadkiem ich rozmowy dowiedział się, że pieniądze mają być potraktowane jako osobista pożyczka, choć w rzeczywistości chciano sfinansować nimi kampanię Naokiego Inose i co ważne, planowano przeznaczyć dwukrotnie większą sumę niż tą która została przekazana. Na nadzwyczajnej sesja parlamentu, która ma się odbyć w połowie grudnia, burmistrzowi zadane zostaną pytania o udział w aferze. W ten piątek wyraził on szczerą skruchę i przeprosił za ten skandal całą radę miasta. Nie jest to pierwsza tego typu afera korupcyjna w Japonii. Politycy japońscy w przeszłości wplątani byli w różne skandale jak np.: przyjęcie łapówki przez ówczesnego premiera Kakuei Tanakę w związku ze skandalem Lockheed (1976 rok), skandal korupcyjny w którym uczestniczyli m.in. dwaj byli premierzy, Noboru Takeshita i Yasuhiro Nakasone (1988 rok), czy udział polityka PLD Kanemaru Shina w aferze Sagawa Kyūbin (1993 rok). Ostatni z wymienionych skandali został szczególnie zapamiętany. Wypełnione sztabkami złota koszyki stały się punktem zapalnym protestu społecznego i symbolem korupcji, który doprowadził elektorat wyborczy do zniechęcenia polityką.

Kłopotliwe ustawy

W wyniku głosowania w Izbie Radców doszło do przyjęcia ustawy o powołaniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Organ ten ma za zadanie wzmocnić pozycję premiera w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa w obliczu problemów jakie pojawiają się w relacjach z sąsiadami. Przyjęto również rezolucję, w myśl której zapisy tematów poruszanych na zebraniu tego organu będą mogły być upublicznione w przypadku, gdy informacje poruszane podczas ich trwania nie będą naruszały bezpieczeństwa narodowego. Jednak wraz z ustanowieniem nowego organu, postanowiono rozpocząć pracę nad ustawą dotyczącą tajemnicy państwowej, a więc informacji, które mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa oraz obywateli. Partia Liberalno-Demokratyczna utworzyła 7 listopada listę przykładowych tajemnic, wśród których znajdują się: kody nadawcze, porwania obywateli japońskich przez Koreę Północną, czy wiadomości o działaniach terrorystów przekazywane przez obce wywiady. Choć społeczeństwo było informowane o zakresie definiowania i klasyfikowania tajemnic, nie zapobiegło to protestom oraz niepokojom o cenzurowanie lub uniemożliwianie pracy dziennikarzom starającym się rzetelnie przedstawić określone wydarzenia. Do jednego z takich protestów doszło 21 listopada, kiedy w Tokio swoje niezadowolenie manifestowało tysiące osób, obawiających się choćby zatajenia szczegółów, dotyczących kryzysu wokół elektrowni atomowej Fukushima Daiichi. Krytycy tej ustawy podkreślają również możliwość dokonywania manipulacji przez ministrów oraz szefów agencji rządowych ze względu na zbyt szeroką i mało precyzyjną definicją pojęcia „tajemnica”. Ich zdania nie zmieniły także słowa premiera, który obiecał poddanie ustawy "wielowarstwowemu" oglądowi, zaprzeczając opinii opozycji, jakoby przyjęcie jej było samowolne.

Problematyczne wyspy bardziej niebezpieczne

O powrocie problemu spornych wysp informowaliśmy już wielokrotnie w naszych newsach czy prasówce, lecz w listopadzie owa kwestia wkroczyła na zupełnie inny poziom. Wszystko zmieniło się wraz z ustanowieniem przez rząd Chińskiej Republiki Ludowej Powietrznej Strefy Identyfikacyjnej (PSI) obejmującej Morze Wschodniochińskie, a w szczególności sporne wyspy Senkaku/Diaoyu. Powodem podjęcia takiego kroku przez władze chińskie, jest „ochrona przed potencjalnym zagrożeniem” oraz konieczność „monitorowania, kontroli, identyfikacji i reagowania” na wszelkie działania mogące narazić na niebezpieczeństwo państwo wraz z jego obywatelami. Choć Chiny argumentują swe stanowisko powszechnością stosowania tej praktyki przez wszystkie państwa, przebieg granicy strefy wzbudził głosy niezadowolenia zarówno wśród Japończyków, jak i Koreańczyków, z powodu kolidowania z ich własnymi. Obydwa rządy wspólnie uznały, iż działania sąsiadów są niebezpieczne i mogą doprowadzić do eskalacji problemu. W poniedziałek 23 listopada doszło do nieoczekiwanej reakcji rządu Stanów Zjednoczonych, który postanowił wysłać w pobliże wysp Senkaku/Diaoyu dwa bombowce B-52s. Krok ten jednak nie sprowokował reakcji lotnictwa chińskiego, a w oświadczeniu wydanym przez Biały Dom podkreślono duże znaczenie jakie administracja prezydenta Baracka Obamy przywiązuje do Azji (strategia "pivot to Asia") oraz zobowiązań wobec sojuszników, zwłaszcza Japonii. Zapowiedziana została również wizyta wiceprezydenta USA Johna Bidena w Chinach, w trakcie której zamierza on przedyskutować wprowadzenie strefy identyfikacyjnej z tamtejszymi przywódcami. Wiceprezydent zamierza również odwiedzić inne kraje azjatyckie. W ubiegłą środę, Japonia i Korea Południowa postanowiły powtórzyć posunięcie zachodniego sojusznika, wysyłając w pobliże wysp spornych własne samoloty oraz okręty straży przybrzeżnej. Premier Japonii zapowiedział z kolei zastosowanie wyważonej i odpowidzialnej reakcji wobec zaistniałego problemu. Można spodziewać się, iż kwestia spornych wysp będzie nadal pojawiać się na pierwszych stronach gazet na całym świecie, zaś rosnące zaangażowanie w to Stanów Zjednoczonych może przyczynić się do eskalacji incydentu dotychczas postrzeganego jako regionalny.

Nowe podręczniki ze starymi problemami

Po raz kolejny w japońskiej polityce powróciła sprawa kontrowersyjnych podręczników do historii oraz geografii. Selekcja podręczników, bo o niej mowa oraz wszelkie zmiany w ich treści, mają zostać wprowadzone wraz z rozpoczęciem roku szkolnego w liceum, czyli w lutym 2014 roku. Nowe wytyczne mają dotyczyć wprowadzenia „samokrytycznego” oglądu historii oraz zwiększenia ducha patriotyzmu i poszanowania własnej tradycji wśród młodzieży. Ponadto mają zostać tam zawarte informacje bardzo wrażliwe w polityce zagranicznej, a zwłaszcza w relacjach z Koreą Południową i Chinami. Chodzi tu nie tylko o ostatnie problemy wokół spornych wysp, lecz także negowanie przez rząd japoński masakry w Nankinie w 1937 roku, kwestii koreańskich i chińskich kobiet, które wbrew swej woli świadczyły usługi seksualne żołnierzom japońskim podczas II wojny światowej, czy kontrowersje związane z wykorzystywaniem symboliki z okresu imperializmu japońskiego. Nie jest to do końca coś nowego w japońskiej polityce. Od jakiegoś czasu bowiem, historia staje się narzędziem grup nacjonalistycznych, które manipulują nią w celu uświadomienia społeczeństwu japońskiemu wielkości swojego kraju. Nie jest to temat świeży, lecz pojawiający się od przeszło kilkudziesięciu lat, w czasie któych sukcesywnie dąży się do wymazania lub zanegowania zbrodni dokonanych przed oraz w trakcie trwania II wojny światowej przez Cesarstwo Japońskie. Rezultatem takich działań były protesty antyjapońskie w Chinach i Korei Południowej (do największego doszło wiosną 2005 roku) oraz pogorszenie wzajemnych relacji Japonii ze wspomnianymi państwami sąsiedzkimi. Nie wiadomo jak długo ów problem będzie się ciągnął oraz czy kwestia celowej manipulacji historią będzie należycie rozwiązana.

Niezależny zwycięzca z Fukushimy

Do niezwykłego wydarzenia doszło w mieście Fukushima, gdzie 17 listopada odbyły się wybory, w których kandydaci walczyli o stanowisko burmistrza. Po podliczeniu wszystkich głosów, okazało się, że zwycięstwo przypadło niezależnemu kandydatowi Kaoru Kobayashiemu, który zdeklasował konkurencję otrzymując ponad 72 tys. głosów. Jego oponentami byli dotychczasowy burmistrz Takanori Seto wspierany przez Partię Liberalno-Demokratyczną oraz Yutaka Yamada występujący z ramienia Japońskiej Partii Komunistycznej. Zgromadzili oni odpowiednio około 33 tys. i 7,5 tys. głosów. Frekwencja, jak wynika z informacji podanej przez agencję Kyodo News, wyniosła 49,1%, czyli o niecałe 11 punktów procentowych więcej niż w poprzednich wyborach, które odbyły się w 2009 roku. Było to czwarte zwycięstwo niezależnego kandydata w tym roku, wcześniej stanowisko burmistrza zapewnili sobie kandydaci z Tomioki, Iwaki i Koriyamy. Źródłem sukcesu nowego burmistrza Fukushimy było kiepskie zarządzanie przez jego poprzednika kryzysem związanym z elektrownią Fukushima Daiichi oraz niewłaściwe składowanie odpadów poddanych napromieniowaniu. W swojej kampanii doskonale wykorzystał swoje znajomości oraz media społecznościowe takie jak Facebook czy YouTube, które prowadzili jego sympatycy, zamieszczając na nich materiały kompromitujące i demaskujące działanie ówczesnych władz miasta. Co ciekawe, po rewizji „Ustawy o Wyborze na Stanowisko Publiczne”, a konkretniej zniesieniu zakazu promowania kandydatów w Internecie, media społecznościowe oraz blogi stały się wyjątkowo popularnym środkiem przekazu. Z większym lub mniejszym skutkiem korzysta z nich obecnie chociażby premier Japonii Shinzō Abe czy burmistrz Osaki Tōru Hashimoto.

ŹRÓDŁA

China Daily
The Japan Times
Japan Daily Press
Asahi Shimbun
Mainichi Shimbun
Japan Today
The Japan Times
The Japan Times
Mainichi Shimbun
The Japan News
Mainichi Shimbun
The Japan Times
Asahi Shimbun
Reuters
Japan Today
News on Japan
Japan Today
Japan Today
Japan Daily Press
News on Japan
Mainichi Shimbun

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Abe   obronność   prawo   Fukushima   dyplomacja   USA   Korea   stosunki międzynarodowe   Chiny   edukacja   kontrowersje   skandale  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy