Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo LOVE HOTEL, CZYLI MIŁOŚĆ PO JAPOŃSKU

Trip Advisor

14.02.2014 | 07:33
Autor: Agata Strójwąs

Czym naprawdę jest love hotel i czy hotele miłości rzeczywiście mają coś wspólnego z miłością?

Love hotels

Hoteli miłości, czyli po japońsku rabu hoteru (rabuho), jest obecnie w Japonii około 37 000, a liczbę ich klientów szacuje się na 500 milionów rocznie. Miejsca te, często brane są przez turystów za domy publiczne, są jednak typowymi hotelami „na godziny”. Spotykają się w nich zakochane pary, sypiają turyści, choć nie brakuje również prostytutek i ich klientów.  Misją love hotelu jest stworzenie przestrzeni, gdzie spełniają się erotyczne pragnienia. Według różnych źródeł, mniej więcej 50% stosunków seksualnych w Japonii ma miejsce właśnie w takowych przybytkach. Szczególnie z tego rodzaju miejsc słynącym regionem jest tokijska dzielnica Shibuya, zwana także „love hotel hill”.

W Japonii wiele rzeczy i zjawisk jest całkowicie unikatowych, charakterystycznych dla tego  kraju; jedną z najciekawszych są właśnie wyżej wspomniane hotele miłości. Love hotel mogą na przykład nie mieć okien, albo mieć tak ukryte wejścia, by zapewnić odwiedzającym jak najwięcej intymności. Jak więc je znaleźć? Z pewnością pomogą interaktywne mapy miast, z podziałem na dzielnice i z wyszczególnieniem najciekawszych hoteli. Albo specjalne, książkowe podręczniki.  Po zmroku szukajcie po prostu neonów czy dwuznacznych nazw typu Fashion hotel, Boutque hotel, Peach hotel… Kolejną wskazówką może być odmienna, od typowo japońskich budynków, architektura. Za rogiem możecie natknąć się na budynek rodem z Paryża, a już ulicę dalej ujrzeć zamek w średniowiecznym stylu. Niektóre hotele miłości potrafią wyglądać naprawdę spektakularnie. Ostatecznie można również zauważyć cennik, znajdujący się na drzwiach. Stawki podane są za całą noc bądź za dwu- lub trzygodzinny „wypoczynek”. Każdy jednak wie, co pod słowem „wypoczynek” się kryje. Ceny wahają się od około 180 złotych za noc w dzień powszedni, po 300 złotych za noc w czasie weekendu, jednak hotele te istnieją głównie w celu wynajmowania pokoi na godziny. Cennik zależy również od dzielnicy oraz standardu. Poza tym znaczenie ma pora przybycia - wynajmując pokój w nocy płaci się więcej.

Dlaczego love hotel są tak popularne właśnie w Japonii? Spowodowane jest to małymi powierzchniami mieszkaniwoymii, w związku z którymi młodzi często nie mają miejsc adekwatnych do intymnych spotkań. Dodatkowo często dzielą małe pomieszczenia mieszkalne ze swoimi rodzicami aż do 30-stego roku życia, co tyczy się także małżeństw. W związku z tym potencjalną klientelą rabu hoteru są dwa pokolenia: młodych i ich rodziców. Luksusem, który często możliwy jest tylko w hotelu, jest na przykład wygodna wanna do dyspozycji. Z powodu metrażu mieszkań niewielu posiada ją w swoim własnym domu, a jeszcze niedawno Japończycy korzystać musieli z łaźni publicznych które, jak wiadomo, nie sprzyjają atmosferze intymności. Kolejnym czynnikiem jest narodowa powściągliwość Japończyków. Źle widziane jest całowanie się na ulicy czy w metrze, a nawet siadanie sobie na kolanach. W tej mieszance ukrywanej namiętności i roznegliżowanych reklam na billboardach, hotel miłości stanowi idealne miejsce na spotkanie dla pary, która szuka fizycznej bliskości bez wścibskich spojrzeń innych osób.

Od herbaciarni, do…

Geneza owych przybytków rozkoszy wywodzi się z herbaciarni, niegdyś miejsc spotkań prostytutek i ich klientów, a także „zwykłych” kochanków. W dużych miastach, takich jak Tokio, hotele znajdują się przy każdej większej stacji kolejowej. Szczyt popularności osiągnęły w latach 60-70. XX wieku, jednak w Kraju Kwitnącej Wiśni pojawiły się już przed wojną, na której czas część z nich została zamknięta. Szczególny wpływ na ich rozwój miała również ustawa przeciw prostytucji z 1958 roku. Inne źródła mówią, że era hoteli miłości zaczęła się w Osace, dopiero w roku 1968. Aktualnie większość gości to po prostu pary kochanków, w związkach „legalnych” bądź ukrywających się.

Nie zmieniło się to, że nazwy love hotel próbuje się unikać, zastępując ją na przykład nazwą typu boutique hotel - tak jest bardziej elegancko, a słowa brzmią bardziej zachodnio. Pierwszy „zachodni” love hotel powstał jednak dopiero w roku 1973 roku, kiedy to Japończycy, na fali wzrostu gospodarczego i coraz częstszych podróży do USA oraz Europy, zapragnęli miejsc „zachodnich” na terenie swojego kraju. Pierwszym takim miejscem był Meguro Emperor, przypominający z zewnątrz zamek. Ponieważ takich hoteli nie można było w owym czasie reklamować- zwracająca na siebie uwagę fasada zewnętrzna miała za zadanie przyciągać wzrok przechodniów. Zaczęła się więc era hoteli stylizowanych na statki, zamki, a nawet kościoły. Oczywiście przyozdobionych, z biegiem lat, wieloma kolorowymi neonami. W latach 90. love hotele zaczęto reklamować w nocnych programach oraz czasopismach dla mężczyzn w średnim wieku.

Love hotel w stylu nowojorskim, Źródło: Kotaku

Hotele bez obsługi

W wielu hotelach miłości w ogóle nie ma recepcji. Klient wybiera pokój na ekranie i płaci za niego sam, za pomocą automatu postawionego przed wejściem. Jeśli dany pokój nie ma podświetlonej miniaturki oznacza to, że jest zajęty. Klucz może wypaść z automatu, może go również podać ręka wynurzająca się zza kontuaru. Wnętrza pokoi mogą wyglądać całkiem zwyczajnie - ogromne łóżko dla pary, duża plazma i zestaw do karaoke (w końcu jesteśmy w Japonii!), ale w większości przypadków pokoje w ofercie są znacznie bardziej… ciekawe. Hotele mogą być w całości zaprojektowane w określonym stylu, widocznym zarówno z zewnątrz, jak i od środka - na przykład różowy świat Hello Kitty. Istnieją hotele amerykańskie, stylizowane na sale tortur, słodkie i niewinne z karuzelami w środku czy też pełne akcesoriów w klimacie sado-maso. W środku każdego pokoju znajduje się, prócz klasycznego wyposażenia, cały wachlarz udogodnień i gadżetów. Od tych erotycznych (automaty z wibratorami, wypożyczalnie strojów pokojówek i niewolnic itd.), po fotele z masażerami, jacuzzi, solarium, konsole Play Station, a nawet wesołe miasteczko w wersji mini. Także detale, takie jak światło, ustawić można w kilku wariantach intensywności i kolorystycznych. Tak więc w średniej cenie wybrać można co tylko chcemy, od pokoju Kopciuszka, po mroczną salę tortur - fantazja Japończyków nie zna w tym temacie granic. Nie dziwi pokój stylizowany na pokład samolotu (z uniformem stewardessy gratis), klasę w szkole czy nawet gabinet ginekologiczny. Można także po prostu zasnąć patrząc w rozgwieżdżone niebo, wyświetlające się na suficie. Mówiąc o wnętrzach pokoi należy również dodać, ze są one wyjątkowo czyste i odświeżone - Japończycy wyjątkowo o ten aspekt dbają.


Elektroniczna recepcja w jednym z hoteli. Źródło: Rurousha

Nowe trendy

Miejsca, jakimi są hotele miłości, nie jawiły się jako specjalnie przyjemne i dostępne dla kobiet, co ostatnio uległo zmianie. Aktualnie era tego rodzaju miejsc świeci pełnym blaskiem, zachęcając ogromne rzesze Japończyków (i nie tylko), do odwiedzania ich jak najczęściej. Wpłynęło na to uproszczenie ich wyglądu w latach 80. XX wieku oraz dodanie sprzętów rozrywkowych, takich jak karaoke. Prócz tego, miejsca te zaczęły ze sobą rywalizować, stale polepszając jakość świadczonych usług. Stały się przystępniejsze dla kobiet i tym samym zyskały na popularności - okazało się bowiem, że aż w 90% to właśnie kobieta decyduje, który hotel i o jakim standardzie zostanie przez parę wybrany. Co więcej, idąc za ciosem, wiele love hoteli stworzyło jednodniowe oferty dla przybywających samotnie kobiet, które mają ochotę odpocząć. Skorzystać one mogą z dobroci medycyny estetycznej czy zjeść przy okazji specjalnie dla nich przygotowany posiłek.

Podsumowując, hotele miłości służą wszystkim. Od zakochanych par, przez biznesmenów w delegacji szukających rozrywki, aż po pijanych turystów zatrzymujących się na sen po kilkugodzinnej imprezie. W jakim kierunku podążają właściciele? Dzisiaj modne są dodatki typu SPA z gorącymi kamieniami, jutro modne może być coś całkiem innego. Wszystko zależne jest od wymagań klientów, a jak wiadomo, te zmieniają się permanentnie. Gra jest warta świeczki. Biznes ten generuje bowiem ponad 120 miliardów złotych rocznie, dwukrotnie więcej niż rynek anime. Trzeba trzymać rękę na pulsie, a Japończycy na pewno wymyślą coś nowego, żeby Was zaskoczyć.

Światła w love hotelu. Źródło: Kotaku

ŹRÓDŁA

Architekci Podróży
Kotaku
Nippon
Japan's love hotels
The Sydney Morcing Herald
Trekity
Wysokie Obcasy

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

ciekawostka   Tokio   rozrywka   kontrowersje  

NASZE ARTYKUŁY

Różne oblicza Tennōji

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy