Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo メリークリスマス MERRY CHRISTMAS!

Yoshihiroseika

20.12.2013 | 21:20

Skąd w Japonii wzięły się bożonarodzeniowe tradycje i czy mają one coś wspólnego ze świętami, które my znamy?

Przed Wami esej wyróżniony w tegorocznej edycji konkrsu na esej o Japonii, który zorganizowaliśmy wspólnie z magazynem "Torii". Jego Autorką jest Karolina Białecka.

Mówienie o tradycjach Bożego Narodzenia w kontekście Japonii może wydawać się dziwne, prawda? To tak, jakbyśmy mieli przygotować wspaniałą, nastrajającą, pełną uczuć przemowę o Halloween w Polsce. PO CO? O czym tu mówić? Przecież Japonia ma wiele niesamowitych tradycji, którymi może się szczycić, długą historię, swoisty klimat – kto był ten wie, ja jeszcze nie wiem w takim razie, ale tak właśnie mi się wydaje. Chciałoby się powiedzieć „nie” przejmowaniu zachodnich zwyczajów, które raczej nie wnoszą nic do miejscowych i ogólnokrajowych tradycji. Ale przecież my również celebrujemy wiele świąt, które nie są głęboko zakorzenione, a mimo tego obchodzenie ich sprawia nam jakąś małą przyjemność i satysfakcję, że jednak aż tak zacofani w porównaniu z tym zachodem, to nie jesteśmy!

Zacznijmy od historii. Jeśli chodzi o Japonię, dwa główne systemy czy też wierzenia mają tyle samo zwolenników, co przeciwników. Religia jest tu raczej kwestią sporną. Japonia bardzo głęboko ma zakorzenione wierzenia shintoistyczne, które czasem nazywa się religią, czasem nie. Jest to system wierzeń czy też religia oparta na mitologii japońskiej charakteryzująca się politeizmem, czyli wiarą w bogów, bożków pod różnymi postaciami, ich powstanie i moce sprawcze. Przez świątynie shinto jest organizowanych wiele tzw. omatsuri お祭り czyli festiwali czy też świąt, o zasięgu lokalnym bądź ogólnokrajowym, organizowanych w różnym czasie, w zależności od prefektury. Jest to właśnie jedna z tych tradycji, którymi Japonia może się szczycić. (Polecam się tym zainteresować, fascynujące jest z jaką pasją można świętować kwitnięcie wiśni.)

Kolejno, istotny jest również buddyzm. Przybyły w VIw. z Chin narobił nieco zamieszania wśród ułożonych i oddanych shinto Japończyków. Jak wiadomo, buddyzm nie jest o tyle religią, ile systemem filozoficznym czy też etycznym, tak więc ciężko było w coś wierzyć, prędzej można było coś robić, żeby było dobrze. Obecnie przyjmuje się, że obrządek narodzin i małżeństwa obchodzi się shintoistycznie, a pogrzeb buddystycznie (pożegnanie zmarłego w domu, nocne czuwanie, właściwa ceremonia oraz kremacja). Ok. 90% Japończyków, którzy deklarują się ogólnie jako osoby niereligijne, przyznaje się do praktykowania shinto i buddyzmu jednocześnie. Ok. 70% populacji Japonii jako osoby zdeklarowane wierzące, również jest za jednym lub drugim wyznaniem. Tylko dla niecałego 1% nacji Boże Narodzenie jest świętem religijnym. Więc – skąd te święta?

Otóż dla Japończyków Boże Narodzenie nie różni się niczym od Walentynek czy Halloween. Obchody są oczywiście nieco inne, jednak rzecz w tym, że jest to po prostu kolejne napływowe święto z zachodu, przejęte, ażeby pokazać, że Japonia też jest na czasie i takie modne święto sobie przywłaszczy. Bo przecież na pierwszy rzut oka widać, że coś musi być na rzeczy, skoro ludzie wpadają w świąteczny szał już miesiąc przed czasem, a wszystko jest tak pięknie przystrojone. Święto pojawiło się w Japonii w latach 50, wtedy też któryś ze sklepów wpadł w świąteczny szał do tego stopnia, że w witrynie powiesił św. Mikołaja…na krzyżu. Jak wspomina pewien amerykański pracownik:

Japończycy wiedzieli, że chodzi o "tego gościa z białą brodą w czerwonym stroju" i że jest w tym akcent religijny. W rezultacie ktoś wpadł na pomysł w postaci ukrzyżowanego Świętego Mikołaja na sklepowej wystawie.

Taka anegdota pokazuje, że Japończycy – nie wszyscy, co trzeba mieć na uwadze! – zupełnie nie rozumieją powodu świątecznego nastroju, przywiązania do tradycji i kontynuowania jej, a traktują to jako zimową komercję. Tak więc, od lat 60. w kalendarzu na stałe zagościło wówczas już nieco znane święto.

Na początku spędzano ten czas rodzinnie, w domu, siedząc przy tzw. kotatsu czyli ogrzewanym stoliku wpuszczonym w podłogę. Rodzina zbierała się wokół rozmawiając czy oglądając telewizję. Jednak, jak to się mówi, im dalej w las… Z biegiem czasu istniało coraz mniej domów gromadzących kilkupokoleniowe rodziny. Zaczęto spędzać święta w domu tylko ze względu na dzieci, jednak ci, którzy ich nie mieli, mogli czuć się osamotnieni, dlatego Boże Narodzenie w Japonii przekształcono na swoje ówczesne potrzeby i zaczęto traktować nieco jak odmianę Walentynek. Też jest zimno, też jest śnieg, panuje ogólny „szał” dekoracyjno-zakupowy. Warto również zaznaczyć, że w Japonii Boże Narodzenie nie jest dniem wolnym od pracy, dlatego cała magia zepchnięta jest na godziny popołudniowo-wieczorne.

Boże Narodzenie ewoluowało do tego stopnia, że 24 i 25 grudnia spędza się głównie z ukochaną osobą, dziewczyną czy chłopakiem, żoną czy mężem, kochanką czy kochankiem… Jest to bardzo dobry dzień na wyrażenie swoich uczuć, wyjście na romantyczną kolację do restauracji czy oświadczyny. Gdy kobieta zgadza się na randkę w któryś z tych dni, zaczyna się magia. Należy jednak pamiętać, że myśli tak większość populacji Japonii, więc rezerwacja stolika jest jak najbardziej wskazana.

W czasie trwania Bożego Narodzenia na popularności zyskują też love hotele, czyli takie przybytki oferujące pokoje na godziny. Patrząc z perspektywy oddanego tradycji chrześcijanina, może się to wydawać nieco kontrowersyjne, prawda? Jak dla mnie, jest to jeden z najlepszych przykładów pokazujących dziwność obchodów Bożego Narodzenia w Japonii. W okresie przedświątecznym popularnością cieszą się również portale randkowe. Nasilają wówczas swoją działalność wysyłając na telefony komórkowe ogromną ilość reklam i ofert typu „Samotne Święta?... Pomożemy Ci z przyjemnością...”. Nikt przecież nie chce spędzić świątecznych wieczorów samotnie.

Co więcej, porównanie potraw spożywanych w ciągu świąt też może wywołać ból w sercu. Kiedy to w Polsce wariactwo w kuchni zaczyna się kilka dni przed Wigilią, w Japonii fani nowoczesnego Bożego Narodzenia idą do… KFC. Usłyszałam nawet, że jest to jeden ze świątecznych symboli! Wyliczono, że w czasie świąt, KFC zarabia 20% rocznego przychodu. Można powiedzieć, że w Japonii kurczak jest jak nasz tradycyjny karpik… Są różne teorie, skąd wzięła się ta „tradycja”. Winni temu mogą być Amerykanie, którzy z okazji Święta Dziękczynienia jedzą indyka. Nie jest to mięsko popularne w Japonii, więc naród znalazł sobie substytut. Niemały udział w tym miał sam fast-food, który w latach 70 zdołał przekonać cały naród, że jedzenie kurczaka jest świąteczną tradycją w Stanach Zjednoczonych. Samo logo restauracji ma również świąteczne, biało-czerwone kolory, co pomogło w upowszechnieniu tego mitu.

Poza kontrowersyjnym kurczakiem, dużym powodzeniem cieszą się również tzw. kurisumasu keeki クリスマスケーキ, czyli christmas cake. Są to obrzydliwie słodkie, niezdrowe, całe oblane kremem, lukrem i polewami torty…co w zasadzie nie brzmi tak źle – im słodsze, tym lepsze. Najczęściej przystrojone truskawkami, które tworzą kształty Mikołajów i bałwanków, więc chociaż z zewnątrz całkiem uroczo się prezentują. W związku z christmas cake utarło się pewnie przekonanie, że tak jak po 25.12 ciasto ponoć traci smak, tak kobiety po 25 roku życia tracą ważność. Stąd powiedzenie “Nikt nie chce świątecznego ciasta po dwudziestym piątym”. Na szczęście, już niewielu Japończyków wyznaje ten pogląd. Tak więc, wszystko uroczyście zjadane jest wieczorem, czyli drobna namiastka tradycji jakoś się uchowała.

Jeśli chodzi o prezenty, bo nie oszukujmy się, że większość właśnie na to czeka, pary wręczają sobie „upominki”, np. mężczyźni ofiarowują kobietom biżuterię lub markowe ubrania czy torebki. Dzieci też zostają obdarowane, prezenty kładzie się przy poduszce, czasem w skarpetce, jak to się dzieje w Ameryce. Czymże byłyby święta bez prezentów, wręcz najmłodsze pokolenie myśli, że Gwiazdka to narodziny Świętego Mikołaja, więc prezenty muszą być! Świętują głównie młodzi ludzie i to oni napędzają całą świąteczno-komercyjną machinę kupując prezenty, ozdabiając domy, rezerwując miejsca w restauracjach…no i korzystając z love hoteli, to w końcu też część gospodarki (ponoć największą popularnością cieszy się sieć hoteli Hotel Chapel Christmas).

W czasie świąt ulice, sklepy, witryny są bardzo bogato przystrojone, jednak w związku z tym, że nie ma to wydźwięku religijnego, te ozdoby mogą być bardzo…różne. Na przykład, Mikołaj pływający w akwarium wśród kolorowych rybek. Jednakże Japończycy znani ze swojego kreatywnego myślenia, zapewniają sobie i nam widoki dosłownie zapierające dech w piersiach, takie jak świąteczne iluminacje, dzięki którym całe miasta wyglądają niczym
z bajki (o iluminacjach więcej możecie przeczytać w artykule Joanny Pawłowicz i Katrzyny Kuli tutaj).

W przeciwieństwie do Polaków, którzy choinki trzymają prawie do Wielkanocy, świąteczne szaleństwo w Japonii kończy się wraz z końcem świąt. Wtedy wszystkie światełka, ozdoby, kukiełki i nastroje lądują schowane w kartonie lub w koszu, a płyty z kolędami na dnie szuflady. Czas zrobić miejsce na poważną atmosferę nadejścia Nowego Roku…

ŹRÓDŁA

Zapisy rozmów z Japończykami: Kawaguchi Katsuya (6.12.2012), Akio Iguchi (7.12.2012), Shin Okamoto (2, 6, 10.12.2012), Tomoyuki Onomura (30.11, 9.12.2012)

NASZE ARTYKUŁY

Brzmienie made in Japan

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

KONKURS

Konkurs

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy