Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Język O POCHODZENIU JAPOŃSKIEGO HUMORU SŁÓW KILKA

Katsura Kaishi's Blog

21.02.2014 | 17:12
Autor: Marta Nitecka

Z czego śmieją się Japończycy? Co sprawia, że na ich drobnych azjatyckich twarzach pojawia się promyk radości? Odpowiedzi na powyższe pytania należy szukać już w czasach najdawniejszych.

Utartym, zachodnim schematem postrzegania Japończyków jest to, że zazwyczaj nie pokazują oni zbyt wiele emocji. Jeśli już, śmiech kojarzony jest z nerwowym chichotem, który ma na celu ukryć ich prawdziwe intencje. Pojawia się w stresujących sytuacjach, maskuje zakłopotanie i niezręczność. Dorosły Japończyk powinien być spokojny i opanowany – swoją poważną miną ma prezentować godność i rozwagę.

Nic bardziej mylnego. Wystarczy spędzić krótką chwilę w Kraju Kwitnącej Wiśni bądź zwyczajnie pobyć w towarzystwie kilku Japończyków, aby przekonać się, że jest to naród obdarzony dużym poczuciem humoru i śmiech odgrywa w ich życiu znaczącą rolę.
Japończycy nie popadają w szablonowość, śmieją się dosłownie ze wszystkiego: z bufonady, monologów politycznych, gorzkich absurdów społecznych, codziennych perypetii, a także (i co najważniejsze) z samych siebie.

Problemem okazuje się niekiedy rozumienie specyfiki żartów. Duża ich część opiera się na niuansach językowych, i o ile przeciętny użytkownik języka japońskiego jest w stanie zrozumieć mniej zawiłą konstrukcję żartu, w której pojawia się komiczna sytuacja i związane z nią postaci, tak trudniej jest mu już odnieść się do bardziej zaawansowanych leksykalnie opowiastek. Japońska sztuka udoskonalała się w łączeniu ze sobą słów o podobnym brzmieniu, ale zupełnie różnym znaczeniu. Pierwsze próby takiej twórczości odnaleźć można już w poezji Man'yōshū. Całkowity kunszt – w haiku.

Humorystyczne wzmianki w literaturze japońskiej zawarte są także w mitologii. Susanoo, bóg wiatru i burzy, stał się prowodyrem licznych konfliktów, aż w końcu doprowadził do zamknięcia się obrażonej Amaterasu, władczyni słońca, w grocie. Ta kosmiczna katastrofa, która mogła pogrążyć świat w wiecznych ciemnościach, została na szczęście zażegnana dzięki pomysłowi jednej z bogiń, pyzatej Ame no Uzume – boskiej strojnisi. Wykonała ona, na odwróconym dnem do góry wiadrze, orgiastyczny taniec. Towarzyszące tańcowi okrzyki i śmiechy ośmiu milionów bogów, którzy zgromadzili się na Mlecznej Drodze (zwanej Rzeką Niebios), wywołały w końcu z jaskini zaciekawioną Amaterasu. Bogowie szybko zamknęli głazem wejście do jaskini, aby Świecąca Na Niebie nie mogła tam powrócić. Ciepło i światłość znów zawitały na ziemi.

Analizą ludowego japońskiego humoru zajmował się Kunio Yanagita. W swojej publikacji „Warai no Hongan” (Potrzeba Śmiechu)  próbował udowodnić, że Japończycy są narodem, który śmieje się chętnie i często. Ostatni z zebranych przez niego artykułów „Onna no Egao” (Uśmiech Kobiety) został napisany w 1943 roku, kiedy wzrastały napięcia związane z wybuchem II wojny światowej. Rola kobiety, która wprowadza ład i harmonię w ognisku domowym, była wtedy poważnie zachwiana. Autor powziął sobie za cel podniesienie patriotycznego ducha.

Badania nad reprezentatywnymi utworami dowodzą, że humor japoński tamtego okresu można podzielić na kilka kategorii opowieści: tzw. Pomysłowości przy pracy (Chie no hataraki), grozy (Bakemono banashi), pomocy udzielonej od zwierząt (Dōbutsu no enjo), wioskowych głupców (Oroka Mura banashi) czy  ogólnej przesady i wyolbrzymienia (ōbanashi).

Co jednak z typowymi „gawędziarzami”?

Ludzie zawodowo zajmujący się opowiadaniem dowcipów nazywani są rakugoka, a sztuka opowiadania: rakugo. Uczeni szacują jej powstanie na czasy ok. 400 lat temu, kiedy terytorium Japonii było podzielone na księstwa feudalne, a państwo pogrążone było w nieustających wojnach. Dowódca wojska nie mógł pozwolić sobie na choćby krótką chwilę snu, dlatego towarzyszył mu specjalnie wyznaczony sługa (otogishu), którego zadaniem było zabawianie swego pana humorystycznymi historyjkami.

Wraz z początkiem XVII w. coraz popularniejsze anegdoty zaczęły trafiać do druku.

Około 1670 roku rakugoka to już oficjalnie artysta, który posiada swój kramik na rogu ulicy i kłania się nisko pobliskim przechodniom. Drobna zmiana leży tylko w nazewnictwie: rakugo zastąpiono słowem karukuchi, które znane były odtąd jako „pogawędki”. Monologi te przekazywano następnie z pokolenia na pokolenie i co ciekawe, istnieją w repertuarze po dziś dzień, nieustannie wzbudzając śmiech widowni.

Profesjonalny rakugoka specjalizuje się zazwyczaj w jednym temacie: opowieściach o samurajach, małomiasteczkowych plotkach lub historyjkach o głupim synu czy teściowej.

W XVIII w. popularność rakugo rozprzestrzeniła się od Kioto i Osaki na wschód do Edo (dzisiejszego Tokio). Pierwszy teatr wybudowano w 1687 roku. Nowy rodzaj rozrywki pojawił się jednak dopiero sto lat później, oferując w programie trzy godziny lekkiej komedii.
Obecnie widzami rakugo są zazwyczaj ludzie starsi. Nie znaczy to jednak, że nie interesuje się nim młodzież – trudno znaleźć szkołę, w której nie istnieje amatorski klub oddanych wykonawców.

Jedną z rzeczy, którą w rakugo widzowie lubią najbardziej, to bogata różnorodność słów, których używa się podczas wystąpień. Język japoński jest bogaty w tak samo brzmiące wyrazy. W zależności od zapisu słowo kōkō może np. oznaczać liceum, kopalnię, cnotę synowskiego posłuszeństwa wobec ojca lub piklowane warzywa. Równie ważny jest talent aktorski narratora: opanowanie przez niego dialektów i głosów, mimika twarzy oraz operowanie rekwizytami.

Wiersze i zagadki

Innym typem gry słownej jest senryu – kunszt krótkich, satyrycznych historyjek wyrosłych z haiku. Zamiast w obserwacji codziennego życia, poeta senryu specjalizuje się w wyśmiewaniu realiów lokalnej społeczności.

Przykładowo, żartobliwie o kliencie dzielnicy czerwonych latarni:

„To nie jest miejsce, gdzie chodzi się dwa razy” powiedział.
I poszedł trzeci raz.

Albo o chwale służby wojskowej:

„Zew natury
Jest tutaj największym problemem”
Powiedział wojownik.

Nieco nowocześniej:

„Nie mam pojęcia, co jest nie tak”
Powiedział doktor szarlatan,
„Czas się martwić”.

Podsumowując – humor japoński ma bardzo bogatą historię. O tym, że Japończycy lubią i potrafią się śmiać, świadczy chociażby ilość publikacji, w których spotykamy się z humorystycznym bądź nawet satyrycznym podejściem do rzeczywistości. Mieszkańcy Kraju Wschodzącego Słońca wykorzystują śmiech do tłumaczenia i interpretacji powszechnie spotykanych zjawisk. To nie tylko poważni, ułożeni pracusie. Za maską rozwagi kryje się bowiem duża dawka energii i świeżego spojrzenia – z przymrużeniem oka.
 

ŹRÓDŁA

Fanny Hagin Meyer - Japanese Folk Humor
Asia Society
Jslingerland

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

język japoński   literatura   teatr  

NASZE ARTYKUŁY

Różne oblicza Tennōji

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy