Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Film JESZCZE RAZ POCHYLMY SIĘ NAD "GROBOWCEM ŚWIETLIKÓW"

ghiblicon.blogspot.com

25.01.2014 | 09:00
Autor: Bartłomiej Szymanek

Od 24 stycznia w kinach w całej Polsce jeszcze raz możemy doświadczyć okropności wojny, ale także bezgranicznej miłości i radości życia mimo przeciwności losu...

Po przedpremierowym pokazie odnowionej wersji klasyka Studia Ghibli należy gorąco zachęcić wszystkich tych, którzy filmu nie widzieli, a także tych, którzy znają historię Seito i Setsuki, by z perspektywy czasu i pewną dozą dystansu spojrzeli na istotę przekazu Isako Takahaty. Jak bardzo ta wzruszająca opowieść jest wielowymiarowa?

Krzysztof Stefański w artykule dotyczącym filmu "Grobowiec świetliwków" w tytule zadaje pytanie: Czy wypada płakać na "Grobowcu świetlików"? Bez zastanawiania się nad zasadnością pytania, czy autor zadaje je nieco ironicznie (biorąc pod uwagę kontekst jego całej wypowiedzi), czy też nie, uważam, że to pytanie retoryczne i udzielać odpowiedzi na nie zupełnie nie trzeba. Tragiczna historia rodzeństwa, wojenne tło ściskają za serce i wzruszają.

Dzieło Takahaty i niewątpliwie klasyk Studia Ghibli pierwszy raz widziałem kilka lat temu, dlatego podczas ponownej projekcji, odbiór przekazu nieco mi się zmienił. W trakcie filmu zacząłem zadawać sobie różne pytania, na które jednoznacznej odpowiedzi nie udzieliłem. Domyślam się także, że poglądy każdego na daną kwestię mogą się różnić. Niewątpliwie znaczna część widzów zastanawiała się nad postawą Seito. Choć przedstawione obrazy mówią nam, że chłopak zrobił wszystko, co najlepsze dla swojej siostry, to jednak zawiódł i dziewczynka zmarła. Czy gdyby chłopak nie uniósł się aż taką dumą i pozostał u ciotki, starał się pomagać jej najlepiej, jak potrafił, to czy los obojga nie byłby zgoła inny? W jaki sposób mamy ocenić moralną postawę Seito? Z czego wynikały jego zachowanie i tak wielka duma? Czy z zupełnej nieświadomości i naiwności? Lenistwa? Czy może rzeczywiście był aż tak ślepo przekonany o swojej wyższej pozycji, skoro jego ojciec, członek marynarki wojennej, ratował świat? Choć niewątpliwie trudno oderwać się od tego, jak bardzo utożsamiamy się z rodzeństwem ich wzajemnym przywiązaniem, co jest według mnie sukcesem Takahaty, to warto pochylić się nad powodami, jakie kierowały chłopakiem. Być może należy sięgnąć do kontekstu kulturowego społeczeństwa japońskiego. Odpowiedź pozostawiam jednak każdemu z osobna.

Inną kwestią jest powszechne stwierdzenie, że film ma wyrazisty wydźwięk antywojenny i od początku zaliczało się go do takiej kategorii. Pojawiały się jednak poglądy, że obraz jest wybitnie poprawny politycznie. Wskazywano, że trudno widzowi (bez znajomości kontekstu historycznego) zrozumieć, kto w filmie jest "zły", kto jest "najeźdźcą" i, że chodzi właśnie o armię Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście wzmianki o odpowiedzialności za naloty są nikłe, jednak czy twórca chciał być aż tak skrajnie dyplomatyczny? Film pokazuje cierpienie ludzi przede wszystkim. Nie ma tu znaczenia kto jest "dobry", a kto jest "zły". Wojna i tragedie ludzkie są złe same w sobie. "Ludzie ludziom zgotowali ten los" - więc czy aż tak istotne jest kogo wskażemy palcem, kogo obarczymy winą? Warto przypomnieć, że scenariusz filmu oparty został na opowiadaniu Nosaka Akiyuki z 1967 roku. Opowiedziana historia ma pewien wymiar autobiograficzny, Akiyuka podczas nalotu bombowego został oddzielony od swojej rodziny i pozostał jedynym opiekunem swojej szesnastomiesięcznej kuzynki, który niestety zmarła z niedożywienia. Reżyser Isao Takahata musiał bardzo dobrze rozumieć opowiedzianą historię. Podczas bombardowań na dwa dni został oddzielony od swojej rodziny. Do dziś mówi, że było to najgorsze doświadczenie jego życia. Może zarówno dla Akiyuki, jak i Takahaty, opowiadanie oraz film są swego rodzaju formą rozgrzeszenia, poradzenia sobie z przeszłością?

Film "Grobowiec świetlików" ma podobny wydźwięk co dzieła malarskie: "Guernica" P. Picassa, "Rzeź na Chios" - E. Delacroixa, czy cykl "Okropności wojny" - F. Goyi. Wszystkie starają się uświadomić, co niosą za sobą przemoc, wojna i śmierć. Chcą jednocześnie przestrzec kolejne pokolenia. Niestety co raz to powstają kolejne dzieła antywojenne...

Tytułowy grobowieć świetlików jest swoistym hołdem złożonym wszystkim tym, którzy zginęli podczas wojny, a także wszystkim tym, którzy doświadczyli jej okrucieństw. Świetliki to symbole istnień, które świeciły niestety nazbyt krótko...

Ponieważ do czynienia mamy z wersją odnowioną filmu, to nie sposób zwrócić uwagi na kwestie techniczne. Oczywiście różnice w obrazie są ogromne. Jakość obrazu można porównać do na przykład tego, ze "Spirited Away - W krainie bogów". Poprawiła się znacząco także jakość dźwięku.

Kadry z filmu. Tak mniej więcej wyglądają różnice w jakości obrazu. Zdecydowanie poprawiona jakość i wyrazistość kolorów oraz ostrość obrazu. Źródło: dvdtalk.com

Nie trzeba przywoływać licznych pozytywnych opinii na temat filmu i usilnie przekonywać o jego wielkie wartości. Obraz jest po prostu dobry i warto go zobaczyć. Nie mam wątpliwości, że należy go ustawić w jednym rzędzie z produkcjami: "Czas Apokalipsy", "Drabina Jakubowa", "Złoto pustyni" czy "Chłopiec w pasiastej piżamie", jako filmów ukazujących skutki ludzkiej bezmyślności i egoizmu.

ŹRÓDŁA

Krzysztof Stefański, Czy wypada płakać na Grobowcu świetlików?, w: Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze.
Wendy Goldberg, Transcending the Victim’s History: Takahata Isao’s Grave of the Fireflies
Neil Lumbard, Grave of the Fireflies
Theron Martin, Review - Grave of the fireflies

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

film  

NASZE ARTYKUŁY

Tamago – jajko w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy