Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Redakcja PRZECHYTRZYĆ LISA, CZYLI RZECZ O KONKURSACH

Flickr (fot. http://epsos.de)

18.02.2014 | 12:16
Autor: Łukasz Bielak

Czy robiliście kiedyś konkurs? Może postanowiliście rozlosować między znajomymi jakąś nagrodę np. książkę, zabawkę? Czy przyszło Wam do głowy, że popełniliście wykroczenie a może nawet przestępstwo!!!

Zacznijmy od wyjaśniania dwóch pojęć, którymi będę musiał się posługiwać, ale postaram się uczynić je lepiej... przyswajalnymi. Na początek... kim jest Lis? Otóż Lis do nasze państwo, Rzeczpospolita Polska, reprezentowane przez Izbę Celną, a konkretniej Dyrektora właściwej Izby Celnej. Drugie pojęcie to Zasady Gry Lisa, czyli dwie ustawy: główna, czyli Ustawa z dnia 19 listopada 2009 roku o grach hazardowych, Dz.U. 2009 nr 201 poz. 1540 oraz Ustawa z dnia 10 września 1999 roku Kodeks karny skarbowy, Dz.U. 1999 Nr 83 poz. 930. Wszyscy współmieszkańcy Lisa chcą czy nie, mszą przestrzegać jego Zasad Gry. Jest jeszcze jedno pojęcie, służące za bat na nieposłusznych. To kwota bazowa, zwana dalej karniakiem, która w 2014 roku wynosi... 3 785,38 zł

Lis nie lubi hazardu. Przynajmniej takiego, nad którym nie ma pełnej kontroli. Dlatego spisał Zasady Gry, w których prawie dokładnie opisał, kiedy nasz konkurs musi im podlegać a kiedy można uznać, że Zasady Gry nas nie dotyczą. Cokolwiek nie wymyślimy, jest jedno słowo, które spowoduje, że Lis nerwowo zastrzyże uszami. To magiczne słowo to „losowanie”.  Niech no tylko okaże się, że wasza zabawa kończy się przez wyłonienie zwycięzców poprzez losowanie (nieważne, czy komputerowo, ręcznie czy kot wyjął losy) i już jesteście w mocy Lisa.

Załóżmy zatem, że jesteśmy uczciwymi obywatelami i chcemy urządzić loterię fantową, czyli taką, gdzie do wygrania są tylko nagrody rzeczowe. Należy udać się wtedy do Lisa i złożyć mu pokłon prosząc o zgodę przedstawiając mu na piśmie nasze zamiary. Lis, aby nie było wątpliwości, w Zasadach Gry napisał, czego dokładnie oczekuje. Czyli: określenie rodzaju gry, informację o nas jako o organizatorach, informację, gdzie będzie ta gra, jej czas trwania, gwarancje wypłacalności nagród, projekt regulaminu, kilka papierków on innych kumpli Lisa, że nagrody zostały nabyte za legalne pieniądze i nic Lisowi przy okazji nie jesteśmy winni i że nigdy nie próbowaliśmy go oszukać (a przynajmniej Lis nigdy nam tego nie udowodnił). Trzeba jeszcze wskazać, na jaki cel społecznie pożyteczny wydamy zarobione pieniądze (tu jest haczyk, ale o nim później). Potem Lis się namyśla. Spieszyć się nie musi, ma na to 2 miesiące. Jeszcze jeden drobiazg, trzeba znaleźć kogoś, kto będzie pilnował interesów Lisa, czyli nadzorował naszą loterię. Możemy też sami, ale w tym celu Lis musi uznać nas za godnych. Samo sprawdzenie przez Lisa, czy jesteśmy godni kosztuje. Pół karniaka za jedno podejście. Jak już Lis uzna, że spełniliśmy wszystkie jego wymogi, wydaje nam zgodę. Ale hola hola, wysiłek Lisa musi być również wynagrodzony. Lis życzy sobie za fatygę jednego karniaka.

Kilka lat temu nawet sam Lis uznał, że jest zbyt pazerny i postanowił ulżyć współmieszkańcom. Pomyślał sobie, że jeśli suma nagród jest warta mniej niż jeden karniak szkoda angażować jego uwagę i postanowił, że wystarczy jedynie poinformować go o chęci zorganizowania loterii (składając nieco mniej wymagający wniosek) a on przez 30 dni może powiedzieć, że mu się nie podoba i zabroni zabawy. Nie deleguje również swojego umyślnego do pilnowania poprawności ani też nie wymaga opłaty za zgodę. Wydawać by się mogło... hulaj dusza. Tak... tylko... pamiętacie ten fragment, gdzie pisałem, że Lis chce poznać cel, na który przeznaczony zostanie przychód? A no właśnie. Nie ma przychodu, nie ma celu, nie ma loterii fantowej, nie ma też „małej” loterii fantowej, więc pozostaje loteria promocyjna. A tu już niestety trzeba zrobić to samo, co w przypadku „dużej” loterii fantowej. Również danina dla Lisa się zmienia. Zamiast jednego karniaka trzeba oddać 10% wartości nagród. Lis jednak w ciemię bity nie jest. Jak macie do wygrania książkę za 20 złotych Lis dostałby ledwie 2 złote. Na taki „szwindel” Lis nie może sobie pozwolić, dlatego należy się co najmniej pół karniaka. Widzicie już gdzie jest problem?

Nawet jeśli chcecie wylosować lizaka za złotówkę Lisowi trzeba odpalić "haracz" w wysokości 1893 złotych. A i tak jeszcze do opłacenia pozostaje umyślny Lisa. Lekko nie jest.

W takim razie może da się pominąć Lisa w naszej zabawie? Przecież Lis nie jest wszechwiedzący i może nie zauważy naszej gry o lizaka. Cóż... spróbować można. Ale jeśli Lis nas wypatrzy nie okaże litości. Zasady Gry jasno mówią, co nam wtedy grozi. Za zorganizowanie zabawy, ba, nawet za samo uczestnictwo w niej, współmieszkańcy Lisa mogą być srodze ukarani. Lisia sprawiedliwość może nieszczęśnika kosztować nawet 720 karniaków i 3 lata sponsorowanego pobytu pod czujnym okiem służby penitencjarnej. Nie oznacza to oczywiście, że każdy obywatel, który złamie Zasady Gry będzie aż tak srodze cierpiał. Możemy zawsze liczyć na miłosierdzie Lisa, czyli jedynie grzywnę w wysokości 100% wartości wygranej. Tak tak moi drodzy, nie tylko organizator będzie cierpiał. Uczestnicy i zwycięzcy również. Lis nie może pozwolić sobie na samowolę. Co w takim razie ma uczynić biedny obywatel chcący urozmaicić życie innym obywatelom i podzielić się swoimi fantami? Nie pozostaje nic innego jak zniknąć z pola widzenia Lisa. Czyli... zorganizować konkurs. Ale uwaga! To nie my, lecz Lis decyduje co jest konkursem a co nim nie jest.

Przede wszystkim NIE LOSUJEMY. Już pisałem, że działa to na Lisa jak magnes. Najlepiej jeśli możemy zbierać punkty. Zadajemy pytania, uczestnicy odpowiadają, my liczymy punkty, sumujemy z dotychczas zdobytymi. W końcu pytania się wyczerpują i mamy remis. Co wtedy? Wielu by krzyknęło: „losujemy!” Przecież już był element wiedzowy. Ale nie wolno! Dla Lisa nie ma znaczenia sposób kwalifikowania uczestników tylko fakt, że na końcu jest losowanie. To może kto pierwszy ten lepszy? Zadajemy pytania, czekamy na odpowiedzi, najszybsza odpowiedź 5 punktów, następna 4, potem 3,2 i pozostali 1 punkt. Pomysł fajny i nawet przez jakiś czas Lis nie interesował się taką metodą aż w końcu znalazł sposób żeby „wciągnąć” ją do kręgu swoich zainteresowań. Otóż czy jeśli odpowiedzi od dwóch uczestników przyszły z różnicą jednej sekundy to czy na pewno różnica była spowodowana umiejętnościami graczy? A może to serwer pocztowy spowodował opóźnienie? Lub operator Internetu był opieszały w dostarczaniu wiadomości? „Ha! Mam was!” krzyknął Lis i uznał, że to jest loteria, czyli lisia domena. „Zapraszam do siebie” powiedział i teraz zaciera ręce na myśl o wszystkich „cwaniakach”, którzy chcieli Lisa wyrolować.

Aby być szczerym należy wspomnieć, że Lis uznał, iż w jego kręgu zainteresowań są te konkursy, w których czynnik losowy ma decydujący lub istotny wpływ na wyłonienie zwycięzców. Można zatem spróbować oszukać Lisa mówiąc, że jak już wylosujemy zwycięzcę to zadamy mu pytanie i jeśli odpowie wydamy mu nagrodę, jeśli nie, nagroda przepada. Przez jakiś czas ta metoda nawet działała, ale Lis przebierając łapami z płaczem poszedł do swoich kumpli skarżąc się, że go oszukują. I kumple uznali, że Lis ma rację i zadanie pytania jest tylko wybiegiem. W ten sposób zniknął kolejny wybieg, dzięki któremu można było uniknąć pazerności Lisa.

Co zatem można zrobić, oprócz liczenia punktów i w ten sposób być w stanie wyłonić zwycięzców? Najprostszym i najpewniejszym sposobem jest zorganizowanie konkursu, w którym uczestnicy mają wysłać opracowanie jakiegoś pytania lub tematu i wygrywa ten, którego praca (w ocenie organizatorów) będzie najlepsza. I Lisowi nic do tego.

Dlaczego postanowiłem napisać ten tekst? Z początkiem roku na stronie dziennika "Japonia-Online" przygotowaliśmy Konkurs Noworoczny. Cele, jakie sobie postawiliśmy planując go, to by umożliwił ciekawą zabawę dużej liczbie czytelników, był w zgodzie z możliwościami technicznymi serwisu dziennika, a zarazem i przede wszystkim, żeby był legalny. Nie było łatwo. Konkursy wszelkiego rodzaju są bardzo popularne w Internecie. W większości z nich czynnikiem wiodącym przy wyborze zwycięzców jest losowanie. Niewielu organizatorów i niemal żaden uczestnik nie zdaje sobie sprawy z tego, że taki konkurs jest nielegalny i nawet uczestnictwo w nim może być przestępstwem w myśl polskiego prawa. I nie ma przy tym znaczenia, czy gramy o samochód w grze zorganizowanej przez kolegę, czy o chrupki w konkursie organizowanym za granicą. W każdym przypadku podlegamy temu samemu prawu i grożą nam te same konsekwencje. Większość z nich uniknie czujnego oka Ministerstwa Finansów, ale o tym, że nie zawsze tak jest można przekonać się czytając artykuł "Bezpłatny bilet drogo kosztował ofiarującego i obdarowanego". Najgorsze jest to, że ofiarami błędu lub niewiedzy organizatora są również uczestnicy takiej loterii. Dlatego gdy widzicie losowanie upewnijcie się, że organizator ma zgodę Izby Celnej (taka loteria zawsze ma regulamin, w którym zawarto informację o tym, że została zgłoszona do właściwej Izby Celnej).

Powyższy tekst jest zebranym w żartobliwym tonie zbiorem przemyśleń autora i nie stanowi wiążącej interpretacji prawnej. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do charakteru konkursu zalecamy wysłanie prośby o interpretację do właściwej Izby Celnej.

ŹRÓDŁA

beck.pl
loterie.org.pl
wyborcza.pl
kompediumprawne.pl
subvenio.pl
Ustawa z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych
Ustawa z dnia 10 września 1999 r. Kodeks karny skarbowy.

SYLWETKA AUTORA

NASZE ARTYKUŁY

Brzmienie made in Japan

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

KONKURS

Konkurs

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy