Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Historia TERRORYZM TAKŻE W JAPONII – CZŁONKOWIE SEKTY AUM SHINRIKYŌ

Policyjny plakat informacyjny. "Ekstremiści ukrywają się w twoim otoczeniu". Źródło: http://www.kiminavi.jp.

04.07.2014 | 21:49
Autor: Arkadiusz Bednarczyk

Skąd w sekcie znalazły się kilkuletnie dzieci, czym przyciągała do siebie geniuszy, dlaczego rekruterzy byli przystojni i w końcu, czy w zamachach zginęło więcej ludzi niż w samej sekcie?

Japonia, wydawać by się mogło, jest krajem niegroźnym i bezpiecznym. Niektórym wręcz może się ukazywać jako oaza spokoju, w której pozostawiony gdzieś portfel zaraz sam do nas wróci. I w pewnym stopniu wyobrażenia te mają swoje pokrycie w statystykach. Jeszcze we wczesnych latach 90. przestępczość w Japonii stale spadała, a w tym samym czasie w krajach zachodnich szybowała w górę. Co prawda później trend ten się odwrócił, ale i tak, o ile Japonia w 2002 roku była na 6. miejscu pod względem liczby przestępstw, to przeliczając je na tysiąc mieszkańców skoczyła na dosyć odległe 36. miejsce. Z kolei w ubiegłym roku tylko 1,4% Japończyków zgłosiło się jako ofiary napaści, podczas gdy średnia dla krajów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju wyniosła 4%. Co jednak z tego wynika? Właściwie to nic, gdyż nawet w państwie, w którym jest relatywnie bezpiecznie, powstają grupy o zdecydowanie niebezpiecznym profilu. Jedną z nich jest Aum Shinrikyō (Aum Najwyższa Prawda). W 1995 roku, czyli przeszło 19 lat temu, 20 marca, przeprowadziła swój najbardziej znany atak w tokijskim metrze z użyciem broni chemicznej jaką jest gaz sarin. W jego wyniku zginęło 13 osób, a 6252 zostały ranne. Był to również pierwszy na świecie zamach terrorystyczny z użyciem broni masowego rażenia, który na szczęście nie do końca się powiódł, w tym sensie, że mieszanka zastosowanego gazu i system jego rozprowadzenia nie były w pełni efektywne.

Zamieszanie po ataku sarinem. Na drzwiach auta napis: punkt pierwszej pomocy. Źródło: www.bousaihaku.com.

Oczywiście nie jest tak, że nagle ni stąd ni zowąd wyłoniła się grupa, która przeprowadziła tak skomplikowaną akcję. Przecież do jej prawidłowego wykonania potrzebni byli nie tylko ludzie bezpośrednio odpowiedzialni za atak, czyli ci noszący pojemniki z sarinem, ale ogrom funduszy potrzebnych na wyprodukowanie gazu bojowego. Tak, grupa sama go wyprodukowała, co rzecz jasna nie byłoby możliwe bez personelu z odpowiednią wiedzą. Ale po kolei. Jakiego pokroju osoby były zainteresowane wstąpieniem do Aum Najwyższej Prawdy, czym sekta ich przyciągała i w końcu, jak dotarła do tak wyspecjalizowanych, można by rzec, pracowników naukowych zdolnych do stworzenia śmiertelnej broni?

Członkowie – czyli kto przystępuje do sekty?

Chciałoby się powiedzieć, że do sekty przystępują osoby z nizin społecznych, które czują materialny niedostatek bądź też są w jakiś sposób nękane. I najczęściej tak właśnie jest, że głównymi nabytkami organizacji formatu ekstremistycznego są tego rodzaju ludzie. Jednak w przypadku Japonii proceder ten był odmienny, także wcześniej, gdy prym „popularności” wiodły skrajne ugrupowania lewicowe. W celu zobrazowania taktyki Aum wyobraźcie sobie, że jesteście na uniwersytecie, niech będzie na przerwie. Podchodzi do was piękna kobieta (czy też mężczyzna) ubrana co najmniej nieprzeciętnie. Zaczyna z wami rozmawiać, używa perswazji, powoli nakierowuje rozmowę na tematy jej bliskie, czyli kwestię sekty, i w końcu pyta, czy jesteście zainteresowani - będzie ciekawie. Tak właśnie mogła wyglądać prowadzona od 1988 r. rekrutacja. Aum było świadome tego, co robi, i celowo na rekruterów wybierało osoby atrakcyjne i pociągające, tak aby werbunek miał większe szanse powodzenia. Nie bez powodu padło też konkretne miejsce werbunku, jakim jest uniwersytet. Sekta systematycznie kierowała swoją ofertę do studentów i absolwentów najlepszych uczelni w Japonii. Był to strzał w dziesiątkę. Młodzi ludzie w wieku od dwudziestu do trzydziestu kilku lat z wykształceniem wyższym specjalistycznym, z pracą bez perspektyw czy też osoby żądne zrobienia błyskawicznej kariery chętnie przystępowały do Aum. Liderzy rekrutowali wyobcowanych geniuszy-naukowców z wydziałów biologii, chemii, medycyny, inżynierii i fizyki. Wśród jej członków byli m.in. absolwenci znamienitych uniwersytetów Waseda, Osaka czy Kioto.

Dawna główna siedziba sekty. Źródło: http://ja.wikipedia.org. Autor: Hasec.

Większa część tzw. shukkesha (kapłanów), czyli najzagorzalszych działaczy, była przed czterdziestką, a prawie połowa w wieku 20-29 lat. O ile jednak pozostanie zwykłym, świeckim członkiem grupy nie wymagało specjalnych wyrzeczeń, o tyle dostąpienie do wspólnoty zakonnej, założonej we wrześniu 1986 roku, już tak. Aby wejść w jej szyki przyszli kapłani musieli przekazać jej cały dobytek, a także zapisać swój spadek. Co więcej, ważnym było także zerwanie więzów z rodziną i przyjaciółmi. Miało to świadczyć o oddaniu wspólnocie i być znakiem zerwania z doczesnym życiem. Nie wszyscy kapłani chcieli jednak poddać się wyżej opisanym praktykom i im oponowali. Z danych wynika, że na nic się to zdało, jako że 56 shukkesha uważanych jest za martwych bądź zaginionych, w tym 21, którzy zmarli w klinice Aum. Między innymi dlatego przypuszcza się, że liczba zabitych wewnątrz sekty przekraczała liczbę zabitych poza nią. Co ciekawe, w marcu 1995 roku, spośród 1114 shukkesha 79 z nich było w wieku do lat 9. Jak to się stało? Wszystko dzięki rodzicom, którzy wyrzekając się dotychczasowego życia wraz ze swoimi dziećmi dołączali do wspólnoty. Inni zaś przeciwnie, pragnęli, aby ich dzieci wróciły do domów. Młodzież do lat 19 wraz z podlotkami w wieku od lat 10 w tym samym roku stanowili grupę liczącą 86 osób. Reakcja ich rodziców, przejawiająca się wnoszeniem skarg, mogła być podyktowana rosnącą arogancją członków sekty do świata zewnętrznego. 

Protesty przeciwko sekcie w 2009 r. Na szarfie napis: chrońmy nasze miasto! Z kolei na flagach: sprzeciw (wobec) Aum. Źródło: http://ja.wikipedia.org. Autor: Abasaa.

Nie bez znaczenia było również wcześniej wspomniane zrzeczenie się majątku przez nowo wstępujących, a w przypadku dzieci zapewne bardziej chodziło o zapisanie spadku na rzecz organizacji. Dosyć skromna liczba nieco ponad 1100 shukkesha może być myląca, jako że całościowo w 1995 roku do Aum Shinrikyō zapisanych było ok. 50 tys. wyznawców z co najmniej sześciu różnych krajów oprócz Japonii, w tym najwięcej z Rosji.

Co przyciągało do wstąpienia w szeregi sekty?

Jako że rekrutacja na większą skalę zaczęła się dopiero w roku 1988, starsi stażem członkowie organizacji musieli dowiedzieć się o niej w inny sposób i tak też istotnie było. Przy okazji okazało się, że na studiach specjalizowali się w naukach ścisłych i technicznych, z czym wiązało się późniejsze założenie mediów, jakoby sekta już od samego początku nastawiała się na pozyskiwanie takich osób w celu zwiększenia swojego militarystycznego potencjału. Możliwe, że seniorzy w późniejszym etapie, z racji ukończenia danych kierunków, poszukiwali podobnych sobie młodych ludzi, aczkolwiek istnieją jedynie znikome dowody na to, że działo się tak wcześniej. Prawda odnośnie wstępowania pierwszych członków była bardziej przyziemna. Można powiedzieć, że do sekty zrekrutowali się sami. Często działo się to po przeczytaniu książek założyciela grupy, Shōkō Asahary, na które trafili w trakcie szukania pozycji mogących zaspokoić ich duchowe potrzeby. Ich motywacje świetnie wpisują się w ogólnie panujące wtedy tendencje. Sama organizacja Aum Shinrikyō należy do nurtu tak zwanych „Nowych nowych religii”, rozwijających się w Japonii pod koniec lat 80. Właśnie w tamtym czasie wśród japońskich młokosów wzrosło zainteresowanie zjawiskami okultystycznymi i możliwością pozyskania nadprzyrodzonych mocy. Świat w ich oczach był miejscem wyzutym z duchowości, nastawionym li tylko na (wątpliwe) materialne korzyści, które mieli otrzymać za swoją ciężką, obarczoną coraz większym stresem pracę.

Jedna z książek napisana przez założyciela sekty. Tytuł: Sutra Mahajany. Źródło: www.amazon.co.jp

Kolejnym czynnikiem mającym wpływ głównie na osoby posiadające intelektualne zaplecze naukowo-techniczne było przekonanie o możliwości włączenia nauki do religii, którą proponowało Aum, a także przeświadczenie o gotowości użycia najnowszych technologii. Nacisk położony na te elementy z czasem wzrastał, a zwłaszcza od roku 1992, co również mogło być wynikiem zainteresowań starszych stażem członków. Generalnie można założyć, że Aum, tak jak i inne „Nowe nowe religie”, przyciągało przede wszystkim młodych, dobrze wyedukowanych ludzi, którzy osiągnęli bądź byli w stanie osiągnąć w życiu sukces. Sukces ten jednak nie pociągał za sobą nic, co mogłoby ich zadowolić. I choć w organizacji również obowiązywał system hierarchiczny z drabiną, po której trzeba było się piąć w górę, to obok tego znanego już z życia aspektu występował drugi - nacisk na sferę duchową. Ponadto hierarchia w sekcie nie była obwarowana, tak jak to miało miejsce w społeczeństwie japońskim, kwestią wieku, starszeństwa czy też płci. Jak zauważają socjologowie, jeszcze innym powodem atrakcyjności Aum była możliwość zrobienia szybkiej kariery. Podczas gdy w „prawdziwym” świecie przyszli członkowie byli jedynie małymi pionkami w wielkiej grze, to po wejściu do sekty mogli stać się kimś o wiele ważniejszym w znacznie krótszym czasie i w końcu spełnić swoje ambicje. Naukowcy i inżynierowie, którzy pracując w wielkich firmach nie mieli szansy wykazać się kreatywnością, dostawali ją właśnie w Aum, która w późniejszym czasie posiadała 22 różnego rodzaju ministerstwa, np. budowy, wywiadu, zdrowia i opieki społecznej. Stanowisko choćby dyrektora biura ds. nauki i technologii z możliwością realizacji własnych projektów w budzących podziw obiektach i wspieranych olbrzymimi finansami musiało być dla nich łakomym kąskiem. Co więcej, organizacja aprobowała i oferowała eksperymentowanie i przeprowadzanie badań w otwartym środowisku z wykorzystaniem bardzo nowoczesnego sprzętu i bez żadnych formalnych ograniczeń. Wobec tego rodzaju faktów w pewnym stopniu można zrozumieć decyzję o rezygnacji z wieloletniego wyścigu szczurów w „prawdziwym” świecie na rzecz szybkiego awansu w zamkniętym świecie Aum. Skąd jednak organizacja brała na to wszystko pieniądze? O tym w następnym artykule.

Pozostałe artykuły z cyklu:

Terroryzm także w Japonii – pozyskiwanie funduszy – Aum Shinrikyō

Terroryzm także w Japonii – broń masowego rażenia, cz.1 – Aum Shinrikyō

ŹRÓDŁA

Bolechów, Bartosz 2002. Terroryzm w świecie podwubiegunowym. Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek.
Danzig, Richard, Marc Sageman, Terrance Leighton, Lloyd Hough, Hidemi, Yuki, Rui, Kotani, Zachary M. Hosford 2011. Aum Shinrikyo Insights Into How Terrorists Develop Biological and Chemical Weapons. Washington, DC: Center for a New American Security.
Hunsicker, Axel 2006. Understanding International Counter Terrorism: A Professional's Guide to the Operational Art. Florida: Universal Publishers.
Metraux, Daniel A. 1995. "Religious Terrorism in Japan: The Fatal Appeal of Aum Shinrikyo", Asian Survey 35, 12 (December): 1140-1154.
Reader, Ian 1996. A poisonous cocktail? Aum Shinrikyo's path to violence. Copenhagen: Nordic Institute of Asian Studies.
Reader, Ian 2000. Religious Violence in Contemporary Japan: The Case of Aum Shinrikyō. Honolulu: University of Hawaii Press.
USS CoGA PSI. Global Proliferation of Weapons of Mass Destruction. Hearings before the Permanent Subcommittee on Investigations of the Committee on Governmental Affairs. Washington: U.S. Government Printing Office. 1996.
Leonardsen, Dag. "Crime in Japan – a Lesson for Criminological Theory? The Cultural Dimension in Crime – What Can the Japanese Experience Tell Us?", referat zaprezentowany na corocznym spotkaniu Brytyjskiego Towarzystwa Kryminologicznego, 06.2003 w Bangor
Nation Master
OECD

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Rosja   kryminologia   religia  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy