Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka FANI DZIĘKOWALI IM W CZTERECH JĘZYKACH! SUBIEKTYWNY RZUT OKA I UCHA NA KONCERT ZESPOŁU SAGA I JEGO OKOLICZNOŚCI

Ramy i Rio na scenie

21.11.2014 | 14:30
Autor: Beata Pytlarz

Trasa koncertowa SAGI nosiła tytuł „NO BORDER”. Jak się okazuje, nie był to pusty slogan, co udowodnili zarówno muzycy, jak i fani. I bynajmniej nie chodzi tylko o granicę w ujęciu geograficznym!

Saga o muzyce ponad podziałami - wstęp

Gdybym miała znaleźć jedno słowo opisujące wrocławski wieczór z SAGĄ, z pewnością wybrałabym „radość”. Mam tu na myśli uczucie absolutnie szczere, niepohamowane i (nomen omen!) bezgraniczne. Nieskrępowana radość emanowała z twarzy muzyków w trakcie występu i w czasie spotkania z fanami, obecna była też w każdym geście słuchaczy. Rozbrający uśmiech nie schodził artystom z twarzy podczas krótkiej rozmowy, na którą zgodzili się mimo zmęczenia.Zarówno koncert, jak i cała jego otoczka pokazała, że jeśli muzyka płynie z serc i trafia do serc, pojęcie „dystans” traci rację bytu. 
Jak to możliwe, że zespół, o którym jeszcze kilka miesięcy temu nikt nawet nie słyszał, pojawił się we Wrocławiu i wzbudził tak wiele emocji? Wielka w tym zasługa charyzmy i talentu muzyków oraz pracy organizatorów. Ale udział w tym przedsięwzięciu mieli także polscy fani.

Rozdział pierwszy: Chiny, Japonia, Korea i... Indonezja

Japończyk Rio, Koreanka Ramy i Chińczyk Kevin grają razem od marca 2014 roku. Ideą zespołu SAGA jest zjednoczenie poprzez muzykę – uniwersalny język pokoju i pozytywnych emocji, i takie przesłanie starali się przekazać podczas swojej trasy.
Zależy im, aby dotrzeć do jak największej liczby serc. Jak mówił po koncercie Rio:

Śpiewamy po chińsku, japońsku i koreańsku.  Ale koncert prowadzimy po angielsku, ponieważ chcemy, żeby ludzie zrozumieli sens naszych piosenek. Planujemy też nagrać nasz album w angielskiej wersji językowej.

Pochodzenie muzyków nie jest przeszkodą w pracy. Członokowe SAGI odbywali próby w Chinach, a także w Indonezji, w Dżakarcie. 

Zespół występował w mniejszym, dwuosobowym składzie - z powodu opóźnienia związanego z wydaniem wizy do Europy nie dotarł Kevin. Jednak ani Rio, ani Ramy, ani fani SAGI nie zapomnieli o chińskim wokaliście, czego liczne dowody dali przed, w trakcie i po koncercie.
W repertuarze grupy znajdują się świeże, energetyczne kompozycje z nurtu electro pop, a podczas występu zespół dał się poznać zarówno z szalonej, dyskotekowej, jak i lirycznej strony. Podkład muzyczny płynął z laptopa. Rio, który zajmuje się gównie komponowaniem i elektroniką, podczas trasy „NO BORDER” wspierał Ramy swoim głosem. I, w moim odczuciu, spisał się świetnie.

Rozdział drugi: W fanach siła

Chociaż rozpoczęcie koncertu zaplanowane było na 19:30, pod wrocławskim klubem Firlej fani (głównie płci pięknej) pojawili się już wiele godzin wcześniej. Trzeba przyznać, że miłośnicy SAGI zafundowali swoim idolom niezapomniane przyjęcie - powitali ich bowiem chlebem i solą! Muzycy otrzymali także wiele podarunków (m.in. flagę z podpisami, maskotki i rysunki).

staropolskie powitanie SAGI we Wrocławiu; źródło: kanał ufoczek92 na youtube.com

Powyższe pomysły nie wyczerpywały kreatywności fanów, którzy solidnie przygotowywali się na przyjazd zespołu. Członkowie SAGA Polish Street Teamu (fanklubu SAGI) wyposażyli wszystkich we fluoryzujące lightsticki oraz wydrukowane serduszka, które zostały wzniesione pod koniec koncertu. Odpowiednio wcześniej zadbano także o to, aby podziękowania dla zespołu zabrzmiały w czterech językach: po polsku, japońsku, koreańsku oraz specjalnie z myślą o Kevinie – po chińsku. Nie koniec na tym. Na cóż bowiem zdałyby się wszystkie te pomysły, gdyby koncert nie doszedł do skutku?
Kiedy na kilka dni przed zaplanowanym przyjazdem zespołu do Polski, z powodu niesatysfakcjonującej sprzedaży biletów wrocławski koncert stanął pod znakiem zapytania, na facebookowej stronie Polish Street Teamu zawrzało. Fani rozpoczęli intensywną akcję, podczas której gorąco namawiali znajomych do udziału w imprezie. Zorganizowano nawet konkurs, w którym można było wygrać kilkanaście ufundowanych przez street team wejściówek!
Na szczęście, po kilkudziesięciu godzinach, podczas których ważyły się losy koncertu fani mogli odetchnąć z ulgą - organizator potwierdził obecność SAGI we Wrocławiu.

Zespół znamy od miesiąca, ale pokochałyśmy go od pierwszej piosenki. Czekałyśmy bardzo długo na ten koncert! Wymyśliłyśmy te wszystkie fanprojecty. Liczyłyśmy naprawdę na dużo więcej ludzi (...). Nadal będziemy wspierać SAGĘ!

- mówiła po koncercie jedna z założycielek polskiego street teamu.

Rozdział trzeci: Rodzina

Jako pierwsi do Firleja weszli nabywcy biletów VIP, którzy mieli możliwość sfotografowania się z artystami. Około 19:40 wszystkich już fanów powitała jedna z organizatorek - Aurélie, zaś tuż po niej gotowość muzyków do występu zgłosił gorąco przyjęty menadżer zespołu, Shota Yokoyama. Nie wspominam o tym bez powodu - jego pojawienie się we Wrocławiu ucieszyło wielu uczestników koncertu, jest on bowiem gitarzystą goszczącego wiosną w Warszawie duetu ADAMS.

Występ zainaugurował porywający „One” – prawdziwa taneczna petarda, świetny wybór na początek imprezy. Temperatura w Firleju skoczyła gwałtownie, a sala klubowa w mgnieniu oka zmieniła się w pulsującą beatem i kolorowym światłem dyskotekę. Taki klimat panował przez kilka kolejnych piosenek, po czym nastąpiła chwila wytchnienia, podczas której zabrzmiała delikatna ballada „I love you”. Utwór ten zadedykowano wykonującemu go zazwyczaj Kevinowi.

Obowiązki konferansjera wziął na siebie Rio. Płynną angielszczyzną pozdrawiał publiczność, opowiadał o zespole i piosenkach, a także na gorąco dzielił się wrażeniami. Podkreślał, że bardzo zależało im na przyjeździe do Polski i ze wzruszeniem dziękował za zaangażowanie fanów w promocję koncertu. Wspominał także o miłości do Chopina. Przede wszystkim jednak starał się przekazać filozofię jedności SAGI i w tym zakresie zarówno on, jak i Ramy co rusz zamieniali słowa w czyny, schodząc ze sceny, aby dotknąć czy nawet uściskać fanów. Nie zabrakło także przybijania piątki - kluczowego gestu podczas magnetycznej piosenki „Give me five”.

Entuzjazm artystów okazał się być zaraźliwy. Publiczność nie szczędziła zespołowi rzęsistych oklasków, każdej kompozycji towarzyszyły żywiołowe okrzyki, a pod koniec padły zaplanowane podziękowania w czterech językach. Na prośbę Rio odbyła się także minilekcja polskiego - artyści dowiedzieli się, jak wymawiać słowa „kocham cię”. Myślę jednak, że największą nagrodą dla SAGI była doskonała zabawa fanów. Ale czy mogło być inaczej, skoro elektryzujące rytmy w zasadzie wykluczały spokojne stanie w miejscu, a nogi same rwały się do tańca? Przykład zresztą płynął ze sceny, która wydawała się być zbyt mała dla dwójki muzyków. Wszędzie ich było pełno - zwłaszcza Rio! 

Niezwykłe emocje towarzyszyły wykonaniu utworu z filmu „Frozen” – „Let it go”, przy którym nie sposób nie wspomnieć o anielskim, czystym i ostrym jak szpila głosie Ramy. Wspomniana piosenka zabrzmiała tego wieczoru raz jeszcze, gdy po koncercie, w języku polskim, zaintonowali ją fani.
Szczególne znaczenie miał także jeden z ostatnich utworów - „Family”:

Śpiewana po koreańsku „Family" opowiada o tym, że gdziekolwiek jesteś – ja jestem tutaj. I czekam. To piosenka o byciu daleko. Przyjaciele, fani, którzy tęsknią to też rodzina. Teledysk do „Family" nagraliśmy w Europie, na Facebooku można zobaczyć zwiastun

- opowiadał po koncercie Rio.

Zwieńczeniem trwającego nieco ponad godzinę występu SAGI była dynamiczna „LA Luna”, kompozycja, która bynajmniej nie sprzyjała wyciszeniu koncertowych emocji. Artyści zeszli ze sceny, ale nie oznaczało to wcale zakończenia imprezy. Kolejne trzy kwadranse upłynęły na zakupach zespołowych gadżetów oraz rozdawaniu autografów.
Uściskom i podziękowaniom nie było końca - kameralna atmosfera ma jednak swój urok! 

Żegnając się z SAGĄ, fani nie zapomnieli o Kevinie. Wyrazem oczekiwania na spotkanie stał się nakręcony w Firleju filmik, w którym padły serdecze słowa:

Dziękujemy ci, wspieramy cię i mamy nadzieję, że niedługo się zobaczymy. Polska cię kocha!

Warto wspomnieć, że zanim Rio i Ramy kolejny raz pokazali się fanom, swoje pięć minut mieli miłośnicy zespołu ADAMS, którzy nie omieszkali ustawić się w kolejce po zdjęcie ze wspomnianym Shotą Yokoyamą. Gitarzysta, znany ze swej sympatii do fanów, z właściwym sobie spokojem i ciepłym uśmiechem pozował do fotografii.

Epilog

Sądząc po słowach Rio, można liczyć na to, że rozstanie z SAGĄ nie potrwa długo. Zespół już dziś myśli o kolejnych podróżach:

Koncert był niezwykły. Polscy fani przyjęli nas tak ciepło. Wielką przyjemnością było ich poznać, pierwszy raz zobaczyć ich twarze. Jestem szczęśliwy (…). Na pewno tu wrócimy! To nasza pierwsza europejska trasa. Trudno wygospodarować czas, żeby pozwiedzać, zobaczyć coś. Mamy nadzieję, że podczas dłuższej trasy będzie na to czas. Postaramy się! W przyszłym roku planujemy też pojechać do Ameryki.

Również na facebookowym profilu SAGI pojawiły się przemiłe dla polskich fanów słowa:

[Rio] Byłam tak bardzo wzruszony w Polsce. Pierwszy raz słyszałem tak silny głos fanów. Pierwszy raz widziałem ludzi, którzy czekali na nas na zewnątrz 12 godzin. Pierwszy raz słyszałem super głośne wołanie „SAGA”. Pierwszy raz w naszej historii widziałem płaczących ludzi (…).

Naturalnie nie znam opinii każdego z uczestników koncertu, jednak, jako podsumowowanie, pozwolę sobie przytoczyć wypowiedź jednego z nich. Potwierdza ona wrażenie, że emocje po obu stronach sceny były zupełnie podobne:

Grali tak, jakby słuchało ich 20 tysięcy osób. A fani, chociaż było ich góra kilkudziesięciu, bawili się, jakby to był koncert na wypełnionym ludźmi stadionie, a nie w pustawej sali.

Podążając tym tropem, można sobie tylko wyobrazić, co działoby się, gdyby zespół wystąpił w pełnym składzie. Mam nadzieję, że na kartach kolejnego europejskiego wydania SAGI nie zabraknie żadnego z trojga jej bohaterów!

____________________________________________________________________

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj
SAGA - Wrocław, klub Firlej 10.11.2014
organizatorzy: HIGHFeeL i Kanzen Music
setlista: One, Tiger and sugar, Together, I love you, Akatsuki no kuruma, Guren no yumiya, Let it go, Give me five, Misery, Nostalgia, All the things with love, Freedom, Family, LA Luna

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

wydarzenia   koncert   rozrywka   muzyka   popkultura  

NASZE ARTYKUŁY

Tamago – jajko w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy