Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka TAM, GDZIE ZACIERAJĄ SIĘ MUZYCZNE GRANICE

materiały prasowe

09.12.2014 | 17:45
Autor: Katarzyna Gudyka

Hiromichi Sakamoto to kompozytor i instrumentalista, który swoją twórczością wykracza poza ramy konwencjonalnego rozumienia czym jest muzyka. Zapraszamy do lektury przeprowadzonego przez nas wywiadu.

Reprezentuje Pan niebywale unikalny styl muzyczny. W odróżnieniu od innych muzyków dodał Pan do swojego instrumentarium niezbyt kojarzące się przeciętnemu słuchaczowi z muzyką narzędzia codziennego użytku, jak chociażby piły i narzędzia elektryczne. Mimo iż Pańska twórczość klasyfikuje się jako muzyka elektroniczna, to trudno ją sobie w pierwszej chwili zobrazować. Czy mógłby Pan krótko opisać, na czym polega jej unikalność?

Jest to muzyka destrukcji. Niemniej jednak, w kompletnej opozycji do tego stwierdzenia, jest ona również niezwykle piękna.

Jakie brzmienie uzyskuje Pan dzięki zastosowaniu tych narzędzi? Przy pomocy czego najczęściej Pan tworzy?

Te narzędzia to chociażby wiertarka kątowa i jej podobne instrumenty. Ponieważ ich użycie bazuje głównie na improwizacji, nigdy nie wiem do końca, jaki uzyskam dźwięk wyjściowy. Pozwalam tym dźwiękom się swobodnie wydobywać i ufam, że podczas każdego występu zrodzi się z nich niepowtarzalna muzyka.  

Jak się narodził Pański styl? Co było przełomem i jak wspomina Pan swój pierwszy występ?

Próbowałem uzyskiwać najróżniejsze dźwięki głównie przy wykorzystaniu wiolonczeli. To był długi czas prób i błędów. Pewnego razu w wyniku frustracji pobiegłem z całej siły, rysując nóżką wiolonczeli po kamiennej podłodze. Ten dźwięk przypominający odgłos burzy i wydobywające się iskry dały mi wskazówkę. Żeby osiągnąć podobny efekt, sięgnąłem po narzędzia z warsztatu i dokonywałem na nich przeróżnych prób.

Źródło: materiały organizatora

Jaką wiadomość pragnie Pan przekazywać swoją muzyką? Jakie kryje się za nią przesłanie?

Moja muzyka to całe morze obrazów. Zawsze się staram, aby słuchacz jak najwięcej z nich mógł odebrać. Staram się nie ujarzmiać jej natury, niech będzie wolna i niesie się swobodnie przez całą gamę uczuć.

Jaką odczuwa Pan różnicę między grą na instrumencie a wydobywaniem dźwięków z urządzeń niemuzycznych? Co sprawia w tym wszystkim największą trudność?

Po pierwsze bardzo często się zdarzało, że nie byłem w stanie dawać występów z powodu zniszczenia wiolonczeli. Jak wynika z racji tego, że to instrument, jest mniej trwały i nieprzystosowany do kontaktu z piłą, przez co niewyobrażalnie szybciej się zużywa. Jednakże w miarę upływu czasu i zdobywania doświadczenia na kolejnych koncertach zgłębiłem tajniki tego, jak nie narażać instrumentów na tak daleko idące uszkodzenia mechaniczne.

Przy używaniu tak niezwykłych komponentów z pewnością potrzebne jest specjalne przygotowanie przed każdym występem. Jakie są główne różnice w przygotowaniach w porównaniu do zwykłych koncertów?

Dużą różnicę stanowi tu czas. Chciałbym móc swobodnie korzystać ze wszystkich swoich instrumentów w dowolnej chwili, dlatego ich rozstawienie zdecydowanie pochłania więcej czasu. Bardzo ważna jest również koncentracja. W stanie czystego umysłu o wiele łatwiej nad wszystkim zapanować.

Dzięki użyciu narzędzi elektronicznych, podczas występu widzowie doświadczają nowych wrażeń, nie tylko słuchowych, ale i wizualnych. W jaki sposób powstają owe efekty wizualne? Czy są one bezpieczne?

Najbardziej liczy się tutaj muzyka, wizualizacje są efektem ubocznym używanych przeze mnie narzędzi. Głównie dotyczy to szlifierki kątowej. Podczas jej używania powstają iskry, lecz zdarza się, że równie dobrze ich nie ma. Kwestia bezpieczeństwa wygląda tak, że jeżeli widzowie są oddzieleni od sceny, to nie ma zagrożenia. Ja sam mam już 20-letnie doświadczenie z tym sprzętem, więc czuję się bezpiecznie.

Źródło: materiały organizatora

Jakie uczucia stara się Pan pozostawić w słuchaczach po Pańskich występach?

Tą muzyką staram się każdego z osobna skłonić do lekkiego podburzenia postrzegania jego indywidualnego systemu wartości.

Gdzie najczęściej znajduje Pan inspirację potrzebną do stworzenia nowego utworu?

Pomysły najczęściej tkwią gdzieś we mnie i tam muszą one najpierw dojrzeć. Gdy taki pomysł będzie już gotowy, inspiracja sama odnajduje się praktycznie we wszystkim, co mnie otacza.

Jakie są Pana ulubione instrumenty i narzędzia sprzętu elektronicznego? Jak Pan je ze sobą komponuje podczas tworzenia nowego utworu?

Poza wiolonczelą głównie jako instrumentów używam jeszcze prostych pił. Z przyrządów zasilanych elektrycznie najczęściej korzystam z wiertarek, ale z powodu innego natężenia prądu w polskich gniazdkach nie mogłem ich ze sobą zabrać w tę trasę.

Jacy ludzie najczęściej przejawiają zainteresowanie Pana twórczością i stylem? Czy zajmuje się Pan nauką muzyki?

Wbrew pozorom są to głównie ludzie spoza świata muzycznego – tancerze, performerzy, aktorzy i artyści zajmujący się sztuką piękną. Tych osób jest mnóstwo, lecz nie zdarzało mi się stricte dawać lekcji muzyki.

W dniu poprzedzającym koncert odbędzie się projekcja filmu „I tak nie zależy nam na muzyce”. Jakie ma on dla Pana znaczenie?

Ponieważ jest to film stworzony przez muzyków tak jak ja zamieszkujących Tokio, to właśnie środowisko tego miasta jest tutaj motywem przewodnim. Jest to też dość śmiała produkcja. Pokazuje ona ludzi i rzeczy wyrwane z tokijskich realiów – tych wyniosłych i tych całkiem przyziemnych. Widz z pewnością będzie mógł dogłębnie doświadczyć realiów tokijskiej sceny muzycznej na wielu poziomach.

„I tak nie zależy nam na muzyce”- zwiastun. Źródło: Youtube

Jakie są Pana dalsze plany i cele jako muzyka?

Planuję dać w przyszłości solowy koncert na dużo większą skalę niż dotychczas, tj. dla większej publiczności i w większym lokum. Również, ponieważ uważam, że wykonałem już duży krok w samodoskonaleniu, moim celem stało się wydanie płyty, która sprzeda się dużo lepiej od poprzednich. Oczywiście pragnę kontynuować występy, ostatnimi czasy ciągnie mnie również do muzyki filmowej. W Japonii jest coraz więcej festiwali, na których mógłbym wystąpić, mam zatem nadzieję, że liczba koncertów w moim grafiku wzrośnie. Chciałbym też dawać więcej koncertów za granicą niż dotychczas.

Będzie to Pana pierwszy występ w Polsce? Czy miał Pan może już jakieś doświadczenia związane z naszym krajem?

Tak, będzie to mój pierwszy występ tutaj.

Na zakończenie, jakie są Pana oczekiwania w związku z koncertem?

Aby każda osoba oglądająca mój występ wyniosła z niego szczególne wspomnienia, chciałbym wywołać u nich „wrażenie tęsknoty”. Chciałbym, aby przekroczona została przez nich bariera czasu i przestrzeni i, przede wszystkim, aby czerpali przyjemność z mojej muzyki.

* * *

Szczegóły na temat koncertu artysty znaleźć można pod tym adresem.

Zapraszamy do zapoznania się z twórczością artysty na stronie soundcloud.com.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Polska-Japonia   koncert   muzyka  

NASZE ARTYKUŁY

Różne oblicza Tennōji

Tofu w kuchni japońskiej

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy