Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Język "KANJI. KURS SKUTECZNEGO ZAPAMIETYWANIA ZNAKÓW JAPOŃSKICH" - RECENZJA KSIĄŻKI

Źródło: Empik

03.03.2015 | 18:49
Autor: Konrad Rumiński

O książce do pisma, która nie do końca uczy pisma, lecz strategii nauki.

W minionym roku nakładem poznańskiego wydawnictwa Nowela, znanego na rynku przede wszystkim jako wydawca i importer publikacji romanistycznych i romańskojęzycznych, ukazała się w języku polskim pozycja pt. "Kanji. Kurs skutecznego zapamiętywania znaków japońskich". Książka jest adaptacją przetłumaczonego na kilka języków i znanego japonistom, a także niektórym japanofilom, bestsellera pt. "Remembering the Kanji...", autorstwa Jamesa W. Heisiga. Przekład podręcznika i dostosowanie go do potrzeb polskiego czytelnika zawdzięczamy Marcinowi Sudarze. Zaktualizowana wersja polska tej wydanej po raz pierwszy w 1977 roku i wznowionej po raz szósty w 2010 roku książki jest kolejną po amerykańskiej, niemieckiej, francuskiej, hiszpańskiej, węgierskiej i holenderskiej. Mimo rozpowszechnienia jej w wielu krajach, niezłej sprzedaży oraz grona fanów, wydaje się, że książka nie jest pozbawiona niedociągnięć.

"Kanji. Kurs skutecznego zapamiętywania znaków japońskich" to książka przedstawiająca 2200 znaków pisma japońskiego z listy ustanowionej przez japońskie Ministerstwo Edukacji i znowelizowanej ostatnio w 2010 roku. Książka zaczyna się oryginalnym wstępem autorstwa Jamesa Heisiga oraz zasługującą na szczególną uwagę przedmową do polskiego wydania pióra Marcina Sudary. Część właściwą publikacji stanowi podzielona na trzy części prezentacja materiału w formie "historyjek", "lekcji" i "elementów" – w sumie 56 krótkich wykładów. Całość, zajmującą blisko pół tysiąca stron, uzupełniają całkiem pożyteczne indeksy znaków, elementów podstawowych, słów-kluczy i wykaz proponowanych przez autorów znaczeń poszczególnych elementów. Mimo pozornej wieloaspektowości prezentacji zjawiska pisma japońskiego, można odnieść wrażenie, że indeksy te nie mają wartości poznawczej i opisowej, a jedynie użytkową – czytelnik dzięki nim może odnaleźć znaki, o których piszą autorzy. Niestety, najprawdopodobniej nie oznacza to, że użytkownicy tej książki po jej gruntownym przestudiowaniu nabędą kompetencje posługiwania się pismem japońskim. Wynika to ze sposobu prezentacji materiału i celu, dla którego powstała książka – nie jest ona typowym podręcznikiem znaków, a raczej podręcznikiem mnemotechniki, który uczy, jak krok po kroku i w uporządkowany sposób można tworzyć historyjki pamięciowe oparte na budowie graficznej znaków, pomocne podczas prawdziwej nauki pisma japońskiego. To nieortodoksyjne i nieznane jeszcze szerzej na polskim rynku podejście stanowi największy atut, a jednocześnie prawdopodobnie największą wadę książki. Powoduje, że nie wszyscy będą mogli należycie skorzystać z wiedzy i zaleceń zawartych w publikacji, a rozczarowani mogą być szczególnie ci, którzy po zakupie zamierzają praktycznie opanowywać japońskie znaki po to, by posługiwać się nimi jak Japończycy. "Kanji..." nie zawiera bowiem żadnego bezpośredniego i praktycznego odniesienia do języka japońskiego, szczególnie do jego warstwy dźwiękowej – nie uczy zapisywania ani jednego wyrazu w języku japońskim. Niełatwo zrozumieć takie postępowanie autorów, którzy tą decyzją ograniczyli edukacyjny potencjał książki. Należy mieć jednak nadzieję, że opisywane tu kroki rzeczywiście wynikają z założeń proponowanej metody dydaktycznej i związanych z nią uproszczeń, jak chociażby osobiste wnioskowanie na temat natury znaków w celu łatwiejszego ich zapamiętywania, a nie z niedbalstwa czy niedostatków warsztatu filologa.

W związku z powyższym, "Kanji..." nie jest i nie powinien raczej stać się podręcznikiem akademickim ani nawet szkolnym, ale na szczęście ani autorzy, ani prawdopodobnie wydawca nie mają takich pretensji. Nie zmienia to jednak faktu, że ci czytelnicy, którzy poszukują w recenzowanej tu pozycji dużej użyteczności praktycznej i podbudowy naukowej, mogą się boleśnie sparzyć. Dlatego, jak już wcześniej wspomniałem, odradzić ją należałoby przede wszystkim całkowicie początkującym adeptom japońskiego, którzy najbardziej chcieliby po prostu nauczyć się pisać po japońsku od zera i potrzebują zwykłego podręcznika języka. Nie oznacza to jednak, że publikacja wydawnictwa Nowela nie posiada żadnych atutów i nie warto jej mieć w swojej biblioteczce. Wręcz przeciwnie – warto.

Książka Heisiga i Sudary jest bowiem, jak na polskie warunki, bardzo nowatorska, a sposób prezentacji znaków japońskich – przystępny i niewymuszony, przypominający nieco dynamiczną ilustrację procesu nauki pisania przez dzieci. Chociaż publikacja raczej nie nauczy języka i pisma w stopniu umożliwiającym nawet podstawowe, aktywne posługiwanie się nimi, to rozbijając poszczególne znaki na mniej złożone elementy i sprowadzając konteksty ich użycia do jednego wspólnego mianownika, pomaga ona czytelnikowi rozwinąć wyobraźnię i wypracować własną refleksję i prywatną strategię niezbędną do samodzielnego opanowania pisma japońskiego na dalszych etapach nauki. Może okazać się pomocna również osobom, które już biegle opanowały umiejętność pisania w języku japońskim, jednak rozumiejąc potrzebę ustawicznego kształcenia w tym względzie, poszukują umysłowej stymulacji do bardziej efektywnych powtórek. Biorąc to pod uwagę, należy stwierdzić, że tytuł książki: "Kanji. Kurs skutecznego zapamiętywania znaków japońskich", z naciskiem na zapamiętywanie, został doskonale dobrany, i jeżeli ktoś poszukuje edukacyjnej inspiracji, to powinien być zadowolony. Książkę powinni docenić również ci odbiorcy, którzy w piśmie japońskim widzą nie praktyczne narzędzie komunikacji, ale przede wszystkim symbole – emanację systemu filozoficzno-estetycznego, i chcieliby uczynić pierwsze kroki na drodze do zrozumienia, jakie skojarzenia mogą się wiązać ze znakami japońskimi, jak również nabyć ograniczoną kompetencję biernego rozumienia zapisu znakowego jako symbolicznego, po samym kształcie znaków.

Niezależnie od tego, jak każdy z nabywców oceni wartość i przydatność publikacji, specjalne podziękowania za jej sprowadzenie, udostępnienie i na pewno mozolną adaptację należą się wydawnictwu Nowela i Marcinowi Sudarze. Poszerzanie polskojęzycznej oferty książek do języka japońskiego powinno być przecież, szczególnie przez osoby zainteresowane tym językiem, uznane za wartość samą w sobie i docenione. Zachęcam więc do tego, by każdy z osobna przekonał się, czy "Kanji. Kurs skutecznego zapamiętywania znaków japońskich" przypadnie mu do gustu.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

język japoński  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy