Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura YOSAKOI - ENERGIA ZAMKNIĘTA W TAŃCU!

04.05.2013 | 20:01
Autor: Anna Bielak

O tańcach yosakoi i początkach swojej tanecznej przygody opowiadają dwie liderki grupy Sakuramai Polska.

Przedstawiamy Wam wywiad z Emiko Tanaką i Eriko Yamaki – dwoma liderkami polskiej grupy tanecznej Sakuramai Polska, wykonującej japońskie tańce yosakoi.

Czym są tańce yosakoi? Jak wygląda japoński festiwal yosakoi? Skąd taka taneczna pasja u Emiko i Eriko? Jak te dwie sympatyczne Japonki trafiły do Polski? Tego wszystkiego dowiecie się z pierwszej części naszego wywiadu.

W drugiej części zobaczycie jak wygląda życie polskiej grupy Sakuramai. Panie podzielą się z nami także swoimi wrażeniami ze swojej dotychczasowej pracy w Polsce. Co było dla nich najtrudniejsze? Co wspominają najweselej? Czy Wy też możecie spróbować yosakoi? O tym wszystkim przeczytacie już jutro!

Zapraszamy do lektury!

 

Przede mną siedzą dwie sympatyczne Japonki: Emiko Tanaka i Eriko Yamaki. Jedna z nich mówi płynnie po angielsku, druga świetnie po polsku. Obie prowadzą wspólnie Sakuramai Polska, pierwszą w Polsce grupę wykonującą japońskie tańce yosakoi. Spróbujemy dowiedzieć się o nich czegoś więcej.

Dwie japońskie liderki Sakuramai Polska: po lewej Eriko, w środku Emiko.

Emiko, Eriko, wyjaśnijcie nam może na początek, czym są tańce yosakoi? Jak daleko sięga ich tradycja?

Emiko: Taniec yosakoi pochodzi z Japonii i jest on połączeniem muzyki inspirowanej folkiem z nowoczesną aranżacją taneczną, a więc mieszanką tradycji z nowoczesnością. Narodził się on w 1956 roku, kiedy miasto Kōchi zorganizowało pierwszy festiwal yosakoi. Chciało bowiem przygotować wydarzenie, które stałoby się atrakcją miasta i swoistą przeciwwagą dla wielkiego festiwalu Awa Odori w prefekturze Tokushima. Od tamtej pory taniec ten rozpowszechnił się po całej Japonii. Obecnie największymi festiwalami yosakoi w Japonii są „Yosakoi Matsuri” w mieście Kōchi oraz „Yosakoi Sōran Matsuri” w prefekturze Hokkaido.

"Yosakoi Matsuri” w mieście Kōchi; Autor: Glenn Waters

Tańce yosakoi tańczy się więc na wielkich festiwalach. Przybliżcie nam proszę, jak one wyglądają?

Emiko: Takie festiwale mogą odbywać się na scenie lub w formie parady. Mogą w niej brać udział nie tylko tancerze, ale i dodatkowe osoby, które wiezione są na platformach, a ich rolą jest śpiew, gra na instrumentach lub mówienie do publiczności. W takim festiwalu biorą udział różne grupy yosakoi, które reprezentują różnorodne style. Czasem nawet w obrębie jednej grupy styl tańca może się nieco różnić pomiędzy kobietami a mężczyznami. Grupy poniekąd ze sobą rywalizują, przez co co roku zmieniają choreografię, kostiumy i piosenki. Mamy nawet specjalistów, którzy zajmują się komponowaniem nowych utworów i układaniem piosenek na kolejne festiwale.

Czy możecie nam powiedzieć coś więcej na temat kostiumów, instrumentów dodatków, jakie są używane na występach?

Emiko: Jeśli chodzi o stroje, każda grupa chce wyglądać oryginalnie, przez co są one bajecznie kolorowe. Nie rządzą nimi określone reguły, jednak zazwyczaj mają elementy nawiązujące do tradycyjnych strojów japońskich, jak kimono, czy happi. Jeśli chodzi o instrumenty, tancerze często używają japońskich kołatek – naruko, a akompaniować im mogą bębny taiko i inne japońskie instrumenty, jak shakuhachi, czy shamisen. Nieraz, żeby urozmaicić taniec, wykorzystuje się dodatkowo inne elementy, takie jak sensu (wachlarz), bangasa (parasol), czy flagi. Sam podkład muzyczny również stanowi mieszankę fragmentów tradycyjnych piosenek i nowoczesnych utworów.

Para japońskich kołatek naruko, używanych przez Sakuramai Polska.

Tancerki podczas występu z użyciem naruko; źródło: Wikimedia

Czy każdy może wziąć udział w takim festiwalu?

Emiko: Taniec yosakoi może ćwiczyć każdy, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, młodsi, jak i starsi. Do niektórych, bardziej znanych grup nie jest się jednak łatwo dostać, a na festiwalu tańczą najlepsi członkowie, którzy najaktywniej uczestniczyli w treningach. Na dużych festiwalach zdarza się, że grupa musi liczyć minimum 50-100 osób, ale nawet wtedy trzeba zdecydować, kto będzie tańczył z przodu, pojawia się element rywalizacji. Dla tych, którzy bardzo chcieliby zatańczyć w festiwalu, ale nie należą do żadnego zespołu, organizowane są jednodniowe szkolenia, po których można wziąć czynny udział w matsuri.

Koszt udziału w takim festiwalu może być bardzo różny – od 500 jenów, do 5 manów. Koszty wiążą się z opłatami, jakie trzeba poczynić, przygotowując występ, jak na przykład wykonanie strojów, skomponowanie muzyki czy wypożyczenie platform na paradę. Nie muszą się tym przejmować grupy, którym uda się uzyskać sponsorów.

Mała tancerka podczas festiwalowej parady, źródło: Tokyobling

W wielu dziedzinach kultury japońskiej można doszukiwać się przesłania duchowego, czy podobny element towarzyszy tańcom yosakoi, czy chodzi po prostu o dobrą zabawę?

Emiko: Yosakoi przede wszystkim sprawia, że ludzie są szczęśliwi i daje bardzo dużo dobrej energii. Taniec jest oczywiście wysiłkiem, ale po zajęciach wszyscy wyglądają, jakby mieli więcej siły, niż na początku. Tę energię dało się odczuć szczególnie po tragicznym trzęsieniu ziemi i tsunami w 2011 roku, kiedy, mieszkający w Kanadzie, Japończycy byli przygnębieni zaistniałą sytuacją. Wtedy grupa yosakoi z Toronto uczestniczyła w bardzo wielu imprezach charytatywnych. Po pokazach widzowie do nas podchodzili i podkreślali, że dostali dużo pozytywnej energii i teraz jeszcze bardziej chcieliby pomóc Japonii. To było dla nas bardzo ważne. Poza tym, tańcząc yosakoi, możemy mieć poczucie, że robimy coś specjalnego, co przybliża nas do kultury Japonii i pozwala poznawać nowych ludzi.

A jakie były Wasze początki przygody z tańcem?

Eriko: Ja nigdy wcześniej w niczym takim nie brałam udziału. Z Emiko poznałyśmy się przez Internet dzięki grupie, która przeznaczona jest dla japońskich turystów, wybierających się do Polski i dla japońskich wielbicieli Polski. Wtedy zgadałyśmy się z Emiko, że ona chciałaby zacząć yosakoi w Polsce i zaproponowałam Jej pomoc w stworzeniu takiej grupy w Krakowie, gdzie studiuję.

Emiko: Ja w Japonii nie miałam wiele wspólnego z takim tańcem. Mam w swoim życiorysie krótkie około 3-miesięczne doświadczenie, związane z yosakoi w Japonii, ale to wszystko. Raz brałam też udział w festiwalu „Domannaka” w Nagoi. Po wyjeździe do Kanady w ramach rocznej wizy i tzw. „pracujących wakacji”, zaczął mi doskwierać brak kontaktu z japońską kulturą i Japończykami. Dołączyłam więc do kanadyjskiej grupy yosakoi w 2008 roku. W Kanadzie zostałam na dłużej i z czasem zostałam jedną z liderek grupy. W naszej grupie było około 30 osób, zarówno Kanadyjczyków, jak i emigrantów, także japońskich. Chcieliśmy im wszystkim umożliwić kontakt z kulturą Japonii przez taniec. Nie chciałyśmy od uczestników brać pieniędzy, więc na początku nie było łatwo, ale z czasem pojawiły się propozycje prezentacji za wynagrodzeniem, z których pierwsza pochodziła od JNTO (Japońskiej Organizacji Turystycznej). Dzięki temu mieliśmy też pieniądze na rozwój, np. na przygotowywanie kostiumów.

Jeden z występów grupy Sakuramai Toronto.

Obie z Was łączy taniec yosakoi, ale wygląda na to, że Wasze historie są bardzo różne. Powiedzcie mi proszę coś więcej o tym, jak w ogóle trafiłyście do Polski?

Emiko, powiedziałaś, że wcześniej tańczyłaś w grupie w Toronto. Jak to się stało, że tu przyjechałaś?

Emiko: Ja przyjechałam tu ze względu na pracę, jako reprezentantka firmy, w której pracowałam w Toronto. Miałam do wyboru kilka krajów europejskich, jednak wybrałam Polskę, bo po prostu mam tu znajomą w Katowicach, gdzie teraz mieszkam.

Eriko, Ty za to świetnie mówisz po polsku. Czy możesz nam opowiedzieć coś więcej o swojej historii?

Eriko: Ja byłam studentką polonistyki i jestem tu już 3 raz. Kiedy zastanawiałam się nad kierunkiem studiów, na moim uniwersytecie mogłam wybierać spośród ponad dwudziestu innych języków. Ostatecznie zdecydowałam się na język polski, bo po prostu wydawał mi się najtrudniejszy i postanowiłam spróbować swoich sił. Pierwszy raz do Polski przyjechałam na krótko z uczelni, ale bardzo mi się tu podobało. Za drugim razem przyleciałam na rok, by uczyć się języka, dzięki pomocy ze strony moich rodziców. Tym razem udało mi się przejechać na stypendium na dłużej. Bardzo lubię Polskę i już zastanawiam się, jak wrócić tu kolejny raz.

Z jakim odbiorem spotkał się pomysł grupy tańca yosakoi w Polsce? Czy trudno było zebrać chętnych do udziału w zajęciach w Krakowie?

Emiko: W tej kwestii wiele zawdzięczam Eriko, która ma w Polsce wielu znajomych. To ona zebrała grupę, z którą rozpoczęliśmy ćwiczenia. Na naszym pierwszym treningu pojawiło się aż 15 osób, które chciały spróbować swoich sił w tańcu. Dzięki Eriko zebranie odpowiedniej grupy w ogóle nie było trudne.

Skąd w ogóle nazwa Sakuramai Polska?

Emiko: Nazwa Sakuramai powstała, kiedy zostałam jedną z liderek grupy w Toronto. Wtedy wraz z założycielką grupy, Yuriką Hinkle, postanowiłyśmy, że wybierzemy dla niej nową nazwę. Chciałyśmy, żeby była ona łatwa do zapamiętania i wymówienia dla obcokrajowców. Większość zespołu stanowiły kobiety, chcieliśmy więc, by nazwa była też... [uśmiech] słodka. Zdecydowaliśmy się więc na zestawienie słów „sakura”, czyli japońska wiśnia i „mai”, czyli po prostu „taniec”. Tańczące wiśnie kojarzą się też z opadającymi płatkami kwiatów, a my pomyśleliśmy, że chcielibyśmy tańczyć właśnie tak pięknie, jak one wyglądają. Kiedy z Eriko zakładałyśmy polską grupę yosakoi, postanowiłyśmy być grupą bliźniaczą Sakuramai Toronto i nawiązując do jej tradycji, zostaliśmy przy nazwie Sakuramai Polska.

Na zdjęciu grupa Sakuramai Polska po swoim pierwszym publicznym występie.

Na deser do zapraszamy obejrzenia dwóch materiałów filmowych z wspomnianych przez Emiko festiwali yosakoi w Japonii a także do przeczytania drugiej cześci wywiadu!

Filmik, przedstawiający jeden z występów bardzo licznej grupy yosakoi, podczas festiwalu "Yosakoi Sōran Matsuri".

Krótki filmik, przedstawiające uliczną paradę z platformami na festiwalu yosakoi w mieście Kōchi.

 

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Polska-Japonia   okiem Japończyka  

NASZE ARTYKUŁY

Smaki miasta: Nagoja

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy