Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka GŁĘBIA TRADYCYJNYCH DŹWIĘKÓW – RELACJA ZE SPOTKANIA "MUZYKA TEATRU NŌ – KOTSUZUMI"

Naoya Toriyama, fot. Andrzej Janikowski

23.07.2015 | 19:30
Autor: Katarzyna Zdziarska

Jak ważna w sztukach no jest muzyka, mieli okazje dowiedzieć się uczestnicy spotkania z mistrzem Naoyą Toriyamą w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Przybyłych na spotkanie powitała koordynator wydarzenia – Wioletta Laskowska-Smoczyńska. Przedstawiła widzom mistrza Toriyamę, częstego gościa w Muzeum Manggha, i doktor Jadwigę Rodowicz, która następnie zabrała głos. Podkreśliła jak ważna, może nawet ważniejsza niż ruchy aktora, dla spektaklu no jest muzyka. Wyjaśniła także, o czym będzie zaplanowany na później fragment sztuki "Hagoromo". Jak się dowiedzieliśmy, jest to klasyczna sztuka, należąca do kanonu repertuaru teatru no. W Polsce była wystawiana już parę razy. Opowiada ona o Niebiance, która zgubiła niebiańską szatę na ziemii – bez niej nie mogła powrócić do nieba. Znalazca z początku nie chciał jej oddać, wymagając od bogini, aby najpierw zatańczyła, jednak później zawstydzony swoim zuchwalstwem w końcu zwrócił szatę. Niebianka przywdziawszy ją, zatańczyła i powróciła do nieba, tym samym wykonała swoje zadanie, jakim było przekazanie sztuki tańca ludziom. Po tym wprowadzeniu na scenę wkroczył Naoya Toriyama. Z pomocą "ściągi" na kartce przywitał przybyłych w języku polskim, co niewątpliwie wzbudziło zainteresowanie i uśmiech na twarzach publiczności. Po występach w wielu krajach, m.in. w Singapurze i Kanadzie, Toriyama przyjechał do Polski, wiążąc się z Polską Grupą Nō Ryokurankai. Następnie mieliśmy sposobność obejrzeć fragment zapowiedzianej wcześniej sztuki. W rolę Niebianki (aktor shite) wcielił się Jakub Karpoluk. Rybaka (aktor waki) zaprezentowała jego żona – Yoko Fujii Karpoluk, a w chórze zaśpiewały członkinie grupy Nō Ryokurankai. W odpowiedni nastrój wprawił nas mistrz Toriyama, uderzając w bęben kotsuzumi.

Dlaczego muzyka w teatrze no jest tak ważna i jakie znaczenie dla treści sztuki ma najmniejszy bębenek? O instrumentach opowiedział nam mistrz Toriyama, tym razem po japońsku, a jego "niewiernym tłumaczem", jak sam się określił, został dr Karpoluk. W teatrze no mogą występować cztery instrumenty: zaprezentowane nam wcześniej kotsuzumi, bęben ōtsuzumi, flet nōkan i bęben taiko. Nōkan to wykonany z bambusu flet poprzeczny. Dzięki części nodo wydobywa wysokie dźwięki, często towarzyszące pojawianiu się postaci nadprzyrodzonych na scenie.

Pozostałe instrumenty to bębny. "Czemu aż trzy?" – mógłby się zdziwić nieznający między nimi różnicy, ale różnica jest i to nawet spora. Bębny kotsuzumi i ōtsuzumi mają to do siebie, że przed sztuką trzeba je złożyć. Kotsuzumi, specjalność Toriyamy, jest najmniejszy. Podstawa w kształcie klepsydry wykonana jest z drzewa japońskiej wiśni i pokryta laką. Posiadany przez naszego nauczyciela bęben miał aż 300 lat, chociaż, jak sam przyznał, nie mógł tego sprawdzić, bo przecież jeszcze się wtedy nie urodził. Taki korpus musimy umieścić pomiędzy dwoma membranami ze skóry z brzucha źrebaka, następnie obwiązujemy elemety lnianym sznurem. Trzymając instrument w lewej dłoni, musimy pamiętać, aby węzły były na górze. Pomimo niewielkich rozmiarów bębna podtrzymywanie go w jednej ręce przez dłuższy czas może być uciążliwe. Zaradzimy temu, przenosząc ciężar instrumentu na wierzch dłoni i dodatkowo opierając go na prawym ramieniu. W tej pozycji jesteśmy już gotowi do gry. Na bębnie możemy zagrać 4 dźwięki – wysoki i donośny, niski i donośny, wysoki i cichy, niski i cichy. Modulujemy dźwięki poprzez zaciskanie lewą dłonią trzymanego przez nas sznura, a także przez odpowiednie uderzanie – całą dłonią lub palcem serdecznym. Co jeśli nie możemy wydobyć odpowiedniego dźwięku? Nic prostszego, wystarczy pochuchać lub poślinić kawałki papieru washi na membranie. Kotsuzumi lubi wilgoć w przeciwieństwie do jego większego "pobratymca" z grupy bębnów tsuzumi ōtsuzumi.

Korpus bębna kotsuzumi

Membrany kotsuzumi

Składanie bębna

Poprawy sposób trzymania bębna

Kotsuzumi i ōtsuzumi różnią się od siebie nie tylko wielkością. Membrana większego wykonana jest z grzbietu dorosłego konia, a przed spektaklem trzeba suszyć ją przy specjalnym palenisku aż dwie godziny! Toriyama przyznał, że cieszy się, że jego specjalnością jest kotsuzumi. Ponadto, w przeciwieństwie do tego, co większość ze zgromadzonych na spotkaniu podejrzewała, instrument ten wydaje wyższe dźwięki niż mniejszy kotsuzumi.

Spośród czterech instrumentów spotykanych w sztukach no, najmniejszą rolę przewidziano dla bębna taiko. Występuje on tylko w połowie spektakli, czyli około 125. Największą różnicą jest to, że w przeciwieństwie do poprzednich ma on podstawę i nie musimy trzymać go na lewym udzie, a uderzenia wykonuje się pałeczkami. To, jakie dźwięki wykonują ōstuzumi i taiko, mieliśmy okazję wysłuchać na nagraniu, ponieważ instrumenty "nie zmieściły się w walizce" mistrza. Oprócz zaprezentowanych instrumentów muzycy na scenie zaznaczają swoją obecność na jeszcze jeden sposób – za pomocą kakegoe – czyli okrzykami.

Po takim teoretycznym wykładzie przyszedł czas na praktykę. Na scenę zaproszono pierwsze sześć osób. Każda z nich dostała swój bębęnek kotsuzumi i, poinstruowana przez Toriyamę i dr. Karpoluka, mogła zmierzyć się z niepozornym, ale i nienajprostszym w opanowaniu instrumentem. Jaka byłaby jednak muzyka bez zapisu nutowego? Wyświetlany na ekranach ustawionych po obu stronach widowni był nieczytelny dla niewtajemniczonych w świat muzyki, którym nawet znajomość języka japońskiego nie pomogła w jego zrozumieniu. Na szczęście, po paru nieudanych próbach, również i widownia mogła wziąć udział w grze. Naśladując bęben dźwiękiem "po" (donośny) i "chi" (cichy), i okrzykami kakegoe "yo" i "ho", wraz z ochotnikami mogliśmy wziąć udział w koncercie. Następnie szansę na muzyczny debiut miało kolejne sześcioro ochotników. Czas niestety naglił i po szybkim przedstawieniu umiejętności kolejnych śmiałków, Toriyama musiał zakończyć spotkanie. Członkowie Polskiej Grypy Nō Ryokurankai i mistrz Toriyama zostali obficie nagrodzeni oklaskami. Dla tych, którzy nie ośmielili się stanąć, a właściwie usiąść przed publicznością, mistrz wraz z Yoko Fuji Karpoluk instruowali kolejnych ciekawych brzmienia kotsuzumi adeptów.

Bębny w pełnej gotowości i nauczyciele oczekujący na śmiałków

Pierwsze koty za płoty

Oprócz muzyki teatru no mieliśmy też okazję zobaczyć maski głównych postaci

Wydarzenie okazało się niemałym sukcesem. Zdecydowanym plusem była możliwość spróbowania gry na bębnie. Nawet po zakończeniu spotkania chętni mogli poprosić mistrza Toriyamę i Yoko Fuji Karpoluk o wskazówki. Również należy zauważyć, że sposób przekazywania informacji był prosty, a żarty prowadzących wywoływały wesołość wśród publiczności. Niejeden amator tradycyjnej muzyki japońskiej z pewnością przekonał się o ważnej roli kotsuzumi na deskach teatru no.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

teatr   muzyka  

NASZE ARTYKUŁY

Serce Kiusiu – Fukuoka

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy