Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Film SOLIDNE PODSTAWY. RECENZJA KSIĄŻKI "MISTRZOWIE KINA JAPOŃSKIEGO" KRZYSZTOFA LOSKI

Okładka książki; Źródło: Świat książki

11.09.2015 | 17:13
Autor: Piotr Sarota

Jeśli szukasz dobrej książki dotyczącej kina japońskiego, lecz boisz się filmoznawczego żargonu, prawdopodobnie znalazłeś właśnie coś dla siebie.

Ostatnimi czasy miłośnicy kina azjatyckiego mogą mieć powody do zadowolenia: po latach posuchy i bazowania na zagranicznych opracowaniach na naszym rynku coraz częściej pojawiają się publikacje nieco lepiej analizujące twórczość reżyserów Dalekiego Wschodu. Oczywiście ich jakość bywa różna, również nie wszystkie kinematografie mogą liczyć na równie hojne traktowanie (wciąż nie widać dobrego opracowania kina Azji Południowo-Wschodniej), niemniej przynajmniej fani japońskich twórców okresu kina klascznego powinni być zadowoleni – nimi bowiem w dużej mierze zajmuje się Krzysztof Loska w swoich Mistrzach kina japońskiego.

Krzysztof Loska jest obecnie prawdopodobnie najważniejszym badaczem japońskiej kinematografii w Polsce, efektem zaś jego prac stały się m.in. Poetyka filmu japońskiego (2009) oraz Nowy film japoński (2013). Tomy te w znacznej mierze analizowały kino Kraju Kwitnącej Wiśni w perspektywie historycznej, opisując przemiany, jakim ono podlegało. W tym kontekście bliżej jest recenzowanej pracy do książki Kenji Mizoguchi i wyobraźnia melodramatyczna (2012) – autor przyjmuje bowiem model monograficzny, choć oczywiście – z racji objętości – w formie mocno skróconej, skupiając się na ośmiu wybranych twórcach, zarówno tych popularnych (Akira Kurosawa, Yasujirō Ozu), utytułowanych (Masaki Kobayashi, Nagisa Ōshima), jak i mało bądź w ogóle nieznanych (Heinosuke Gosho, Keisuke Kinoshita).

Osobiście mam wrażenie, iż kształt książki wynika z dwóch głównych założeń czy też decyzji, które znacząco wpłynęły na formę i konstrukcję tego tomu. Pierwsza zawarta jest już w wydawniczym blurbie:

Książka Krzysztofa Loski została pomyślana jako swoiste wprowadzenie do historii kina japońskiego […].

Ta próba uczynienia z Mistrzów kina japońskiego pracy atrakcyjnej dla osób niekoniecznie obeznanych lub dopiero zaczynających zapoznawanie się z japońską kinematografią uwidacznia się już w doborze autorów (obecność Kurosawy, na temat twórczości którego tylko w tym roku wyszły co najmniej dwie publikacje), ale też w sposobie, w jaki zbudowano poszczególne rozdziały. Z uwagi na ograniczone miejsce nie są zbyt obszerne, informacje biograficzne redukowano do minimum, nie znajdziemy również obszernej analizy formalnej poszczególnych dzieł, zastąpionej dość syntetycznym opisem stylu poszczególnych reżyserów: autor – na ile pozwala to format książki – zarysowuje dość szeroki kontekst historyczno-kulturowy oraz analizuje jego wpływ na przebieg kariery danego twórcy oraz kształt jego dzieł. Czasem wynika on z czasowej cezury wyznaczanej przez wojnę (Ozu, Mizoguchi), czasem z literackich inspiracji (Kurosawa) lub sytuacji polityczno-społecznej (Kobayashi, Ōshima), znajdzie się więc informacja zarówno o wpływie militarystów na kształt kina okresu II wony światowej, filmach rozrachunkowych, postrzeganiu Japonii przez pryzmat ofiary oraz wpływów kinematografii amerykańskiej. Loska trzyma się przy tym zazwyczaj chronologii, opisując kolejne utwory, niekiedy jednak dodatkowo grupuje je tematycznie, jeśli twórczość reżysera pozwala na taki podział (jak w przypadku Kurosawy, gdzie osobno opisane zostały jego dzieła szekspirowskie oraz te inspirowane rosyjską literaturą). Autor Mistrzów kina japońskiego stara się przy tym opisać wszystkie filmy danego twórcy, co z jednej strony oznacza konieczną skrótowość, z drugiej pozwala jednak choć w zarysie poznać całą filmografię, a nie tylko subiektywnie wybrane „najciekawsze” obrazy.

Cieszy fakt, iż wprowadzeniowy charakter Mistrzów kina japońskiego znalazł także odzwierciedlenie w warstwie językowej – trudno wyobrazić sobie gorszą sytuację niż książka skierowana do szerszego grona miłośników filmu, a jednocześnie naszpikowana filmoznawczym żargonem. Książka Loski jest pod tym względem przystępna: ów żargon został sprowadzony do minimum, całość napisana jest neutralnym i przystępnym językiem, a książkę czyta się płynnie i całkiem przyjemnie. Czasem jednak pojawiają się fragmenty, które do pewnego stopnia podważają skierowanie publikacji do przeciętnego odbiorcy:

Kinoshita, podobnie jak dawni mistrzowie, również uległ wpływom amerykańskich wzorców, w mniejszym jednak stopniu burlesce, w większej zaś tradycji screwball comedy.

Lub tutaj:

 Z najwcześniejszego okresu twórczości Ozu […] w całości zachowały się jedynie dwa dzieła […] należące do gatunku komediowego. Wzorem dla nich były filmy amerykańskie, zwłaszcza Ernsta Lubitscha i Harolda Lloyda. 

W obydwu fragmentach pojawiają się odniesienia do amerykańskiego kina gatunkowego, co dla czytelnika nie do końca zainteresowanego tym tematem może okazać się cokolwiek nieczytelne. Co prawda, w podanych przykładach cechy stylistyczne powiązane z nazwiskami/pojęciami można wyłuskać z opisu japońskich produkcji, niemniej wydaje się, że pojawia się tu założenie, iż czytelnik dobrze orientuje się w przytaczanych analogiach – co w przypadku „zapoznawczego” charakteru opisywanej publikacji niekoniecznie musi mieć miejsce. 

Drugie założenie konstrukcyjne, o którym wspominałem na początku, pojawia się w nocie bibliograficznej:

Książka ta powstawała przez kilka lat i niektóre jej fragmenty ukazały się wcześniej drukiem, pierwotne wersje uległy jednak daleko idącym zmianom i zostały przeredagowane. 

Na pierwszy rzut oka taki recykling może wydać się cokolwiek cyniczny, ale okazuje się na swój sposób zrozumiały, jeśli wziąć pod uwagę charakter Mistrzów kina japońskiego: książki mającej w zamierzeniu stanowić wstęp dla osób zainteresowanych tą konkretną kinematografią. Jej lektura pozwoli czytelnikowi nie tylko zdobyć podstawowe informacje na temat wybranych twórców, ale też zapoznać się z przyjętym dyskursem – dzięki czemu niewątpliwie łatwiej będzie mu podczas zagłębiania się w pełnoprawne monografie (Kenji Mizoguchi i wyobraźnia melodramatyczna) i opracowania historyczne (Poetyka filmu japońskiego oraz Nowy film japoński), operujące na większym poziomie szczegółu i posługujące się nieco bardziej skomplikowanym językiem. Fakt, iż teksty te nie powstawały jako jedna całość, może być także irytujący, choćby ze względu na to, że niektóre informacje (np. dotyczące podejścia do filmu władzy wojskowej oraz rodzajów preferowanego w danym okresie kina) powtarzają się raz za razem w kolejnych rozdziałach. Dzięki temu jednak można czytać je jako zamknięte całości, bez konieczności wertowania stron w poszukiwaniu definicji czy opisu danego zjawiska, które zostało wytłumaczone siedemdziesiąt stron wcześniej i skwitowane potem przypisem „Porównaj z rozdziałem X”.

Reasumując: dla osób zaznajomionych z poprzednimi opracowaniami autorstwa Krzysztofa Loski Mistrzowie kina japońskiego raczej nie będą stanowić odkrycia (choć powinni być zadowoleni z powodu analizy twórczości Gosho czy Kinoshity). Natomiast dla osób znajdujących się dopiero na początku znajomości z kinem japońskim publikacja ta może stanowić całkiem dobre źródło wiedzy: jest syntetyczna, stara się opisać twórczość reżyserów w całości, zwracając szczególną uwagę na kontekst kulturowy i historyczny, wystrzega się przesadnego waloryzowania poszczególnych filmów i napisana jest przyjemnym językiem. Słowem: dobre rozwiązanie jako rozgrzewka przed obszerniejszymi opracowaniami. 

Mistrzowie kina japońskiego

Autor: Krzysztof Loska

Wydawnictwo: Universitas

Rok wydania: 2015

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

nauka  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy