Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka MIYAVI: TWÓRCZOŚĆ I STYL

MIYAVI; źródło: FilmRise

22.06.2016 | 23:15
Autor: Martyna Wyleciał

Od visual kei, przez kabuki rocka po mistrza gitary podbijającego świat. Czym charakteryzuje się oryginalny styl muzyczny gitarzysty samuraja?

Po zapoznaniu się z biografią MIYAVIego warto przyjrzeć się jego stylowi, by dowiedzieć się, czym zasłużył sobie na miano gitarzysty samuraja oraz dozgonną miłość fanów. Pierwszym znaczącym zespołem, w którym muzyk występował, było Due’le quartz. Twórczość tej grupy, podobnie jak wygląd jej członków, była mroczna. Zespół należał do nurtu visual kei, dlatego muzycy nosili różnokolorowe fryzury, intensywny makijaż i ekstrawaganckie stroje. MIYAVI często nosił krótkie spodenki i buty na wysokim obcasie. W tym czasie jednak styl młodego muzyka nie był jeszcze wyklarowany, cech indywidualnych zaczął nabierać po rozpoczęciu przez gitarzystę kariery solowej w 2002 roku.

Wielki i wspaniały ja

Pierwsze solowe albumy MIYAVIego były bardzo egocentryczne, ale też zdecydowanie mniejszy nacisk kładziono na grę na gitarze – muzyk próbował swoich sił jako wokalista i właśnie tę rolę starał się podkreślać, nawet jeśli jego wokalowi daleko było do perfekcji. Tematyka piosenek związana była z młodzieńczym buntem i problemami chłopaka wchodzącego w dorosłość, czasem dotyczyła trywialnych spraw – opisanych jednak w niebanalny sposób. Niektóre teksty cechowała swoista bezczelność, czasem MIYAVI mówił w nich o sobie oresama – „wielki i wspaniały ja”. Tak też zatytułowany został autobiograficzny film, w którym wystąpił muzyk. Ukazał się w 2004 roku i opowiadał o początkach muzycznej kariery MIYAVIego. Dowodem na to, jak szybko młody muzyk zyskiwał popularność, był także samodzielny koncert w Nippon Budokan, jednej z najbardziej prestiżowych sal koncertowych w Japonii – nie pierwszy i nie ostatni.

Teledysk do „Shindemo Boogie-Woogie” ukazał się w 2002 roku, na początku solowej kariery MIYAVIego. Muzyk swoje powiązania z visual kei wyraża w nim przez makijaż i ekstrawagancki strój, a jednocześnie stara się pokazać swoją niepokorną naturę, osadzając fabułę klipu w klubie nocnym; źródło: YouTube/nika

MIYAVI nigdy do końca nie porzucił estetyki visual kei, która charakteryzowała Due’le quartz – zawsze miał na uwadze stronę wizualną swoich występów oraz kreację własnego wizerunku. Zrezygnował jednak z ekstrawaganckości i przebieranek, ciężkiego makijażu i nastroszonych włosów. Swój image na początku solowej drogi kreował raczej na niegrzecznego chłopca. Wraz z rozwojem kariery pojawiało się jednak coraz więcej singli, w ramach których muzyk decydował się na konkretne motywy i odgrywanie ról. I tak na przykład w teledysku do piosenki Kekkonshiki no Uta” MIYAVI zagrał jako gość… na weselu MIYAVIego. W klipie do Señor Señora Señorita” muzyk stał się wampirem amantem z doklejonym sztucznym wąsikiem, którego otaczają tancerki flamenco. Itoshii hito” natomiast przyniosło mu rolę, która nawiązywała do jednej z cech visual kei jaką jest androginiczny wygląd, MIYAVI bowiem ucharakteryzowany był w nim jak kobieta, w ramionach trzymał lalkę przypominającą niemowle, a cały obraz kojarzyć się mógł z Maryją. To tylko przykłady, pokazujące, że estetyka visual kei zawsze pozostawała bliska muzykowi. Miało to być jeszcze silniej widoczne pod koniec jego współpracy z wytwórnią PS COMPANY, do której dołączył na początku kariery solowej.

Kolejny album, miyavizm”, MIYAVI wydał już jako artysta major*, podpisawszy wcześniej kontrakt z wytwórnią Universal Music. Nastąpiła też znacząca zmiana, gdyż muzyk przestał występować w towarzystwie zespołu, całkowicie zdając się na własne umiejętności jako solisty. Kolejne zmiany stylu wiązały się z albumami MYV pops” i Miyaviuta -Dokusō-”. Pierwszy, wbrew nazwie, wcale nie odsłaniał popowej natury MIYAVIego, jednakże pozwolił mu skoncentrować się na rozwijaniu umiejętności gry na gitarze. Już wtedy zaczął się klarować jego specyficzny styl, który później miał być jego znakiem rozpoznawczym, będący połączeniem uprawianego przez basistów slappingu z technikami podpatrzonymi u mistrzów shamisenu.

Miyaviuta” była momentem przełomowym dla muzyka. Piosenka Selfish Love -Aishitekure, aishiterukara-” stała się symbolem nietypowych umiejętności gitarzysty. Solówka, która otwierała album, imponowała interesującym brzmieniem i techniką. Gitarzysta grał wykorzystując całe pudło rezonansowe, a jego palce przesuwały się po gryfie z zawrotną szybkością, wprawiając w zdumienie odbiorców. MIYAVI stał się jednoosobową orkiestrą – całkiem dosłownie, bo na koncertach promujących Miyaviutę” nie tylko wykorzystywał gitarę, ale również jednocześnie grał na uproszczonym bębnie basowym i pojedynczym talerzu oraz harmonijce ustnej, które składały się na przenośny zestaw akompaniujący. 

Teledysk do „Selfish Love” pokazywał wyjątkowe umiejętności MIYAVIego, a także jego wszechstronność, gdyż muzyk sam sobie akompaniował. Jego image natomiast miał nawiązywać do samurajskich fryzur – powoli klarował się wizerunek gitarzysty samuraja; źródło YouTube/Gael Martinet

Trochę kabuki, a trochę rock

MIYAVI opuścił PS COMPANY w 2009 roku. Zanim to jednak nastąpiło miał miejsce jeden z ciekawszych etapów w jego twórczości, a jednocześnie powrót do visual kei. Wiązały się one z wydaniem albumu This Iz the Japanese Kabuki Rock” w marcu 2008 roku, poprzedzonego trzema singlami: Sakihokoru Hana no You Ni -Neo Visualizm-/Kabuki Boiz”, Subarashikikana, Kono Sekai -What a Wonderful World-” i „Hi no Hikari Sae Todokanai Kono Basho De”.

Z tymi wydawnictwami wiązały się dwa pojęcia: neo visualizm i kabuki rock. Jedną z cech visual kei jest swoboda wyrazu poprzez muzykę oraz image. Sakihokoru Hana no You Ni -Neo Visualizm-” stał się poniekąd nowym manifestem tego nurtu. MIYAVI chciał tym utworem dodać odwagi wszystkim, którzy pragnęli podążać tą drogą i walczyć z uprzedzeniami dotyczącymi visual kei. Neo visualizm miał przywrócić nurt do łask i wprowadzić go na nowo do głównego obiegu.

Jeszcze ciekawszym zjawiskiem stał się kabuki rock, powstały w ramach większej koncepcji jaką był neo visualizm. Był to zrealizowany z niezwykłym rozmachem koncept, który łączył elementy zachodnie z japońskimi. Wraz z Sakihokoru Hana no You Ni” ukazał się teledysk do utworu Kabuki Danshi -Kavki Boiz-”, który był doskonałą zapowiedzią tego, co miało wydarzyć się później.

„Kavki Boiz” jest wprowadzeniem do nowego stylu, będącego fuzją Wschodu i Zachodu; źródło: YouTube/Cooper Yendo

MIYAVI nawiązał współpracę z grupą artystów performerów, którzy nazwali siebie KAVKI BOIZ (od kabuki, czyli japońskiego teatru cechującego się wystawnością i widowiskowością). W skład wchodzili między innymi: muzycy grający na różnych instrumentach, beatboxer, MC, DJ, stepujący tancerz, ale także na przykład osoby jeżdżące na BMX-ach czy malarz, który podczas występów na żywo tworzył obrazy inspirowane tym, co działo się na scenie. Tworzyli oni coś na kształt trupy cyrkowej (w teledysku do Subarashikikana, Kono Sekai -What a Wonderful World-” występowali nawet w namiocie cyrkowym), przesuwając granice tego, czym jest i może być visual kei. Kostiumy muzyków były bardzo swobodnymi interpretacjami tradycyjnych strojów – MIYAVI łączył na przykład narzutkę haori, którą nosi się do kimona, ze spodniami dresowymi, długie włosy wiązał w fryzury przypominające te noszone przez samurajów, ale o wysoki kucyk zaczepiał kolorowe czapki z daszkiem, wszechobecne były też rekwizyty takie jak parasolki czy wachlarze. Podobnie wyglądali wszyscy członkowie KAVKI BOIZ, dołączający elementy japońskie do ubrań w stylu hip-hopowym.

Zwieńczeniem ery nowego ekstrawaganckiego nurtu był wspomniany już album This Iz the Japanese Kabuki Rock”. Brzmienia z jednej strony silnie nawiązywały do japońskich klimatów – w czym pomagał charakterystyczny styl gry na gitarze MIYAVIego, wywodzący się z technik wykorzystywanych w grze na shamisenie – z drugiej zaś czerpały wiele z zachodnich gatunków. Powstała tym samym niezwykle charakterystyczna i oryginalna mieszanka, którą trudno było jednoznacznie zakwalifikować. Muzycy swobodnie operowali motywami zarówno ze swojej kultury, jak i z Zachodu, a jednocześnie w tekstach nie stronili od krytycznych, często wręcz kontrowersyjnych komentarzy.

Pierwszy teledysk nagrany po uniezależnieniu się od PS COMPANY. W nagrywaniu pomagał MIYAVIemu BOBO, który zawsze występuje w samych bokserkach; źródło: YouTube/MiyaviVEVO

Jam jest swoim panem na niebie i ziemi

Po opuszczeniu PS COMPANY i rozpoczęciu solowej kariery MIYAVI złagodził swój wizerunek. Barwne KAVKI BOIZ zostało zamienione na jednego, niepozornego BOBO – nowego perkusistę, który towarzyszy gitarzyście do dziś w nagrywaniu albumów i podczas tras koncertowych. Ograniczenie części instrumentalnej tylko do gitary i perkusji sprawiło, że brzmienie stało się zdecydowanie bardziej minimalistyczne i rockowe. Dzięki temu MIYAVI mógł na nowo zabłysnąć swoimi umiejętnościami.

Pozbawienie muzyki wszelkich ozdobników, wykorzystanie loopera i opatrzenie piosenek mocnymi przesłaniami stało się motywem przewodnim twórczości MIYAVIego. Taki styl został przyjęty bardzo dobrze również podczas światowej trasy koncertowej promującej album „What’s my name?”. W marcu 2011 roku MIYAVI zawitał do Gdańska, występując po raz pierwszy w Polsce. Koncert okazał się ogromnym sukcesem, po pierwszej partii sprzedanych biletów konieczna była zmiana sali na większą. MIYAVI okazał niezwykłą otwartość wobec fanów, którzy odpłacili mu się szaloną zabawą, ale pokazali też nieco polskiej przekorności, namawiając muzyka do zagrania dwóch nadprogramowych piosenek.

„Selfish Love” była jedną z piosenek, którą polscy fani wyprosili podczas pierwszego koncertu w Polsce. To świadczy nie tylko o ogromnej popularności omawianego wcześniej przełomowego utworu, lecz także o otwartości MIYAVIego, który zgodził się zagrać piosenki niebędące w planie; źródło YouTube/myv382tokyo

Szukając ciągle nowych dróg wyrazu, MIYAVI nagrał następnie album Samurai Sessions vol. 1”. Piosenki powstały we współpracy z przedstawicielami różnych stylów i gatunków muzycznych. Wśród artystów byli: breakbeater Hifana, raper Kreva, DJ Yuksek, wokalista Takeshi Hosomi z zespołu The Hiatus, pianista jazzowy H Zett M z zespołu Pe’z oraz piosenkarka Miu Sakamoto. Piosenki nagrane we współpracy z nimi pokazywały wszechstronność MIYAVIego, który potrafił odnaleźć się w każdym stylu i napisać utwory tak, by nie przyćmiewały gości i były jednocześnie charakterystycznie jego. Najciekawszym z utworów było jednak HA NA BI”, nagrane we współpracy z grającym na shamisenie Hiromitsu Agatsumą, tworzącym w stylu flamenco gitarzystą Jinem Okim oraz basistą Seijim Kamedą. Połączenie tych instrumentów stworzyło niezwykle klimatyczny utwór. Zestawienie techniki MIYAVIego z shamisenem pokazywało, jak świetnie muzyk odwzorowuje tradycyjną grę na tym instrumencie.

Fragment utworu „HA NA BI” – technika gry MIYAVIego zestawiona została z shamisenem i basem, które były dla muzyka inspiracją; źródło YouTube/myv382tokyo

W 2013 roku ukazał się album MIYAVI”, który z jednej strony kontynuował minimalistyczny styl z What’s my name?”, gdyż wciąż gitarzyście towarzyszył jedynie BOBO, a z drugiej strony do niektórych utworów zostały dodane na przykład elementy electro czy muzyki tanecznej. Był także poniekąd wyciągnięciem lekcji ze światowej trasy. Piosenki stały się nieco bardziej taneczne, nie tracąc swojego rockowego charakteru, a co najważniejsze, miały chwytliwe refreny i wiele fragmentów, które muzyk mógł śpiewać ze swoimi fanami podczas koncertów. Światowa trasa, która w marcu 2014 roku ponownie przywiodła MIYAVIego do Polski, pozwoliła na zweryfikowanie muzycznych wyborów. Piosenki sprawdziły się znakomicie, a podczas koncertu niemal nie było chwili, by publiczność nie śpiewała wraz ze swoim idolem. Duży wpływ na to miało zapewne wykorzystanie języka angielskiego w tekstach utworów, gdyż po rozpoczęciu niezależnej kariery muzycznej, ukierunkowanej na zyskiwanie międzynarodowej sławy, MIYAVI praktycznie przestał pisać teksty po japońsku. Dzięki temu zagraniczni fani z łatwością mogli zrozumieć o czym śpiewa artysta i powtórzyć tekst.

Najnowszy album, The Others”, kontynuuje trend rozpoczęty przez dwie poprzednie płyty. MIYAVI zmienił jednak swoją dotychczasową gitarę na Telecastera, dodając brzmieniu bardziej elektrycznego charakteru i większej zadziorności. Rozwija na płycie tematykę „inności”, która wcale nie jest czymś złym. Podczas kolejnego koncertu w Polsce, 11 października 2015 roku, MIYAVI miał pewność, że jego przesłanie trafiło do serc jego fanów, którzy z pasją śpiewali „We are the Others”, wznosząc banery z tym przesłaniem.

Najnowszy album, „The Others", dzięki nowej gitarze MIYAVIego ma bardziej elektryczne brzmienie i ponownie składa się z piosenek, które doskonale sprawdzą się w interakcji z fanami – co można było sprawdzić na październikowym koncercie w Warszawie; źródło: YouTube/MiyaviVEVO

Mocną stroną MIYAVIego jest jego niepowtarzalny styl gry na gitarze oraz interesujący wokal. Teksty jego piosenek są odważne i często stają się komentarzami na tematy, które są dla muzyka ważne. Najbardziej znaczące jest jednak to, że MIYAVI cechuje się niebywałą charyzmą, otwartością i szczerą sympatią wobec fanów. Wedle jego filozofii wszyscy jesteśmy jednym. Często powtarza, że nie ważne, jakiego jesteśmy koloru skóry, narodowości, płci czy wyznania, jesteśmy jednym, żyjąc pod tym samym niebem, a łączy nas muzyka. Bądźmy jednym!

*status, który uzyskuje zespół lub artysta po podpisaniu kontraktu z dużą wytwórnią muzyczną, co wiąże się również z zyskaniem większej popularności (mniej popularne zespoły, które wiążą się z mniejszymi wytwórniami lub działają niezależnie mają status indie)

ŹRÓDŁA

JaME Polska
JaME Polska II
comyvzcrew
Japan Times

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

muzyka   celebryci   rock   mężczyzna   visual kei  

NASZE ARTYKUŁY

Muminkomania w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy