Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo KŁOPOTLIWE MASKOTKI, CZYLI PRZEGLĄD NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNYCH YURU-KYARA I NIE TYLKO

Tumblr

06.03.2016 | 13:38
Autor: Agnieszka Demidowska

Japonia słynie z czarujących postaci reprezentujących różne miejsca na terenie całego kraju. Niestety, nie wszystkie z nich potrafią wzbudzić sympatię wśród Japończyków.

Gdyby zapytać kogoś, z czym kojarzy mu się Japonia, to niewątpliwie jedną z pierwszych odpowiedzi byłyby słodkie postaci, czy to te z mang lub anime, czy też te zupełnie niezwiązane z żadną serią. Wielu na pewno kojarzy Kumamona, niedźwiedzia reprezentującego prefekturę Kumamoto, który z czasem stały się sławny na cały kraj. O yuru-kyara, bo tak nazywają się promujące różne części kraju maskotki, mówił też John Oliver w swoim programie pt. „Last Week Tonight”, a dziennik „The Japan Times” poświęca im nawet osobną kolumnę. Można powiedzieć, że tego typu postaci stały się niejako znakiem rozpoznawczym Japonii. Ich projekty niejednokrotnie były jednak powodem do dyskusji i sporów. Jak się okazuje, nie zawsze udaje się stworzyć coś, co odpowiadałaby gustom całego społeczeństwa. Poniżej prezentujemy przegląd najbardziej kontrowersyjnych maskotek, o których wzmianki pojawiły się w japońsko- lub anglojęzycznej prasie.

Zbyt seksowna poławiaczka z Mie 

Przegląd rozpoczynamy od chyba najbardziej nagłaśnianej przez media afery powiązanej z japońskimi maskotkami. W listopadzie 2014 roku władze miasta Shima w prefekturze Mie ogłosiły konkurs na imię dla ślicznej ama, czyli poławiaczki pereł. Mieszkańcy nazwali ją Aoshima Megu, lecz sama postać nie wszystkim przypadła do gustu. Najwięcej głosów krytyki słychać było ze strony samych poławiaczek. Jedna z nich wystosowała nawet specjalne pismo do urzędu miasta, w którym domagała się wycofania maskotki. Kobiety najbardziej obawiały się tego, że seksualny charakter postaci zaburzy ich wizerunek nie tylko wśród turystów, ale i samych Japończyków. Wykonywana przez nie profesja nie jest aż tak znana, a Megu prezentuje się w końcu nieco inaczej niż kobiety, którymi została zainspirowana. Ma duży biust, odsłonięte nogi i zalotny uśmiech. Jakkolwiek narysowana w mangowym stylu nastolatka mogłaby przyciągnąć wielu gości, to wydaje się, że jej wybór nie był dla wszystkich w porządku.

Opinie na temat Megu są dosyć podzielone. Od czasu rozpoczęcia promocji miejscowości Megu zdołała uzyskać całkiem spore grono fanów na Facebooku i Twitterze. Poparcie znalazła także wśród mieszkańców Shimy, a nawet części poławiaczek, które stwierdziły, że nie warto roztrząsać sprawę fikcyjnej postaci.

Ostatecznie jednak władze miasta zrezygnowały z maskotki. Stało się tak w wyniku zebrania, kiedy to swój sprzeciw wobec Aoshimy Megu wyraziło 30% poławiaczek. Od tej pory z maskotki będzie korzystać jedynie firma, która ją zaprojektowała.

Tak wygląda wybrana w zeszłym roku maskotka… Źródło: „The Japan Times”.

... a tak prawdziwe ama. Źródło: Japan Today

Odpychająca Katsue-san

7 lipca 2014 roku władze miasta Tottori umieściły na swojej stronie internetowej podobiznę Katsue-san, maskotki mającej na celu promocję znajdujących się w tejże miejscowości ruin zamku. Ta jednak nie zawitała tam na długo. Protesty mieszkańców zmusiły urzędników nie tylko do usunięcia jej ze strony, ale i do całkowitej rezygnacji z pomysłu na wykorzystanie jej w jakichkolwiek działaniach promocyjnych. W czym tkwił problem? Głównie w tym, że Katsue-san swoim wyglądem raczej nie zachęciłaby żadnego turysty do odwiedzin we wspominanym wcześniej Tottori. Rzeczywiście, postać nastoletniej dziewczynki z zieloną skórą, połataną suknią, a na dodatek żabą w ręku przypomina raczej zombie, a nie typową uroczą japońską maskotkę. Jej imię związane jest z wydarzeniem o nazwie katsue-goroshi i oznacza mniej więcej tyle, co „zabijanie przez głodzenie”. W XVI wieku Oda Nobunaga wysłał Hashibę Hideyoshiego (który później zmienił imię na Toyotomi) do Tottori, aby ten obalił tamtejszego władcę. Po przybyciu na miejsce wojskowy postanowił zwabić ludność na teren zamku, w ten sposób odcinając ją od zapasów żywności. Wyczerpani szybko zaczęli tracić siły i po pewnym czasie nie byli już w stanie bronić twierdzy. Wielu zmarło wtedy z głodu.

Władze miasta miały z początku nadzieję, że postać dziewczynki przyczyni się do rozpowszechnienia wiedzy na temat historii tego regionu. Sądzono, że jej wygląd wyda się innym tak oryginalny, że będzie w stanie wzbudzić zainteresowanie potencjalnych turystów. Tymczasem mieszkańcy Tottori mieli na ten temat nieco inne zdanie. Dla nich postać była nie tyle nietypowa, co po prostu dziwna. Pojawiły się również głosy, jakoby projekt maskotki miałby sugerować, że miasto żartuje sobie z problemu głodu.

Katsue-san szybko zniknęła ze strony internetowej miasta, lecz po niedługim czasie znowu pojawiła się w mediach. Tym razem zawitała na łamach wydawanego dwa razy w miesiącu magazynu „Big Comic”. Jej postać można było zobaczyć w egzemplarzach z 25 sierpnia i 10 września, a wszystko to dzięki rysownikowi Kurogane Hiroshiemu, który w ten sposób chciał zaprotestować przeciwko rezygnacji władz Tottori z maskotki. Pod jednym ze swoich rysunków przedstawiających Katsue-san napisał „masz moje poparcie”. Mężczyzna wyznał, że był bardzo zawiedziony posunięciem władz. Sam widział w postaci ogromny potencjał. Stwierdził, że gdyby nie obecna moda na puchate yuru-kyara, to dziewczynka mogłaby się stać prawdziwą gwiazdą.

Projekt Katsue-san. Źródło: „The Japan Times”. 

Katsue-san wg użytkownika CAFFEIN/ボマス・エ59. Być może ta wersja miałaby większe szanse u mieszkańców Tottori. Źródło: Twitter/ CAFFEIN/ボマス・エ59.

Niedźwiedzie z Wasedy

Gdy w lipcu 2014 roku władze tokijskiego uniwersytetu Waseda ujawniły projekt żeńskiej wersji swojej maskotki, ubraną w togę niedźwiedzicę z łagodnym uśmiechem i różowymi kokardkami, wielu studentów nie kryło swojego zmieszania całą sytuacją. Stojące obok siebie postaci stanowiły niejako swoje przeciwieństwo: z jednej strony studenci mogli zobaczyć surowego pana profesora, z drugiej usłużną, a przez to wyglądającą na słabą, panią. Dla niektórych promocja wizerunku dwóch tak odmiennych pod względem wyglądu maskotek była poniekąd próbą upowszechnienia szkodliwych stereotypów na temat ról społecznych, jakie przysługują kobietom i mężczyznom. Pojawiły się również głosy mówiące, że uczelnia miałaby w ten sposób dyskryminować uczęszczające do Wasedy studentki – w przeszłości znaczącą większość studentów tej instytucji stanowili bowiem mężczyźni. Ze względu na słowa krytyki władze uczelni zrezygnowały z pomysłu na jednoczesne stosowanie dwóch maskotek.

Standardowa wersja maskotki została stworzona w 2000 roku przez rysownika Hirogane Kinshiego, a jej motyw, sylwetka niedźwiedzia, została zainspirowana nazwiskiem założyciela uczelni, Ōkumy Shigenobu (kuma w języku jap. oznacza właśnie „niedźwiedź”). 

Maskotki promujące stereotypy? Źródło: „The Huffington Post”.

Melon-kuma 

O ile większość z wymienionych w tym artykule maskotek nie jest w oficjalnym użyciu, a przynajmniej nie jest w żaden sposób promowana, to istnieje pewien wyjątek od tej reguły. Maskotka reprezentująca znajdujące się na Hokkaido miasto Yūbari nieco różni się od typowych yuru-kyara jak Kumamon czy Funasshī. Melon-kuma, bo tak nazywa się ta postać, łączy w sobie dwie najbardziej charakterystyczne dla tamtego regionu rzeczy: niedźwiedzie i kantalupy, czyli jedną z odmian melona cukrowego. Jednakże zamiast uśmiechu ma ogromne kły i z łatwością mógłby wystraszyć nie tylko turystów, ale i samych miejscowych. Tak zresztą stało się w jednym z przedszkoli: 

Źródło: YouTube/semiramida.

Wydawałoby się, że skoro maskotka może wzbudzać w innych takie uczucia, to władze miasta prędzej czy później zaczną zastanawiać się nad jej wycofaniem. Nic z tych rzeczy: Melon-kuma do tej pory zajmuje się promocją, bierze udział w lokalnych uroczystościach i programach telewizyjnych. Interesujący jest też fakt, że starszym mieszkańcom nawet podoba się ten groźnie wyglądający niedźwiedź. Zaciekawieni zazwyczaj podchodzą do maskotki i pochylają głowy, aby ta mogła jak gdyby je zjeść. Poniżej zamieszczamy filmik z festynu w mieście Hanyū, na którym zawitała maskotka: 

Źródło: YouTube/ohiko2000.

Pluto-kun

Co ciekawe, yuru-kyara mogą reprezentować nie tylko poszczególne miejsca, np. uczelnie, miasta czy nawet całe regiony, lecz mogą również służyć jako środek na złagodzenie opinii na tematy raczej niezręczne. Jedną z maskotek, która zalicza się właśnie do tej grupy, jest Pluto-kun. Nazywany także Little Mr Pluto został stworzony w połowie lat 90. XX wieku w celu ocieplenia wizerunku plutonu, pierwiastka chemicznego wykorzystywanego w przemyśle jądrowym. Nie trzeba chyba dodawać, że w kraju, na który spadły dwie bomby atomowe, próby wyciszenia wszelkich kontrowersji związanych z radioaktywnością czy energią jądrową mają raczej niewielką siłę przebicia. Ubrany w zielony hełm i uroczo wyglądający Pluto-kun nie stałby się jednak tak kontrowersyjną postacią, gdyby nie jego obecność w krótkim filmie animowanym promującym ten pierwiastek. W nim, w przeciągu kilku minut, Pluto-kun próbuje bronić swojego wizerunku, tłumacząc przy tym, że wszelkie uprzedzenia wobec niego są skutkiem zwykłych nieporozumień. Deklaruje, że nienawidzi wojny, chce działać na rzecz pokoju i dąży to tego, by być jak dynamit, który, według maskotki, był również stosowany dla dobra ludzkości. Wyjaśnia, że nawet gdyby pluton dostał się w niepowołane ręce, to jego użycie nie spowodowałoby większych szkód. Do stworzenia bomby atomowej potrzebna jest przecież bardzo zaawansowana technologia, więc szanse na to, aby przeciętny człowiek ją skonstruował są dosyć nikłe. Za najbardziej kontrowersyjny został jednak uznany inny fragment filmu – chodzi o moment, w którym towarzyszący Pluto-kun chłopiec wypija szklankę wody zmieszaną z drobinkami radioaktywnego pierwiastka. Wtedy też maskotka zaczyna objaśniać, że takie postępowanie nie poskutkuje nagłą śmiercią. Większość spożytego w ten sposób pierwiastka po prostu przejdzie przez nasz układ trawienny i nie zostanie wchłonięta. W kontakcie z plutonem trzeba jedynie uważać, aby nie dostał się on do układu krwionośnego lub płuc. Pod koniec filmu postać reprezentująca pierwiastek mówi, że ten ogólnie rzecz biorąc nie jest niebezpieczny, a ludzie muszą tylko uważać, aby stosować go z rozwagą.

To właśnie ten moment wzbudził najwięcej kontrowersji wśród japońskich widzów. Źródło: Wanderlust

Jak podaje „The Guardian”, pomimo złej sławy postać Pluto-kun można jeszcze zobaczyć na stronie internetowej Japońskiego Instytutu Rozwoju Cyklu Jądrowego (ang. Japan Nuclear Fuel Cycle Development Institute).

Fukuppy i jego niefortunne imię 

Niekiedy jedynym powodem, dla którego maskotka może zostać skrytykowana, jest zwykłe nieporozumienie. Tak było w przypadku Fukuppy, mającej kształt jajka maskotki używanej przez znajdującą się w Osace Fukushima Industries Corp. Gdy informacja o postaci dotarła do zagranicznych mediów, niektórzy zaczęli spekulować, czy aby przypadkiem jej nazwa nie nawiązuje do sytuacji w prefekturze Fukushima, gdzie po awarii znajdującego się na terenie elektrowni atomowej reaktora wielu mieszkańców musiało opuścić swoje domostwa. Rzeczniczka firmy stanowczo zaprzeczyła tej teorii tłumacząc, że jest to zwykła pomyłka.

Imię maskotki to zbitka dwóch słów: pierwsze z nich to „Fukushima”, które jest częścią nazwy korporacji, drugie z nich to radośnie brzmiące angielskie słowo „uppy”. Niestety, użytkownikom języka angielskiego połączenie tych dwóch wyrazów nie nasuwa zbyt przyjemnych skojarzeń.

15 października 2013 roku firma wydała specjalne oświadczenie, w którym przeprosiła za nieporozumienie:

Imię naszej firmowej maskotki, ze względu na sposób, w jaki jest zapisywane, zostało uznane za nieodpowiednie lub źle zrozumiane przez ludzi posługujących się językiem angielskim. Serdecznie przepraszamy za spowodowanie całego zamieszania i obaw wśród tylu ludzi.

Taka urocza maskotka, a tyle problemów. Źródło: „The Telegraph”.

Na koniec 

Jak więc widzimy, maskotki mogą wzbudzić wiele emocji. Niekiedy problemem może być ich wygląd, innym razem za nieprzyzwoite bądź nieodpowiednie uznane zostanie to, co sobą reprezentują. Na pozór mogłoby się wydawać, że z informacji na temat maskotek nie dowiemy się zbyt wiele, aczkolwiek jeśli zagłębimy się nieco w treść wszystkich sporów, w których główną rolę odgrywają właśnie one, to będziemy w stanie trochę lepiej poznać japońskie społeczeństwo. Z takich właśnie ciekawostek można nieraz wywieść bardzo interesujące wnioski o jego preferencjach, gustach, a także większych problemach, z jakimi obecnie się boryka. Z każdej afery możemy więc coś wynieść… albo przynajmniej uśmiechnąć się pod nosem na widok kolejnej osobliwej maskotki. 

ŹRÓDŁA

And Now U Know
Fukusima
Japan Today
The Guardian
The Huffington Post
The Japan Times I
The Japan Times II

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

energia jądrowa   promocja   Fukushima   miasto   turystyka   kontrowersje   popkultura   osobliwości   kultura  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy