Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura MIŁOŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ. RECENZJA POWIEŚCI „BŁYSK SZCZĘŚCIA” KAORI EKUNI

wuw.pl

07.12.2015 | 14:13
Autor: Martyna Wyleciał

„Szczerze mówiąc, wydaje mi się lekkomyślnością kochanie i ufanie drugiej osobie. To czyste szaleństwo” – pisze autorka powieści.

„Błysk szczęścia” (jap. Kirakira hikaru) to krótka i bardzo przyjemna powieść Kaori Ekuni, uznanej i wielokrotnie nagradzanej japońskiej pisarki. To historia o miłości, choć dość nietypowej. Narratorami są na przemian tłumaczka z języka włoskiego Shoko i lekarz Mutsuki. Zapoznali ich ze sobą rodzice podczas tak zwanego omiai, czyli zaaranżowanego spotkania. Młodzi jednak przypadli sobie do gustu, więc postanowili się pobrać. Czytelnik poznaje ich kilka miesięcy po ślubie, kiedy to dopiero zaczynają wspólne życie i próbują je jakoś ułożyć, zrozumieć się nawzajem i rozwinąć uczucie między sobą. Wydawać by się mogło, że zakochiwanie się w sobie to temat, na który niewiele nowego można powiedzieć, a jednak para przedstawiona w tej powieści jest zdecydowanie nietypowa.

Nieszablonowa miłość

Shoko i Mutsuki pobrali się, mimo że ona cierpi na chorobę psychiczną, a on jest gejem. By skomplikować sprawę, należy dodać do tego Kona, wieloletniego kochanka głównego bohatera. Można by się więc spodziewać, że będzie to typowe „białe małżeństwo”, czyli takie, na które często decydują się osoby homoseksualne, by w oczach społeczeństwa uchodzić za „normalne”, a po kryjomu wieść życie takie, jak dawniej. Eufemistycznie określa się je mianem „przytulania wody”.

U Kaori Ekuni to jednak nie jest takie proste. Jej bohaterów oprócz urzędowego dokumentu łączy także uczucie miłości. Dla każdego jest ono inne. Miłość między Shoko a Mutsukim jest bardziej platoniczna, pełna wzajemnej troski, szacunku i akceptacji. Między Mutsukim a Konem istnieje silne, utwierdzone wieloma latami spędzonymi razem uczucie, które potrafi przetrwać każde trudy. Shoko darzy Kona wielką sympatią i, rozumiejąc, jak ważny jest dla jej męża, traktuje go jako równoprawną osobę w ich związku. Kon natomiast swoim pozytywnym nastawieniem i otwartym sercem szczerze akceptuje kobietę, z którą związał się jego kochanek.

Ten trójkąt zdaje się być bardzo skomplikowany, a jednak autorka opisuje życie tego niebywałego małżeństwa w sposób naturalny, prosty i bardzo przejrzysty. Jej bohaterowie dorastają do tego, by lepiej się rozumieć. Nie przychodzi im to łatwo, osoby z zewnątrz – przyjaciółka, rodzice obu stron – wciąż wywierają na młodych presję. Ale z czasem rozwija się w nich uczucie, które hartuje ich w trudach, z jakimi przychodzi im się zmierzyć. Niekonwencjonalne małżeństwo przedstawione przez Ekuni jest tylko pretekstem do opowiedzenia na nowo historii o zakochiwaniu się młodych ludzi i pokazania, że koniec końców miłość to uczucie szalone, nieprzewidywalne i dostępne dla każdego. Istnieją natomiast niezliczone sposoby na to, by je przeżywać i okazywać.  

Powieść Kaori Ekuni dotyka trudnych dla Japończyków – choć nie tylko dla nich – tematów. Nietypowe małżeństwo przestawione w „Błysku szczęścia” służy ukazaniu problemów, z którymi borykać się może każdy, i oswojeniu tych, które są obłożone społecznym stygmatem. W powieści pojawia się więc problem presji, jaką rodzice wywierają na młode osoby w kwestii zawarcia małżeństwa, posiadania dziecka czy dostosowania się do obowiązujących norm społecznych. Autorka przedstawia te problemy z dwóch punktów widzenia – osoby homo- i heteroseksualnej, pokazując, że przeciwności, jakim muszą one stawić czoła, są w gruncie rzeczy bardzo podobne. Powieść ukazała się w 1991 roku, a jednak trudności, z jakimi borykają się młodzi ludzie, są nadal bardzo aktualne, a książka nie traci na wartości nawet w XXI wieku.

Żeńska wersja Murakamiego

Często stosuje się zabieg marketingowy, polegający na przyrównywaniu kolejnych autorów z Japonii do Harukiego Murakamiego, który w Polsce jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych japońskich pisarzy. Niestety, w większości przypadków jedyne, co porównywani autorzy mają wspólnego, to pochodzenie.

Jednakże nazwanie Kaori Ekuni żeńską wersją Murakamiego – a takie porównanie można znaleźć w biografi zamieszczonej na skrzydełku książki – wydaje się całkiem trafione. Style obojga pisarzy mają wiele wspólnego. Główną cechą jest ogólna atmosfera powieści – nieco odrealniona, a jednocześnie niezwykle życiowa. Podobnie jak u Murakamiego, tak i u Ekuni ważną rolę odgrywają drobne elementy, które budują świat przedstawiony. Są to drobne motywy czy rzeczy, które przewijają się przez całą fabułę, niejako ją spajają – jak „drzewko Kona”, czyli juka, jaką młoda para dostała od kochanka Mutsukiego, a do której autorka wielokrotnie powraca w swojej narracji. To, że wspomina się dokładnie, co bohaterowie jedzą lub piją, jakie piosenki śpiewają czy jakich marek produktów używają, sprawia, że opowiadana historia staje się bliższa czytelnikowi.

Drugą ważną cechą wspólną są zachowania bohaterów, którzy wiodą życia niespieszne, charakterystycznie proste i nieco samotne, mimo że prowadzone u boku innych ludzi. Zarówno Shoko jak i Mutsuki to jednostki bardzo zindywidualizowane, dużo silniejsze w nich jest poczucie „ja” niż „my”. Mają swoje zwyczaje i rytuały, co również jest często obecne w prozie Murakamiego. Jednak wraz z rozwojem akcji znajdują złoty środek pomiędzy tym, co należy do sfery ich przeżyć indywidualnych, a potrzebą bycia razem, odnajdują się we wspólnym życiu. Robią to jednak na swój bardzo charakterystyczny sposób.

„To chyba dobrze, że są takie małżeństwa jak nasze”, pomyślałam. Niczego się nie oczekuje, niczego nie pragnie. Niczego się nie traci i nie ma się czego bać. Nagle przypomniałam sobie słowa teścia: „przytulając wodę”.

Do poprawki

Pewne zastrzeżenia można mieć do tłumaczenia książki. Odpowiedzialna za nie Amy Bajer jest uznaną tłumaczką i nie można jej odmówić umiejętności, pracowała w końcu nad wieloma książkami, wywiadami czy filmami. Czytając jednak tę powieść, czujemy właśnie to – że jest ona bardzo dobrą tłumaczką, ale niekoniecznie wprawioną pisarką. Jest to coś, co wpływa na ogólny klimat czytanego tekstu, dobór słów i środków stylistycznych, ale też przejawia się w wielu drobnych rzeczach, jak na przykład niezbyt fortunnie wstawionych przypisach. Pojawiają się one niepotrzebnie przy imionach bohaterów, a brak ich przy tytułach piosenek pojawiających się w książce. Tłumaczka postanowiła je przetłumaczyć na język polski, zamiast zostawić w oryginale i opatrzyć przypisem z tłumaczeniem. Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik mógłby odnaleźć dane piosenki, na przykład po to, by je przesłuchać, ale niestety nie uda się to, gdy dysponuje wyłącznie polskim tytułem, jak „Kim jest to dziecko?” czy „Piosenka kwitnącej pomarańczy” (dziwne, bo angielskie tytuły nie są tłumaczone). Prawda jest jednak taka, że te drobne redaktorskie niedociągnięcia nie umniejszają wartości lektury, gdyż sama historia jest tak ciekawa, że można na to przymknąć oko.

To natomiast, co należy zarzucić tej publikacji, to sposób, w jaki zostało napisane streszczenie na okładce. Być może historia o miłości to nic zaskakującego, ale nawet w takim przypadku powinno się unikać zdradzania zakończenia, gdyż może to popsuć lekturę czytelnikowi.

„Błysk szczęścia” można polecić każdemu. Ta niewielka książeczka potrafi skutecznie wciągnąć, bohaterów nie da się nie lubić, a cała historia wzbudza wiele pozytywnych emocji. Prosty, subtelny i szczery styl autorki przypadnie do gustu nie tylko wielbicielom Murakamiego czy japońskiej prozy. Historie o miłości są uniwersalne i przemawiają do każdego, nawet kiedy opowiada się je z perspektywy niekonwencjonalnego trójkąta miłosnego.

 

Błysk szczęścia
Autor: Kaori Ekuni
Tłumaczenie: Amy Bajer
Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2015

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

literatura   kobiety   rodzina   LGBT  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy