Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo POROZMAWIAJMY O HAFU

prywatne archiwum Sandry Häfelin

24.01.2016 | 16:20
Autor: Agnieszka Demidowska

W Japonii z roku na rok rodzi się coraz więcej dzieci z małżeństw mieszanych, jednak nie mają one zbyt łatwego życia. Dzięki Sandrze Häfelin mogliśmy się dowiedzieć nieco więcej na ich temat.

Japończycy są jednym z najbardziej homogenicznych narodów na świecie. Mniejszości stanowią tylko 2% społeczeństwa, a bycie niewystarczająco „japońskim” może przysporzyć wielu niedogodności. Często słyszy się o dzieciach prześladowanych przez swoich rówieśników, dyskryminacji ze względu na sam wygląd. Znany jest też przypadek Ariany Miyamoto, która postanowiła podjąć walkę z uprzedzeniami rasowymi Japończyków i zdobyła tytuł Miss Universe Japan. Swoimi spostrzeżeniami o byciu hafu i związanymi z tym problemami podzieliła się z nami Sandra Häfelin, autorka niezliczonej ilości książek o tej tematyce i hafu we własnej osobie. Zapraszamy do lektury! 

Na początek chciałabym się Ciebie zapytać, czy mogłabyś wyjaśnić, co dokładnie oznacza słowo hafu. Czy istnieje jakaś definicja, która odnosiłaby się do wszystkich osób identyfikujących się z tym terminem?

Definicją słowa hafu może być „osoba, której rodzice urodzili się i wychowali w różnych kręgach kulturowych, a oprócz tego są różnej narodowości”. Załóżmy, że na przykład czyjaś mama pochodzi z Francji, a tata z Japonii. W tym wypadku bagaż kulturowy i obywatelstwo rodziców tej osoby całkowicie się od siebie różni, aczkolwiek później któreś z nich może przejść przez proces naturalizacji. 

Według tej definicji, jeśli na przykład czyjś ojciec jest Chińczykiem, a matka Japonką, to takie osoby też teoretycznie można uznać za hafu. Jednakże dla Japończyków, jeśli oboje rodzice pochodzą z Azji Wschodniej, to w tym momencie traci się ten charakter, o którym wspominałam wcześniej. W japońskim rozumieniu tego pojęcia do hafu zaliczają się jak gdyby tylko dzieci osób różniących się pod względem rasy. Tak więc w Japonii potomek osoby czarnoskórej i Azjaty lub osoby rasy białej i Azjaty często będzie nazywany hafu, lecz wygląda na to, że dzieci Azjatów, nawet jeśli ich rodzice będą z różnych państw, na przykład jeden z nich będzie Japończykiem, a drugi będzie pochodził Korei Południowej, już nie. 

Czy można wyróżnić pewne typy hafu

Myślę, że można z grubsza wydzielić pewne typy [Sandra w jednej ze swoich książek wyróżnia 4 kategorie: hafu mówiący w 2 językach, dobrze wyglądający, posiadający obie te cechy i nie posiadający żadnej z nich – przyp. red.]. Możliwe, że taki podział będzie dla niektórych obraźliwy, lecz z perspektywy tego, jak traktowane są później dzieci z mieszanych małżeństw, mogłoby to wyglądać mniej więcej w ten sposób. 

Czy istnieje jakaś grupa, która, powiedzmy, jest bardziej uprzywilejowana niż inni? Czy niektóre osoby mają po prostu lepiej w życiu? Czy może każde hafu jest traktowane tak samo, przynajmniej w Japonii? 

Będą to osoby, które łączą w sobie wspomniane cechy, te wydają się być najbardziej rozpieszczane. To wokół nich robi się najwięcej szumu. Innymi słowy najbardziej liczą się możliwości finansowe mamy i taty, dwujęzyczność, która często jest ściśle powiązana właśnie z zarobkami rodziców, i oczywiście atrakcyjny wygląd. 

Czy hafu w Japonii spotykają się z problemami, które są nieznane ich odpowiednikom, np. w Europie? 

Oczywiście. W Europie, a co za tym idzie, także w Niemczech, nie używa się takich zwrotów jak hafu. Już wcześniej zadawałam sobie to pytanie. Czemu Japończycy przykładają tak wiele uwagi do tego słowa? Europę zamieszkują osoby różnych ras, które odstają od siebie pod względem wyglądu. Mamy rudych, blondynów, brunetów. A w Japonii, gdzie naturalnym kolorem włosów jest czarny, bardzo łatwo jest dostrzec kogoś, kto odbiega od przyjętych norm. Te różnice w wyglądzie są właściwie sednem całego problemu. Nieważne jak japońskie w swoim zachowaniu byłoby dane hafu, jeśli wygląda jak obcokrajowiec, to za takiego będzie uznawany. Mam wrażenie, że według Japończyków istnieje całkiem sporo cech, które są zwyczajowo przypisane obcokrajowcom. Myślę, że jest to największa różnica między Japonią a Europą. 

Niektórym Japończykom trudno jest zaakceptować fakt, że Ariana będzie reprezentowała ich kraj w wyborach Miss Universe. Źródło: Forbes

Czy mogłabyś opowiedzieć nam co nieco o stereotypach na temat hafu? Jak myślisz, skąd się one biorą? 

Stereotypy biorą się głównie ze środków masowego przekazu tj. telewizja. Tam możemy zobaczyć Shelly, Becky, Darenogare Akemi, Triendl Reinę czy Rolę. Nieważne kogo się zapytamy, wszyscy odpowiedzą, że są to piękne hafu. Dlatego też Japończycy, którzy nie mają wśród znajomych żadnych hafu, widząc takie osoby w telewizji, zaczynają myśleć, że wszyscy są tacy ładni i weseli. Mają tendencję do zapominania, że to właśnie dzięki temu, że pracują w przemyśle rozrywkowym, są też tacy pogodni. 

Czy Twoim zdaniem jest w ogóle sens w walce z nimi? Jeśli tak, to jak powinna ona przebiegać?

Musiałaby zapewne nastąpić „walka na liczby”. Jeśli w przyszłości coraz więcej hafu zaczęłoby się pojawiać nie tylko w przemyśle rozrywkowym, ale i w świecie biznesu czy urzędach służb cywilnych, to na pewno ludzie w Japonii w końcu zdaliby sobie sprawę z tego, że istnieją także inne rodzaje hafu.

Co powinno się zmienić, aby w przyszłości osoby takie jak hafu mogły wieść spokojniejsze życie i mieć mniej kłopotów czy trudności?

Myślę, że ważne jest to, aby japońscy nauczyciele w podstawówkach i gimnazjach zwiększali świadomość swoich uczniów o istnieniu ludzi takich jak hafu. Jest taki film pt. „HAFU” – bardzo chciałabym, aby obejrzeli go wszyscy pedagodzy w Japonii. Już dzieci w szkołach podstawowych zachowują się nieludzko: gdy tylko znajdą jakieś różnice w wyglądzie swoich rówieśników, od razu zaczynają im dokuczać. Z tego powodu ważne jest, aby rodzice lub nauczyciele bardzo wcześnie rozpoczęli przekazywanie swojej wiedzy i podnoszenie świadomości na temat różnic międzykulturowych. 

Ojciec Darenogare Akemi jest w połowie Japończykiem, w połowie Brazylijczykiem, a jej mama pochodzi z Włoch. Źródło: Laughy

Miałaś okazję mieszkać zarówno w Niemczech, jak i w Japonii. Które z tych państw uważasz za bardziej przyjazne i otwarte na osoby o mieszanym bagażu kulturowym?

To trudne pytanie. Chciałabym móc powiedzieć, że w Niemczech hafu mają lepiej, bo mieszka tam wiele osób różniących się pod względem wyglądu i rasy, lecz w rzeczywistości to powiedzenie, że „żyje się lepiej” jest taką niemiecką modą, przyzwyczajeniem. Tak mówią tylko hafu mówiący w bardzo „niemiecki” sposób, tacy, którzy z natury są typowo „niemieccy”. Z kolei osoby skromne lub też preferujące styl kawaii bardzo się w Niemczech wyróżniają. Z tego powodu nie wiem, czy identyfikujący się bardziej z japońskimi elementami swojej tożsamości hafu powiedzieliby, że żyje się tam lepiej. To bardzo delikatna kwestia. 

Japończycy zaś, jak już wspominałam, mają tendencję do klasyfikowania innych na podstawie ich wyglądu zewnętrznego. Te domniemania i osądy mogą prześladować hafu całymi latami, co może być dla nich bardzo wymagające. 

Dlatego myślę, że obydwu krajach jest ciężko. 

Czy myślisz, że w przyszłości Japonia zmieni się i otworzy na obcokrajowców i hafu? Kiedy by to nastąpiło? 

Może gdyby Japonia przyjęła wielu uchodźców czy imigrantów, to wtedy prawdopodobnie doszłoby do pewnych zmian. Nastąpiłaby ta „walka na liczby”. Jeśli jednak tak się nie stanie, to wszystko pozostanie tak, jak jest teraz. 

W końcu, czy miałabyś jakąś radę na temat tego, jak należy rozmawiać o hafu?

Najważniejsze są na pewno uczucia drugiej osoby. Ostatnio zaczęły pojawiać się głosy mówiące, że nie powinno się mówić hafu tylko daburu. Co ciekawe, takie opinie padają często ze strony osób, które nie są dziećmi z małżeństw mieszanych. Zazwyczaj wypowiadają je ich rodzice. Lecz jeśli porozmawiamy z kimś, kto pochodzi z takiego związku, to dowiemy się, że ten zwrot może wywoływać pewną presję. Ponieważ daburu można przetłumaczyć jako „podwójny”, to czy można to utożsamiać z biegłą znajomością dwóch języków? Czy nie oznacza to podwójnego obywatelstwa? Albo wielokrotnych podróży między krajem ojca, np. Stanami Zjednoczonymi, i matki, np. Japonią? Mi też szczerze mówiąc nie za bardzo podoba się to wyrażenie. Ci, którzy chcieliby je stosować, mają chyba pewną obsesję na punkcie czegoś w rodzaju „pozytywnego złudzenia”. I jest ono zwykle podtrzymywane nie przez hafu, ale przez ich rodziców. Przynajmniej takie jest moje wrażenie. 

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

okiem Japończyka  

NASZE ARTYKUŁY

Muminkomania w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy