Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kulinaria O APETYCZNYCH BADANIACH NA TEMAT JAPOŃSKICH SŁODYCZY

Okładka książki; źródło: Torii

15.05.2013 | 19:30
Autor: Anna Bielak

Rozmowa z Magdaleną Tomaszewską-Bolałek, autorką książki „Japońskie słodycze”.

Już 17 maja do polskich księgarni trafi pięknie wydana książka „Japońskie słodycze”, autorstwa Magdaleny Tomaszewskiej-Bolełek, która prowadzi także kulinarny blog Kuchniokracja. Zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy na temat przygotowań do wydania książki oraz słodkich poszukiwań autorki podczas podróży po świecie japońskch smakołyków.

Prowadzi Pani blog Kuchniokracja, w którym porusza Pani dość szeroko rozumianą tematykę kulinarną, nie tylko japońską. Skąd pomysł akurat na książkę „Japońskie słodycze”?

Pomysł zrodził się w bardzo podobnych okolicznościach, jak ten na pierwszą książkę. Chciałam przeczytać coś na temat słodyczy japońskich i okazało się, że nie ma odpowiedniej publikacji w języku europejskim. Jestem w tej dogodnej sytuacji, że zawsze mogę sięgnąć po japońskie wydania, ale co z osobami, które nie znają języka japońskiego? Pomyślałam, ze w dobie rosnącego zainteresowania kulturą żywieniową, książka o słodyczach japońskich może znaleźć swoich odbiorców.

Pani Magdalena Tomaszewska-Bolałek (zdjęcie z archiwum Autorki)

We wstępnie do książki wspomina Pani o „terenowych badaniach”, które odbyła Pani w Japonii. Czy może nam Pani opowiedzić o nich coś więcej?

To był bardzo intensywny okres, gdyż badania obejmowały nie tylko zagadnienia z zakresu cukiernictwa, ale ogólnie japońskiej kultury żywieniowej. Na miejscu miałam okazję próbować różnych specjałów, rozmawiać z ludźmi i zbierać materiały, które są bardzo trudno dostępne poza Krajem Kwitnącej Wiśni.

Które z Pani spotkań z mistrzami japońskiej sztuki cukierniczej zapadło Pani najbardziej w pamięć i dlaczego?

Bardzo trudno jest mi wybrać jakieś szczególne spotkanie. Każde z nich zapada w pamięć ze względu na niezwykłość osób z którymi się rozmawia. Japońscy mistrzowie cukiernictwa czy kuchni są bardzo skromni, pełni pokory i niezmiernie oddani swojej pracy.

Co w Pani wieloletnich poszukiwaniach związanych z japońskimi słodyczami, zaskoczyło Panią najbardziej?

Nieustannie zaskakuje mnie różnorodność japońskich słodyczy. Co jakiś czas odkrywam nowy, niezwykły specjał, o którym wcześniej nie słyszałam.

Zachęcajace do zakupu słodycze w japońskim domu handlowym; źródło: Bento

Czy może nam Pani krótko wyjaśnić, czym jest „piąty smak” – umami, o którym wspomina Pani w swojej publikacji?

Umami - smak określany jako „metaliczny”, „mięsny” czy „pełny” towarzyszy człowiekowi od zawsze. Praktycznie w każdym miejscu na świecie znajdziemy produkty, które go mają (np. ziemniaki, mięso, bigos). Nazwa pojawiła się wraz z odkryciem przez Ikedę Kikunae glutaminianu sodu (1908 rok). Jako smak zostało uznane dopiero 1985 roku. Obecnie przygotowywanie potraw z silnie zaznaczonym smakiem umami jest bardzo popularne w USA i Europie Zachodniej.

W „Japońskich słodyczach” wspomina Pani o bardzo wielu ich rodzajach. Ile przepisów uzbierało się w Pani kolekcji? Ile z nich próbowała Pani wykonać samodzielnie? Co sprawiło Pani najwięcej problemów?

Książka to tylko ułamek tego, co oferuje japońskie cukiernictwo. Tak naprawdę o każdym typie słodyczy można napisać kilka monografii. Nie jestem w stanie zliczyć wszystkich przepisów, jakie spisałam. Przetestowałam z nich pewnie nie więcej niż 5-10%, co związane jest w dużej mierze z dostępnością składników i sprzętów. Problemy pojawiają się najczęściej  jeśli chodzi o temperaturę czy czas pieczenia, gotowania, suszenia. Ma na to wpływ sprzęt, a także warunki klimatyczne (np. w Japonii, w szczególności latem jest większa wilgotność, więc suszenie trwa dłużej niż w Polsce).

Drewniana foremka, używana do produkcji słodyczy; źródło: Kimono Boy

Integralną częścią książki jest kolekcja apetycznych przepisów, które poleca Pani czytelnikom. W jaki sposób dokonała Pani doboru tych konkretnych propozycji?

Chciałam, aby w wydaniu znalazły się bardzo tradycyjne łakocie, ale także takie, które mają japońską duszę i przypadną do gustu szerokiej grupie odbiorców. Ważne były też kwestie techniczne – wszystkie produkty i sprzęty niezbędne do przygotowania jedzenia musiały być dostępne w Polsce. Jaki sens ma bowiem podawanie przepisu, którego nie da się zrobić? Cześć propozycji to moje autorskie desery i wypieki.

Na pewno niezwykle przyjemną częścią Pani badań, było próbowanie poszczególnych smakołyków. Które z nich najbardziej Panią urzekły i dlaczego?

Mam dużą słabość do słodyczy z dodatkiem czarnego sezamu czy herbaty matcha. Delikatnym smakiem oraz kompozycją urzekły mnie też kamiyo mochi  z Ise – słodka pasta z fasoli azuki ukryta w środku zielonego, ryżowego ciasteczka.

Zielone lody z dodatkiem japońskiej herbaty matcha; źródło: Fresh and Green

Czy jest coś, co jeszcze chciałaby Pani powiedzieć naszym czytelnikom, by zachęcić ich do zapoznania się z „Japońskimi słodyczami”?

„Japońskie słodycze” to nie tylko kilka set lat historii łakoci z Kraju Kwitnącej Wiśni zilustrowane prawie 300 zdjęciami. Czytelnicy znajdą w książce też odniesienia do sztuki, literatury, mody czy przeczytają o zwyczajach i świętach, podczas których słodycze odgrywają ważną rolę.

Dziękujemy serdecznie za rozmowę!

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

kuchnia  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy