Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Technika CZY JAPONIA LUBI DRONY?

Dron z czterema wirnikami, źródło: pixabay | Creative Commons

17.04.2017 | 15:01
Autor: Krzysztof Kliszcz

Japoński rynek oferuje naprawdę wiele, jeśli chodzi o technologię dronów. Z czym jednak wiąże się posiadanie takiego urządzenia bezzałogowego?

Stereotyp Japonii zakłada, że jest to kraj najnowszych technologii. W związku z tym można by pomyśleć, że każdy amator technicznych gadżetów poczuje się tam jak ryba w wodzie. Czy tak samo mogą czuć się fascynaci dronów? Okazuje się, że nie do końca.

Czym jednak są drony? W skrócie: są to pilotowane zdalnie bądź zaprogramowane bezzałogowe statki powietrzne. Nazywane są również UAV (od angielskiego unmanned aerial vehicle), choć jest to terminologia przeważnie stosowana w źródłach anglojęzycznych. Szerokie zastosowanie mają w dziedzinie militariów, głównie ze względu na wyeliminowanie potencjalnych błędów ludzkich oraz ryzyka utraty życia przez pilota. Tego rodzaju bezzałogowce przeważnie przypominają budową tradycyjne samoloty. W Japonii UAV stosowane były już w 1988 roku, kiedy to Yamaha rozpoczęła sprzedaż dronów rozpylających pestycydy.

Wyróżnia się kilka kategorii dronów w zależności od tego, czy są one wykorzystywane do celów wojskowych, badawczych czy cywilnych. W przypadku ostatniej kategorii słowo „dron” najczęściej rozumiane jest jako określenie wielowirnikowców. Choć najczęściej występującym komercyjnie modelem jest dron z czterema wirnikami (znany również jako quadrocopter), to ich liczba może wynosić sześć, a nawet osiem.

W ciągu ostatnich kilku lat zaobserwować można było rosnące zainteresowanie wielowirnikowcami w Japonii. Nie trudno znaleźć przykłady ciekawych rozwiązań, takich jak na przykład wykorzystanie bezzałogowych urządzeń w roli obsługi sklepu sieci Crocs (o czym można przeczytać na łamach naszego serwisu) czy w ukazaniu bajecznie oświetlonej nocnej sylwetki Tokio. Małe urządzenia jednak spotkały się między innymi z entuzjastycznym przyjęciem przez zarówno profesjonalnych, jak i amatorskich fotografów.


Źródło: Crocs Japan / YouTube

Źródło: crescendo L DESIGN

Jakkolwiek banalnie może brzmieć stwierdzenie, że każdy kij ma dwa końce, to niestety drony doczekały się również złej reputacji. Kluczowym wydarzeniem w kontekście fali krytyki tych maszyn niewątpliwie będzie incydent na dachu budynku rządowego. Dla przypomnienia, w kwietniu 2015 roku na dachu biura premiera Shinzō Abe wylądował dron, którego ładunek stanowiła odrobina napromieniowanej gleby. Cała sprawa miała podtekst polityczny, gdyż najprawdopodobniej dotyczyła kwestii energetyki jądrowej w Japonii. Wprawdzie nikomu nie stała się krzywda, jednak stosunek wobec małych, latających urządzeń od tamtej pory uległ drastycznej zmianie.

Pokłosiem incydentu z radioaktywnym dronem było zaostrzenie regulacji prawnych. Na mocy poprawki do ustawy o lotnictwie nie wolno operować bezzałogowcem na terenie lotniska i okolic oraz dzielnic mieszkaniowych. Do tego dochodzi zakaz latania w przestrzeń powietrznej dookoła budynków rządowych, pałacu cesarskiego oraz w obrębie 81 parków i ogrodów w Metropolii Tokijskiej. Ponadto zabronione jest latanie w nocy oraz w trakcie eventów. We wszystkich dozwolonych lokacjach istnieje szereg obostrzeń regulujących m.in. dopuszczalną wysokość latania – w myśl ustawy dron nie może wzlecieć na wysokość przekraczającą 150 metrów oraz musi trzymać się w odległości przynajmniej 30 metrów od osób, budynków i pojazdów. W przypadku sterowania urządzeniem na terenie lotniska lub terenów o gęstości zaludnienia 4000 ludzi na kmi wzwyż potrzebna jest zgoda Ministerstwa Ziemi, Transportu, Infrastruktury i Turystyki (jeden resort). Warto zauważyć, że wytyczne te pokrywają się w dużej mierze z tymi występującymi w prawie polskim – w dużym skrócie, możliwe jest sterowanie dronem wyłącznie, gdy ten jest w zasięgu wzroku oraz nie wkracza na zabronione strefy: strefę niebezpieczną (Danger Area), strefę zakazaną (Prohibition Area), strefę ograniczoną (Restricted Area), strefę ćwiczeń (Exercise Area) oraz na tzw. przestrzeń kontrolowaną.

Źródło: Drone Law Japan

Jedną z bardziej znanych „ofiar” wojny z dronami był aresztowany 15-latek, który miał w planach polatać urządzeniem podczas festiwalu na terenie tokijskiej świątyni w Asakusie. Co ciekawe, do zatrzymania nastolatka doszło, zanim zdołał on zjawić się z dronem na miejscu. Okazało się, że podstawą do aresztowania był wypuszczony wcześniej przez chłopca w Internecie filmik, na którym wspomina o planach sterowania maszyną na terenie festiwalu. Możliwe, że sprawa nie nabrałaby takiego obrotu, gdyby nie fakt, że 15-letni chłopak miał już w przeszłości konflikty z policją z dokładnie tego samego powodu.

Czasami oficjalne ostrzeżenia ze strony policji czy organizatorów wydarzeń nie wystarczają i należy walczyć z bezzałogowcami w inny sposób. Według wielu ludzi komicznym rozwiązaniem jest wprowadzenie przez policję swoich własnych, specjalnych dronów wyposażonych w siatkę do łapania urządzeń na gorącym uczynku. Zanim dojdzie do całej efektownej procedury przechwytywania, policja ma obowiązek wystosować ostrzeżenie przez głośniki, aby właściciel latającego urządzenia jak najszybciej wycofał je z terenu. W lutym tego roku, w ramach testu, policyjne drony patrolowały najważniejsze budynki, w tym Pałac Cesarski.

Źródło: Popular Science

Czy jest to kuriozalne, czy może zmyślne rozwiązanie – to zweryfikuje czas. Wiadomo jednak, że istnieją bardziej wydajne sposoby radzenia sobie z powietrznym „zagrożeniem”. Przykładem jest broń radiowa DroneDefender, zaprojektowana przez amerykańską firmę non-profit Battelle. Przypominająca nieco karabin z przymocowaną anteną (z możliwością mocowania na rzeczywistej broni za pomocą szyny Picatinny), potrafi gładko sprowadzić na ziemię drona. Pytanie tylko, czy w warunkach dużego ruchu na japońskich ulicach możliwe jest ściąganie na dół potencjalnie niebezpiecznych obiektów. Pomysł tokijskiej policji może nie grzeszy finezją, jednakże zapobiega sytuacjom, w których spadająca maszyna mogłaby wyrządzić szkody materialne albo, co gorsze, komuś krzywdę.

Źródło: 時事通信社/JIJIPRESS / YouTube

Można zadawać sobie pytanie, gdzie kończy się przeciwdziałanie potencjalnemu terroryzmowi, a gdzie zaczyna zwyczajna paranoja. Czy zabranianie korzystania z dronów w parkach nie jest przesadą? Z punktu widzenia bezpieczeństwa publicznego, absolutnie nie jest. Przykładowo, ważący ponad 1 kg dron DJI Phantom 3 mógłby wyrządzić sporą krzywdę, gdyby jego właściciel stracił nad nim panowanie. Wprawdzie wiele droższych modeli tych urządzeń jest wyposażonych w takie funkcje jak utrzymywanie pozycji, to jednak tańsze warianty takich zabezpieczeń nie mają i po utracie nad nimi kontroli mogą spaść z wysokości i się roztrzaskać. Ponadto Japonia, w obliczu zbliżających się igrzysk olimpijskich, musi wypracować rozwiązania, które zapobiegną różnym incydentom, takim jak chociażby ten wspomniany na początku z udziałem radioaktywnego urządzenia bezzałogowego.

Co jednak z tymi, dla których zabawa dronem jest... no właśnie, zwykłą zabawą. Ostatnie lata zrodziły rzeszę hobbystów, dla których ta technologia jest fantastycznym narzędziem do robienia bardzo kreatywnych rzeczy. O niegasnącym entuzjazmie świadczy chociażby fakt, że w 2016 roku zorganizowana została wystawa, a zarazem międzynarodowa konferencja poświęcona dronom. Z kolei potencjał wykorzystania tej technologii widzą też służby ratownicze, które mają specjalne upoważnienie pozwalające im na sterowanie maszynami na terenach gęsto zaludnionych. Zainteresowana technologią jest również branża ochroniarska – firma SECOM wypuściła linię quadcopterów, które, za miesięczną opłatą, mają być wykorzystywane do prowadzenia obserwacji terenów strzeżonych (ze względu na niepewną sytuację legislacyjną w związku z regulacjami korzystania z dronów firma przez pewien czas wstrzymywała się od rozpoczęcia usługi).

Pomimo licznych obostrzeń, sektor prywatny szuka kolejnych innowacyjnych możliwości wykorzystania dronów. Przykładowo, japoński e-handlowy gigant Rakuten ogłosił plany wykorzystania dronów do transportowania zamówień do klientów – pomysł zapewne zainspirowany podobnymi próbami amerykańskiego Amazona. W związku z ograniczonymi możliwościami operowania bezzałogowcem na terenach gęsto zaludnionych, firma testuje projekt na terenie pola golfowego w prefekturze Chiba. Od wyników testów będzie zależało, czy Rakuten zechce zainwestować w tę technologię, czy nie.

Źródło: RakutenOfficial / YouTube

Pomimo dużego entuzjazmu w Japonii, trudno znaleźć drony produkcji krajowej. Jedynymi głośniejszymi projektami są bezzałogowce tworzone przez Sony (przypominające tradycyjny samolot VTOL) i Yamahę (helikopter bezzałogowy RMAX), a także wielowirnikowce należące do Sony firmy Aerosense'a (model AS-MC01-P) oraz wspomnianego wcześniej SECOMu, lecz te są tworzone głównie dla potrzeb biznesowych. Chiński potentat dronowy DJI zauważył rosnącą niszę na rynku japońskim i zapowiedział, że skupi się olbrzymim sektorze fotografii. Z uwagi na brak realnej konkurencji oraz fakt, że w 2015 roku kontrolował on już aż 70% rynku światowego (wyłącznie dronów do celów biznesowych), chiński lider technologii bezzałogowej ma szanse wkrótce całkowicie zdominować Japonię, i, co najważniejsze, zyskać serce niezliczonej rzeszy entuzjastów fotografii i kręcenia filmów.

Jak wygląda przyszłość dronów w Japonii? Problemem niewątpliwie jest (jak zresztą w wielu innych krajach) niewystarczające regulacje prawne. Wydarzenia z ostatnich kilku lat również nie napawają entuzjazmem. Można jednak zaobserwować niegasnące zainteresowanie, nie tylko ze strony hobbystów, lecz również dużego biznesu. Czy i tym razem ludzka ciekawość i wrodzony pociąg do postępu zatriumfuje nad strachem? Najbliższe lata pokażą. Jedno jest jednak pewne – Japonia lubi drony.

ŹRÓDŁA

Leo Affairs
Popular Science
The Verge
Japan Drone
The Japan Times
The Japan Times
Drone Law Japan
Aerosense
Gadgets360
Nikkei
Świat Dronów

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

technologia  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy