Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Polityka PRZEŁOM W SPRAWIE „POCIESZYCIELEK” A RELACJE JAPOŃSKO-KOREAŃSKIE

Pomnik stojący w Seulu przed japońską ambasadą, źródło BBC

17.02.2016 | 17:11
Autor: Olga Podsiadło

Jeszcze pod koniec grudnia 2015 roku przedstawiciele ministerstw spraw zagranicznych Japonii i Korei Południowej doszli do porozumienia w kwestii „pocieszycielek”. Co wpłynęło na tę decyzję?

Analizując to, jak przebiegał rozwój relacji Japonii i Korei Południowej w powojennym ładzie, trzeba wziąć pod uwagę jeden z najważniejszych elementów spornych pomiędzy oboma państwami, jakim bez wątpienia są „pocieszycielki”. Od momentu nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych w 1965 roku między Tokio a Seulem (zresztą traktat finalizujący ten proces również jest źródłem nieporozumień) występowały ostre spięcia, a sprawa „pocieszycielek” w dużym stopniu się do tej sytuacji przyczyniała. Japońskie podejście do problemu ulegało zmianie wraz z przetasowaniami w parlamencie oraz przejmowaniem stanowiska szefa rządu przez kolejnych premierów. Co więcej, Park Geun-hye, po objęciu urzędu prezydenta Republiki Korei, uczyniła „pocieszycielki” ważnym elementem swojej polityki. Jak przebiegał proces zmian związanych z tą sprawą i jak to wpływało na dyskurs dyplomatyczny Japonii i Korei Południowej, postaram się przybliżyć w poniższym komentarzu.

Dlaczego „pocieszycielki” są tak ważne?

Jak większość sporów, które obecnie toczy Japonia z sąsiadami, problem „pocieszycielek” korzeniami sięga panowania imperialnej Japonii; po japońsku określane są one eufemizmem ianfu (jap. 慰安婦), który oznacza kobiety zmuszane do pracy w domach publicznych na terenie kolonii japońskich. Były to obywatelki państw okupowanych przez Japonię, jednakże znaczną ich część stanowiły Koreanki. Całkowita liczba tych kobiet wciąż pozostaje trudna do określenia – historycy szacują ją na 20 tysięcy do nawet 300 tysięcy. Prześledzenie podejścia rządu japońskiego od momentu zakończenia drugiej wojny po dzień dzisiejszy będzie bardzo istotne dla zrozumienia, dlaczego ta kwestia pozostaje kluczowa dla relacji japońsko-koreańskich. Ważnym momentem z perspektywy kapitulacji japońskiej w 1945 roku było podpisanie Traktatu pokojowego z San Francisco w 1951 roku. Regulował on stosunki Japonii ze Stanami Zjednoczonymi oraz 47 innymi państwami, a zawarte w nim zostały ustalenia odnośnie wypłaty reparacji wojennych. Jednakże Korea nie była jednym z sygnatariuszy z powodu trwającej na półwyspie wojny. Dopiero w 1965 roku doszło do normalizacji stosunków japońsko-koreańskich. Bilateralny dokument regulujący stosunki dyplomatyczne między sąsiadami zobowiązywał Japonię do wypłaty pomocy finansowej oraz pakietu pożyczek dla Korei Południowej. Strona japońska przez wiele lat utrzymywała, że kwoty zawarte w traktacie regulowały wszystkie kwestie finansowe związane ze zobowiązaniami Japonii wobec sąsiadów. Ważną informacją odnośnie dokumentu z 1965 roku jest też fakt, że to Park Chung-hee jako ówczesny prezydent Korei Południowej podpisywał traktat. Jest to ojciec Park Geun-hye, a uznawanie przez Koreańczyków owego traktatu za niesprawiedliwy sprawia, że przywódczyni traktuje problem „pocieszycielek” jako jeden z kluczowych aspektów w swojej polityce. Mimo zapewnień rządu japońskiego o wywiązaniu się ze wszelkich formalnych zobowiązań, Koreańczycy sprzeciwiali się takiemu stanowisku. Przede wszystkim zwracano uwagę na to, że rekompensaty pieniężne z 1965 roku nie były skierowane na rzecz pojedynczych osób, a całego kraju.

Podpisanie traktatu z 1965 roku, źródło: deniseworldpolitics

Sprawę utrudnia również fakt, że przez wiele lat kwestia „pocieszycielek” nie wyszła oficjalnie na światło dzienne. Japonia nie była skora do dzielenia się informacjami na ten temat, a same ofiary obawiały się szykan i oskarżeń. W 1978 roku dziennikarz Senda Kako opublikował pierwszą w Japonii książkę, w której opisywał historię „pocieszycielek” – stanowiło to przyczynek do coraz bardziej intensywnego poszukiwania materiałów na ten temat. Jednakże dopiero na początku lat 90. problem został poruszony na szerszym forum, również dzięki temu, że jeszcze żyjące „pocieszycielki” zdecydowały się na zabranie głosu w tej sprawie. Kobiety zaczęły zrzeszać się i żądać od rządu japońskiego oficjalnych przeprosin, rekompensat oraz przyznania się do winy. W grudniu 1991 roku do japońskiego sądu wpłynął pierwszy grupowy pozew złożony przez trzy Koreanki. Od tego momentu podobne dokumenty przeciwko rządowi japońskiemu formowane przez żyjące jeszcze „pocieszycielki" z różnych krajów Azji zaczęły być coraz częstszym zjawiskiem. Jeszcze w 1992 roku ówczesny premier, Kiichi Miyazawa, osobiście przeprosił Koreańczyków podczas wizyty na półwyspie. Potem w Korei Południowej zaczęło powstawać coraz więcej pozarządowych fundacji oraz ruchów, które wywierały nacisk na rząd, również południowokoreański, aby podjęte zostały widoczne działania na rzecz rozwiązania problemu „pocieszycielek”. Odpowiedzią Japończyków, w związku z rozwojem sprawy, było głównie powoływanie się na ustalenia wspomnianego już traktatu z 1965 roku.

Do pierwszego oficjalnego przełomu ze strony japońskiej doszło w 1993 roku, kiedy to ówczesny rzecznik rządu Yōhei Kōno otwarcie przyznał, że w rzeczywistości na terenie japońskich kolonii istniały domy publiczne. Następnie w 1995 roku z inicjatywy premiera Tomiichiego Murayamy utworzony został fundusz pod nazwą Asian Women’s Fund (jap. アジア女性基金), a Murayama przeprosił za szkody, jakie imperialna Japonia wyrządziła sąsiadom. Fundusz mogli zasilać darczyńcy tacy jak prywatni obywatele, firmy czy organizacje, dla których, zgodnie z oficjalnym stanowiskiem rządu, był to sposób na wyrażenie skruchy oraz przeprosin za skutki działań Japonii podczas drugiej wojny światowej. Wokół funduszu od początku krążyło wiele kontrowersji związanych między innymi z finansowaniem ze strony rządu czy też listów z przeprosinami, które były wręczane ofiarom. Wywołał on mieszane reakcje wśród społeczności międzynarodowej oraz w samej Japonii. Nie wszyscy zgadzali się z tym, że był on konieczny, a ofiary wciąż oczekiwały przeprosin i przyznania się do winy na forum publicznym. W rezultacie fundusz zamknięto w 2007 roku. W tym samym roku „pocieszycielki” zażądały od Shinzō Abe (który w 2006 po raz pierwszy objął urząd premiera) oficjalnego przyznania się do winy, jednak przywódca rządu japońskiego stwierdził, że nie ma żadnych dowodów na to, by Japończycy zmuszali kobiety do pracy w domach publicznych pomiędzy 1930 a 1945 rokiem. Stanowisko to wywołało oczywiście ogromne kontrowersje. Co zatem skłoniło Abe do pójścia na ugodę 7 lat później?

Murayama spotyka się z „pocieszycielkami" w Seulu w 2014 roku, źrodło: cntv.cn

Polityka Abe i Park a „pocieszycielki”

Wcześniej wspomniane stanowiska Murayamy i Kōno są przytaczane nie bez powodu. Wzięcie oficjalnej odpowiedzialności przez rząd japoński za okres imperialny (w tym oczywiście i „pocieszycielki”) jest poruszane praktycznie przy każdej ważnej rocznicy związanej z wojną. Dla przykładu można podać chociażby zeszłoroczne obchody siedemdziesięciolecia kapitulacji japońskiej. Na dobre kilka miesięcy przed rocznicą to, jakich słów użyje Shinzō Abe, było szeroko dyskutowane z powodu ich wpływu na relacje Japonii z sąsiadami, w szczególności z Chinami i Koreą Południową. W rzeczywistości Abe podtrzymał słowa zawarte w oświadczeniach Murayamy i Kōno, jednak bezpośrednie przeprosiny nie padły, a mowa oceniona została jako bardzo wyważona. Po chłodnym przyjęciu przemówienia można by wnioskować, że relacje z sąsiadami ulegną pogorszeniu, jednak stało się inaczej – 2015 rok, a szczególnie jego druga połowa, był przełomowy jeżeli chodzi o stosunki japońsko-koreańskie. Ma to tym większe znaczenie symboliczne, że na ten rok przypada pięćdziesięciolecie nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych między Japonią a Republiką Korei. Najpierw, po ponad trzyletniej przerwie, odbył się szczyt przywódców Japonii, Chin i Korei Południowej (więcej na ten temat można przeczytać tutaj). Zaowocowało to nie tylko wznowieniem porzuconej formuły, która z założenia zapewnić ma lepszą komunikację i współpracę między trzema państwami, ale i doszło do pierwszego oficjalnego spotkania Park i Abe od momentu objęcia przez nich urzędów (kolejno 2013 i 2012 rok). Nie było zaskoczeniem, że jednym z dyskutowanych tematów były „pocieszycielki” – pojawiła się propozycja dodatkowej pomocy humanitarnej. Park nalegała, aby do końca 2015 roku ze strony japońskiej padło oficjalne oświadczenie regulujące zaszłości historyczne. Abe przystał na propozycje południowokoreańskiej prezydent, co, patrząc na jego zdecydowane stanowisko z 2007 roku oraz nacjonalistyczną linię polityczną, można było interpretować jako duże ustępstwo. W rzeczywistości negocjacje japońsko-koreańskie ruszyły do przodu, a doskonałym przykładem jest fakt, że 23 grudnia sąd w Korei Południowej odmówił rozpatrzenia skargi odnośnie podpisanego w 1965 roku traktatu normalizującego relacje dyplomatyczne między Japonią a Koreą Południową. Potem doszło do uniewinnienia japońskiego dziennikarza przez południowokoreański sąd: Tatsuya Kato, pracujący dla gazety „Sankei Shimbun”, podważył miejsce pobytu prezydent Park podczas katastrofy promu Sewol. Japończykowi groziło nawet więzienie, jednakże w grudniu 2015 sąd postanowił uniewinnić mężczyznę. Interpretacja tej decyzji była dosyć jasna – obie strony nie chciały zaognienia konfliktu i pogorszenia się wzajemnych relacji. Nie były to domysły chybione, gdyż jeszcze w grudniu tego samego roku doszło do ugody, która nazwana została „przełomową”.

Abe i Park w 2014, źródło: „The Asahi Shimbun”

Przełomowa" ugoda?

28 grudnia 2015 roku w Seulu spotkali się Fumio Kishida i Yun Byung-se. Ministrowie spraw zagranicznych Japonii i Korei Południowej doszli do porozumienia w sprawie stanowiska japońskiego odnośnie „pocieszycielek” i jego akceptacji przez stronę południowokoreańską. Konsensus został uznany za „ostateczny i nieodwracalny”, a Yun zapewnił, że po dopełnieniu przez Japonię wszystkich zobowiązań, Korea Południowa w pełni zaakceptuje to rozwiązanie. Oznacza to, że spór, który przez wiele lat przeszkadzał w normalizacji stosunków japońsko-koreańskich, z formalnego punktu widzenia promowanego przez rząd zostanie zakończony. Do czego zatem zobowiązali się Japończycy? Ugoda dotyczyła kwot, jakie Japonia ma wypłacić „pocieszycielkom” (8,3 miliona dolarów amerykańskich, czyli nieco ponad 32 miliony złotych*) oraz oficjalnych przeprosin. Pieniądze zostaną przekazane w ręce południowokoreańskiego rządu, a ten przeznaczy je na specjalny fundusz dla kobiet. Bardzo ważne są też zapewnienia Fumio Kishidy: podczas konferencji prasowej powiedział, że japoński rząd jest w pełni świadomy odpowiedzialności za „pocieszycielki" oraz dodał, iż premier Abe wyraził głęboką skruchę oraz najszczersze przeprosiny. Na pewno, zważywszy na to, jakie podejście wcześniej reprezentował rząd japoński, ugoda jest sporym sukcesem. Jednakże oficjalne stanowisko nie jest równoznaczne z podobnym przekonaniem obywateli, a w szczególności żyjących jeszcze „pocieszycielek”.

Ugodę japońsko-koreańską spowija wiele kontrowersji i niewyjaśnionych wątków. Symbolem problemu jest pomnik stojący przed japońską ambasadą w Seulu. Rząd japoński nalegał na usunięcie wizerunku dziewczynki mającej na celu reprezentację „pocieszycielek”, a Yun potwierdził, że podejmie konkretne starania w tym kierunku. Wiadomość ta rozjuszyła południowokoreańską opinię publiczną. Jednak nie jest to jedyna przeszkoda. „Pocieszycielki” mają za złe, że zostały zupełnie wykluczone z całego procesu decyzyjnego odnośnie ugody, a przed pomnikiem odbywają się protesty. Przedstawiciele dyplomacji z obu stron, tak samo jak partie z których wywodzą się Abe (Partia Liberalno-Demokratyczna) i Park (Saenuri), uważają to za ogromy sukces (również Murayama pochwalił tę decyzję), jednak nie przekłada się to na nastroje opinii publicznej oraz opozycji. Jedna z członkiń koreańskiej organizacji działających na rzecz „pocieszycielek" nazwała porozumienie „dyplomatyczną zmową, która zdradza ofiary i obywateli”. Prasa koreańska również jest podzielona: większość wyraziła pozytywne komentarze, jednakże zdarzały się głosy nazywające ugodę „dyplomatyczną wpadką”. Przeciwnicy Park określili jej politykę jako „projapońską” i nie omieszkali wypomnieć, że jej ojciec był odpowiedzialny za podpisanie wspomnianego już dokumentu z 1965 roku. Jednakże 4 lutego Koreańczycy poinformowali, że 16 z 21 żyjących pocieszycielek zaakceptowało umowę zawartą z Tokio. Jak natomiast na wieść o porozumieniu zareagowała Chińska Republika Ludowa? Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Lu Kang, powiedział, że działania imperialnej Japonii wyrządziły wiele szkód zarówno Chinom, jak i innym państwom azjatyckim, a na prawdziwe efekty ugody trzeba będzie jeszcze poczekać. Odpowiedź była bardzo wyważona, ale strona chińska nie wyraziła otwartej krytyki, co można uznać za pewnego rodzaju sukces.

Protesty przed ambasadą japońską w Seulu, źródło: bbc.com

Kolejnym problemem pozostaje fakt, że ofiarami były nie tylko Koreanki, ale i przedstawicielki innych narodowości. Skoro Korea Południowa doczeka się rekompensat i przeprosin, to dlaczego na przykład Tajwan nie może liczyć na to samo? Tajpej zażądało od Tokio wszczęcia podobnej procedury, jak w przypadku Korei Południowej. Rzecznik rządu japońskiego, Yoshihide Suga, nie pozostawił jednak Tajwańczykom złudzeń – umowa i negocjacje dotyczyły tylko i wyłącznie Korei Południowej. Sprawa tajwańskich „pocieszycielek” może przybrać bardzo ciekawy obrót, gdyż po przejęciu na Tajwanie władzy przez Tsai Ing-wen i jej partię proniepodległościową, naturalnym sojusznikiem politycznym staje się Japonia. Również Filipiny nie pozostały bez głosu. Niedawna wizyta cesarza w tym kraju spowodowała, że „pocieszycielki” zamieszkałe na Filipinach także wyraziły swoją opinię na temat porozumienia. Szczególnie negatywnie zostało odebrane spotkanie cesarza Akihito z filipińskim prezydentem. „Pocieszycielki” protestowały i zażądały od Japończyków oficjalnych przeprosin.

Relacje japońsko-koreańskie wciąż pozostają niezmiernie skomplikowane. To, że przedstawiciele rządu dochodzą do pewnego porozumienia, nie świadczy jeszcze o tym, że obywatele się z nimi zgadzają. Poza tym z obu stron musi pozostać silna chęć utrzymania pozytywnego trendu w bilateralnych relacjach. W Korei Południowej dużymi krokami nadchodzą wybory prezydenckie, a Park zależy na elektoracie. Tym samym opinia Koreańczyków na temat skuteczności jej polityki będzie kluczowa. W Japonii z kolei wciąż widoczny jest silny trend nacjonalistyczny – Abe niezłomnie dąży do zmiany w konstytucji, jak do tej pory ze znacznym powodzeniem. Każde z państw, a przede wszystkim każdy z rządów, ma swoje interesy, których za wszelką cenę chce bronić, a mimo to przywódcy doszli do wniosku, że ugoda będzie korzystna. Nie należy zapominać także o udziale Stanów Zjednoczonych w całej sprawie. Fakt, że Japonia, czyli najważniejszy amerykański sojusznik w regionie Azji i Pacyfiku, pozostaje w nienajlepszych relacjach z Republiką Korei (również ważnym sprzymierzeńcem Stanów), nie było sytuacją komfortową. USA wielokrotnie pełniło rolę mediatora w sporach japońsko-koreańskich, starając się, aby nie miały one przełożenia na sytuację w Azji Wschodniej. Amerykanie niezwykle ciepło przyjęli wiadomość o porozumieniu i otwarcie pochwalili podjęcie takiej decyzji. Co ciekawe, niedawna agresja Korei Północnej znacznie zbliżyła do siebie te trzy państwa.

Mimo że do ugody doszło jeszcze w grudniu 2015 roku, to wciąż pozostaje ona w czołówkach japońskich i koreańskich mediów, a cały proces na pewno nie jest zakończony. W ostatnim czasie relacje japońsko-koreańskie rozwijają się w bardzo dynamicznym tempie, a kwestia „pocieszycielek” pozostanie kluczowym elementem w polityce obu państw. Mimo że teoretycznie ugoda z Koreą Południową została zawarta, a Park i Abe z zadowoleniem stwierdzili, że relacje bilateralne ich państw wkroczyły na nowe tory, sprawa wcale nie jest rozwiązana. Poza Koreą Południową wciąż pozostają inne państwa, które również czują się pokrzywdzone i żądają zadośćuczynienia. Ponadto rozwiązanie problemu pomnika przed japońska ambasadą także nie zostało sprecyzowane i może spowodować problemy na linii Tokio-Seul. Reasumując, cała sprawa wciąż pozostaje żywa i na pewno nadal będzie wpływać na kierunek dyplomacji japońskiej.

* średni kurs dolara na podstawie NBP z dnia 12.02.2016 r.

ŹRÓDŁA

Jinyang Koh, Comfort Women: Human Rights of Women from Then to Present, University of Georgia School of Law, 2007.
Japan policy Research Institute
YAMASHITA Yeong-ae, Nationalism and Gender in the Comfort Women Issue, Kyoto Bulletin of Islamic Area Studies, 2009, str. 208 - 219.
Asia Nikkei
The Asahi Shimbun I
The Asahi Shimbun II
The Asahi Shimbun III
The Asahi Shimbun IV
The Asahi Shimbun V
The Japan Times I
The Japan Times II
The Japan Times III
The Japan Times IV
The Mainichi Shimbun I
The Mainichi Shimbun II
The Mainichi Shimbun III
Council Foreign Relations
The Telegraph
The Guardian
The Korea Herald
The Taipei Times
Xinhua

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Abe   dyplomacja   Korea   stosunki międzynarodowe   nacjonalizm   Tajwan  

NASZE ARTYKUŁY

Różne oblicza Tennōji

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy