Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

O kraju POD CZUJNYM KOCIM OKIEM. WYWIAD Z NACZELNICZKĄ STACJI KISHI

Kotka Nitama na służbie; źródło: pantip.com

01.04.2016 | 00:38
Autorzy: Agnieszka Demidowska, Martyna Wyleciał

W związku z rosnącą popularnością japońskich kocich pracowników redakcja „Japonii-Online” postanowiła przeprowadzić wywiad z naczelniczką stacji Kishi – Nitamą.

Nitama jest kocicą na miarę XXI wieku: niezależną, robiącą karierę i poważaną. Objęła swój urząd 11 sierpnia 2015 roku, zajmując posadę zwiadowcy na stacji Kishi w prefekturze Wakayama. Ta zaszczytna rola przypadła jej w spadku po prekursorce wśród kocich pracownic – Tamie, która w 2009 roku została naczelnikiem stacji, w 2011 – dyrektorem, aż w końcu awansowała na zastępcę prezesa Wakayama Electric Railway Company. To niezwykłe osiągnięcie i przełom w kocim środowisku! Nic dziwnego, że tak wiele młodych kotek postanowiło pójść w jej ślady i postawić na karierę zawodową. Nitama była jedną z nich. Po nieodżałowanej śmierci swojej poprzedniczki i mentorki, która dziś jako bóstwo opiekuńcze sprawuje pieczę nad stacją Kishi, młoda kotka postanowiła dać z siebie wszystko, by godnie zastąpić Tamę na tym zaszczytnym stanowisku.

„Japonia-Online” miała okazję przeprowadzić rozmowę z kocią naczelniczką. Zachęcamy do wczytania się w ten wyjątkowy wywiad i lepszego poznania Nitamy i jej życia na stacji Kishi.

Nitama i jej poprzedniczka i mentorka – Tama; źródło: Daily Beast

Przede wszystkim chciałabym ci bardzo podziękować za to, że znalazłaś dla nas czas. Zgaduję, że bycie naczelnikiem stacji nie należy do najprostszych zadań?

Nawet sobie nie wyobrażasz, miau! Jak widzisz, nawet moje człowieki nie mogły sobie z tym poradzić i musieli zatrudnić na ten etat kota. Pracy jest mnóstwo, trzeba witać podróżnych, znosić te wszystkie zdjęcia, głaskania, prowadzić rozmowy z dziennikarzami. Muszę nosić w pracy mundurek i czapka ciągle mi się przekrzywia. Cały dzień siedzę w swoim biurze i nadzoruję pracę stacji. Ale nie narzekam, jest to praca, która sprawia mi wiele satysfakcji. Ma też swoje plusy, bo można poznać ciekawe koty i człowieki, dostaję też mnóstwo pysznych przekąsek i uroczych prezentów. Ale i tak najlepsze jest poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Wiem, że moja praca jest ważna i przyczynia się do utrzymania małej stacji Kishi. Dzięki mnie i, oczywiście, mojej poprzedniczce to miejsce rozkwitło i teraz może się rozwijać. Jestem z tego dumna, miau! 

Jak z tymi obowiązkami radziła sobie twoja poprzedniczka, Tama? Jak ją wspominasz?

Tama była świetna w tym, co robiła. Jest niedoścignionym wzorem. Staram się być jak ona, jednak godzę się z tym, że moje zasługi nigdy nie będą tak wielkie. Tama wybawiła stację od bankructwa, przyczyniła się do rozsławienia jej na całym świecie. Cieszę się, że obwołano ją boginią, ponieważ wiem, że teraz czuwa nad stacją, podróżnymi i nade mną. Jeszcze za jej życia, kiedy przyuczałam się do zawodu u jej boku, byłam pod wrażeniem jej profesjonalizmu. Zawsze też znajdowała czas dla kotów, które ją odwiedzały, służyła radami i dopingowała w podejmowaniu pracy zawodowej. Była idolem w naszej kociej społeczności. 

Nie bałaś się z początku, że praca będzie dla ciebie zbyt ciężka?

Z racji tego, że wcześniej odbyłam praktyki pod czujnym okiem Tamy, wiedziałam, co mnie czeka, ale byłam też pewna, że sobie z tym poradzę. Zresztą moja mentorka ciągle mi to powtarzała – dla zdeterminowanego kota nie ma rzeczy niemożliwych i nie ma zbyt ciężkiej pracy. Dlatego daję z siebie wszystko i jestem wdzięczna za mój los, miau. 

Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej o hierarchii wśród tutejszych kotów? Czy jest ona choć trochę podobna do tej panującej w świecie ludzi?

Koty żyją ze sobą w harmonii. Nie ma wśród nas podziałów i hierarchii. Jest natomiast wiele kotów, które wciąż nie wierzą w to, że mogą osiągnąć coś więcej niż myszkowanie po śmietnikach bądź łowienie myszy w jakimś gospodarstwie człowiekowym. Tama zawsze wspierała lokalną kocią społeczność i swoją postawą pokazywała, że koty również mogą się starać o posady i pracować jak człowieki. Wiele młodych kotów przychodziło do niej po radę, a ona zawsze wspierała je na drodze do kariery. „Szklany sufit” ciągle jednak istnieje i minie dużo czasu, nim koty rzeczywiście odważą się sięgać po wyższe stanowiska. Ja również, gdyby nie wzór Tamy, nigdy nie pomyślałabym, że mogę pracować. Planuję kontynuować misję mojej mentorki i nadal zachęcać koty do poszerzania swoich horyzontów. Słyszałam już, że jakiś kot został managerem w firmie! Oby tak dalej, miau!

Czy na stacji jest ktoś, kto się tobą opiekuje? Czy jest do tego wyznaczony specjalny pracownik?

Miau.

Co mamy przez to rozumieć?

Miau.

Ostatnio coraz więcej kocich zawiadowców pojawia się w różnych miastach Japonii. Czy czujesz oddech konkurencji na futerku?

Ależ nie! Jak mówiłam, zarówno Tama, jak i moja skromna kocia osoba, bardzo wspieramy koty na drodze do kariery. Nic nie ucieszyłoby mnie bardziej niż koci zawiadowca na każdej stacji Japonii, miau miau!

Jak wygląda twoja dieta? Bycie zawiadowczynią jest zapewne wyczerpujące, dlatego jestem ciekawa, czy obowiązują cię jakiekolwiek restrykcje związane z pożywieniem…

Oj, niełatwo utrzymać dietę w mojej pracy. Mój pracodawca zapewnia mi zbilansowane posiłki, mam też odpowiednie przerwy w pracy, by mieć czas spokojnie zjeść. Jedzenie, które dostaję, jest naprawdę smaczne i zdrowe. Problemem jest jednak to, że nie mogę się oprzeć tym wszystkim smakołykom przynoszonym mi przez turystów! Czasem wmawiam sobie nawet, że to byłoby niegrzecznie nie zjeść tego kolejnego przysmaku, który dostałam od małego człowieka, bo zrobiłoby mu się przykro. Dlatego też utrzymanie linii jest dużym wyzwaniem. 

Jak radzisz sobie ze swoją popularnością? Czy nie męczą cię turyści odwiedzający stację Kishi?

Radzenie sobie z pop...kyhyy kyhyy [kłaczek], przepraszam, z popularnością jest wpisane w mój zawód. Widziałam, z jakim sercem Tama podchodzi do turystów i ja również staram się dla każdego znaleźć czas, pozwolić się sfotografować czy pogłaskać. Czasem jestem już zmęczona, ale staram się tego nie okazywać. Turyści są bardzo mili i przynoszą mi drobne podarki czy, jak już wspominałam, przysmaki. Są dla mnie bardzo ważni. 

Nasz dziennik gromadzi informacje o Japonii w myśl hasła „cała Japonia w jednym miejscu". Co według ciebie powinno się koniecznie znaleźć na łamach „Japonii-Online”?

Och! Koty, zdecydowanie koty! Powinniście zagłębić się w kocią społeczność Japonii, jestem pewna, że koci czytelnicy z Polski chcieliby się dowiedzieć, jak się żyje tutaj u nas!

Na zakończenie chciałabym cię poprosić o kilka słów do twoich fanów w Polsce, a także o słowa zachęty dla młodych kotów, które pragnęłyby pójść w twoje ślady.

Drodzy czytelnicy, dziękuję, że wspieracie stację Kishi i moją skromną kocią osobę, miau. Jeśli tylko będziecie mieć okazję, przyjedźcie mnie odwiedzić. A wy, koty z Polski, pamiętajcie, że kariera jest na wyciągnięcie łapy, trzeba tylko znaleźć w sobie odwagę i po nią sięgnąć. Tama będzie was wspierać w waszych dążeniach! Miau!

Dziękujemy i życzymy wielu sukcesów w pracy zawodowej!

Z kociego japońskiego tłumaczyła Agnieszka Demidowska.

UWAGA: Drodzy Czytelnicy, niniejszy artykuł jest primaaprilisowym żartem. Niestety Japonii-Online nie udało się do tej pory porozmawiać z żadnym kotem, ale wszystko przed nami :)

SYLWETKI AUTORÓW

TAGI:

podróżowanie   pupile   praca   kultura   pociągi   koty  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy