Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo JAPOŃCZYCY A PORTALE RANDKOWE

Czy łatwo jest poznać kogoś przez Internet? Źródło: Nepa Scene.

14.09.2016 | 18:03
Autor: Agnieszka Demidowska

W społeczeństwie, które zmaga się z takimi problemami jak np. spadek populacji i ujemny przyrost naturalny, portale randkowe jawią się jako potencjalne remedium. Te w Japonii są jednak mało popularne.

Przez ostatnie kilka lat serwisom randkowym udało się zdobyć niemałą popularność. W wielu krajach zachodnich powoli znika piętno, jakim niejako naznaczone jest korzystanie z takich usług. Coraz bardziej akceptowalne staje się to, że dwójka ludzi może rozpocząć swoją znajomość w Internecie i sprawdzić, czy rzeczywiście do siebie pasują. Według Pew Research Center zwiększa się liczba ludzi, którzy wierzą, że można w ten sposób znaleźć kogoś wartego uwagi. Sam Tinder, powstały w USA mobilny portal randkowy, może się poszczycić ok. 50 mln użytkowników (z czego 10 mln jest aktywnych codziennie). Stosowana w tym serwisie terminologia zdążyła się już przedostać do świadomości mas, o czym może świadczyć chociażby jej obecność w jednej z amerykańskich kampanii antynikotynowych.

Przesuń w lewo, przesuń w prawo, czyli Tinder w kampanii antynikotynowej; źródło: YouTube/Vevo.

Stwierdzenie, że portale randkowe przeżywają swój złoty wiek, dotyczy jednak tylko krajów zachodnich. W Japonii rzeczy mają się nieco inaczej. Okazuje się, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni nie są skorzy do rejestracji na tego typu stronach. Mało tego, wydaje się, że są wręcz negatywnie nastawieni do takich form zawierania znajomości. Istnieje kilka przyczyn tej sytuacji. Jedną z nich jest zła sława serwisów randkowych. Jak podaje Fast Company, wielu Japończyków uważa takie witryny za oszustwo. Jest to ściśle związane z wydarzeniami, jakie miały miejsce jeszcze w latach 90., kiedy to podczas korzystania z portali randkowych mężczyźni musieli płacić za każdą wysyłaną wiadomość, a pracownicy obsługujący te serwisy w głównej mierze podawali się za ich użytkowniczki, m.in. wykorzystując zdjęcia różnych kobiet. W ten sposób mogli przyciągnąć większą ilość klientów. Podobne przypadki odnotowano także i w tym stuleciu. W 2015 roku po zdemaskowaniu kliku fałszywych portali randkowych do więzienia trafiło 8 osób. Po zbadaniu sprawy okazało się, że powstałe w 2004 roku strony funkcjonowały na podobnej zasadzie, co ich starsze odpowiedniki. Właściciele tych serwisów mieli płacić pracownikom za podawanie się za kobiety, ponadto wymagali uiszczania opłat za wiadomości, jakie były potem do nich wysyłane. W artykule opublikowanym na stronie Business Insider zostało podane, że do momentu ujawnienia prawdy portale te zdążyły wygenerować 34 mln funtów zysku (ok. ​176,3 mln zł*), a wśród 2,7 mln użytkowników była tylko jedna kobieta. Nic więc dziwnego, że Japończycy do tej pory nie są w stanie zaufać portalom oferującym podobne usługi.

Ta sytuacja może się jednak zmienić dzięki mediom społecznościowym. Obecnie na niektórych stronach wymagana jest rejestracja poprzez konto na Facebooku. W ten sposób można być pewniejszym, że osoba, z którą rozmawiamy, jest tym, za kogo się podaje. Wielu powiedziałoby, że z łatwością dałoby się ominąć te ustawienia poprzez założenie dodatkowego konta na Facebooku, lecz biorąc pod uwagę fakt, iż Japończycy traktują to medium dosyć poważnie, to jest to raczej mało prawdopodobne. Przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi m.in. w polityce Facebooka, a zwłaszcza zaleceniu dotyczącemu posługiwania się prawdziwym imieniem i nazwiskiem, co ma ogromny wpływ na treści, jakie Japończycy umieszczają później na swoich profilach. W tym serwisie społecznościowym prędzej znajdziemy informacje o ich zatrudnieniu czy ścieżce kariery, aniżeli wiadomości o życiu prywatnym lub śmieszne zdjęcia (mowa o konkretnej grupie Japończyków, która studiuje i/lub pracuje i chce nawiązać lub podtrzymać kontakty z zagranicznymi znajomymi). Pod tym względem Facebook traktowany jest podobnie jak w krajach zachodnich LinkedIn. Z kolei platformą umożliwiającą swobodne udostępnianie bardziej prywatnych treści jest LINE, na którym można ukryć swoją tożsamość poprzez użycie pseudonimu.

Według Business Insider istnieje jeszcze jedna przyczyna zarówno negatywnego nastawienia mieszkańców Wysp Japońskich do serwisów randkowych, jak i różnic w sposobie użycia niektórych serwisów społecznościowych. Problemem zdaje się być niechęć do zdjęć typu selfie, a przynajmniej do tych, które inni mogliby odebrać jako zbyt narcystyczne. W artykule zostało wspomniane, że Japończycy preferują fotografie, na których są dwie lub trzy osoby. Wielu na zdjęcia profilowe wybiera też podobizny swoich pupili, kotów lub psów, a nawet przedmiotów codziennego użytku (np. urządzenia do gotowania ryżu). Wszystko to, aby nie wywrzeć na innych nieodpowiedniego wrażenia i uniknąć posądzenia o przechwalanie się.

Niektórzy Japończycy preferują udostępnianie zdjęć swoich pupili, źródło: Suport.

Kolejnym elementem kształtującym wygląd japońskich portali jest preferencja neutralności, unikanie bezpośrednich stwierdzeń/zachowań. Dla wielu otwarte mówienie o chęci pójścia na randkę lub wejścia w związek jest dosyć problematyczne. Stąd też wynika istnienie serwisów, których celem nie jest wcale pomoc w znalezieniu partnera, lecz znalezienie znajomych, osób podzielających nasze zainteresowania itp. Aplikacje oferujące takie usługi to np. Nikukai czy Friend Toss. Pierwsza z nich została stworzona przez Harukę Ito, 28-letnią absolwentkę Uniwersytetu Keiō i blogerkę. Korzystając z jej aplikacji, nieznane sobie osoby mogą się umówić na grupowe wyjście na koreańskie barbecue, które jest w Japonii bardzo popularne. Do stworzenia tego programu zainspirowała autorkę idea grupowych randek znanych jako gōkon, które funkcjonują na podobnej zasadzie – nieznane sobie osoby umawiają się na niezobowiązujące wyjście z nadzieją, że może spotkają kogoś interesującego. Drugi z serwisów, Friend Toss, pomaga w znalezieniu ludzi podzielających nasze zainteresowania. W tym przypadku celem nie jest poznanie potencjalnego partnera, lecz przyjaciół. Aplikacja wyświetla profile znajomych naszych znajomych na Facebooku. Jeśli znajdziemy kogoś, kto przyciągnie naszą uwagę, to później możemy we trójkę umówić się na lunch.

Jednym z najbardziej popularnych portali randkowych, takich które nie kryją się ze swoim zamysłem, jest Pairs. Jego założyciele dobrze wiedzą, jak wstydliwe może być dla niektórych osób korzystanie z tego typu usług. W mailu, jaki otrzymują użytkownicy, którzy właśnie założyli na nim konto, zapewniają, że aplikacja nie wyświetla znajomych z Facebooka, a oprócz tego nikt nie będzie w stanie zobaczyć listy przeglądanych profili. Innymi słowy twórcy gwarantują użytkownikom, że poprzez korzystanie z ich portalu nie stracą w oczach swoich znajomych i nie wydadzą się innym napastliwymi. Jak mówi dziennikarz Ronald Kelts:

„Myślę, że doświadczenie [korzystania z portali randkowych] jest niemal zbyt prowokacyjne dla Japończyków.”

Co ciekawe, niekiedy nawet zarejestrowane na takich portalach osoby utrzymują, że szukają jedynie przyjaciół i przynajmniej na początku znajomości nie chcą myśleć o randkach.

Popularny japoński portal randkowy? Pairs! Źródło: Notey.

Analizując powyższe informacje można odnieść wrażenie, że najważniejszymi przyczynami, dla których portale randkowe nie są aż tak popularne w Japonii, są przede wszystkim różnice kulturowe i brak zaufania w stosunku do tego typu usług. Nieformalny charakter takich aplikacji jak np. Tinder nie ma potencjału do przyciągnięcia wielu japońskich użytkowników. W kraju, w którym bardzo istotne jest „zachowanie twarzy”, trudno jest sobie pozwolić na tego rodzaju swobodę. Jeśli dodamy do tego złą sławę, jaką cieszą się w Japonii portale randkowe, a ponadto skojarzenia z oszustwami, mającymi miejsce za ich pośrednictwem, to nic dziwnego, że Japończycy nie kwapią się do rejestracji na nich. Oczywiście nie można powiedzieć, że nikt tu nie korzysta z takich serwisów. Warto jednak zwrócić uwagę, że wśród całej gamy dostępnych stron i aplikacji można doszukać się też takich, które dużo bardziej odpowiadają mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni i ich kulturze (jak wspomniane Nikukai czy Friend Toss). To one oferują możliwość spotkania i zawarcia nowych znajomości, które niekoniecznie muszą się przerodzić w poważniejsze związki. Na swój sposób dają więc użytkownikom większą wolność aniżeli standardowe zachodnie portale. Nie jest więc tak, że Japończycy nie są w ogóle zainteresowani poszukiwaniami swojej drugiej połówki – wolą to jednak robić na swoich warunkach, mimo iż nam mogą się one wydać nie do końca zrozumiałe.

*średni kurs funta szterlinga na podstawie kursu NBP z dnia 01.09.2016 roku

ŹRÓDŁA

Business Insider
Bustle
Expanded Ramblings
Fast Company
Pew Research Center
Venture Beat

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

ciekawostka   okiem Japończyka  

NASZE ARTYKUŁY

Tamago – jajko w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy