Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka W KALEJDOSKOPIE DŹWIĘKÓW. WYWIAD Z DUETEM TAKE ABE

Źródło: materiały organizatora

30.08.2016 | 09:20
Autor: Martyna Wyleciał

Tuż przed koncertem w Polsce „Japonia-Online” miała okazję porozmawiać z dwojgiem artystów tworzących wielowymiarową muzykę i nie tylko.

Inicjatorem projektu Take Abe jest Takehiko Abe, a duet dopełnia artystka i keyboardzistka Junko Murone. Zespół powstał w 2008 roku i do dziś wydał trzy albumy oraz koncertował w różnych europejskich krajach. W tym roku powrócił do Polski. Po kameralnym występie 28 sierpnia zagra koncert w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie. Muzyka zespołu to różnorodność brzmień oddziałująca na wyobraźnię i tworząca wielowątkowe historie.

Nasi czytelnicy mogą was jeszcze nie znać, dlatego przedstawcie proszę członków Take Abe i opowiedzcie o filozofii zespołu.

Takehiko Abe: Dzień dobry! (Zaczyna po polsku). Przede wszystkim chcielibyśmy podziękować, że zechcieliście przeprowadzić z nami ten wywiad. Jesteśmy japońskimi muzykami, tworzymy zespół Take Abe, w skład którego wchodzi dwóch członków: multiinstrumentalista Takehiko Abe i keyboardzistka Junko Murone. Kochamy atmosferę w Europie Wschodniej, szczególnie w Polsce! (uśmiech).

Gdy piszemy muzykę, mamy w głowie pewne obrazy lub sceny. Tworzymy nasze utwory tak, jakbyśmy pisali ścieżkę dźwiękową do filmów. Nasza filozofia to granie muzyki oddziałującej na wyobraźnię. W utworach, które tworzymy, prawie nie ma tekstów, jedynie krajobrazy tworzone przez dźwięki i naszą wyobraźnię. Będziemy szczęśliwi, jeśli słuchając muzyki Take Abe, odnajdziecie w niej swoje historie czy krajobrazy. Jak w sztuce interaktywnej (uśmiech).

Opowiedzcie o swoim najnowszym albumie „Kaleidoscope”, który ukazał się rok temu. Jakie piosenki możemy na nim znaleźć? Co zainspirowało was do stworzenia tego albumu?

T.A: Można na nim znaleźć różne rodzaje muzyki i mnogość kolorów jak w kalejdoskopie. Dlatego taki tytuł nosi ten album. 

Na początku Take Abe było solowym projektem Takehiko Abe, a potem dołączyła Junko Murone. Jakie są zalety pracy w duecie? Czym się różni od samodzielnej pracy?

T.A: Taak, Take Abe zaczynało w 2008 roku. Ale z Murone pracowałem jeszcze przed założeniem Take Abe. Znałem jej muzyczne barwy, dlatego współpracowałem z nią przy pierwszym albumie. Zanim ukazała się druga płyta „Pray”, Murone dołączyła do Take Abe jako oficjalny członek. To było dla mnie bardzo naturalne (może dla Murone też).

Główną różnicą jest to, że Take Abe może dawać koncerty takie jak ten wkrótce (uśmiech). Na tym albumie komponuję muzykę, gram na basie, gitarze, keyboardzie, wiolonczeli, dzwonkach, kieliszkach do wina, śpiewam i tak dalej, jak przystało na multiinstrumentalistę. Ale kiedy daję koncert, nie mogę jednocześnie grać na gitarze i keyboardzie. Dołączenie Murone sprawiło, że możemy się cieszyć występami na żywo. Ona jest wspaniałą keyboardzistką i dodaje muzyce poetyckości! (uśmiech).

W którym momencie swojego życia postanowiliście zostać muzykami? Czy wydarzyło się coś, co pomogło wam podjąć taką decyzję?

T.A: Kiedy byłem mały, lubiłem słuchać muzyki dla dzieci i popu. Ale nie interesowało mnie granie na instrumentach. Ale kiedy miałem dwanaście lat, zszokowało mnie, jakiej muzyki można słuchać, więc chodziłem prawie co tydzień na koncerty japońskich niezależnych zespołów punkowych, grających bardzo głośną muzykę. To było szalone i wkrótce zostałem jednym z tych dzieciaków z irokezem (śmiech). Dlatego niedługo potem kupiłem swój pierwszy instrument, bas, i założyłem z kumplami ze szkoły mój pierwszy zespół (uśmiech). Napaliłem się na ten bas. Grałem po szkole aż do północy, czasem zasypiałem nad nim i budziłem się rano obok instrumentu. Spotkania z niezależnymi zespołami i kupno najtańszego basu były punktem zwrotnym w moim życiu. Potem zacząłem grać nie tylko na innych instrumentach, ale też na zwyczajnych przedmiotach – jak kieliszki do wina czy kartony (uśmiech).

Junko, posiadasz doktorat w dziedzinie japońskiej literatury antycznej. Co cię w niej interesuje? Które prace dawnych artystów są twoimi ulubionymi i czy warto je polecić?

Junko Murone: Wszystko, co dawne, mnie fascynuje. Na przykład groby, religia, herosi, duchy i tak dalej. Robiłam badania na temat „Kojiki”, czyli księgi, w której znajdują się japońskie mity spisane 1300 lat temu. Pojawiają się w niej nie tylko bogowie, ale też na przykład ogromny wąż, wielki jeleń i dzikie świnie, które są duchami. Nas, Japończyków, interesują nie tylko Pokémony ale także bogowie, duchy i potwory z dawnych czasów. Polecam stare dzieła o duchach i potworach: „Gazu hyakki yagyō”, czyli „Ilustrowaną nocną paradę stu demonów” autorstwa Seikena Toriyamy czy zbiory japońskich muzeów.

Takehiko, jesteś również artystą sztuk pięknych. Czy możesz nam opowiedzieć coś więcej o swoich pracach i inspiracjach?

T.A: Tworzę prace wizualne, które pozwalają przenieść się do innego świata, podobnie jak w naszej muzyce. Tematyką, którą poruszam, jest życie i śmierć, ludzka rasa i tak dalej. 

Oboje tworzycie muzykę do niezależnych filmów. Co lubicie w tego typu produkcjach? Jakie było największe wyzwanie podczas tworzenia tego typu muzyki filmowej?

T.A: Tak! Lubimy komponować ścieżki dźwiękowe do filmów. Muzyka, którą tworzymy, jest trochę podobna do soundtracków. Najpierw powstaje obraz, a potem piszemy do niego melodię. Lubimy działać na różnych polach sztuki. Taka współpraca tworzy nowe kolory. Lubimy to (uśmiech). Ale tworzenie muzyki kinowej to nie tylko praca dla kompozytora, ale przede wszystkim reżysera, który czasem ma inną wizję niż muzyk. Jednak poznanie innego punktu widzenia jest dla nas ciekawe, dzięki temu film staje się lepszy. To dla nas wspaniałe i bardzo ciekawe wyzwanie (uśmiech).

Tworzyliście także muzykę do polskiego spektaklu baletowego „Kobieta z wydm”. Jak wspominacie współpracę z artystami z Polski? Co sądzisz o tym doświadczeniu?

T.A: Lubiliśmy występy taneczne, jeszcze zanim zabraliśmy się za tę współpracę. Na przykład butoh, holenderski teatr muzyczny i tak dalej. Nie używa się w nich słów, ale robią na nas ogromne wrażenie. Wspaniała sztuka. Współpraca z polskimi tancerzami była dla nas zaszczytem. To było dla nas wyjątkowe doświadczenie.

Skoro już mówimy o Polsce – wkrótce zagracie w Warszawie. A jak wspominacie poprzednie koncerty w naszym kraju? Macie jakieś interesujące historie ze wcześniejszych wizyt w Polsce?

T.A: Największe wrażenie robiło to, jak ciepli i przyjaźni byli ludzie w Polsce. Na przykład zgubiliśmy się w drodze do sklepu płytowego w Krakowie. Była już prawie noc. Zapytaliśmy jakąś Polkę, którą spotkaliśmy w okolicach dworca. Mieszkała w przeciwnym kierunku, ale poprowadziła nas przez dwadzieścia minut do samego sklepu płytowego. Bardzo nas poruszyła jej dobroć. I to nie był pojedynczy przypadek. Ludzie z Polski są bardzo mili i ciepli. Polska jest najlepsza na świecie!

Czy jest coś, co chcielibyście zobaczyć lub zwiedzić podczas tego pobytu w Polsce?

T.A: Tak! Chcielibyśmy zwiedzić wiele miejsc i zrobić dużo rzeczy! (uśmiech). Na przykład chcemy odwiedzić Zamek Królewski w Warszawie, Muzeum Fryderyka Chopina. Wielu wybitnych kompozytorów, artystów i reżyserów pochodzi z Polski. To kraj sztuki! Kochamy tę poetycką i artystyczną atmosferę tego kraju.

Czego możemy się spodziewać po was w najbliższej przyszłości? Jakie macie plany?

Chcielibyśmy współpracować z różnymi polskimi artystami. Szczególnie chcielibyśmy napisać ścieżkę dźwiękową do europejskiego filmu. Kochamy poetyckość filmów z Europy. Jesteśmy zainteresowani współpracą przy różnych innych gatunkach sztuki.

Nasz dziennik gromadzi informacje o Japonii w myśl hasła „cała Japonia w jednym miejscu". Co według was powinno się koniecznie znaleźć na łamach „Japonii-Online”?

T.A: Chciałbym polecić interesującą sztukę japońską. To jest to, co mnie najbardziej interesuje. Chciałbym polecić artystów tworzących japońskie lalki: Koitsukihime i innych. Moim szczególnie ulubionym artystą jest Amano Katan. Jej prace bardzo mnie poruszyły. Są piękne, ale smutne… Zainspirowały mnie jej lalki, więc napisałem utwór „Dolls” (ang. „lalki”).

Pewnie już znacie teatr no i butoh. Jeśli ciekawi was butoh, polecam stronę „Butoh sfera”, na której znajduje sie wiele wspaniałych prac związanych z tą sztuką w Polsce. Jeśli chodzi o występy no, to moim zdaniem oddziałują one na czas i otaczający nas świat. Najbardziej lubię występy Teatru Kanze. Lubię butoh, wzrusza mnie, mimo że nic się w nim nie mówi. Bardzo głębokie doświadczenie. Dźwięki i stroje tworzą kolejny wymiar.

No i lubimy nie tylko muzykę i sztukę, ale również koty. Mieszkam w Tokio z pięcioma kotami. Jeśli lubicie te zwierzęta, polecam wszystkim miłośnikom w Polsce „kocie kafejki” (uśmiech). Możecie w nich wypić filiżankę kawy i pobawić się z kotkami (śmiech).

Proszę, przekażcie wiadomość dla Czytelników z Polski.

T.A: Cieszymy się, że znów możemy być w pięknej Polsce! Ten kraj jest dla nas ważny. Kochamy Polskę! Nie możemy się doczekać, by spotkać was w Warszawie! (uśmiech) Serdecznie zapraszamy na nasz koncert. Do zobaczenia! (Dodaje do polsku z uśmiechem).

2 września odbędzie się koncert duetu Take Abe, objęty przez „Japonię-Online” patronatem medialnym, o którym można dowiedzieć się w dziale Wydarzenia.  

ŹRÓDŁA

Oficjalna strona zespołu

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

wydarzenia   koncert   sztuka   teatr   muzyka   no  

NASZE ARTYKUŁY

Czy Japonia lubi drony?

Wokół dworca Shinjuku

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

KONKURS

Konkurs

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy