Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Film SZARA EMINENCJA ANIME, CZYLI PARĘ SŁÓW O DAI SATŌ

Dai Satō, źródło: Sub-Cultured

24.12.2016 | 13:37
Autor: Krzysztof Kliszcz

Od bogatego dorobku artystycznego, przez muzyczne korzenie, po krytykę obecnego stanu przemysłu animacyjnego. Oto Dai Satō – scenarzysta odpowiedzialny za niejedną klasyczną serię anime.

W ciągu ostatnich kilku lat trendy w przemyśle anime wskazują na jedną dominującą cechę, występującą w nowych seriach. Jest nią adaptowanie istniejącej już fabuły. Częstą praktyką jest adaptacja mangi bądź visual novel. Mimo tego oryginalne opowiadania nadal są tworzone, lecz aby przygotować solidnej jakości fabułę, potrzeba dużych umiejętności oraz talentu. Scenarzysta Dai Satō niejednokrotnie udowodnił, że posiada obydwa atrybuty.

Urodzony w 1968 roku Dai Satō już od wczesnych lat interesował się pisaniem historii. Początki fascynacji tworzeniem fabuły sięgają pierwszych prób pisania w edytorze tekstu na domowym komputerze. Jako chłopiec stworzył on swoją pierwszą opowieść, która w rzeczywistości była kopią Gundama. Pierwsze doświadczenie ze scenariuszami telewizyjnymi może zawdzięczać swojemu ojcu, który pracował jako scenograf. Satō czytał ukradkiem przyniesione przez ojca z pracy scenariusze, co ostatecznie zaowocowało tym, że zdecydował się wybrać do szkoły zawodowej posiadającej profil o nazwie scenarzysta telewizyjny. Na podstawie wspomnień samego twórcy szkoła nie była dobra. Sytuacja uległa zmianie podczas wykładów gościnnych udzielonych przez ważne osoby z branży – podczas takiego wykładu, w części poświęconej pytaniom Dai Satō oznajmił, że chce pracować w firmie prelegenta. Po wysłaniu aż 200 scenariuszy (których podobno nikt nawet nie przeczytał) młody twórca został przyjęty do pracy.

W 1998 roku Dai Satō dał się poznać jako wyjątkowy scenarzysta, będąc częściowo odpowiedzialnym za kultową już serię „Cowboy Bebop”. Współpracował przy wielu innych słynnych już seriach anime takich jak: „Ergo Proxy”, „Eden of the East", „Samurai Champloo” czy obu sezonach telewizyjnej adaptacji „Ghost in the Shell: Stand Alone Complex”. Jednak jednym z największych i zarazem najlepiej ocenianych dzieł Satō była seria „Eureka Seven”, za którą w 2006 roku dostał nagrodę Tokyo Anime Award (konkurs w ramach targów Tokyo International Anime Fair) w kategorii za najlepszy scenariusz.

Seria „Samurai Champloo” cieszy się nadal sporą popularnością, o czym może świadczyć częste występowanie tytułu serii w tabelach rekomendowanych anime; źródło: Pretty Famous

Oprócz pisania oryginalnych (niezaczerpniętych z innych mediów) historii, dużą pasją scenarzysty jest muzyka. Liczne wpływy muzyczne, zwłaszcza ze sceny hipisowskiej, rave'owej oraz surferskiej, słychać oraz widać zwłaszcza w „Eureka Seven”. Nawiązania pojawiają się między innymi w nazwach bohaterów i mechów. Jednym z wielu przykładów jest imię protagonisty (Renton), które nawiązuje do głównego bohatera z filmu „Trainspotting”. Odniesienia do muzyki elektronicznej również są widoczne, chociażby pod postacią mecha zwanego „LFO”, który nawiązuje do zespołu o tej nazwie (lub tzw. generatora wolnych przebiegów używanych m.in. w syntezatorach). Pojawiają się również takie motywy kulturowe jak „Summer of Love”. Wszystkie te elementy są skrzętnie poukrywane pod fabułą s.f. Sam Satō miał do czynienia z przemysłem muzycznym między innymi zakładając w 1993 roku, ze swoim przyjacielem Kengo Watanabe, wytwórnię niezależną Frogman Records.

„Eureka Seven” pomimo porannych godzin emisji odcinków posiada wiele motywów wymierzonych w stronę dojrzałego odbiorcy; źródło: sqwabb

W 1996 roku Dai Satō założył z partnerami (w tym Watanabe) grupę konsultacyjną FROGNATION, lecz 11 lat później opuścił ją, aby stworzyć agencję Storyriders. Do tej pory ze stajni Storyriders powstały scenariusze do takich produkcji jak na przykład: obie części gry „Resident Evil: Revelations", anime „Space Dandy" czy czwarta inkarnacja serii „Lupin the Third".

Dai Satō w wywiadzie dotyczącym tworzenia anime; źródło: JapanSocietyNYC | YouTube

W 2010 roku Dai Satō, w gorzkim wywodzie dotyczącym sytuacji na rynku anime, ostro skrytykował cały przemysł. Scenarzysta wymienił wiele problemów, takich jak duża liczba podwykonawców dla studiów animacyjnych. Praktyka, w której główne studio musi zlecić wykonanie poszczególnych scen innym, często zagranicznym podwykonawcom, powoduje brak istnienia wspólnej myśli przewodniej, brak zobaczenia szerszej perspektywy. Według Satō problem jest jednak szerszy, gdyż dotyczy błędnie rozumianej dumy narodowej, manifestowanej między innymi przez japońskich polityków i ich koncepcję „Cool Japan”. Dla niego anime nie może być cool, gdy jest częścią narodowego projektu służącego wyłącznie promocji. Twórca w wywiadzie przywołał ukuty przez słynnego antropologa Arjuna Appadurai termin fetyszyzmu produkcyjnego, który w skrócie polega na stworzeniu przez biznes międzynarodowy iluzji lokalności. To właśnie walor lokalności staje się fetyszem biznesu, starającym się zamaskować swój transgraniczny charakter. Dla Dai Satō przemysł anime jest doskonałym tego przykładem: podkreślana jest duma, płynąca z japońskości anime, lecz mało kto zastanawia się, ilu, uwłaczająco mało zarabiających, chińskich czy koreańskich podwykonawców stoi za wszystkimi projektami.

Kadr z serii „Ergo Proxy"; źródło: listal

Artysta wyraził również swoją frustrację wynikającą z niedostatecznego szanowania dobrej fabuły przez japońskiego odbiorcę. Jako przykład podał naszpikowaną symboliką oraz licznymi przesłaniami serię „Ergo Proxy”, która pomimo zdobycia na Zachodzie rozgłosu, nie cieszyła się w Japonii popularnością. Podobnie „Eureka Seven” nie została doceniona przez wielu japońskich odbiorców, głównie za sprawą dyskredytowania serii (pomimo braku zaznajomienia się z nią) jako klona „Evangeliona”. Twórca tłumaczy to zanikiem wyrafinowania u odbiorców, dla których liczą się łatwe, przyjemne w odbiorze cykle. Bardziej złożone fabuły etykietowane są jako muzukashii-kei (czyli styl trudny) i pomijane, nawet pomimo faktu, że zdaniem Satō Hollywood kopiuje od nich pomysły.

Dla Satō anime przybiera biznesowy model Akihabary (tokijskiej dzielnicy popkulturowej rozrywki oraz elektroniki) – staje się statyczne, sprzedajne, będące przeciwieństwem wszelkich pierwotnych idei za nim idących. W takim „super establishmentowym systemie” liczą się tylko kolorowe postacie, obraz, gadżety do sprzedawania, innymi słowy perwersja idealizmu anime. Scenarzysta podsumował to, mówiąc, że: „Hayao Miyazaki był komunistą. On walczył z systemem!".

Satō widzi jednak pocieszenie w subkulturach muzycznych. Dla artysty manga oraz rap mają wiele wspólnego, głównie ze względu na mała liczbę osób potrzebnych do ich stworzenia oraz stosunkowo niską „sprzedajność” twórców. Według niego, jedyną nadzieją dla anime jest manga. Jeżeli manga upadnie, to czas anime będzie policzony. Pomimo tak czarnego scenariusza Dai Satō twierdzi, że będzie walczyć do samego końca – dla niego anime warte jest walki.

ŹRÓDŁA

Anime News Network
Metacritic
Archiwum Japan Society
The Mary Sue
Crunchy Roll

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

manga i anime   popkultura   animacja  

NASZE ARTYKUŁY

Był sobie rāmen...

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy