Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo JAK ZMIENIŁO SIĘ ŻYCIE MIESZKAŃCÓW REGIONU TŌHOKU PO 2011 ROKU? RECENZJA KSIĄŻKI „GANBARE! WARSZTATY UMIERANIA”

Okładka ksiażki „Ganbare! Warsztaty umierania”; źródło: Agora

23.10.2016 | 18:12
Autor: Katarzyna Zdziarska

Jak zmieniło się życie osób zamieszkałych w regionie Tōhoku po potrójnej katastrofie w 2011 roku, opowiada Katarzyna Boni.

Książka Katarzyny Boni „Ganbare! Warsztaty umierania” ukazała się nakładem wydawnictwa Agora w czerwcu 2016 roku. Reporterka oraz absolwentka kulturoznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego odbyła podróż po Japonii, aby zebrać historie tych, którzy przeżyli trzy katastrofy w 2011 roku – trzęsienie ziemi, tsunami i awarię elektrowni atomowej Fukushima Daiichi. Opowieść rozpoczyna od wytłumaczenia, czym jest ganbare (jap. „daj z siebie wszystko”, „dasz radę”). Słowo to pojawia się również w tytule. Według autorki granica pomiędzy potrzebą zachęty a pomocy jest cienka. Jak bardzo? Czy ta książka pomoże to zrozumieć?

Publikacja została podzielona na trzy części. W pierwszej – autorka zebrała opowieści Japończyków dotyczące trzęsienia ziemi i tsunami. Czytelnicy poznają różnych bohaterów oraz ich historie. Maasakiego i Yasuo, którzy pomimo upływu pięciu lat wciąż nurkują w poszukiwaniu ciał swoich bliskich. Sklepikarza Teiichiego, opisującego swoje przeżycia w innych językach, ponieważ w jego ojczystym słowa takie jak „trup” czy „trumna” są zbyt bolesne. Mnicha Kanetę, organizatora Café de Monk (jap. monku – „narzekać”), wysłuchującego opowieści ludzi mieszkających w domach tymczasowych. Opowiedziane historie wskazują na to, że katastrofa może przyjść w najbardziej niespodziewanym momencie i spotkać każdego – los nie wybiera, a ocalałym nie pozostaje nic innego, jak tylko dawać z siebie wszystko. Uwagę czytelnika może przyciągnąć styl pisania autorki, który buduje napięcie. Przykładem mogą być wyliczenia czy krótkie zdania – w jednym z rozdziałów reporterka wymienia, co znajdowało się w mieście i co zostało zabrane przez tsunami. Podsumowuje prostymi słowami:

Było. Nie ma.

Tak po prostu przestało istnieć z dnia na dzień. W pierwszej części czytelnicy znajdą również wiele opowieści nawiązujących do mitologii, japońskiej kultury czy historii. Dla niektórych będzie to dodatkowy atut książki, jednak ci, którzy szukają bardziej reportażowego materiału, mogą odnieść wrażenie, że układ książki jest chaotyczny. Na przykład po rozdziale, gdzie opisana została rozmowa z inżynierem zajmującym się trzęsieniami ziemi, autorka przedstawia historię poety Matsuo Bashō. Pomimo że oba fragmenty nawiązują do trzęsienia ziemi, takie wymieszanie materiałów może być minusem i utrudnić ich odbiór. 

Druga część książki koncentruje się na katastrofie w elektrowni Fukushima Daiichi. Fragment ten jest krótszy od poprzedniego. Oprócz luźniejszych opowieści o Godzilli czy zapisu rozmowy o degustowaniu sake, czytelnik może znaleźć tu też opisy próby ujarzmienia reaktora przez pracowników elektrowni czy nieudolności podjęcia decyzji o ewakuacji. Katarzyna Boni szczegółowo opisuje przebieg wydarzeń w elektrowni, a jej bohaterem jest ówczesny dyrektor Masao Yoshida. W ciekawy sposób przedstawia również pierwiastki promieniotwórcze – jako nowy bestiariusz japoński. Opisuje je przez personifikację, tak aby nieznający chemii mogli sobie wyobrazić ich działanie. W tej części nie brakuje również historii osób zmagających się z życiem po wybuchu reaktora. Codzienność ludzi, z którymi rozmawiała autorka, składała się z nerwowego mierzenia, jak bardzo napromieniowane są ich domostwa oraz myśli coraz częściej skierowanych ku śmierci – zastanawiali się, jak napisać testament czy jaką trumnę wybrać. Jak wspomniała autorka, rynek związany z usługami przygotowującymi do odejścia rozwinął się po 2011 roku. Czy to przez codzienność, której ludzie nie znaliby, gdyby nie potrójna katastrofa? Autorka opisuje również wahania osób zamieszkujących domy tymczasowe – zadają sobie między innymi pytania: czy mają do czego wracać oraz ile osób wróci. O tym, jaką decyzję podjęła większość z nich, można dowiedzieć się ze statystyk.

Dopiero w ostatniej części książki czytelnicy dowiadują się, czym są tytułowe warsztaty śmierci. Prowadzący je mnich prosi uczestników o zapisanie na kartkach dwudziestu najważniejszych dla siebie rzeczy oraz osób. Zebrani wysłuchują opowiadanej przez prowadzącego historii, wyobrażając sobie, że są głównymi bohaterami. W opowieści zdiagnozowano u nich raka – powoli umierając, stopniowo muszą decydować, z jakiego kawałka swojego życia zrezygnować, zgniatając papier. Krótka wzmianka podsumowuje, z czego uczestnicy rezygnowali na samym końcu oraz jaki wpływ miały na nich warsztaty. Na przykład ci, którzy pozostawili kartki z imionami swoich dziewczyn, postanawiali im się oświadczyć. Na samym końcu spotkania mnich zadaje pytanie, które ma skłonić uczestników do refleksji – co zrobią ze swoim życiem i jego największymi skarbami?

Autorka po trzeciej części umieściła podziękowania dla osób, które pomogły w powstaniu publikacji. Wiele z nich skierowanych jest do bohaterów, z którymi rozmawiała, zbierając materiały. Książkę zamykają opisy źródeł. Czytelnicy mogą znaleźć informację, jakie źródła zostały wykorzystane do napisania publikacji. Katarzyna Boni na podstawie anglojęzycznych dzienników znajdowała osoby, z którymi później kontaktowała się w Japonii. Co czyni materiał ciekawym, umieszczone są zapisy rozmów z ludźmi, którzy przeżywają na swój sposób tragedię. Ponadto korzystała z opracowań naukowych oraz filmów dokumentalnych. W spisie znaleźć można też polskich autorów: Jolantę Tubielewicz, Piotra Bernardyna czy Joannę Bator. Zapis źródeł poukładany jest chronologicznie, czyli nie tak jak zwykle zapisuje się bibliografię (według kolejności alfabetycznej). Niektórym ten sposób może wydać się chaotyczny, jednak dzięki opisowi Katarzyny Boni wygodniej odszukać opracowanie na wybrany temat.

Podsumowując, książkę „Ganbare! Warsztaty umierania” czyta się szybko. Jest to wgląd w to, jak życie Japończyków zmieniło się po potrójnej katastrofie (trzęsieniu ziemi, tsunami i awarii w elektrowni Fukushima Daiichi). Zebrane zostały nie tylko opisy osobistych tragedii, ale też dane odnoszące się do trzęsień ziemi, liczby zmarłych czy zwiększanej dopuszczalnej dawki promieniowania. Książka wzbogacona jest o opowieści nawiązujące do mitologii, historii, kultury. Różnorodność materiałów – ze względu na ich rozmieszczenie – może być jednak postrzegana jako minus. Niektóre rozdziały wydają się chaotyczne, bohaterowie z pierwszej części pojawiają się znienacka w drugiej, a np. w historii z baru trudno zrozumieć, kto właściwie kiedy się wypowiada. Tytułowe ganbare w przytoczonych opowieściach pojawia się raz, nie licząc wstępu, w którym autorka wyjaśnia, czym jest, pisząc, że granica pomiędzy potrzebą zachęty a pomocy jest cienka. Jak czują się bohaterowie opowieści Katarzyny Boni słysząc to słowo, można jedynie domniemywać. Czytając książkę, zastanawiałam się nad wspomnianą granicą, szukałam bezpośrednich nawiązań do tytułu – choćby w postaci wrażeń mieszkańców Miyagi widzących motywujące znaki czy tworzące je osoby. Autorka jednak po prostu przedstawia, jak bohaterowie dają z siebie wszystko, aby sprostać wydarzeniom z 2011 roku. Książka pozostawia wiele pytań i skłania do refleksji. Jest to luźny zbiór opowieści – osobistych tragedii czy przemyśleń autorki okraszonych nawiązaniami do kultury.

 


Ganbare! Warsztaty umierania
Autor: Katarzyna Boni
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2016

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

tsunami   Fukushima   trzęsienie ziemi  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy