Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo UPORCZYWY PROBLEM – STALKING

Stalking jest problemem obecnym na całym świecie; źródło: Matome Naver.

29.01.2017 | 16:15
Autor: Agnieszka Demidowska

Planowe, uciążliwe i długotrwałe działanie mające na celu upokorzenie i dezorganizację życia drugiej osoby – tak mniej więcej brzmi definicja stalkingu. Jak z tym zjawiskiem radzą sobie Japończycy?

Liczba zgłaszanych w Japonii przypadków stalkingu rośnie z roku na rok. W 2001 roku, kiedy to zaczęto prowadzić statystyki na ten temat, Narodowa Agencja Policji otrzymała 14 662 zawiadomienia o stalkingu, w 2015 było ich już 21 968. Mówi się jednak, że odnotowany wzrost nie jest spowodowany zwiększającą się liczbą prześladowców, lecz większą świadomością japońskich obywateli. Coraz więcej z nich wie, jak reagować, gdy odkryją, że ktoś ich obserwuje, nęka i niepokoi, również w Internecie. Stalking od dawna stanowi problem współczesnego społeczeństwa, jednakże dopiero niedawno zaczęto go uznawać za poważne przestępstwo i szukać środków zaradczych.

Pierwsza w Japonii ustawa zapobiegająca temu zjawisku weszła w życie w 2000 roku. Przyczynkiem do niej było zabójstwo 21-letniej studentki, do którego doszło rok wcześniej. Dziewczyna była prześladowana przez swojego byłego chłopaka. Pomimo częstych próśb o interwencję policji nie otrzymała żadnej pomocy. Funkcjonariusze oznajmili jej, że nie mogą wdawać się w „spory natury cywilnej”. W efekcie studentka została zamordowana przez swojego stalkera, który później uciekł i popełnił samobójstwo. To wydarzenie wstrząsnęło opinią publiczną i w efekcie stało się bezpośrednią przyczyną wprowadzenia nowego prawa.

Jak podaje „The Japan Times”, ustawa, o której mowa zakazuje m.in. tsukimatoi, czyli aktu prześladowania konkretnej osoby spowodowanego romantycznym uczuciem do niej lub chęcią zemsty. Na jej mocy niedozwolone są: ustawianie zasadzek, włamania, uporczywe żądanie spotkań, liczne telefony, wysyłka kału, maili, umieszczanie w Internecie tekstów i zdjęć pornograficznych mających na celu zawstydzenie ofiary itd. Zakazane są również działania, które prawo określa terminem stalking. Rozumiany jest on jako powtarzające się akty tsukimatoi, które powodują, iż prześladowana osoba odczuwa, że naruszana jest jej wolność i bezpieczeństwo.

Aby sprawą zainteresowała się policja, ofiara musi złożyć skargę lub wniosek o udzielenie ostrzeżenia prześladowcy. To może być ustne lub pisemne zgłoszenie – jeśli zostanie zignorowane, to Komisja Bezpieczeństwa Publicznego może zadecydować o wydaniu zakazu zbliżania się do ofiary. Jeśli i ono zostanie zignorowane, stalker może otrzymać karę pozbawienia wolności do 1 roku lub grzywnę do 1 mln jenów (ok. 35,82 tys. zł*).

Pomimo wprowadzenia ustawy i jej rewizji w 2013 roku okazało się, że znajdujące się w niej przepisy w niewystarczający sposób chronią ofiary stalkingu. Stało się tak po ataku na Mayu Tomitę, piosenkarkę, byłą członkinię popularnego zespołu AKB48. Dziewczyna była nękana przez swojego fana, 27-letniego Tomohiro Iwasakiego. Mężczyzna wysyłał jej prezenty i komunikował się z nią za pomocą mediów społecznościowych. Po tym, jak pewnego dnia idolka zwróciła mu wysłany wcześniej prezent, jego wiadomości, m.in. tweety, szybko nabrały bardzo agresywnego wymiaru. Zaniepokojona dziewczyna udała się więc na posterunek policji w Musashino po radę. Niestety mundurowi nie uznali wiadomości za wystarczająco niepokojące. Ich zignorowanie w ostateczności doprowadziło do tego, że pewnego dnia przed koncertem mężczyzna poważnie zranił młodą idolkę. Zadał jej ponad 20 ciosów nożem, przez co dziewczyna w stanie krytycznym trafiła do szpitala.

Wtedy właśnie zaczęły pojawiać się głosy nawołujące do zmiany ówczesnego prawa. Pomimo zakazu uporczywego kontaktu poprzez wiadomości prywatne i telefony, ustawa w dalszym ciągu nie wspominała o komunikacji na forum mediów społecznościowych, gdzie większość publikacji ma charakter publiczny. Projektem nowelizacji zajęła się więc Partia Liberalno-Demokratyczna i Kōmeitō. Oprócz dodania zakazu komunikacji poprzez media społecznościowe koalicja zaproponowała również, aby w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia policja mogła interweniować bez potrzeby wydawania ostrzeżenia.

Do zmiany doszło dopiero niedawno – zaktualizowane prawo weszło w życie dokładnie 3 stycznia bieżącego roku. Zgodnie z jego treścią od tej pory zakazane jest również bezustanne wysyłanie wiadomości poprzez media społecznościowe i natarczywe pisanie komentarzy na blogach obserwowanych osób. Dodatkowo w celu oskarżenia stalkera prześladowani nie będą już musieli osobiście składać na nich zażaleń. Zgodnie z obecnymi zasadami może się tym zająć sama prokuratura. 

Mayu Tomita, była członkini AKB48, ofiara stalkingu; źródło: Asian Correspondent

Oprócz braku szybkich i regularnych aktualizacji przepisów prawnych uwagę zwraca również inny, bardziej niepokojący problem. W filmie dokumentalnym stworzonym na potrzeby stacji Al Jazeera można usłyszeć, że apele wielu kobiet są często po prostu ignorowane. Przedstawiciele policji niekiedy umniejszają zagrożenie, jakie stanowią stalkerzy. Przychodzącym do nich osobom mówią niekiedy, że nie będą zajmować się podobnymi przypadkami, gdyż według nich opisywane sytuacje nie są wystarczająco groźne. O braku reakcji ze strony policji i bezsilności w walce o swoje prawa mówi Ikumi Yoshimatsu. Japonka w 2012 roku wygrała konkurs Miss International i obecnie prowadzi kampanię o nazwie STALKER-ZERO, której celem jest zmiana przepisów prawnych – kobieta chce, aby zakazy zbliżania się były wydawane bez konieczności pojawiania się na posterunkach policji. Yoshimatsu pewnie nie zainteresowałaby się tym tematem, gdyby nie seria zdarzeń, jakie miały miejsce w jej życiu po wygranej w konkursie. Gdy pewnego dnia kobieta brała udział w nagraniu do programu telewizyjnego, do budynku stacji wkroczył nieznany jej mężczyzna i zaczął wykrzykiwać, że musi ona jak najszybciej dołączyć do jego agencji. Yoshimatsu próbowała się przed nim ukryć w swojej garderobie, lecz ten siłą zdołał się tam przedostać i gdyby nie interwencja ochroniarzy najprawdopodobniej zostałaby wtedy uprowadzona.

Był to jednak tylko początek kłopotów Yoshimatsu. Wkrótce po tym incydencie ten sam mężczyzna zaczął ją prześladować, grozić morderstwem, korzystać z niemal każdej okazji, aby ją zniesławić, czy poniżyć. W trosce o swoje bezpieczeństwo kobieta zgłosiła się na policję, lecz gdy opisała swoją sytuację funkcjonariuszom, ci stwierdzili, że skoro i tak zależy jej na byciu sławną i rozpoznawalną, to może powinna zgodzić się na dołączenie do agencji swojego prześladowcy. Brak reakcji ze strony stróżów prawa zszokował ją, lecz równocześnie zmotywował do walki o swoje prawa.

Ze stalkingiem próbują walczyć też inne kobiety. Akiko Kobayakawa stara się pomagać ofiarom tego zjawiska poprzez rozmowy z ludźmi, którzy dopuszczają się prześladowania innych. Sama również wie, jak to jest być nękaną i bezustannie obserwowaną. W przeszłości spotykała się z mężczyzną, którego poznała w pracy. Japonka po pewnym czasie postanowiła zakończyć ten związek, jednakże jej partner nie mógł sobie z tym poradzić. Śledził ją, pojawiał się w miejscu pracy, raz nawet poważnie zranił podlegającego jej pracownika. Policja nie mogła nic zrobić, gdyż uznała, że sprawa ma charakter służbowy. Kobieta postanowiła więc wynająć prywatnego ochroniarza i w ten sposób udało jej się przegnać stalkera. Te wydarzenia zdeterminowały ją do pomocy innym. Obecnie Kobayakawa prowadzi terapie dla stalkerów. Dociera do nich poprzez ich ofiary i próbuje zniechęcić do dalszych działań. Mówi, że niekiedy sama rozmowa może poskutkować rezygnacją stalkera. Co więcej, zgodnie z  jej doświadczeniem, wielu prześladowców jest przekonanych o tym, że inni (np. ich partnerzy) stanowią ich własność. Dlatego też wielu z nich często nie zdaje sobie sprawy z tego, że swoim zachowaniem wyrządzają innym krzywdę. W przypadku mężczyzn takie myślenie może być konsekwencją zakorzenionych na gruncie społecznym uprzedzeń czy przeświadczeń na temat kobiet.

Oprócz tego prześladowcy mają też ogromną potrzebę kontrolowania innych, nawet tych, z którymi nie są w prawdziwym związku, czego dobrym odzwierciedleniem mogą być sprawy fanów napastujących swoich idoli. Ludzie ci zwykle nie potrafią poradzić sobie z uczuciem odrzucenia i próbując wyegzekwować od swoich ofiar „odpowiednie” zachowanie, często kończą, poważnie krzywdząc lub nawet je mordując.

Stalking jest więc problemem, którego podstawą są zaburzenia natury psychicznej i dlatego przestępcy oskarżeni o stalking winni być poddawani nie tylko karze grzywny lub pozbawienia wolności, lecz i leczeniu. Ośrodków oferujących tego typu usługi  jest niestety niewiele. W Japonii jest ich zaledwie kilka. W Yokohamie swoją siedzibę ma np. STEP. Jest to organizacja non-profit, która zajmuje się edukacją i rehabilitacją stalkerów, ludzi prześladujących innych lub dopiero o tym myślących. Jej zadaniem jest uświadamianie takim osobom, jak szkodliwe są ich działania, zniechęcanie do podejmowania kolejnych kroków i zapobieganie ich recydywie. 

Pewnego dnia do STEP zgłosił się Ken Kobayashi. W 2015 roku mężczyzna wrócił po pracy do domu i ku swojemu zaskoczeniu odkrył, iż jego żona postanowiła go opuścić i złożyć na policji wniosek o ochronę przed nim. Kobayashi nie mógł uwierzyć, że mógł zostać posądzony o coś takiego, był święcie przekonany, że jego żona kłamie. Dlatego też gdy w swojej skrzynce znalazł dokumenty rozwodowe, postanowił za wszelką ceną odszukać swoją rodzinę. Zgłosił się do kilku agencji detektywistycznych, te jednak ze względów prawnych odmówiły mu pomocy. Wtedy mężczyzna skontaktował się ze znajomym, który miał powiązania z organizacjami przestępczymi. Na szczęście w ostateczności zrezygnował z poszukiwań – podjęcie tej decyzji zajęło mu jednak sporo czasu i wiele godzin terapii. Stało się tak w wyniku rozmów z dyrektorką STEP Kayomi Kuriharą. To dzięki niej mężczyzna postanowił zaprzestać poszukiwań swojej żony i dzieci. Zdał sobie też sprawę z tego, że od czasu kiedy wziął ślub w 2006 roku, znęcał się nad kobietą psychicznie i fizycznie. Dzięki konsultacjom jego rodzina mogła uniknąć kolejnych krzywd i ułożyć sobie życie na nowo.

Terapie skierowane do stalkerów są istotnym elementem walki z tym zjawiskiem, nie wszyscy jednak są ich zwolennikami; źródło: The Japan Times

Osoby takie jak Ken Kobayashi są żywym dowodem na to, że tego rodzaju terapie rzeczywiście przynoszą efekty. Nie tylko jego udało się przekonać do porzucenia prześladowań. Według Kayomi Kurihary oferowane przez STEP usługi okazały się efektywne w przypadku 80% osób, które zgłosiły się do ośrodka. Mimo to nie wszyscy Japończycy popierają ideę kierowania stalkerów do tego rodzaju instytucji. Jedną z przyczyn jest strach okolicznych mieszkańców. Niechętni wobec stalkerów nie chcą ich widzieć blisko własnych domów. Z tego powodu wspomniany ośrodek nie upublicznia swojego dokładnego adresu. Obecność takich placówek wydaje się jednak konieczna – tylko w ten sposób można efektywnie zaradzić temu problemowi. Natomiast praca z ofiarami stalkingu, jakkolwiek potrzebna, jest równocześnie bardzo żmudna i swoje efekty przynosi często dopiero po latach. Nie zwraca też uwagi na źródło tego zjawiska – ludzi, którzy ze względu na zaburzenia psychiczne odczuwają potrzebę upokarzania i nękania innych. Terapia, chociażby ta oferowana przez STEP, pomogłaby im wykształcić zupełnie inne wzory zachowań i w rezultacie sprawiłaby, że na nowo staliby się normalnymi, nikomu nie zagrażającymi obywatelami. 

Na koniec warto zaznaczyć, że nie tylko kobiety zajmują się aktywną walką ze stalkingiem. Także mężczyźni angażują się w zwalczanie tego problemu. Wśród nich są np. pracownicy prywatnej firmy ochroniarskiej o nazwie Police Old Boys, głównie byłych funkcjonariuszy policji. Ich celem jest przede wszystkim ochrona biznesmenów przed yakuzą, lecz jeśli zachodzi taka potrzeba, to decydują się również na pomoc ofiarom stalkingu. Osobami prześladującymi innych czasami okazują się też kobiety. Niektóre z nich korzystają z usług oferowanych przez STEP.

Stalking jest problemem niezwykle skomplikowanym, a jego rozwiązanie wymaga zaangażowania wielu osób i instytucji, od polityków po policjantów i psychoterapeutów. Bez ich współpracy istnieje bardzo wysokie ryzyko, że w przyszłości coraz większa liczba japońskich obywateli padnie ofiarą tego przestępstwa, w najlepszym wypadku tracąc poczucie bezpieczeństwa, a w najgorszym – życie. 

*Obliczono na podstawie średniego kursu walut NBP z dnia 19.01.2017 r.

ŹRÓDŁA

Al Jazeera
Infor
The Japan Times I
The Japan Times II
The Japan Times III

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

prawo   okiem Japończyka   kryminologia  

NASZE ARTYKUŁY

Tamago – jajko w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy