Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Polityka WYBORY W USA – IMPAS DLA JAPONII?

Clinton i Trump podczas pierwszej debaty prezydenckiej; źródło: rightside

31.10.2016 | 18:30
Autor: Olga Podsiadło

Wielkimi krokami zbliżają się wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Niezależnie od tego, kto zwycięży – Donald Trump czy Hillary Clinton – Japonia może spodziewać się problemów.

Już 8 listopada Amerykanie zdecydują, kto zostanie 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Kampania jest niezwykle burzliwa i zażarta, a w środę 19 października miała miejsce trzecia i ostatnia debata pomiędzy kandydatami. Mimo że wyboru dokonają jedynie obywatele Stanów Zjednoczonych, ich decyzja wpłynie na wiele aspektów kreowania polityki w innych państwach, w tym także w Japonii. Gdy okazało się, że to Donald Trump będzie kandydatem republikanów, wśród japońskiej opinii publicznej zapanował niepokój, głównie ze względu na kontrowersyjne poglądy i komentarze biznesmena. Jednakże – jak miało okazać się w czasie trwania kampanii – również i Hillary Clinton może być dla Japonii problematycznym prezydentem.
 
Donald Trump (Partia Republikańska)

Dopiero gdy okazało się, że to Donald Trump będzie startował jako kandydat na prezydenta z ramienia Partii Republikańskiej, japońska opinia publiczna zaczęła poważnie rozważać, co się stanie, gdy faktycznie wygra. W marcu bieżącego roku japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaczęło przyglądać się założeniom polityki Trumpa po zleceniu tego zadania przez premiera Shinzō Abe. Fakt, że Trump stał się realnym kandydatem w wyborach, wzbudził duże zaniepokojenie co do tego, jak mogą potoczyć się losy relacji japońsko-amerykańskich. Dlaczego tak się stało? Wśród wielu kontrowersyjnych haseł, jakie głosił polityk, znalazły się i takie dotyczące Azji oraz Japonii. Podczas swoich wieców wyborczych Trump zwracał uwagę na takie aspekty jak negatywny wpływ japońskiej obecności na amerykańskim rynku, niesprawiedliwość traktatu o bezpieczeństwie z 1960 roku oraz brak konieczności ratyfikacji Partnerstwa Transpacyficznego (Trans Pacific Partnership, TPP). Zarzucał także Japończykom, że celowo obniżyli wartość jena, co przekłada się na spadek poziomu zatrudnienia oraz mniejszą atrakcyjność amerykańskich produktów. Dla analityków dużym problemem pozostaje określenie, jak będzie wyglądała polityka zagraniczna Trumpa, a co za tym idzie forma sojuszu japońsko-amerykańskiego. Zdaniem kandydata republikanów wspomniany już traktat o wzajemnej współpracy i bezpieczeństwie, podpisany przez Japonię oraz USA, jest nierównoprawny z tego względu, że strona amerykańska jest zmuszona do obrony Japonii. Natomiast kiedy nieprzyjaciel zaatakuje Stany Zjednoczone, Japonia nie jest zobligowana do udzielenia pomocy sojusznikowi. Do tego dochodzi kwestia baz amerykańskich usytuowanych w Japonii – to również jest według Trumpa niemały problem. Podczas jednej z debat w Teksasie wygłosił pogląd, że Japonia powinna przeznaczyć o wiele więcej funduszy na utrzymanie baz, niż robiła to dotychczas:

Oczywiście, że Japonia powinna ponieść wszystkie koszty. Czemu my za to płacimy?

Screen z klipu zamieszczonego na portalu YouTube, który pokazuje, co by się stało, gdyby Trump został prezydentem; źródło: perezhilton

Czy wszystkie hasła, które Trump wygłosił podczas kampanii, mogą w ogóle stać się rzeczywistością? Jak mówi Michael Green (zajmujący się polityką Stanów Zjednoczonych wobec Japonii podczas trwania administracji republikanów) zapewnienia Trumpa, że usunie on amerykańskie jednostki z Japonii, jeżeli nie wyłoży ona na ten cel więcej pieniędzy, nie będą miały przełożenia na realną politykę zagraniczną. Green podkreśla, iż tego typu słowa są nieodpowiedzialne, a wypowiedzi kandydata są przyczyną braku wiary części republikanów w umiejętności Trumpa co do prowadzenia polityki zagranicznej. Specjalista jest zaniepokojony tym, jak mogą potoczyć się dalsze losy sojuszu amerykańsko-japońskiego po zwycięstwie Trumpa. Jego zdaniem wyobrażenie polityka o Japonii jest tak złe, że może wpłynąć negatywnie na stosunki obu państw. Green podkreśla również wagę sojuszu, kwestionując jednocześnie to, czy Trump będzie potrafił zapewnić państwu wsparcie sprzymierzeńców, w tym także Japonii. Zwraca uwagę na możliwość zablokowania działań Trumpa przez Kongres, jeżeli polityka wobec Azji będzie nieefektywna – jednocześnie szanse na reelekcję biznesmena mogą zniknąć. Nawiązując do słów Greena, należy zadać sobie pytanie, czy – pomimo braku możliwości reelekcji – podczas 4 lat rządów Trumpa relacje nie pogorszą się do tego stopnia, że kolejnemu prezydentowi będzie ciężko je odbudować. Z Greenem zgadzają się inni specjaliści od polityki zagranicznej – ich zdaniem Trump jako prezydent może znacznie osłabić wiarygodność USA w oczach sojuszników z Azji. Największym problemem wydaje się znikoma wiedza Trumpa o Japonii (jak mówi Green oparta w dużej mierze na wizerunku Japonii w latach 80. ubiegłego wieku) oraz o całej Azji Wschodniej – atakując Chiny, zarzucił im partycypację w TPP, a przecież Chiny nie są częścią partnerstwa. Takie komentarze doskonale pokazują, jak mało Trump wie o regionie, z którym być może przyjdzie mu budować relacje.

Hillary Clinton (Partia Demokratyczna)

Chcę uspokoić naszych sprzymierzeńców w Japonii, Korei Południowej i innych miejscach, że będziemy respektować podpisane wzajemne traktaty obronne.

Te słowa padły z ust Clinton podczas pierwszej debaty prezydenckiej. W odpowiedzi na zarzuty i pomysły co do prowadzenia polityki swojego przeciwnika odnoszące się do Azji i Pacyfiku Clinton zapewniła o chęci oraz konieczności utrzymywania przyjaznych stosunków z tym regionem. Skrytykowała Trumpa, szczególnie za jego wypowiedzi odnośnie proliferacji broni nuklearnej w Azji. Retoryka Trumpa opiera się na tym, że nie interesuje go, czy państwa będą posiadać taką broń, czy też nie. Clinton zaznaczyła, że niezależnie od tego, czy rządzili republikanie, czy demokraci, Stany Zjednoczone zawsze sprzeciwiały się tego typu zbrojeniom. Tydzień przed wspomnianą debatą Clinton spotkała się z premierem Shinzō Abe podczas trwania Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Było to wydarzenie niecodzienne: rzadkością jest, by japońscy premierzy spotykali się z kandydatami na stanowisko prezydenta USA. Co więcej, rozmowa ta odbyła się na prośbę Clinton. Politycy zapewnili wtedy o ważności sojuszu japońsko-amerykańskiego oraz woli wspólnego dążenia do utrzymania stabilności w regionie. Podczas spotkania poruszono także kwestię Rosji. Obecnie premier Abe usilnie stara się o poprawienie stosunków z tym państwem. Od ponad miesiąca czołowe japońskie dzienniki na bieżąco informują o postępach w negocjacjach odnośnie czterech spornych wysp na Kurylach. Rozmowy ciągną się już od dawna, a Japonia i Rosja wciąż nie podpisały traktatu pokojowego po drugiej wojnie światowej. Przełomem w całym żmudnym procesie może być zaplanowana na grudzień wizyta Władimira Putina w Japonii. Podczas spotkania z Clinton Abe przekonywał o istotnej roli Rosji w tworzeniu polityki na terenie Azji i Pacyfiku. Według informatorów Clinton zaakceptowała podejście japońskiego premiera do kreowania relacji z Rosją. Mimo tego jej stosunki z prezydentem Władimirem Putinem są dosyć chłodne (w 2014 roku porównała Putina do Adolfa Hitlera). Clinton optuje za utrzymaniem sankcji nałożonych na Rosję, a jej polityka wobec tego kraju prawdopodobnie będzie niezwykle surowa (w przeciwności do tej zapowiadanej przez Trumpa).

Spotkanie Abe i Clinton w Nowym Jorku; źródło: sputniknews

Kolejnym problemem może okazać się Partnerstwo Transpacyficzne. Japonii niezwykle zależy na ratyfikacji tej międzynarodowej umowy, a Abe nie omieszkał podkreślić jej wagi podczas wspomnianego już spotkania z Clinton. Jednakże podczas trzeciej, ostatniej debaty prezydenckiej Clinton wyraźnie sprzeciwiła się zatwierdzeniu przez amerykański Kongres warunków TPP. Kandydatka stwierdziła, że będzie stała w opozycji do tej umowy o wolnym handlu zarówno podczas trwania kampanii, jak i po wygranej w wyborach. Rozbieżność opinii w tej kluczowej dla Japonii kwestii może stanowić duży problem w kreowaniu dalszych relacji. Pełniąc funkcję sekretarza stanu w administracji prezydenta Baracka Obamy, Clinton była jedną z głównych orędowniczek polityki „zwrotu w stronę Azji” (większego zaangażowania USA w politykę w regionie Azji Wschodniej). Kiedy obejmowała urząd w 2009 roku Japonia była pierwszym krajem, który odwiedziła. Clinton ma ogromne doświadczenie w kontaktach dyplomatycznych z państwami azjatyckimi, co często jest podkreślane w kampanii jako ogromny atut kandydatki. Jednakże, mimo tych walorów, są pewne kwestie, które mogą doprowadzić do zgrzytów między sojusznikami.

Niezależnie od tego, kto zwycięży w wyścigu o fotel prezydencki, przed japońską dyplomacją będzie stało trudne zadanie. Podczas 8-letnich rządów Baracka Obamy sytuacja była dosyć stabilna, gdyż jego linia polityczna wobec Japonii nie ulegała znacznym zmianom – obie strony w dużym stopniu wiedziały, czego mogą się po sobie spodziewać. Hillary Clinton, pełniąc funkcję sekretarza stanu, w pełni popierała otwarcie się Stanów Zjednoczonych na Azję i utrzymywanie dobrych stosunków z tym regionem. Analitycy spodziewają się, że jeżeli Clinton wygra, będzie kontynuowała „zwrot w stronę Azji” zapoczątkowany za prezydentury Obamy. Jak jednak wynika z jej słów, zamierza sprzeciwić się warunkom umowy TPP, na której tak bardzo zależy administracji Shinzō Abe. Przedwyborcze spotkanie z japońskim premierem jest znakiem, że jeśli Clinton obejmie prezydenturę, utrzymanie sojuszu japońsko-amerykańskiego na pewno będzie o wiele łatwiejsze. Jednakże brak poparcia dla ratyfikacji TPP może okazać się ogromnym problemem dla obu stron. Trump z kolei – ze względu na niewielkie pojęcie o tym, jak prowadzić politykę zagraniczną w regionie Azji Wschodniej oraz niezwykle kontrowersyjne wypowiedzi – wydaje się o wiele mniej bezpiecznym wyborem z perspektywy przyszłości stosunków japońsko-amerykańskich. Według sondaży Clinton ma większe szanse na zwycięstwo w wyborach niż Trump. Niedawno różnica poparcia między kandydatami była znaczna (14 punktów procentowych), jednakże w ostatnich dniach przewaga ta znacznie zmalała – ma to związek z wszczętym na nowo dochodzeniem odnośnie e-maili wysyłanych przez Clinton. Niezależnie od tego, kto zwycięży, na dyplomacje obu krajów czekają nowe wyzwania, a czas pokaże, jak będą się układały relacje między państwami.

ŹRÓDŁA

The Asahi Shimbun
The Japan Times
The Japan Times II
The Japan Times III
The Japan Times IV
The Japan Times V
The Diplomat
Japan Today
FInancial Review
The Yomiuri Shimbun
BBC News
Newsweek
The New York Times

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Abe   USA   stosunki międzynarodowe  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy