Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo WCHODZIMY NA JAPOŃSKI RYNEK PRACY – WYWIAD Z VERENĄ HOPP

Takehiko Hamaguchi i Verena Hopp podczas założenia Internship Japan, źródło: archiwum prywatne.

12.12.2016 | 18:51
Autor: Agnieszka Demidowska

Chcąc rozpocząć pracę w Japonii, trzeba się liczyć z wieloma przeszkodami, zwłaszcza gdy jest się obcokrajowcem. Nie jest to jednak zupełnie niemożliwe.

Wyjazd do Japonii wielu osobom może jawić się jako spełnienie marzeń. Nie inaczej jest z pracą w tym kraju. Nie ulega wątpliwości, że dłuższy pobyt w Japonii w ramach nauki lub pracy będzie dobrze wyglądać w CV. Jak jednak można tego dokonać? Co zrobić, by ostatecznie znaleźć wymarzoną pracę w japońskiej korporacji lub w innego rodzaju firmie w tym kraju? O tym i wielu innych sprawach postanowiliśmy porozmawiać z Vereną Hopp – mieszkającą w Tokio założycielką NPO Internship Japan i ekspertką w zakresie pracy w Japonii.

Jakie są cechy charakterystyczne japońskiego rynku pracy? Co Twoim zdaniem wyróżnia go spośród innych?

Japoński rynek pracy nie jest tak „mobilny” jak rynki w innych krajach

Młodzi ludzie zaczynają pracę zaraz po zakończeniu studiów. W kwietniu, na początku każdego nowego roku fiskalnego (i szkolnego), przeprowadzane są masowe rozmowy kwalifikacyjne, wielu absolwentów rozpoczyna pracę w firmach, a przygotowywani są do niej na miejscu. W wielu przypadkach nie ma znaczenia, czego uczyli się wcześniej podczas studiów. Pracodawcy wymagają jedynie wyższego wykształcenia. Najlepsze stanowiska obejmą osoby, które studiowały na najlepszych, najbardziej renomowanych uczelniach (najczęściej chodzi tu o kwestię wizerunku…). Taka jest właśnie droga znanych już na całym świecie japońskich salarymanów. Gdy młody człowiek raz zostanie zatrudniony w danej firmie, to zostaje tam do emerytury. Zatrudnienie na całe życie do niedawna było normą w Japonii, lecz teraz to zjawisko powoli ulega zmianie i coraz więcej ludzi zatrudnianych jest na podstawie „niepewnych umów”. Tym samym młodzi stają się coraz mniej pewni swojej przyszłości i z tego też powodu przeciętny wiek osób zawierających małżeństwo wzrasta. Panuje bowiem przekonanie, że najpierw konieczne jest bezpieczeństwo i stabilność, dopiero później można zakładać rodzinę.

Brak zmiany pracy

Ostatnimi czasy młodzi ludzie zaczęli zmieniać swoje miejsca pracy, gdy uznali, że nie mogą znieść panujących tam warunków lub gdy ich nie lubili, lecz piętno nadal pozostało. Niektórzy wybierają wolność, lecz celem większości jest znalezienie zatrudnienia zaraz po zakończeniu studiów i pozostanie w tej samej firmie do osiągnięcia emerytury.

Zakładanie własnej firmy nie jest aż tak popularne

To być może tylko moje odczucie, nie mogę znaleźć na ten temat żadnych danych. Jednakże wielu przedsiębiorców, których znam, założyło swoje firmy tylko po to, aby uwolnić się od niewolniczych warunków, w jakich sami musieli pracować. Niektórzy z moich znajomych-przedsiębiorców często mówili mi, że wzięcie ślubu będzie dla nich niemożliwe, ponieważ życie z samozatrudnionym mężczyzną nie wygląda zbyt atrakcyjnie w oczach kobiet.

Sporo ludzi w podeszłym wieku nadal pracuje!

Niektórzy z konieczności, gdyż ich renta nie wystarcza im na życie. Inni, jak np. dyrektor japońskiej szkoły językowej Tokyo Riverside Takehiko Hamaguchi, bez przymusu rozpoczynają własną działalność gospodarczą już na emeryturze. Hamaguchi ma teraz 93 lata i wciąż codziennie pojawia się w pracy. Darzę go niewiarygodną sympatią i podziwiam za jego pasję.

Tzw. housewifeism

Może to zabrzmi jak twierdzenie z lat 70., ale tak właśnie jest. W Japonii wciąż nie ma zbyt wielu kobiet na stanowiskach kierowniczych czy zakładających własne firmy, a wiele z nich rezygnuje z pracy zaraz po urodzeniu dziecka. Tak, nadal! Odnosząca sukcesy businesswoman pozostaje w wielu przypadkach niezamężna – jest na to nawet specjalny termin makeinu, czyli „przegrany pies”. Jak dla mnie kobieta, która ma władzę, jest warta szacunku, ale tutaj… szacunek dla kobiet na stanowiskach kierowniczych powoli zaczyna być widoczny, jednak przekonanie o tym, jakie powinny być, jest nadal pełne stereotypów. Musisz być uroczą, usługiwać swojemu mężowi, wychować uroczą córkę i syna, który dostanie się na prestiżową uczelnię. Masz marzenie, żeby to zmienić? Zapomnij!

Problemem jest nie tylko to, że w Japonii nie ma wystarczająco dużo przedszkoli. Są one drogie i pochłaniają zarobki wielu kobiet, więc te ostatecznie z nich rezygnują i zostają w domach. Inną przyczyną jest to, że pracownicy przedszkoli i szkół (to tylko moje odczucie, mam znajomą, której jedna z córek ma 3 latka, a starsza chodzi już do szkoły) wywierają duży nacisk na pracujące mamy. Gdy dziecko czuje się niedobrze, to dzwonią do nich, aby te przyszły po swoje pociechy. Matki nie mogą dłużej pracować, bo każdego dnia muszą odbierać swoje dzieci. Władze szkół i przedszkoli wymagają od nich, aby te udzielały się podczas wielu wydarzeń – jeśli pracują, to nie mogą się z tego obowiązku wywiązać i są narażone na pogardę ze strony innych. Z kolei opuszczenie miejsca pracy na kilka miesięcy po urodzeniu dziecka może w znacznym stopniu obciążyć współpracowników i pracodawcę. Znalezienie zastępstwa bywa trudne, a nie chcesz chyba sprawiać nikomu kłopotów, tzn. meiwaku o kakeru, przez bycie egoistyczną, wagamama. Ale przecież nie ma nic egoistycznego w posiadaniu dzieci!

Liczba obcokrajowców pracujących w Japonii ciągle rośnie. Czy japońskie firmy rzeczywiście otwierają się na nich? Czy może nadal panuje pewna niechęć do zatrudniania nie-Japończyków?

No cóż, japońskie firmy muszą otwierać się na pracowników z poza Japonii, ale nie wiedzą jak. Istnieją dwie grupy obcokrajowców pracujących w Japonii. Są ci, którzy uczyli się w japońskich szkołach i na uczelniach wyższych lub zawodowych. Nazywa się ich ryūgakusei („zagranicznymi uczniami”) i są oni po prostu przygotowani do tego, aby zachowywać się jak Japończycy. Druga grupa składa się z obcokrajowców, którzy przyjechali do Japonii po ukończeniu nauki w innych krajach. Pracują zwykle dla zagranicznych firm i nie muszą być aż tak „zjaponizowani”. Gdy obcokrajowiec z tej drugiej grupy dołącza do japońskiej firmy, to rodzi się mnóstwo problemów i nieporozumień. Sposób, w jaki ludzie się tu zachowują, pracują i myślą, jest bowiem zupełnie inny.

Czy zagranicznym pracownikom łatwo jest się przystosować do japońskiego stylu pracy? Czy proces asymilacji może być dla pewnych grup łatwiejszy lub trudniejszy?

W żadnym wypadku nie jest to łatwe. Ja również nie mogę powiedzieć, że zdołałam się do niego przystosować. Daleko mi do tego, nawet po sześciu latach pracy tutaj. Ci, którzy się tu uczyli, mają nieco łatwiej, bo są bardziej „zjaponizowani”, ale ci, którzy się tutaj nie uczyli – dla nich jest to szok i dramat, ale w obydwu grupach można znaleźć nieszczęśliwe osoby.

Polscy obywatele mają teraz możliwość dostać wizę Working Holiday i wyjechać do Japonii. Czy mogłabyś powiedzieć nam co nieco o zaletach tej wizy? Jakie trudności mają ludzie, którzy nie mogą dostać jej w swoim kraju? 

Przyjechałam do Japonii na wizie Working Holiday 10 lat temu (jestem z Niemiec) i było to coś wspaniałego! Uwielbiam tę wizę i radzę wszystkim, aby z niej skorzystali i tak jak ja przyjechali do Japonii – i/albo do innego kraju, oferującego taką możliwość. Można ją dostać, gdy ma się od 18 do 30 lat, przy czym wykształcenie itd. nie jest w ogóle brane pod uwagę. Nie ma też żadnych ograniczeń co do godzin pracy! Wszystkie inne wizy, np. wiza studencka, wymagają tego, aby mieć wyższe wykształcenie. Mają również swoje ograniczenia. Możesz wykorzystać wizę Working Holiday do znalezienia prawdziwej pracy. Jeśli ukończyłaś lub ukończyłeś już studia na uczelni wyższej, to jedyne czego potrzebujesz, aby znaleźć prawdziwą pracę w Tokio, to bycie tutaj (nie zostaniesz zatrudniony, będąc poza Japonią i nie dostaniesz w ten sposób wizy pracowniczej, zapomnij o tym, tutaj nie zatrudnią nikogo, kogo nie znają) i umiejętność mówienia po japońsku. Możesz też zamienić swoją wizę Working Holiday na wizę studencką. Taką taktykę przyjmują ludzie bez wykształcenia wyższego. Zaczynają od rozpoczęcia nauki w szkole językowej. Więcej niż 150h lekcyjnych uprawnia już do wizy studenckiej (nie można od razu o nią aplikować), dzięki której można zostać dłużej w Japonii, wstąpić na tutejszą uczelnię wyższą i z japońskim dyplomem zacząć ubiegać się o zwykłą pracę, taką jaką mam np. ja. Tak zrobił Leo, który zdecydował się na rok przerwy w edukacji po ukończeniu liceum. Owszem, są także trudności – taka decyzja o wyjeździe do innego kraju i późniejsze próby pogodzenia pracy i nauki nie przynoszą samych korzyści. Jak dla mnie jest to niesprawiedliwe, że tylko niektóre kraje mają wizy Working Holiday. Wy teraz ją macie, więc to wykorzystajcie!

Jestem pewna, że w Polsce jest wielu młodych ludzi, którzy z chęcią podjęliby się pracy w Japonii, lecz jak myślisz, kto ma największe szanse na zdobycie tam atrakcyjnego zatrudnienia? Czego szukają japońscy pracodawcy? Jakie umiejętności są najważniejsze?

To zależy od osoby. Potrzebne jest wykształcenie wyższe i im lepszy jest twój japoński, tym więcej masz możliwości. Można też zdobyć wykształcenie i dołączyć do szkoły językowej tutaj. Ja uczyłam się japońskiego w Niemczech – ze względu na małą ilość zajęć praktycznych nie mówiłam biegle w tym języku, nawet wtedy, gdy miałam już dyplom studiów magisterskich z filologii japońskiej. Później zapisałam się do japońskiej szkoły językowej i obecnie pracuję na pół etatu, będąc jednocześnie uczennicą tej szkoły, wykonuję coś w rodzaju stażu. To najlepsza rzecz, jaką można zrobić. Większość przebywających tu obcokrajowców wykonuje pracę powiązaną w pewien sposób z innymi krajami, a zatrudniające ich firmy, muszą zadeklarować, że specjalne umiejętności tych osób (zazwyczaj te językowe) są niezbędne na stanowiskach, które zajmują. Japońscy pracownicy nie są w stanie ich zastąpić. To się zmieni ze względu na brak młodych pracowników. Obecnie nasi uczniowie z różnych krajów świata uczą się japońskiego, zapisują się na japońskie uczelnie wyższe, zdobywają wykształcenie i dołączają do japońskich firm. Mam wrażenie, że zastępują oni japońskich pracowników, a ich „specjalne umiejętności” to tylko bajka. Mój przyjaciel z Tajwanu od 10 lat pracuje w cukierni. Ukończył szkołę zawodową, gdzie uczył się, jak piec ciasta. Powiedział mi kiedyś, że jest tam oficjalnie zatrudniony jako „tłumacz” – to bzdura, jedyne co robi, to pieczenie ciast. Rozumiesz już, jak to funkcjonuje, prawda?

Ale umiejętności są konieczne. [śmiech] Trzeba być niezwykle dobrym w byciu sobą. Ja dostałam pracę po tym, jak zaprezentowałam przedstawicielom firmy, co mogę dla nich zrobić. Im lepszy jest twój japoński, tym będzie ci łatwiej i będziesz mieć więcej możliwości. Więc uczcie się japońskiego jak szaleni! Nie chodzi tylko o mówienie, liczy się też umiejętność czytania i pisania znaków kanji. Są tysiące „niepiśmiennych” obcokrajowców w Japonii, którzy po długim pobycie tutaj mówią dobrze po japońsku, ale nie potrafią pisać i czytać. Uczcie się kanji!

Chciałabyś pewnie wiedzieć, jakie wykształcenie byłoby najlepsze – zdecydowanie IT. Wielu obcokrajowców pracuje w HR – w rekrutacji. Umiejętności związane z obcowaniem z ludźmi to wszystko, czego potrzebujesz.

Wielu przyjeżdża też tutaj jako nauczyciele języka – ale z tym można mieć pewne problemy, jeśli nie jest się native speakerem, a ściślej mówiąc, można napotkać pewne trudności, jeśli jest się poza Japonią i z innego kraju aplikuje się na stanowisko nauczyciela języka angielskiego. Na tej zasadzie odmówiono mi kiedyś takiej pracy, pomimo tego, że posiadam dyplom studiów magisterskich z tłumaczenia języka angielskiego. Jeśli jednak ktoś jest już w Japonii, to bardzo łatwo może znaleźć tu zatrudnienie. Japończycy chcą po prostu uniknąć wszelkich komplikacji związanych z wyrabianiem odpowiedniej wizy i spotkać się osobiście z danym kandydatem. Odnosi się to do właściwie wszystkich firm i profesji. Mam znajomą z Węgier – gdy ją poznałam, jej japoński był jeszcze na dość niskim poziomie, lecz gdy tylko wzięła ślub z Japończykiem (co oznaczało, że nie będzie miała żadnych problemów z otrzymaniem wizy), to od razu udało jej się zdobyć pracę jako tłumacz japońsko-angielski. W miarę dobry angielski, japoński – jeszcze nie do końca. Widzisz tę różnicę, prawda?

Jest jednak jedna rzecz, jaką chciałabym wszystkim przekazać: jeśli nie jesteś nauczycielem z powołania, to praca na tym stanowisku będzie dla ciebie bardzo trudna i nie powinna być twoim celem. W Japonii jest zdecydowanie za dużo osób pozbawionych jakichkolwiek umiejętności nauczycielskich, które niszczą życie sobie i uczącym się u nich dzieciom… Lepiej więc porządnie nauczyć się japońskiego i postarać się o pracę w dziedzinie, która naprawdę cię interesuje. Rynek tutaj jest już przepełniony obcokrajowcami nie mówiącymi lub prawie nie mówiącymi po japońsku. Jeśli chcesz pracować w Japonii, to bądź tym obcokrajowcem, który wyróżni się na tle innych – potrafiącym czytać i pisać po japońsku. To uczyni cię gwiazdą. 

Czy istnieje taka grupa ludzi, których nie zachęcałabyś to przyjazdu do Japonii?

Nie, niech wszyscy przyjadą i zobaczą na własne oczy, jaka jest Japonia. Nie jest to urzeczywistniona wersja mangi i anime. Ludzie nie chodzą w cosplayu, a praca tutaj jest strasznie męcząca. Przyjedź z wizą Working Holiday i przekonaj się, jaki naprawdę jest ten kraj. Królestwo nieprzydatnych reguł i biurokracji to jedna ze wskazówek, jaką mogę dać.

Znalezienie pracy w Japonii może być kłopotliwe, lecz co ze stażami? Czy obcokrajowcy są w stanie znaleźć odpowiedni dla siebie staż w Japonii?

Założyłam organizację non-profit zwaną Internship Japan właśnie po to, aby ułatwić ten proces. Próbujemy przekonać firmy, aby przyjmowały więcej stażystów. Ciężko na to pracujemy, ale wciąż napotykamy trudności. 

Czy jest coś, co chciałabyś zmienić w japońskim rynku pracy? Jaka zmiana najbardziej wspomogłaby japońską gospodarkę?

Chciałabym zmienić wiele rzeczy. Mój, raczej negatywny, pogląd na japoński rynek pracy przedstawiłam już na początku. Co osobiście chciałabym zobaczyć, to mniej mikrozarządzania, mniej bezużytecznych reguł, mniej biurokracji, a jednocześnie więcej wolności.

Czy myślisz, że w przyszłości będziemy mogli zaobserwować większe zmiany na japońskim rynku pracy?

Zmiany już powoli następują. Młodzi ludzie buntują się. Wygoogluj „New Monster Employees in Japan”! [śmiech] Oni nie wrócą już do przeszłości i nie będą zachowywać się tak, jak pokolenie ich rodziców. Będą oczekiwać zmian i to mi się podoba.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

biznes   praca   zatrudnienie kobiet  

NASZE ARTYKUŁY

Brzmienie made in Japan

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

KONKURS

Konkurs

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy