Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura OSCAR WILDE, VINCENT VAN GOGH ORAZ STANISŁAW WYSPIAŃSKI O JAPONII

James McNeil Whistler, "La Princesse du Pay de la Porcelaine", 1863/1864 r.; źródło: Wikimedia

12.03.2017 | 15:29
Autor: Sylwia Kościelniak

Sztuka i kultura japońska od dawna fascynowała ludzi Zachodu. Niezwykle barwny i różnorodny obraz kraju samurajów odnaleźć można w pismach z końca XIX wieku.

Od połowy XIX wieku rozpoczął się proces stopniowego otwierania się Japonii na kontakty ze światem zewnętrznym. W wyniku tych historycznych przemian, do których doszło na przełomie epok Edo (1604–1868) i Meiji (1868–1912), do Europy i Stanów Zjednoczonych Ameryki zaczęto sprowadzać japońskie towary oraz dzieła sztuki. Odegrało to ogromną rolę w kształtowaniu się sztuki zachodniej. Artyści chętnie wykorzystywali japońskie drobiazgi jako modne rekwizyty do tworzenia swoich kompozycji oraz starali się zgłębić prawidła obcej dla nich estetyki, by tchnąć nowe życie do nieco wyczerpujących się już schematów sztuki starego kontynentu. Zjawisko to określa się mianem japonizmu. Wielu ówczesnych intelektualistów oraz artystów pozostawiło w swoich pismach niezwykłą wizję Japonii oraz sztuki tworzonej w tym odległym kraju. Wyobrażenia te są niebywale interesujące z powodu swojej różnorodności. Ciekawy obraz wyłania się z publikacji i listów autorstwa Oscara Wilde'a, Vincenta van Gogha oraz Stanisława Wyspiańskiego.

James McNeil Whistler, „Symfonia w bieli numer 2”, 1864 rok; źródło: Wikimedia

Oscar Wilde 

Oscar Wilde (1854–1900) to brytyjski poeta, dramatopisarz i prozaik pochodzenia irlandzkiego. Znany ze swoich błyskotliwych przemyśleń, jak również z ekstrawaganckiego stylu bycia, dzięki czemu przeszedł do historii jako najlepszy przykład angielskiego dandysa. By lepiej zrozumieć postawę tego intelektualisty warto wspomnieć, że Wilde był zwolennikiem sztuki, która jest celem samym w sobie i nie jest ograniczana przez żadne wymogi utylitarne, edukacyjne czy polityczne. Wyraża to hasło: Sztuka dla sztuki. Jego najsłynniejsza wypowiedź na temat Japonii zawarta jest w tekście „Zanik kłamstwa. Dialog”, który został wydany w zbiorze „Intentions” w 1889 roku. Bohaterowie Vivian oraz Cyryl przebywają w bibliotece i rozprawiają o sztuce. Oscar Wilde przez usta swoich postaci uzasadnia paradoksalną tezę, że to życie i natura naśladują sztukę, a nie sztuka życie. Vivian w taki oto sposób objaśnia to na przykładzie Japonii:

Wiem, że lubisz japońszczyznę. Czy jednak sądzisz, że naprawdę istnieją gdzieś tacy Japończycy, jakich znamy ze sztuki? W takim razie nie miałeś nigdy pojęcia o sztuce japońskiej. Japończycy znani nam ze sztuki są samodzielnym, świadomym wytworem pewnych artystów. Porównaj obrazy Hokusaia, Hokkeia lub innego wielkiego malarza tamtejszego z prawdziwymi Japończykami lub Japonkami, a przekonasz się, że nie ma między nimi najmniejszego podobieństwa. Mieszkańcy Japonii niewiele się różnią od przeciętnego typu Anglika, to znaczy, że są zupełnie banalni i pozbawieni wszelkiej egzotyczności. Właściwie cała Japonia jest jedynie wynalazkiem. Nie ma takiego kraju, nie ma takich ludzi. Jeden z naszych najsympatyczniejszych malarzy wyjechał niedawno do ojczyzny chryzantemów i łudził się nadzieją, że zobaczy Japończyków. Tymczasem widział i jedynie mógł malować, lampiony i wachlarze. Absolutnie nie był w stanie odkryć mieszkańców samych, czego aż nadto dowodzi śliczna jego wystawa w Dowdeswell Gallery. Nie wiedział, że Japończycy, jak powiedziałem, są po prostu specjalną formą stylu, wspaniałą fantazją sztuki. Dlatego też, jeśli masz ochotę zobaczenia czegoś japońskiego, nie wyjeżdżaj tylko do Tokio. Przeciwnie, pozostań u siebie, wżyj się w sztukę pewnych artystów japońskich, a zgłębiwszy istotę ich stylu i twórczą siłę fantazji, siądź którego popołudnia w Parku lub wałęsaj się po Piccadilly, a jeśli tam nie ujrzysz doskonałego krajobrazu japońskiego, nie ujrzysz go chyba nigdzie.

Według Ewy Machotki ta wypowiedź pisarza najlepiej oddaje fascynację japońską sztuką w XIX i na początku XX wieku, kiedy japonizm osiągnął swoje apogeum. Kraj samurajów stał się dla Oscara Wilde'a odrealnionym i ulotnym tworem, który lepiej można poznać za pomocą oglądania porcelany czy drzeworytów, niż poprzez rzeczywiste doświadczenie jakie umożliwia podróż. Wynika to zapewne z przekorności tez, jakie starał się uwierzytelnić pisarz – twierdził on bowiem, że słynne angielskie mgły są wynikiem naśladownictwa obrazów Williama Turnera przez naturę. Dlatego na słowa Wilde'a należy patrzeć z lekkim przymrużeniem oka, pamiętając również, że wielu mu współczesnych zakochanych w sztuce japońskiej nie mogło sobie pozwolić na tak kosztowne wojaże, a eksportowane towary zaspokajały ich ciekawość tego odległego kraju i dawały im pewną osobistą namiastkę Kraju Kwitnącej Wiśni tutaj na miejscu.

Oscar Wilde wspomina w swoim wywodzie o pewnym artyście, którego obrazy wystawiono w Dowdeswell Gallery. Badacze wskazują, że najprawdopodobniej jest tutaj mowa o Jamesie McNeilu Whistlerze (1834–1903). Jego dzieła w znakomity sposób ilustrują myśl poety. Jak podkreśla Anna Król, dla Whistlera decydujące znaczenie miał bowiem rekwizyt, rozumiany nie jako ozdobny egzotyczny bibelot, lecz jako „przedmiot niebezpieczny” do eksperymentowania w akcie tworzenia dzieła sztuki.

James McNeil Whistler, „Kaprys w czerwieni i złocie nr 2”, 1864 rok; źródło: Wikimedia

Vincent van Gogh 

Doskonałym przykładem artysty zakochanego bez reszty w sztuce japońskiej jest Vincent van Gogh (1853–1890), holenderski malarz postimpresjonista, którego tragiczne losy są powszechnie znane. Swoje zamiłowanie do tego odległego kraju wyrażał m.in. poprzez kolekcjonowanie ulotnych druków z epoki Edo. Pierwsze drzeworyty ukiyo-e zakupił podczas pobytu w Antwerpii w 1885 roku, posłużyły mu wówczas do udekorowania własnej pracowni. W 1886 roku malarz przeprowadził się do swojego młodszego brata Theo do Paryża. Ponieważ Theo był marszandem (zajmował się sprzedażą dzieł sztuki), bracia zaczęli powiększać własną kolekcję grafiki japońskiej, którą tak bardzo cenił Vincent. Drzeworyty odcisnęły piętno na twórczości tego słynnego artysty. Kopiował on liczne japońskie dzieła. Ponadto, czerpiąc z twórczości japońskich mistrzów, rozjaśnił paletę barw, zaczął używać farb w nasyconych odcieniach oraz zmienił sposób komponowania obrazów. Poza ogromną liczbą dzieł malarskich świadczących o tej fascynacji zachowały się również pisma, a dokładniej korespondencja, jaką prowadził ze swoją rodziną oraz innymi artystami. W jednym z listów do brata Theo z 24 września 1898 roku artysta wyznaje:

Kiedy studiuje się sztukę japońską, widzi się, że człowiek mądry, inteligentny, filozof, spędza czas na czym? Na badaniu odległości Ziemi do Księżyca? Na zgłębianiu polityki Bismarcka? Nie, studiuje źdźbło trawy.

Ależ to źdźbło trawy pozwala mu później rysować wszystkie rośliny, a potem pory roku, pejzaże, zwierzęta, wreszcie postać ludzką. W ten sposób spędza  życie i życie jest zbyt krótkie, żeby mógł zrobić wszystko. Proszę, czy to, czego uczą nas ci Japończycy, którzy żyją wśród przyrody, jakby sami byli kwiatami, nie jest niemal prawdziwą religią?

I nie można studiować sztuki japońskiej, nie stając się zarazem bardziej wesołym i szczęśliwym; trzeba powrócić do natury mimo naszego wykształcenia i naszej pracy w świecie konwencji. 

Z kolei w liście do siostry Wilhelminy pisanym pomiędzy 9 a 16 września 1888 roku stwierdził:

Mnie tu nie potrzeba japońszczyzny, ponieważ powtarzam sobie stale, że tutaj jestem w Japonii. I że wobec tego muszę tylko otwierać oczy i malować po prostu to, co robi na mnie wrażenie.

Vincent van Gogh, „Portret Pière'a Tanguy'ego”, 1887 r.; źródło: Wikimedia 

Stanisław Wyspiański 

Również wśród wielu polskich twórców w tamtym okresie zapanowała moda na Japonię. Niezwykle interesująca jest postawa Stanisława Wyspiańskiego (1869–1907). Wyspiański to szczególna postać dla sztuki i kultury polskiej, wybitny i wszechstronny twórca, prawdziwy człowiek renesansu, poeta, dramaturg, malarz, projektant mebli. Artysta ten kilkukrotnie zetknął się zarówno ze sztuką japońską, jak i z dziełami sztuki europejskiej powstałymi pod wpływem estetyki Kraju Kwitnącej Wiśni. Miało to miejsce podczas jego wizyt w Paryżu. W stalicy Francji przebywał on czterokrotnie w latach 1890–1894. Wielu ówczesnych mu krytyków zauważało w jego obrazach nawiązania do japońskiego drzeworytu, takie jak: obwodzenie plam wyraźnym czarnym konturem, nasycona paleta barw, sposób komponowania obrazu, korzystanie z niekonwencjonalnych w sztuce europejskiej perspektyw, obniżania lub podwyższania linii horyzontu oraz perspektywy ukośnej. Ważne w analizie twórczości Wyspiańskiego jest również zagadnienie seryjności, czyli ukazywanie tego samego widoku w kilku lub kilkunastu wariantach w zależności od pory dnia czy stanu atmosfery. Ma to dwa źródła. Z jednej strony wynika ze słynnych serii tworzonych przez licznych japońskich drzeworytników, takich jak chociażby Hokusai czy Hiroshige. Z drugiej z upowszechniającej się już w tamtym okresie fotografii. Ponadto Wyspiański przyjaźnił się z największym polskim kolekcjonerem sztuki japońskiej, Feliksem Jasieńskim, który chętnie udostępniał swoje zbiory artystom. Jednym z efektów tej inspiracji jest seria „Widoków z okna pracowni na Kopiec Kościuszki”.

 

Stanisław Wyspiański, „Widok z okna pracowni na Kopiec Kościuszki”, 1904 r.; źródło: Wikimedia

Pomimo tego Wyspiański nie zgadzał się z krytykami. W liście do Lucjana Rydla z 19 stycznia 1897 roku napisał:

Muzeów tych japońskich i chińskich nie zwiedzam wcale i nigdy ich zwiedzać nie będę, bo to są rzeczy, za którymi gonią inni malarze, co muszą kopiować modę i których na nowe rzeczy nie stać.

Inna z wypowiedzi autora „Wesela” związana jest z niecodziennym wydarzeniem kulturalnym mającym miejsce w Krakowie. 11 marca 1902 roku odbył się spektakl japońskiego teatru z udziałem słynnej aktorki znanej jako Sady Yacco (1871–1946), której prawdziwe imię brzmi Sadayakko Kawakami. Wyspiański w związku z tym zapisał w swoich Notatkach do „Bolesława Śmiałego”:  

nie uczyła mnie sztuki także Sada Jakko.

Badacze powszechnie uważają, że spuścizna, jaką po sobie pozostawił Stanisław Wyspiański stanowi niezmierzone wręcz uniwersum, które, z powodu złożoności, trudno przeanalizować. Jednak wbrew słowom samego mistrza, według Anny Król wpływ sztuki japońskiej jest niepodważalny, ponieważ moda na Japonię opanowała wtedy całą Europę, a w szczególności Francję. Ponadto, jeżeli inspiracja nie była czerpana bezpośrednio z grafik japońskich, to została zaczerpnięta pośrednio od twórców europejskich, którzy chętnie w tamtym okresie korzystali ze zdobyczy Japończyków w dziedzinie sztuki. Wyspiański, świadomy wielkości swojego dzieła, nie chciał być uznany za jednego z wielu twórców oczarowanych tym odległym krajem i jego egzotyczną estetyką. Dlatego przekornie wypowiada się o słynnej Sadzie Yacco, która zapewne ma się tu stać symbolem japońskiej artystki uwodzącej swoim pięknem licznych mieszkańców starego kontynentu – tak, jak drzeworyty z epoki Edo „uwodziły” ówczesnych malarzy. Nie można w tym kontekście nie wspomnieć o tym, że orientalny impuls nie ujmuje w żaden sposób Wyspiańskiemu jako twórcy, ponieważ nie jest ślepym odtwarzaniem wzorców, tylko własną, oryginalną interpretacją.

Stanisław Wyspiański, „Widok z okna pracowni na Kopiec Kościuszki”, 1904 r.; źródło: Wikimedia

Sztuka japońska odegrała niebagatelną rolę w kształtowaniu się europejskiej sztuki nowoczesnej u schyłku XIX wieku. Była inspiracją dla niezliczonej rzeszy twórców, a także dała asumpt teoretykom do rozważań nad sztuką. Wielu ówczesnych intelektualistów wypowiadało się na ten temat. Każdy z nich w swoich pisach malował nieco odmienny obraz kraju swoich fascynacji. Wybrane i krótko scharakteryzowane postawy najważniejszych indywidualności tego okresu ukazują, że pomimo niekiedy przekornej postawy, jak to miało miejsce w przypadku Wyspiańskiego, a nawet paradoksalnych wypowiedzi Oscara Wilde'a, ulegli oni modzie na japońszczyznę, tak samo jak szczery w swoich rozważaniach Vincent von Gogh. Sztuka japońska dawała im ponadto namiastkę zarówno odległego Orientu, jak i samej Japonii. 

ŹRÓDŁA

Sztuka japońska w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie, [katalog wystawy] Muzeum Narodowe : Fundacja Kyoto-Kraków Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz, Kraków 1994.
Grabska Elżbieta, Moderniści o sztuce, Warszawa 1971.
Arcydzieła sztuki japońskiej w kolekcjach polskich, [katalog wystawy] red. Anna Król, Kraków 2014.
Anna Król, Japonizm polski, Kraków 2011.
Van Gogh Museum

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

sztuka   ukiyo-e   kultura  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy