Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Sport JAPOŃSKA DROGA W SZTUKACH WALKI DLA DZIECI. WYWIAD Z JARKIEM KAJDANĄ

Foto: Edyta Girgiel

25.02.2017 | 16:23
Autor: Małgorzata Piss

O cyklu książek „Do Dzieci” opowiada Jarek Kajdana, pomysłodawca serii i twórca ilustracji.

W cyklu „Do Dzieci” sukcesywnie wydawane są nowe książki familijne przedstawiające japońskie sztuki walki. Na łamach naszego dziennika można przeczytać recenzje książek: „Aikido, nie tylko dla dzieci” oraz „Judo, nie tylko dla dzieci”. Poniżej prezentujemy wywiad z Jarkiem Kajdaną, pomysłodawcą i twórcą ilustracji do cyklu.

Chciałam zacząć od fundamentalnego pytania: jak zaczęła się Pańska przygoda z projektem „Do Dzieci”? Skąd pomysł na wydanie tej serii? Co stanowiło inspirację dla Pana?

„Do Dzieci“ to inicjatywa, która ma na celu popularyzację japońskich sztuk walki czy też samoobrony, zwłaszcza wśród dzieci. Zapis jest grą słów. „Do” w języku japońskim oznacza drogę, ścieżkę samodoskonalenia. Słowo to występuje w nazwach większości japońskich systemów walki (aikido, judo, kendo, kyudo) i przypomina, że ich uprawianie wiąże się przede wszystkim z pracą nad samym sobą. O ile na naszym rynku można znaleźć sporo pozycji książkowych poświęconych sztukom walki przeznaczonych dla dorosłych, o tyle dotąd nie było żadnej oferty skierowanej stricte do dzieci. Postanowiliśmy to zmienić. Pierwsza w serii ukazała się książka „Aikido, nie tylko dla dzieci”, traktująca o dyscyplinie, którą sam uprawiam. O napisanie tekstu poprosiłem swojego senseia i kolegę Przemka Gawrońskiego – instruktora z wieloletnim stażem, posiadacza 5 dana. Tak to się zaczęło. Potem były kolejne książki – o judo i karate. W przygotowaniu jest kendo. Planujemy także następne pozycje. Książki publikujemy pod szyldem wydawnictwa VF Books – współtworzę je wraz z żoną Agnieszką. Ja zajmuję się opracowaniem charakteru postaci i ilustracjami, Agnieszka jest autorką koncepcji graficznej całej serii.  

Co Pana zdaniem sprawia, że ta seria jest wyjątkowa? Jak Pan sądzi, dlaczego grupa docelowa, jaką są rodziny z dziećmi, sięga akurat po pozycje powstałe w ramach projektu „Do Dzieci”? 

To jedyna taka seria na polskim rynku wydawniczym, ale mam nadzieję, że nie tylko to stanowi o jej wyjątkowości. Z przyczyn zawodowych – oboje z Agnieszką zajmujemy się grafiką projektową – przywiązujemy sporą wagę do strony wizualnej naszych książek. Myślę, że szata graficzna to ich duża wartość. Oddzielną rzeczą jest rzetelna i przystępnie podana wiedza. Do współpracy zapraszamy prawdziwych ekspertów z poszczególnych dziedzin. Dajemy im prawie całkowitą swobodę w ujęciu tematu (choć oczywiście mamy też swoje sugestie). Dzięki temu w obrębie jednej serii powstają książki dość różnorodne, co uważam za dużą zaletę. Publikacje są więc spójne od strony graficznej, ale każda ma niepowtarzalny charakter, swoich bohaterów i w każdej – z uwagi na różne temperamenty pisarskie autorów – inne jest także podejście do omawianych zagadnień.

Moda na trenowanie japońskich sztuk walki panuje w Polsce od lat. Jeżeli miałby Pan ocenić zainteresowanie tymi dyscyplinami sportu, to czy jest ono rosnące czy malejące? Czy uważa Pan, że jest dużo potencjalnych odbiorców serii „Do Dzieci”?

Myślę, że zarówno zainteresowanie, jak i oferta są coraz większe. Co do zajęć, powstają wciąż nowe sekcje, przeważnie w szkołach, gdzie treningi często odbywają się zaraz po lekcjach, co jest dużym ułatwieniem dla rodziców. Trudno sobie wyobrazić taką sytuację jeszcze kilkanaście lat temu. Co ciekawe, oprócz popularnych dyscyplin, takich jak karate (wśród dzieci ustępuje popularnością tylko piłce nożnej i siatkówce) czy judo, można spróbować swoich sił także w tych bardziej egzotycznych, np. w sumo. Obecnie możliwości są naprawdę duże, wystarczy się uważnie rozejrzeć. Najlepiej sytuacja wygląda w dużych miastach, ale myślę, że i w mniejszych ośrodkach robi się coś dobrego w tym kierunku. 

Dlatego odbiorcy serii „Do Dzieci” są i mam nadzieję, że będzie ich przybywać. Inna sprawa to dotarcie do nich – wciąż nad tym pracujemy, m.in. w mediach społecznościowych. Zapraszamy na nasz fanpage, gdzie cyklicznie zamieszczamy informacje o naszych książkach, ciekawostki dotyczące poszczególnych dyscyplin, złote myśli mistrzów – wszystko w konwencji rysunkowej naszej serii. W tym miejscu chcemy skupić wokół uniwersalnych wartości budo młodych fanów sztuk walki (a także ich rodziców) bez względu na to, jaki styl uprawiają i jaką federację sportową reprezentują.

W jakich grupach wiekowych trenowanie japońskich sztuk walki cieszy się największym powodzeniem? Czy wśród ćwiczących jest więcej dzieci czy dorosłych?

Treningi zaczynają często już cztero-, pięcioletnie maluchy. Na początku są to przede wszystkim ćwiczenia i zabawy ogólnorozwojowe. Poprawiają sprawność, koordynację ruchową i kondycję. Powstaje też coraz więcej grup seniorskich, gdzie każdy – bez względu na wiek i sprawność fizyczną – ma okazję potrenować dla „rozwoju ciała i umysłu”. Wiadomo, że trzydziestolatek wstający z przysłowiowej kanapy i w tym wieku zaczynający swoją przygodę z judo raczej nie ma już szans na medal olimpijski, na pewno ma za to szanse na poprawienie stanu zdrowia, samopoczucia czy zmianę nastawienia życiowego. Warto też wspomnieć o treningach rodzinnych. Wspólne ćwiczenia rodzica z dzieckiem dają o wiele lepsze rezultaty niż nakazywanie dziecku: „wstań od komputera”, „masz się ruszać, bo to zdrowe”. Taka formuła bardzo pozytywnie wpływa na wzajemne relacje dzieci z rodzicami.

Od 2015 roku VF Books wydało pozycje na temat aikido, judo i karate. Która z nich cieszy się największym zainteresowaniem?

Jeśli chodzi o zainteresowanie naszymi książkami, to każda z nich ma swoich wielbicieli. Aktualnie – co jest przywilejem nowości – największym wzięciem cieszy się ta o karate.

Czy trudno było namówić autorów poszczególnych tomów do ich napisania? Są to w końcu bardzo ważne persony ze świata sztuk walki.

Nietrudno, wręcz przeciwnie. Odniosłem wrażenie, że byli zaintrygowani pomysłem wydania książki. W ten sposób mieli okazję podzielić się swoim dorobkiem w inny niż zazwyczaj sposób – zaprezentować szerszej publiczności dyscypliny, którym poświęcili sporą część swojego życia. Ja także bardzo sobie cenię tę współpracę, bo to rzeczywiście wyjątkowe osoby. A największą korzyść mają z tego, jak sądzę, młodzi czytelnicy, którzy wreszcie doczekali się książek specjalnie dla siebie – i to pisanych przez profesjonalistów.

Czy byłby Pan w stanie wskazać największą trudność, z jaką muszą się zmierzyć twórcy serii? Na jakiej zasadzie wybierają oni treści i przykłady ruchów w poszczególnych technikach sztuk walki?

Największym wyzwaniem jest na pewno chęć dotarcia do czytelników z różnych grup wiekowych – od dzieci jeszcze samodzielnie nieczytających, poprzez te z pierwszych klas szkół podstawowych, po starsze. Jest to spora trudność, gdyż w przypadku dzieci różnica roku czy dwóch to przepaść. Myślę, że to się w dużej mierze udało, ponieważ w książce zamieszczono wiadomości z różnych poziomów – zupełnie podstawowe, dla początkujących, a także sporo ciekawostek i informacji, które mogą być atrakcyjne dla starszych, trenujących już od jakiegoś czasu. Wydaje mi się, że rodzice również nie będą się nudzić. Jest więc trochę o historii powstania danej dyscypliny, o jej założycielu, etykieta – rzecz bardzo ważna w japońskich sztukach walki. Są kluczowe założenia i zasady. Co do technik, to z przyczyn oczywistych (trudno byłoby pokazać wszystkie) ograniczaliśmy się do podstawowych.

Czy wykonywanie ilustracji poszczególnych ruchów było dla Pana problematyczne? Co sprawiało Panu największą trudność? Na jakiej zasadzie powstawali poszczególni bohaterowie serii „Do Dzieci”? 

Tu najprościej – przynajmniej teoretycznie – było w przypadku aikido, bo znałem ruchy z treningów, jednak narysowanie poszczególnych sekwencji wcale nie było takie łatwe. Pewną nowością były techniki karate – nie miałem wcześniej do czynienia od strony praktycznej ze sportami „uderzanymi”, więc tu konsultacje z autorką musiały być bardziej wnikliwe. Należy podkreślić, że nasze książki to nie podręczniki do nauki technik (tu najlepiej sprawdzają się treningi z wykwalifikowanym instruktorem). Rysunki są w pewnym stopniu umowne, choćby z racji tego, że ilustrowani bohaterowie są zwierzakami. Trudno wymagać od, dajmy na to, słonia, aby perfekcyjnie wykonał mawashi-geri. 

Każda książka ma swoich głównych bohaterów, poza nimi występuje cały przekrój postaci ze świata zwierzęcego. To dobrze się wpisuje w przesłanie naszej serii: ćwiczyć może młodszy i starszy, sprawny i mniej sprawny, duży i mały, chłopak i dziewczyna – sztuki walki są dla każdego.

Wielu osobom marzy się trenowanie japońskich sztuk walki, jednak utrwalił się stereotyp, że trenując tego rodzaju dyscypliny sportowe można łatwo ulec kontuzji. Jak oceniłby Pan prawdziwość tego stereotypu?

Rzeczywiście krąży taka opinia. Jak w każdym sporcie, tak i tu czasem zdarzają się kontuzje, ale nie jest ich więcej niż przykładowo w tak popularnej piłce nożnej. Zajęcia zazwyczaj odbywają się w specjalnie przystosowanej do tego sali wyłożonej matami. Duży nacisk kładzie się na odpowiednią rozgrzewkę, która ma zapobiegać wystąpieniu kontuzji – podkreślamy to w każdej z książek. Największą jednak rolę odgrywa odpowiedzialny trener, który ma za zadanie dostosować ćwiczenia do poziomu sprawności i zaawansowania technicznego swoich podopiecznych. Dba on także o właściwe zachowanie i postawę podczas zajęć – skupienie i szacunek dla partnera oraz innych ćwiczących. To sprawia, że choć czasem możemy wrócić z treningu z jakimś drobnym otarciem, to poważniejsze kontuzje stanowią naprawdę rzadkość.

Jak Pan sądzi, jaką przyszłość ma promowanie dalekowschodnich sztuk walki wśród rodzin z dziećmi w Polsce?

Choć wiedza na temat sztuk walki jest coraz większa, to niektórym słowa „aikido” czy „judo” wciąż niewiele mówią. Jest więc jeszcze na tym polu sporo do zrobienia. Mam nadzieję, że nasze książki w jakimś stopniu już przysłużyły się popularyzacji tych dyscyplin. Uważamy, że dalekowschodnie sztuki walki to świetna alternatywa dla popularnych gier zespołowych czy innych modnych sportów. Oprócz wspomagania rozwoju fizycznego uczą dyscypliny i wytrwałości, poprawiają koncentrację i odporność na stres. A nade wszystko – uczą szacunku dla drugiego człowieka. Niezaprzeczalną wartością jest też wielka różnorodność poszczególnych dyscyplin. Jest więc kendo, gdzie walki toczy się w specjalnej zbroi przy użyciu bambusowego miecza. Jest judo, gdzie ścieramy się z przeciwnikiem, mając do dyspozycji cały arsenał rzutów. Jest karate, gdzie obok skomplikowanych układów ciosów, bloków i kopnięć (kata) są też walki sportowe. A dla tych, którym rywalizacja sportowa jest obca, mamy aikido, gdzie uczymy się skutecznej obrony przed napastnikiem, ale tak, aby nie wyrządzić mu krzywdy. Każdy ma szansę znaleźć coś dla siebie. Wystarczy spróbować. Naprawdę warto. Zapraszamy na stronę DoDzieci.pl, a przede wszystkim na treningi.

Serdecznie dziękuję za udzielenie wywiadu.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

sport   literatura   świat dziecka  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy