Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura NIEUKOŃCZONA SYMFONIA CODZIENNOŚCI. RECENZJA KSIĄŻKI „ŚWIATŁO I MROK” NATSUME SŌSEKIEGO

Okładka; źródło: wydawnictwo Psychoskok

08.04.2017 | 17:02
Autor: Martyna Wyleciał

Czytelnicze wyzwanie pozwalające zajrzeć w głąb japońskiej duszy.

„Światło i mrok” to niezwykła powieść Natsume Sōsekiego (1867–1916). Była publikowana we fragmentach w dzienniku „Asahi Shimbun”. W trakcie jej pisania pisarz ciężko chorował. Niestety nigdy nie zdołał ukończyć swojego wielkiego dzieła, które urywa się na 188 rozdziale. Jednak nawet nieukończona, powieść jest fascynującym obrazem japońskiej rzeczywistości okresu Meiji (1868–1912) i studium psychologicznym Japończyków żyjących w tamtym czasie (choć czy tylko?).

Powieść ta to niewielkie pocztówki z życia głównych bohaterów, które tworzą niezwykły obraz Japonii i jej mieszkańców. Te wycinki codzienności składają się na historię młodego małżeństwa Yoshio i Onobu Tsudów. Choć bohaterka sama wybrała sobie męża, ich małżeństwo zostało zaaranżowane, a uczucie miało przyjść dopiero potem. Obserwujemy więc zmagania głównych bohaterów z życiem małżeńskim pełnym wzajemnych obowiązków i konwenansów, od którego oboje wiele oczekują, ale które jest dla obojga na różny sposób trudne.

Ta książka to jednak przede wszystkim przejmujące emocje młodej kobiety, która tęskni za minionymi latami młodości i poszukuje swojego miejsca w trudnym dorosłym życiu, oraz mężczyzny, który, równie zagubiony w mnogości niepozamykanych spraw i nieznajdujących ujścia uczuć, nie potrafi odrzucić uczuć do dawnej kochanki i w pełni pokochać swojej żony. Pojawia się też wiele pobocznych postaci, kreujących niezwykle realny i przekrojowy obraz społeczeństwa.

Sposób, w jaki ukazana jest Japonia i społeczeństwo japońskie, jest dużą zaletą tej książki. Choć Sōseki pisze o odległej kulturowo dla polskiego czytelnika Japonii przełomu XIX i XX wieku, przedstawia swoich bohaterów oraz realia, w których są osadzeni, bardzo skrupulatnie. Opisy japońskiej codzienności pozwalają z precyzją wyobrazić sobie Japonię tamtych lat i wczuć się w jej atmosferę. Na powieść składają się drobiazgowe opisy otoczenia działające na wyobraźnię, pogłębiona analiza psychologiczna postaci pozwala zrozumieć zarówno ich rozterki, jak i zawiłość relacji bohaterów ze sobą oraz z otoczeniem. Z ciekawością można śledzić jak różnią się wewnętrze przeżycia bohaterów od tego, co prezentują oni „na zewnątrz”. Tym samym ważniejsze staje się to, czego bohaterowie nie mówią, niż kwestie, które wypowiadają.   

To nie jest prosta powieść. Wpływ na to ma jej nietypowy charakter, czyli krótkie rozdziały pisane wyraźnie z myślą o gazecie, w której miały się ukazywać, fakt, że nigdy nie zostały przerobione na pełnoprawne rozdziały, a także skomplikowana mozaika relacji społecznych i wewnętrznych przeżyć bohaterów. To powieść długa, nieco rozwlekła i bardzo powolna, w dodatku pisana specyficznym stylem Sōsekiego – krótkimi, oszczędnymi zdaniami, które nadają czytanemu tekstowi specyficzny rytm.

Tak trudny tekst wymaga bardzo dobrego tłumaczenia, a także solidnej opieki redakcyjnej i uważnej korekty, by możliwe było uchwycenie wszystkich niuansów. Niestety tego właśnie zabrakło w „Świetle i mroku” wydawnictwa Psychoskok.

Choć pod względem tłumaczenia poczyniono krok naprzód i zamiast z języka angielskiego (jak w przypadku recenzowanych już przez nas „Wrót”), książkę przetłumaczono bezpośrednio z języka japońskiego, to jednak nadal sprawia ono wrażenie nieporadnej pracy amatorskiej. Czasem przebijają kalki z języka japońskiego, a czasem gubi się ogólny sens, jakby tłumacz był niepewny swojego rozumienia tekstu, jak na przykład w przypadku poniższego cytatu:

- A tak przy okazji, ile ma pan lat?

- Dużo.

- Żadne „dużo”. Zapytałam pana, bo chciałam się dowiedzieć, więc proszę mi odpowiedzieć posłusznie i szczerze.

- No to powiem. Prawdę mówiąc, trzydzieści.

- W takim razie w przyszłym roku już jeden?

- No, gdyby liczyć w kolejności, to tak.

- A pani Onobu?

- Onobu trzy.

- W przyszłym roku?

- Nie, w tym.

Przytoczony fragment sprawia wrażenie, jakby tłumacz, nie do końca rozumiejąc sens całej sceny, postanowił przetłumaczyć ją dosłownie. Dialog brzmi nienaturalnie i jest niezrozumiały. Wynika z niego na przykład, że Onobu miałaby mieć trzydzieści trzy lata, choć ma o dziesięć mniej. Ma się poczucie, jakby tłumacz nie do końca był w stanie wychwytywać takie niuanse, a całość tłumaczenia sprawia wrażenie, jakby był to dopiero pierwszy szkic, a nie ukończona praca translatorska.

Są to sytuacje, z którymi poradziłby sobie dobry redaktor. Podobnie jak z uporządkowaniem chaotycznego składu książki – w powieści, w której tak ważną rolę odgrywają dialogi, nie zadbano o ich poprawny zapis. Wypowiedzi narratora w dialogach powinny być wydzielone myślnikami z przytoczonej mowy bohaterów. W „Świetle i mroku” zaś przeniesione są do nowego akapitu, co jest dezorientujące, szczególnie jeśli komentarz narratora jest tylko wtrąceniem w trakcie wypowiedzi:

- To tamta gazeta nie pokryje kosztów podróży?

- Na to wygląda.

- Nie możesz ich jakoś do tego nakłonić?

- Sam nie wiem…

Przerywając trwające ledwie jedną minutę milczenie, dodał jakby do siebie.

- Od Sensei’a (sic!) pożyczam pieniądze na podróż, od ciebie płaszcz, opuszczam moją jedyną siostrę… żyć nie umierać.

Oprócz niedostatecznej opieki redaktorskiej, książce brakuje także dobrej korekty, gdyż obecna przeoczyła na przykład takie błędnie zapisane wyrazy, jak na przykład „Hori’ego” czy przytoczone wcześniej „Sensei’a”. To drugie słowo jest ponadto przykładem nieco nieuzasadnionego stosowania japońskich zwrotów w książce, których użycia można było uniknąć.

Po nieszczególnie udanej próbie wydania powieści Natsume Sōsekiego – „Wrót” – wydawnictwo Psychoskok postanowiło podjąć rękawicę raz jeszcze. Niestety tłumaczenie ma wiele wad i wydaje się pracą początkującego tłumacza, który nie umie sobie poradzić z tak trudnym autorem jak Natsume Sōseki. Wygląda na to, że nie wystarczy też sam tłumacz. Książka powinna mieć również dobrą korektę i redakcję, bo być może udałoby się uniknąć wielu nieporadnych zdań, nieścisłości czy po prostu błędów.

Jednak gdzieś tu, mimo tłumaczeniowo-redakcyjnych wpadek, kryje się naprawdę znakomita powieść, bardzo głęboka, z której lektury czytelnik może wiele wynieść. Trudno się zdecydować na przeczytanie książki, której końca nigdy się nie pozna. Jednak doskonale oddane sylwetki bohaterów oraz intrygujące realia powieści powinny wynagrodzić czytelnikowi ten bolesny zawód na końcu, gdy dowiaduje się, że nigdy nie pozna dalszych losów Onobu i Yoshio Tsudów oraz ich znajomych. Z pewnością wiele osób będzie zdolnych wyłuskać tę perełkę prozy Sōsekiego, która tkwi pod słabym tłumaczeniem i redakcją. Pozostaje też mieć nadzieję, że, jak mówi powiedzenie, do trzech razy sztuka i kolejna wydana przez Psychoskok powieść będzie znakomita nie tylko ze względu na geniusz autora.

Światło i mrok

Autor: Natsume Sōseki
Tłumaczenie z języka japońskiego: Barbara Andrasik
Wydawnictwo Psychoskok, Konin 2016

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

literatura  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy