Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo NAJBARDZIEJ KŁOPOTLIWE – HONNE I TATEMAE

Maska teatru no; źródło: Nohgaku Promotion Association.

23.05.2017 | 17:35
Autor: Agnieszka Demidowska

Istnieją elementy japońskiej kultury, których wyjaśnianie przysparza wielu problemów, na pozór unikalne pojęcia i praktyki, których zrozumienie może stanowić nie lada wyzwanie dla obcokrajowca.

Próbując przybliżyć innym osobom kulturę Kraju Kwitnącej Wiśni, nie sposób nie mówić o jej materialnym dziedzictwie – historycznych miastach, różnorodnych świątyniach czy zmyślnie skonstruowanych zamkach. Jednakże to, co ma największy wpływ na nasze relacje z jej reprezentantami, wcale nie posiada konkretnej formy. Są to raczej konstrukty myślowe, które niekiedy trudno uchwycić, zwłaszcza jeśli zostało się wychowanym w zupełnie obcym kręgu kulturowym. Do takich elementów należą właśnie pojęcia honne i tatemae.

Pierwsze z nich, honne (本音), można przetłumaczyć jako „prawdę” lub „prawdziwą opinię”. Jest to tendencja do ujawniania swoich rzeczywistych intencji, a gdyby traktować ją jak cechę, to moglibyśmy ją określić jako szczerość czy prostolinijność. Tatemae (建て前) to z kolei pewnego rodzaju fasada, „to, co ktoś myśli, że chcielibyśmy usłyszeć”. Jest to skłonność do właściwego bądź też uprzejmego w stosunku do odbiorcy zachowania, które niekoniecznie jest zgodne z tym, co tak naprawdę myślimy. Czemu Japończycy mieliby mówić nieprawdę? Przyczyn i zastosowań jest wiele. Niektórzy mogą wykorzystać taki zabieg w celu uniknięcia konfliktu czy postawienia innych w niezręcznej sytuacji. Nieujawnianie własnych opinii i inny dobór słów może również zapobiec zranieniu przez krzywdzący komentarz. Dzięki temu dana osoba będzie mogła sprawić wrażenie skromnej i powściągliwej, a przez to zachowa swoją twarz. Oczywiście niewielkie kłamstwo może też posłużyć jako narzędzie do manipulacji innymi, pomocne np. we wkupieniu się w ich łaski.

Istnienie pojęć honne i tatemae wskazuje na dychotomię między tym, co dzieje się w rzeczywistości, a tym, co jest komunikowane drogą werbalną. Taka dwudzielność bardzo dobrze współgra ze sposobem komunikowania się Japończyków. Kultura tego kraju zaliczana jest do tzw. high-context culture (kultury wysoko-kontekstowej). Oznacza to, że jej reprezentanci, ze względu na bardzo dobrą znajomość obowiązujących ich konwencji, podczas rozmowy mogą sobie pozwolić na ominięcie niektórych informacji. Wiele z nich przekazywanych jest w sposób niewerbalny – znajdują się po stronie nadawcy, odbiorcy lub są zależne od otoczenia. Słowa tracą więc na znaczeniu.

Mogłoby się wydawać, że opisywane powyżej zjawisko jest czymś wyjątkowym. Po głębszym zastanowieniu okazuje się jednak, że wcale nie są one aż tak obce. Termin tatemae mógłby zostać zastąpiony takimi wyrażeniami jak „eufemizm” czy „białe kłamstwo”. Japońskie wyrażenia są oczywiście unikalne, lecz ich znaczenie już nie – podobne zabiegi stosowane są również w innych krajach azjatyckich, tj. Chiny, a nawet w innych kręgach kulturowych. Właściwie większość krajów uznaje, że dzielenie się swoimi prawdziwymi opiniami może niekiedy prowadzić do powstania konfliktów. Można wręcz powiedzieć, że mówienie nieprawdy jest w pewnym sensie uniwersalnym rozwiązaniem dosyć powszechnego problemu.

Zjawiska kryjące się za honne i tatemae wcale nie są nam aż tak obce; źródło: OK Wave

Funkcjonowanie w kulturze japońskiej pojęć honne i tatemae sprawia, że wykorzystywanie dychotomii między tymi terminami staje się jak gdyby usprawiedliwione. Z uniwersalnego zjawiska przeradza się ono w nieodzowną część obyczajowości konkretnej ludności, a to z kolei może prowadzić do wielu nieporozumień. Nie można bowiem powiedzieć, że Japończycy są narodem o większych skłonnościach do kłamstwa. Wyróżnianie tych dwóch pojęć stwarza jednak właśnie takie wrażenie.

Problem ten jest tym bardziej dotkliwy dla obcokrajowców. Nieobeznani z panującymi w Japonii zwyczajami mogą mieć trudności z oceną czy dana wypowiedź była rzeczywistą pochwałą, czy może tylko zwykłą fasadą. Próby rozszyfrowywania ich zachowania mogą zaś okazać się przytłaczające. W artykule Davida Wattsa Bartona pt. Honne vs. Tatemae można przeczytać, że niektórzy obcokrajowcy podejrzewają Japończyków o „chowanie się” za tatemae nie ze względu na zasady etykiety, lecz dla własnej wygody. Inni natomiast uważają to za nieszczerość z ich strony.

Tak pojmowane zastosowanie tego pojęcia może rzeczywiście zniechęcić wiele osób do interakcji z mieszkańcami Wysp Japońskich. Warto jednak zastanowić się, czy istnieje w ogóle sens nauki o kryjących się za tymi terminami zjawiskach. Pisze o tym np. Rochelle Kopp w artykule pt. HONNE AND TATEMAE. Zwraca w nim uwagę nie tyle na ich powszechność, co na niemożność podjęcia jakichkolwiek środków w celu lepszego zrozumienia Japończyków. Nie można przecież powiedzieć im, że to co mówią to zapewne tatemae i kazać im przejść do honne. Jedyne co można zrobić, to zacząć podejrzewać Japończyków o bycie nieszczerymi, jednak to rozwiązanie może szybko okazać się zbyt męczące.

Wszystko to sprawia, że zrozumienie omówionych elementów japońskiej kultury staje się nie lada wyzwaniem. Z jednej strony zrozumiałe jest to, dlaczego znani z awersji do konfliktów i upodobania do harmonii Japończycy mieliby nie dzielić się z innymi swoimi prawdziwymi opiniami. Pomocne w tym jest istnienie analogicznych zjawisk w naszym własnym kręgu kulturowym. My również mamy niekiedy problemy z oceną czy „białe kłamstwo” jest rzeczywiście nieszkodliwe, czy nie. Z drugiej – konieczne jest uznanie ich za wyjątkowo trudnych do uchwycenia dla obcokrajowców, którzy próbują głębiej poznać kulturę Japonii. Wiedza, że honne i tatemae nieustannie przeplatają się w konwersacjach mieszkańców tego kraju, może być źródłem potencjalnych nieporozumień. Rozszyfrowywanie tego, co jest im mówione, stanowi natomiast pewnego rodzaju sztukę, której opanowanie zajmuje wiele czasu i interakcji społecznych – istnieją bowiem sytuacje niewymagające uciekania się do tatemae, lecz niewykluczone jest także to, że dana osoba będzie tego nadużywać. Być może kluczem do osiągnięcia porozumienia na temat honne i tatemae nie jest dyskusja o ich powszechności, lecz o sposobie posługiwania się nimi właśnie w tym konkretnym kraju. Kwiaty wiśni rosną w końcu na całym świecie, lecz tylko Japończycy lubują się w ich oglądaniu. 

ŹRÓDŁA

Falsgraf C., Fujii N. & Kataoka H. (1993), English Speakers in Japanese Work Environments: An Analysis of Japanese Language Functions and Needs, The Journal of the Association of Teachers of Japanese, 27 (2), American Association of Teachers of Japanese.
Yamamoto Y. (1990), A Morality Based on Trust: Some Reflections on Japanese Morality, Philosophy East and West, 40 (4), University of Hawai'i Press str. 451-469.
Japan Intercultural Consulting
Japanology

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

okiem Japończyka   kultura  

NASZE ARTYKUŁY

Różne oblicza Tennōji

Tofu w kuchni japońskiej

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy