Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka JAPOŃSKA MUZYKA VS PRZYSZŁOŚĆ

Twarz Vocaloidu - Miku Hatsune; źródło: Wikimedia

10.07.2017 | 18:02
Autor: Martyna Wyleciał

Wirtualni muzycy, koncerty w rozszerzonej rzeczywistości czy może teleportacja? Co może zmienić się na rynku muzycznym w przyszłości?

28 kwietnia amerykański zespół Gorillaz zapowiedział swój powrót po siedmiu latach i nową płytę. To nietypowa grupa, którą fani znają niemal wyłącznie jako animowane postaci pojawiające się między innymi w teledyskach. Media zaczęły rozpływać się w zachwytach nad nowymi technologiami wykorzystanymi przy okazji promocji nowego albumu zespołu. Uruchomiono aplikację, która wykorzystuje system tak zwanej rozszerzonej rzeczywistości (ang. augmented reality, AR) i pozwala za pomocą telefonu komórkowego nakierowanego na przedmioty w kolorze purpurowym odkrywać ukryte materiały promocyjne, jak fragmenty koncertów czy teledysków. Nowością było też to, że po raz pierwszy animowani członkowie zespołu wzięli udział w przeprowadzonym na żywo wywiadzie. Agnieszka Borysiuk, prezenterka Onetu, uważa wręcz, że to rewolucja technologiczna, która otworzy nowe możliwości przemysłowi muzycznemu, a rozszerzona rzeczywistość pozwoli na przykład brać udział w koncertach bez wychodzenia z domu.

Niewątpliwie Gorillaz nowatorskim wykorzystaniem technologii zwróciło uwagę mediów. To jednak skłania do refleksji nad tym, w jaki jeszcze sposób można połączyć nowe technologie z przemysłem muzycznym. Z pomocą przychodzi japoński rynek muzyczny.

Wideo objaśniające działanie aplikacji Lenz i kulisy wywiadu z animowanymi członkami zespołu; źródło: YouTube/Onet100 

Wirtualna dziewczyna

Gorillaz znane jest z tego, że jego członkowie są animowani, choć oczywiście za każdym wirtualnym członkiem stoją prawdziwi twórcy, którzy odpowiadają za aranżacje, wokale itd. A gdyby pójść o krok dalej i stworzyć postać, która nie istnieje w świecie rzeczywistym?

Tak powstała wirtualna idolka Miku Hatsune. Jest ona avatarem stworzonym dla syntezatora mowy przeznaczonego między innymi do tworzenia piosenek, zwanego Vocaloidem. Pozwala on na nagrywanie wokali z wykorzystaniem dostępnych w programie sampli głosowych (na przykład głos Miku oparty jest na próbkach głosu aktorki Saki Fujity). Choć Vocaloid pozwalał na stworzenie gotowej piosenki, brakowało jeszcze kogoś, kto by je wykonywał – tak stworzono animowane avatary, zwane powszechnie – od nazwy programu – vocaloidami.

Najpopularniejszą i pierwszą z nich jest właśnie Miku Hatsune. To animowana dziewczynka z turkusowymi włosami związanymi w dwa kucyki (jej wygląd ma też wiele wspólnego z syntezatorem Yamaha DX7, o czym można przeczytać w jednym z naszych artykułów). Jest twarzą Vocaloidu i doskonale rozpoznawalną postacią z japońskiej popkultury. Naomitsu Kodaka z firmy TokyoOtakuMode, Inc., dopatruje się jej popularności w tym, że dzięki niej fani mogą być zarówno twórcą jak i odbiorcą, artystą i wielbicielem, a to dlatego, że Miku jest nie tylko oprogramowaniem, ale stała się idolką. „Jej” oficjalne piosenki i popularne covery podbijają listy przebojów, a na koncerty ściągają tłumy, bowiem ta wirtualna piosenkarka występuje również „na żywo”.

Zwykle Miku Hatsune pojawia się jako animowana postać w 3D wyświetlana na ekranie za sceną, na której pojawiają prawdziwi muzycy i tancerze. Występowała nawet w towarzystwie trzystuosobowej orkiestry. Już w 2010 roku Miku Hatsune pojawiła się jako trójwymiarowy hologram poruszający się po scenie jak prawdziwy człowiek. Choć wcześniej już próbowano takich rozwiązań, bo nawet wspomniane Gorillaz korzysta z tej techniki, to zwykle ograniczano się do wyświetlenia trójwymiarowego hologramu na czarnym tle. Podobną technologię wykorzystano w przypadku amerykańskiego rapera 2paca, którego w 2012 roku „wskrzeszono” na koncercie dzięki hologramowi. Dużo wcześniej dokonał tego japoński zespół X JAPAN – co nawet podkreślał na swoim Twitterze lider grupy Yoshiki. Na jednym z występów w Tokyo Dome w 2008 roku pojawił się hologram hide, gitarzysty zespołu, który zmarł w 1998 roku.

Występ Miku Hatsune podczas „HATSUNE MIKU EXPO 2016”; źródło: YouTube/HatsuneMiku

Bliżej dzięki Internetowi

To bardziej spektakularne przykłady, ale nowe technologie wkraczają w rynek muzyczny również na innych poziomach. Podobnie jak na Zachodzie, tak i w Japonii artyści intensywnie korzystają z dobrodziejstw Internetu czy możliwości, jakie dają na przykład aplikacje na komórki. Nowe technologie pozwalają dostarczać fanom jeszcze większych wrażeń na koncertach, szukać nowych dróg, by docierać do kolejnych rzeszy wielbicieli.

Od około 2010 roku popularne są na przykład internetowe transmisje na żywo koncertów różnych twórców. Taką opcję udostępniają na przykład platforma streamingowa USTREAM czy bardzo popularny w Japonii serwis NICO NICO, na którym można zamieszczać swoje filmiki. Były to zarówno transmisje płatne, jak i całkowicie darmowe, streamingowano nie tylko koncerty pojedynczych twórców, ale również całe festiwale.

Z takiej opcji skorzystali na przykład yasu z Acid Black Cherry, który kilkakrotnie zorganizował darmowe koncerty, jednocześnie transmitując je przez Internet (a także potem w całości zamieszczając na YouTube). MIYAVI nadawał jeden ze swoich koncertów z serii „DAY 1”, a transmisja zgromadziła przed komputerami ponad 2000 tysiące osób. Streamingowano także festiwale takie jak V-ROCK, Jack in the Box. W ramach obchodów dwudziestopięciolecia zespołu LUNA SEA odbył się nie tylko festiwal Lunatic Fest., ale między innymi nadawano trzydziestotrzygodzinny program przybliżający historię grupy. To tylko przykłady bardzo popularnego procederu, który umożliwia zespołom dotarcie do większej ilości fanów, również zagranicą.

Jeden z darmowych koncertów Acid Black Cherry; źródło: YouTube/AcidBlackChannel

Teleportacja i inne nowinki

Zespół VAMPS poszedł o krok dalej, transmitując swoje koncerty na żywo w kinach w siedmiu różnych krajach. Być może niedługo możliwe będzie przenoszenie się na koncerty odbywające się w Japonii (bądź innych krajach). Taką technologię zaprezentowała japońska firma telekomunikacyjna NTT podczas festiwalu South by Southwest (SXSW), który odbył się w marcu 2017 roku w Teksasie. Miał wtedy miejsce koncert kilku japońskich artystów: duetu tancerek AyaBambi, rapera Ryohu, piosenkarza Taichiego Mukai i żeńskiego zespołu Cheeky Parade, zatytułowany „Cyber Teleportation Tokyo”.  Nowa technologia pozwoliła na „przeteleportowanie” muzyków z Japonii do Teksasu w postaci hologramów. Wszystko odbywało się w czasie rzeczywistym – artyści fizycznie znajdowali się w Tokio, ale występowali przed publicznością zgromadzoną w Teksasie.

Na początku tego roku odbył się również organizowany przez magazyn i serwis Billboard Japan konkurs Live Music Hackasong. Wydarzenie nawiązuje do maratonów programowania, hackatonów, podczas których programiści pracują nad rozwiązaniem jakiegoś problemu w krótkim, ściśle określonym czasie (na przykład przez klika dni). Live Music Hackasong trwał trzy miesiące, a jego uczestnicy mieli stworzyć innowacyjne rozwiązania w zakresie koncertów i występów na żywo. To pierwsze tego typu wydarzenie.

W konkursie zwyciężyło trio programistów, działających pod nazwą LiVEARTH, którzy stworzyli technologię pozwalającą na automatyczne przetwarzanie występu na żywo w gotowy teledysk. Wykorzystuje się do tego szereg kamer i specjalny algorytm, który jest odpowiedzialny za ich przełączanie w zależności od natężenia dźwięków. Technologia ta przyspieszy i usprawni nagrywanie koncertów, bo nie będą one wymagały wielogodzinnej  pracy montażysty.

Wideo prezentujące osiągnięcia uczestników Live Music Hackasong; źródło: YouTube/The Japan Times

Być może przyszłością przemysłu muzycznego jest rozszerzona rzeczywistość, którą oferuje zespół Gorillaz w swojej nowej aplikacji. Albo wirtualna piosenkarka, która istnieje wyłącznie jako hologram i śpiewa piosenki tworzone w programie komputerowym. A może technologia, która pozwala teleportować się na koncerty w miastach odległych o tysiące kilometrów. Jedno jest pewne – nowe technologie są i będą obecne w przemyśle muzycznym i dzięki nim może się on rozwijać, warto je więc śledzić. Dla zachodniego odbiorcy zaś są one oknem na japońską muzykę i pozwalają jej doświadczać mimo kilometrów, które dzielą go od Japonii.

ŹRÓDŁA

Rolling Stone
YouTube/Onet Rano
Japan Times I
Daily Mail
Billboard
Twitter/Yoshiki Official
JaME Polska I
JaME Polska II
JaME Polska III
JaME Polska IV
SXSW
Japan Times II
Live Music Hackasong

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

koncert   muzyka   przyszłość   technologia  

NASZE ARTYKUŁY

Tamago – jajko w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy