Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo A DOM U SZCZYTU WZGÓRZA BĘDZIE STAŁ DALEJ – RECENZJA KSIĄŻKI „CZERWONE DZIEWCZYNY. LEGENDA RODU AKAKUCHIBÓW”

Okładka książki; źródło: Wydawnictwo Literackie.

25.07.2017 | 19:49
Autor: Agnieszka Demidowska

Kazuki Sakuraba prezentuje fascynującą opowieść o trzech pokoleniach kobiet, a przy okazji daje nam ciekawy wgląd w historię swego ojczystego kraju.

„Czerwone dziewczyny (…)” miały swoją premię w Japonii już ponad dziesięć lat temu, lecz dopiero niedawno trafiły na rynek polski. Fakt, że pojawia się u nas coraz więcej książek japońskich autorów, może tylko cieszyć, a ukazanie się historii, która wyszła spod pióra nieznanej jeszcze w Polsce pisarki, tym bardziej zachęca do lektury.

W odróżnieniu od wielu innych dzieł osadzonych w Japonii, akcja tej pozycji rozgrywa się z dala od Tokio. Centrum wydarzeń jest niewielkie miasto o nazwie Benimidori, które znajduje się w prefekturze Tottori, w regionie Gór Chūgoku. Jest to miejscowość mająca niejako dwa oblicza: z jednej strony jej mieszkańcy to w większości ludzie powiązani ze znajdującą się tam hutą stali, której największym symbolem wydaje się strzelisty piec, z drugiej nawiedza ją niekiedy tzw. lud Sanka, tajemnicze plemiona kryjące się w sercu tamtejszych gór.

To właśnie ich potomkinią jest Manyō – pierwsza z trzech głównych bohaterek powieści. Jej historia rozpoczyna się w 1953 roku, gdy dziewczyna ma ok. 10 lat, lecz z treści książki możemy się również dowiedzieć, że w wieku 3 lat została ona porzucona przez wspomnianych już „ludzi z gór”. Od tego czasu wychowywała ją prosta rodzina mieszkająca w wiosce w dolinie. Manyō w nieoczekiwany sposób wychodzi za mąż za dziedzica tytułowego rodu Akakuchiba, mieszkającego w czerwonym domu na szczycie wzgórza, który należy do wpływowego właściciela huty. Przez całe życie nawiedzają ją wizje – treść niektórych z nich jest dla niej jasna, inne okazują się już jednak mniej oczywiste. Kemari to z kolei jej córka. Buntowniczka, przywódczyni gangu motocyklowego, którą los popycha w kierunku rysunku i tworzenia komiksów shōjo manga. Narratorką całej powieści jest zaś najmłodsza z nich, wnuczka Manyō, Tōko. Jest ona chyba najzwyczajniejsza ze wszystkich bohaterek, co jednak nie oznacza, że jej życie pozbawione jest jakichkolwiek osiągnięć. Wręcz przeciwnie, jak się później okaże, dziewczyna będzie mogła cieszyć się czymś, czego ani jej matka, ani jej babka, nigdy nie doświadczyły.

Każda z tych postaci jest bardzo dobrze zarysowana – nie są to płytkie, jednowymiarowe bohaterki. Pomimo faktu, że fabuła pełna jest elementów magicznych lub po prostu mało prawdopodobnych zrządzeń lodu, to ani przez moment nie odnosi się wrażenia, że nie jest się w stanie zrozumieć uczuć wymienionych bohaterek. Dodatkowo są one od siebie tak różne, że miejscami można zacząć powątpiewać, czy należą do tej samej rodziny. Łączy je jednak nazwisko i to, że wszystkie trzy są przedstawione jako niezależne kobiety, które próbują odnaleźć swoje miejsce w Benimidori. Na najwięcej uwagi zasługuje pod tym względem Tōko. Na kartach powieści wyraźnie widać, jak ta młoda dziewczyna zmaga się z pewnego rodzaju kryzysem tożsamości. Odczuwa respekt w stosunku do Manyō i Kemari, lecz nie jest pewna, czy jest w stanie im dorównać, udźwignąć jak gdyby ich legendę. Jest z nich dumna, lecz równocześnie nie chce, aby mieszkańcy miasta postrzegali ją przez pryzmat pozostałych kobiet z jej rodziny.

Jeśli zaś chodzi o inne elementy powieści, to nie można zapomnieć o samym Benimidori, miejscowości, w której żyją wymienione bohaterki. Jego dzieje przedstawione są szczegółowo, tworzą bardzo dobre tło dla przygód Manyō, Kemari i Tōko. Na podstawie ilości jego opisów można postawić wręcz tezę, że miasto Benimidori jest bohaterem tego dzieła w takim samym stopniu, co członkinie rodu Akakuchiba. Fascynujące jest obserwowanie, jak z biegiem lat ulega ono transformacjom zarówno pod względem społecznym, jak i gospodarczym. Dzięki temu czytelnicy mogą bliżej poznać historię Japonii, w przystępny sposób dowiedzieć się, co działo się w tym kraju. W książce widać między innymi, jak mieszkańcy z początku tradycyjnego miasteczka powoli zaczynają przyswajać kolejne nowinki techniczne. Z czasem Benimidori zamienia się w uprzemysłowioną miejscowość, która musi się zmierzyć z problemem zanieczyszczenia środowiska. Podczas lektury można zaobserwować, jak dawny porządek odchodzi w niepamięć. Ludzie odchodzą, zmienia się to, kto stoi na szczycie hierarchii społecznej, i tylko czerwony dom rodu Akakuchibów zdaje się niezmiennie górować nad miejscowością.

Jeszcze innym plusem tej pozycji, również powiązanym z historią, jest uczynienie plemion Sanka znaczącym elementem fabuły – informacje o nich rzadko pojawiają się w dziełach literackich czy książkach traktujących o Japonii (a przynajmniej niewiele jest wzmianek na ich temat w dostępnych na polskim rynku pozycjach książkowych). O plemionach Sanka wie zresztą niewielu Japończyków, tym bardziej więc należy docenić fakt, że autorka zechciała umieścić je w swojej powieści.

Książka nie jest jednak pozbawiona mankamentów. Znajdują się w niej nieliczne literówki, które mogą wybić czytelnika z rytmu i przeszkodzić mu w procesie czytania. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie występują znowu tak często. Zawarta w powieści historia jest zresztą na tyle ciekawa, że miejscami trudno oderwać się od lektury.

Warto też zaznaczyć, że polska wersja powieści o rodzie Akakuchiba jest tłumaczeniem z języka angielskiego. Takie zjawisko, w którym książki tłumaczy się na język polski z angielskiego, a nie z wersji oryginalnej – w tym wypadku z języka japońskiego – nie jest rzadkością. Fakt ten może oczywiście nie mieć dużego znaczenia dla niektórych, niemniej jednak może on stanowić ważną informację dla tych osób, którym naprawdę zależy na lekturze tłumaczeń oryginalnych wersji językowych.

Choć książka liczy niecałe pięćset stron, nie powinno to odstraszać potencjalnych czytelników. Autorka sprawnie manewruje w niej pomiędzy atmosferą pewnego rodzaju baśni a realizmem. Łączy tradycję z nowoczesnością. To z kolei sprawia, że opowieść o Manyō, Kemari i Tōko może stanowić niemałą rozrywkę zarówno dla osób, które zastanawiają się, jak umilić sobie czas, jak i tych, którzy interesują się historią Japonii i chcą bliżej poznać dzieje tego kraju. Podsumowując, jest to pozycja warta uwagi, mogąca zadowolić niejednego konesera literatury.

Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów

Autor: Kazuki Sakuraba

Przekład z języka angielskiego: Łukasz Małecki

Wydawnictwo Literackie, 2017

***

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu. 

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

literatura   kobiety   kultura  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy