Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura O STWORACH Z LEGEND SŁÓW KILKA. ROZMOWA Z MICHAELEM DYLANEM FOSTEREM, AUTOREM KSIĄŻKI „YŌKAI. TAJEMNICZE STWORY W KULTURZE JAPOŃSKIEJ”

Michael Dylan Foster; źródło: Kanał Wydawnictwa UJ na YouTubie

28.06.2017 | 17:05

Wkrocz do świata yōkai razem z Michaelem Dylanem Fosterem, by poznać m.in. ulubione stwory badacza czy odkryć kwestie, które wymagałyby powołania do życia jednego z nich.

W kulturze japońskiej mamy do czynienia z różnymi potworami, duchami, a także innymi fantastycznymi istotami i nadnaturalnymi zjawiskami. Japończycy określają je najczęściej wspólną nazwą: yōkai. Warto przy tym zaznaczyć, że każdy ze stworów przyjmuje nieskończenie wiele kształtów i form. Mamy więc: tengu, Górską Babę Jagę, czyli Yamambę, wodniki zwane kappa, zmiennokształtne lisy kitsune, diabły oni, zashiki warashi, czyli japońskie chochliki domowe, Kobietę Śniegu określaną jako Yukionna czy liżące sufit stwory o długich językach. Większość yōkai pochodzi z lokalnych legend, ludowych opowieści czy historii o duchach, a ich wizerunki przedstawiano bardzo często na japońskich drzeworytach. W dzisiejszych czasach ich popularność jednak nie maleje, a to za sprawą anime, mang, filmów czy gier komputerowych. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego postanowiło przeprowadzić krótki wywiad z Michaelem Dylanem Fosterem, zarówno w kontekście tych stworzeń, jak i pojawienia się na polskim rynku najnowszej książki jego autorstwa zatytułowanej „Yōkai: Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej”.

Który yōkai opisany w książce jest Twoim ulubieńcem?

To bardzo trudne pytanie – jest ich w końcu tak wiele i każdy jest na swój sposób interesujący. Mogę jednak wymienić te, które szczególnie sobie cenię. Po pierwsze, muszę wspomnieć o kappie. Był to pierwszy poznany przeze mnie yōkai, którego potraktowałem poważnie. Ponadto występuje on w Japonii w wielu różnych wcieleniach. Choć często ukrywa się pod różnymi imionami, ale z podobnymi cechami. Swoją drogą, bardzo lubię gamishira, który jest spokrewniony z kappą. To jedyny z napotkanych przeze mnie yōkai, którego nie odnalazłem w książkach, lecz dowiedziałem się o nim od mieszkańców pewnej wioski. Wreszcie musiałbym wyróżnić też tanuki, po części dlatego, że to prawdziwe zwierzę, które zyskało magiczne cechy yōkai. Tak jak kappę, można spotkać go w całej Japonii (nawet na terenach, na których nie występuje w przyrodzie). W tanukich podoba mi się szczególnie to, że są zmiennokształtnymi istotami, które mogą być jednocześnie zwodnicze i niebezpieczne, ale jednocześnie stały się psotne i komiczne. Tym samym świetnie uosabiają tę cudowną niejednoznaczność cechującą yōkai jako takie.

Siłą rzeczy nie udało się w jednej książce pomieścić wszystkich yōkai – nieobecności których z nich najbardziej żałujesz?

Jest całe mnóstwo yōkai, które chciałem opisać, ale wtedy nigdy nie skończyłbym książki. Jednym z nich jest dodomeki, co znaczy dosłownie „stuoki demon”, którego przedstawił wybitny artysta specjalizujący się w yōkai, Toriyama Sekien. Zawsze fascynowało mnie, że tak wiele nazw yōkai pochodzi od liczby ich oczu, jak chociażby „jednooki łobuz”, hitotsume-kozô. Dlatego bardzo pociąga mnie istnienie postaci o stu oczach – lubię sobie wyobrażać, co mógłby zobaczyć!

W książce piszesz o tym, że twórcy spisów i encyklopedii yōkai sami wymyślali nowe stwory. Czy pokusiłbyś się o coś takiego?

Chociaż oczywiście zastanawiałem się nad taką możliwością, to jednak nigdy się na nią nie zdecydowałem. Przede wszystkim jako badacz nie mogę tworzyć nowych yōkai. Mogę tylko dokumentować ich istnienie, interpretować ich znaczenie oraz dzielić się wiedzą na ich temat. Tworząc własnego yōkai oddaliłbym się od „prawdy” o nich – to tak jakbym zmieniał fakty!

Yōkai to bardzo żywa materia, odzwierciedlająca otaczające nas problemy i zjawiska. Czy dostrzegasz w dzisiejszym świecie jakąś kwestię, która wymagałaby powołania do życia własnego yōkai?

Wydaje mi się, że problem globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych wymaga swojego yōkai. Zastanawiam się tylko, czy dla tak złożonego problemu wystarczyłaby tylko jedna istota. Mógłby to być na przykład yōkai z wieloma kończynami albo wężowatymi mackami, sięgającymi w każdą stronę.

Źródło: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego/YouTube

_________________

Michael Dylan Foster jest adiunktem na Wydziale Folkloru i Etnomuzykologii oraz na Wydziale Studiów nad Językami i Kulturami Azji Wschodniej na Indiana University. Od lat prowadzi badania w Japonii, omawia historię i kulturowe konteksty yōkai, śledzi pochodzenie, objaśnia znaczenia i przedstawia sylwetki ludzi, którzy w ciągu wieków usiłowali zgłębić tajemnice tych istot. Dodatkową zaletą tej wciągającej i przystępnie napisanej książki jest swoisty bestiariusz, w którym autor szczegółowo opisał wybrane yōkai, ilustrując swoje opowieści oryginalnymi rysunkami autorstwa Shinonome Kijina. Foster zaprasza w fascynującą podróż po japońskiej kulturze ludowej, przedstawia także jej coraz szerszy wpływ na globalną kulturę popularną. Ponadto jest on także autorem licznych artykułów poświęconych folklorowi, literaturze i mediom w Japonii.

TAGI:

literatura   popkultura   kultura  

NASZE ARTYKUŁY

Różne oblicza Tennōji

Tofu w kuchni japońskiej

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy