Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo SHŪKATSU – SZUKAJĄC PRACY W KRAJU KWITNĄCEJ WIŚNI

Studenci podczas shūkatsu; źródło: Tokio Tours.

11.10.2017 | 16:28
Autor: Agnieszka Demidowska

Niezależnie od kraju znalezienie zatrudnienia bywa stresujące i czasochłonne. A jak dokładnie wygląda to w Japonii?

Po kilkuletniej nauce na uczelni wyższej przychodzi czas, aby zacząć pracować i zarabiać na siebie. Dla Japończyków moment rozpoczęcia pełnoetatowej pracy rozpoczyna się bardzo szybko, bo tuż po zakończeniu studiów. W 2016 roku aż 97,3% ówczesnych absolwentów zostało zatrudnionych i zaczęło pracę 1 kwietnia, czyli wraz z nowym rokiem fiskalnym i akademickim (rok akademicki w Japonii rozpoczyna się w kwietniu, a kończy w marcu, studia z kolei, z wyłączeniem niektórych specjalizacji, trwają zazwyczaj 4 lata). Liczba ta co prawda nie obejmowała osób kontynuujących naukę lub powtarzających rok właśnie z powodu braku zatrudnienia, lecz mimo to można powiedzieć, że Japończykom zależy na znalezieniu odpowiedniej dla siebie posady.

Aby to zrobić, swoje przygotowania zaczynają już w trakcie studiów, a konkretnie na 3 roku. Początek nie jest jednak podyktowany tylko i wyłącznie ich własnym zaangażowaniem – w Japonii, inaczej niż w innych krajach, funkcjonują konkretne ramy czasowe poświęcone działalności poszukiwania pracy i towarzyszącymi jej etapami selekcji. O sprawach dotyczących rekrutacji decyduje złożona z dużych korporacji Japońska Federacja Biznesu, która jest nazywana również Keidanren. To ona we współpracy z rządem i środowiskiem uniwersyteckim ustala termin rozpoczęcia się okresu tzw. shūkatsu. Słowo to jest skrótem od shūshoku katsudō (jap. 就職活動), który oznacza mniej więcej tyle, co „aktywności związane z poszukiwaniem zatrudnienia” lub po prostu „poszukiwanie pracy”.

Ponieważ plan rekrutacji może każdego roku ulegać pewnym zmianom, to trudno jest podać jeden uniwersalny model przebiegu shūkatsu. Wcześniej japońskie firmy zaczynały swoją reklamę wśród studentów w grudniu, a rozmowy o pracę miały miejsce w kwietniu. To jednak niepokoiło władze uczelni – panowała wśród nich obawa, że terminy rozmów będą kolidować z ich prowadzonymi wtedy zajęciami dydaktycznymi. W odpowiedzi na ich skargi rząd zaproponował więc opóźnienie tego procesu, a po dyskusjach z przedsiębiorstwami Keidanren przyjęła nowy zestaw wytycznych. W ten sposób dla studentów kończących naukę w marcu 2016 roku, shūkatsu rozpoczęło się o kilka miesięcy później w stosunku do poprzednich lat, bo w marcu 2015 roku.

Ci studenci podczas 3 roku mniej więcej do lutego zajmowali się samodzielnymi przygotowaniami – mogli na przykład wyszukiwać informacje na temat branż i firm, które ich interesują, brać udział w organizowanych przez korporacje sesjach informacyjnych lub spotkaniach z dawnymi pracownikami. Innym rozwiązaniem jest również podjęcie się stażu.

Niemałą pomoc w wyborze zawodu oferują również same uczelnie. Dostarczają one informacji na temat konkretnych ofert pracy, organizują seminaria dotyczące możliwych ścieżek kariery, a ponadto operują centrami karier, gdzie każdy student może otrzymać konkretne porady. Czym spowodowane jest takie zaangażowanie szkół wyższych? Otóż wyniki shūkatsu są później ogłaszane przez media i mogą posłużyć jako kluczowy punkt sprzedaży uczelni. Właśnie dlatego wsparcie studentów w poszukiwaniu pracy jest tak poważnie traktowane przez władze uczelni.

W marcu, czyli miesiącu wolnym od zajęć, rozpoczęła się natomiast właściwa część rekrutacji. W okresie shūkatsu portale takie jak Rikunabi czy Mynavi starają się wspomagać ten proces i pozwalają na składanie zgłoszeń do konkretnych firm. Te następnie rozsyłają informacje dotyczące swoich sesji informacyjnych, wytyczne związane z rekrutacją i inne dokumenty do studentów, którzy się z nimi skontaktowali. Warto wspomnieć, że wysłanie takiego zgłoszenia równa się po prostu wyrażeniu zainteresowania działalnością danej firmy. Ze względu na dużą liczbę organizowanych wydarzeń proces poszukiwania pracy staje się wtedy bardzo gorączkowy.

Przykładowe zestawy ubrań noszonych podczas rekrutacji; źródło: Tokyo Girls’ Update.

Na czwartym, czyli ostatnim już roku studiów, od czerwca japońscy uczniowie zaczęli rozsyłać swoje CV i formalne już zgłoszenia, w których deklarowali chęć rozpoczęcia pracy w danym miejscu. Warto wspomnieć, że podczas gdy w japońskim CV znajdują się jedynie informacje na temat własnych osiągnięć i wykształcenia, tak w formularzu aplikacyjnym znajdziemy pytania odnoszące się do dokonań z czasu studiów, mocnych i słabych stron oraz innych, bardziej szczegółowych informacji. Na czerwiec i lipiec przypadł moment kulminacyjny rozsyłania tych dokumentów. Te osoby, których zgłoszenia zostały zaakceptowane, musiały później przejść przez pisemne egzaminy, prace grupowe oraz oczywiście rozmowę o pracę.

Celem tych drugim jest przekonanie się, jak dana osoba radzi sobie z pracą z innymi ludźmi. Na tej podstawie można ocenić, czy kandydaci nadają się do konkretnych zadań.

Wywiady zaś służą lepszemu poznaniu przybyłych studentów. Najwięcej z nich zostało przeprowadzonych w sierpniu. Jeśli chodzi o ich liczbę (pracodawcy zazwyczaj podejmują decyzję o zatrudnieniu danej osoby nie na podstawie jednej rozmowy, lecz po całej serii), to różni się ona w zależności od firmy. Przeciętna przeprowadza od trzech do czterech rozmów, lecz są też takie, w których liczba ta może wynieść nawet dziesięć. Bez względu na rok przechodzenia shūkatsu takie rozmowy mogą być albo grupowe, albo indywidualne. Te pierwsze mają sprawdzić umiejętność współpracy i zdolności przywódcze, a celem tych drugich jest ocena osobowości kandydata i jego potencjału. Co ciekawe, zestaw pytań, jaki się na nich pojawia, jest zawsze ten sam. Najwięcej uwagi poświęca się umiejętności radzenia sobie z własnymi niepowodzeniami. Przedstawiciele japońskich korporacji pytają się kandydatów do pracy, co robili, aby uporać się ze napotykanymi problemami. W ten sposób mogą się dowiedzieć, czy ci potencjalni pracownicy będą w stanie zmierzyć się z późniejszymi trudnościami w pracy.

Studenci, którzy pomyślnie przeszli przez ten proces, otrzymali nieoficjalne oferty pracy, tzw. naitei (jap. 内定). Takie informacje mogły im zostać zaprezentowane podczas ostatniego etapu selekcji lub mogły też do nich dotrzeć od października do początku zimy drogą telefoniczną lub mailową.

Co ciekawe, przedstawiony powyżej plan shūkatsu zakończył się pewnego rodzaju frustracją zarówno w gronie studentów, jak i niektórych pracodawców. Stało się tak, ponieważ wytyczne Keidanren nie obowiązywały firm zagranicznych. Te, skuszone wizją szybkiej rekrutacji pracowników, zaczęły się szybko reklamować i jak gdyby przejęły najbardziej obiecujących studentów. W najgorszej sytuacji były jednak niewielkie japońskie przedsiębiorstwa, które również nie wchodziły w skład Keidanren. Pomimo wcześniejszej rekrutacji nie były w stanie zachęcić przyszłych absolwentów, a co za tym idzie – nie zdołały zatrudnić satysfakcjonującej liczby osób.

Z tego powodu wytyczne zmieniono po raz kolejny i w ten sposób dla uczniów kończących naukę w marcu 2017 roku rozmowy kwalifikacyjne w firmach należących do Keidanren rozpoczęły się w czerwcu 2016 roku, czyli dwa miesiące wcześniej niż w roku poprzednim.

Jednym z elementów shūkatsu są grupowe rozmowy kwalifikacyjne; źródło: livedoor Blog

Pomimo tak wysokiej liczby osób rozpoczynających pracę tuż po zakończeniu studiów, nie wszyscy z nich pozostają w tym samym przedsiębiorstwie do czasu przejścia na emeryturę. Obecnie ok. 30% młodych ludzi w ciągu pierwszych trzech lat pracy decyduje się na rezygnację ze zdobytej podczas shūkatsu posady. Czemu tak się dzieje? Młodzi ludzie, w przeciwieństwie do starszych pokoleń, nie chcą po prostu poświęcać całego swojego życia pracy.

Inną przyczyną jest również napotykane w miejscu pracy nękanie, przez które rozumie się m.in. wymóg przepracowywania więcej niż dużej liczby nadgodzin (np. więcej niż 100 na miesiąc), wyzwiska ze strony przełożonych czy nakładanie zbyt wygórowanych oczekiwań. Już w trakcie shūkatsu studenci starają się unikać tzw. czarnych firm (jap. burakku kigyō, ブラック企業), czyli nieprzestrzegających postanowień zawartych w Ustawie o Standardach Pracy korporacji. W maju tego roku japoński rząd po raz pierwszy opublikował listę takich miejsc – wcześniej studenci nie dysponowali taką pomocą. Sam wykaz nie jest jednak doskonały, bowiem nie znalazły się na nim wszystkie przedsiębiorstwa, w których dochodzi do nadużyć.

Jakkolwiek nieprzestrzeganie prawa pracy jest potępiane, tak według starszego pokolenia obecni absolwenci szkół wyższych są mniej uzdolnieni od ich poprzedników, a poza tym brakuje im wytrwałości i dlatego tak szybko rezygnują ze swoich posad.

Inną kwestią jest jednak to, iż pozwala im na to japoński rynek pracy. Spadająca liczba urodzeń doprowadziła do sytuacji, w której brakuje pracowników. Przedsiębiorstwa muszą więc dokładać wszelkich starań, aby nie stracić niezbędnej do ich funkcjonowania siły roboczej. Walka o nią toczy się również przed wstąpieniem młodych do danej firmy, kiedy to rozsyłane są naitei. Studenci, którzy uzyskali wysokie noty podczas egzaminów i rozmów dostają często po kilka ofert – naturalnym jest więc dla nich wybór bardziej prestiżowego miejsca pracy i wycofywanie się ze zobowiązań wobec mniej popularnego przedsiębiorstwa. Z tego powodu niektóre zakłady mogą zacząć nakładać pewnego rodzaju presję na interesujących ich kandydatach. W dobie mediów społecznościowych nie mogą jednak pozwolić sobie na zbyt wiele.

Jednym z rozwiązań, jakie stosują japońskie firmy, jest zatrudnianie większej liczby obcokrajowców. Grono takich przedsiębiorstw stopniowo się powiększa. Istnieje jednak pewien problem – zasady shūkatsu nie ulegają zmianom i tak osoby zza granicy, tak samo jak ich japońscy rówieśnicy, zobowiązane są do wysyłania formularzy zgłoszeniowych, podchodzenia do pisemnych egzaminów i rozmów kwalifikacyjnych. Proces ten jest już wystarczająco stresujący dla Japończyków – nie bez powodu mówi się, że shūkatsu jest próbą wytrzymałości psychicznej. Do tego dochodzą trudności w związane z faktem, iż obcokrajowcy muszą wykonywać te wszystkie czynności, używając języka japońskiego. Warto również nadmienić, że od takich kandydatów do pracy, oprócz biegłości językowej, oczekuje się również innych umiejętności, takich jak łatwość w przystosowaniu się do innych kultur czy zdolności komunikacyjne.

Dużą pomocą okazują się oczywiście wszelkie strony internetowe wspierające shūkatsu (np. wspominane wcześniej Rikunavi czy Mynavi) i organizowane regularnie targi pracy, jednak można mieć wątpliwości, czy jest ona wystarczająca.

Z pewnością można powiedzieć, że proces jednoczesnej rekrutacji studentów i śledzenie ich dalszych losów może pomóc nam zrozumieć, jak z pokolenia na pokolenie zmienia się mentalność i system wartości Japończyków. Patrząc na tendencje z ostatnich kilku lat, można wywnioskować, że obecnym młodym ludziom zależy na szybkim zatrudnieniu i posiadaniu stabilnej pracy, lecz nie chcą jej poświęcać całego swojego życia. Z tego powodu nie wahają się rezygnować ze swoich stanowisk i szukać alternatyw. W obliczu takich zmian firmy zmuszone są do zmian, lecz póki co nie są skore do odejścia od stosowanego przez lata systemu. Jak shūkatsu i japoński rynek pracy będą wyglądać w przyszłości? Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać. 

ŹRÓDŁA

Guidable
Japan Education
Japan Intercultural Consulting
Nippon.com
Reuters
The Japan Times
UNIV. IN JAPAN
Yahoo! Japan News

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

okiem Japończyka   praca  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy