Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka DUET POLSKO-JAPOŃSKI: OKIEM JAPOŃCZYKA. SATOSHI INOUE Z ECHOSCAPE

Satoshi Inoue i Piotr Pietrzak; źródło: archiwum prywatne Piotra Pietrzaka

16.11.2017 | 19:31
Autor: Martyna Wyleciał

Satoshi Inoue, który nagrał płytę z artystą z Polski, zdaje się świetnie rozumieć polskie przysłowie, mówiące, że „dla chcącego nic trudnego”.

Japoński artysta nie tylko założył zespół Echoscape w Nowym Jorku, a następnie podjął się trudnego zadania wypromowania go w Japonii, al także postanowił nagrać płytę we współpracy z poznanym przez Internet Piotrem Pietrzakiem z Polski.

Satoshi Inoue i Piotr Pietrzak stworzyli duet, który stał się kombinacją ich umietętności kompozytorskich i gry na gitarze. Satoshi ponadto użyczył swojego głosu w takich utworach jak „My Heart is a Storm” czy „The River, the Current”.

W wywiadach udzielonych „Japonii-Online” obaj artyści opowiedzieli o tym, jak przebiegała ta współpraca, z jakimi trudnościami się wiązała i co było jej owocem. Poprzedni wywiad z Piotrem Pietrzakiem można znaleźć tutaj.

Cześć! Czytelnicy „Japonii-Online” mogą cię jeszcze nie znać. Opowiedz nam o sobie.

Cześć, mam na imię Satoshi, gram w ramach mojego solowego projektu Echoscape, który powstał na początku 2015 roku w Nowym Jorku. W tym czasie żyłem na Brooklynie i grałem sporo koncertów, głównie w centrum miasta. Latem 2016 roku pojechałem w krótką trasę po Stanach, by w końcu po wielu latach opuścić ten kraj i wyjechać do Londynu na dwa koncerty. Potem pociągami podróżowałem po Europie i dotarłem do Polski, gdzie koncertowałem razem z Piotrem Pietrzakiem, co było niesamowitym doświadczeniem. Echoscape, do którego dołączyli basista Hiro i perkusista Ryo, rezyduje teraz w Tokio.

Jakbyś opisał swoją muzykę osobom, które jej jeszcze nie słyszały?

O, to wiem! Math folk. Okej, wiem, że to brzmi zagmatwanie. Istnieje taki undergroundowy gatunek zwany math rockiem, który jest mieszanką punk rocka/emo i jazzu/progresywnego rocka/noise rocka. Myślałem, że gram math rocka, ale wykorzystywałem tylko gitarę akustyczną i brzmiało to bardziej jak folk. Stąd właśnie math folk. Czasem też dla zabawy uderzam sobie po prostu w gitarę.

Jakie są twoje muzyczne korzenie? Co cię inspiruje?

Silny wpływ mieli na mnie artyści indie folku, jak Bon Iver czy Sufjan Stevens. Podziwiam ich umiejętności kompozytorskie. Echoscape zaczynało jako solowy projekt fingerstylowy, więc wpływ mieli na mnie również Tommy Emmanuel, Kaki King i T-cophony. Lubię tych muzyków i zdecydowanie inspirują mnie oni do bycia kreatywnym i pisania piosenek.

Opowiedz nam o spotkaniu z Piotrem Pietrzakiem. Jakie były początki tej współpracy?

Poznaliśmy się w sieci, dziś wszyscy tak robią. Spotkaliśmy się na facebookowej grupie poświęconej muzyce. Pomyślałem, że on robi coś podobnego to tego, co ja, a jedna z jego piosenek na YouTube miała nawet tytuł po japońsku, dlatego uznałem, że to fajna osoba, z którą można się zaprzyjaźnić.

Nasza współpraca zaczęła się od pomysłu, by stworzyć wspólną EP-kę. Nie pamiętam, kto dokładnie na to wpadł. Chyba Piotr, ale założę się, iż on będzie twierdził, że to mój pomysł.

Nad piosenkami pracowaliście na odległość. Z jakimi trudnościami się to wiązało? 

Piotr wysłał mi piosenkę i zapytał, czy chcę coś do niej dodać. Sam w sobie był to piękny utwór, więc nie wiedziałem, co miałbym zrobić, ale pomyślałem, że mógłbym do niej zaśpiewać. Wyzwaniem było to, że obawiałem się zniszczenia piosenki poprzez dodanie wokalu czy słów. Do „My Heart is a Storm” miałem na początku zupełnie inny tekst, który zmieniłem w ostatnim momencie, na tydzień przed nagrywaniem teledysku z moim kumplem, Paulem.

Wspomniałeś EP-kę „My Heart is a Storm”, którą nagraliście wspólnie z Piotrem. Opowiedz nam o tej płycie.

Myślę, że to dla nas duże osiągnięcie. Wypuściliśmy też teledysk, który pojawił się na kilku blogach i stronach poświęconych muzyce.

Występowaliście zarówno w Polsce jak i w Japonii. Czy odbiór waszej muzyki różni się w zależności od kraju, w którym ją prezentowaliście?

To dziwne, jak o tym myślę, ale wydaje mi się, że wszędzie jest mniej więcej tak samo. Jak zagram dobry koncert, ludzie przychodzą do mnie później, żeby porozmawiać, a jeśli nie, to tylko się popatrzą i piją dalej. W Stanach jest podobnie. Ludzie w Japonii są w sumie ogółem bardziej nieśmiali i powściągliwi.

Wspólny występ Satoshiego Inoue i Piotra Pietrzaka; źródło: archiwum prywatne Piotra Pietrzaka

Jakie było twoje pierwsze wrażenie po przyjeździe do Polski? Jak zapamiętałeś swoją wizytę?

Przypomina mi inne części Europy, które zwiedziłem wcześniej, Paryż czy Berlin, ale pomyślałem, że jest tu dużo więcej przestrzeni i szerokich dróg. Mogę się mylić. Tokio z drugiej strony jest bardziej zatłoczone, mnóstwo tam wąskich uliczek, w które nie chce się wjeżdżać. Przejrzałem zdjęcia, żeby odświeżyć sobie pamięć. Piotr, jego dziewczyna i rodzina wspaniale się mną zaopiekowali, a wszyscy jego przyjaciele byli bardzo mili. Miałem szczęście, mogąc tego doświadczyć. Chciałbym tam wkrótce wrócić.

Co planujesz w najbliższym czasie? Czy można się spodziewać kolejnej międzynarodowej muzycznej współpracy?

Na razie nie mam planów na żadną współpracę, ale chętnie się jej podejmę, jeśli nadarzy się okazja!

A co z twoją działalnością solową? Opowiedz nam o swoich innych projektach poza współpracą z Piotrem.

Na razie skupiam się na tym, żeby Echoscape stało się rozpoznawalne w Tokio. Trudno zaistnieć na tamtejszej scenie muzycznej, a granie koncertów jest drogie. Próbuję jednak budować dobre relacje z innymi zespołami, producentami, wydawnictwami i salami koncertowymi, by móc występować i nie tracić przy tym pieniędzy. Kiedy byłem w Stanach, razem z moim perkusistą, Justinem Wierbonskim (znanym również jako Demonic Sweaters), stworzyliśmy sporo piosenek i wiele z nich nie ujrzało jeszcze światła dziennego. Chciałbym nagrać je z obecnym składem i wydać na albumie. W przyszłym roku zaczynamy nagrywanie.

Nasz dziennik gromadzi informacje o Japonii w myśl hasła „cała Japonia w jednym miejscu". Co według was powinno się koniecznie znaleźć na łamach „Japonii-Online”?

Japonia, przynajmniej w moich oczach, jest bardzo jednolita etnicznie, ale przez ostatnie lata główne miasta, takie jak Tokio czy Osaka, stały się bardziej różnorodne. Uważam, że ten trend jest bardzo pożądany i dzięki niemu społeczeństwo dojrzewa. Zarówno Japończycy jak i nie-Japończycy mogą się od siebie uczyć wzajemnego szacunku dla odmiennych kultur i walczyć z uprzedzeniami. Proszę bardzo, to może być dobry materiał na artykuły.

Przekaż proszę wiadomość czytelnikom „Japonii-Online”.

Ceszc! (sic!) Dzięki za przeczytanie wywiadu. Mam nadzieję, że znów odwiedzę Polskę i zagram tu koncerty!

Teledysk do piosenki „My Heart is a Storm” nagranej wspólnie z Piotrem Pietrzakiem; źródło: YouTube/Piotr Pietrzak 

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Polska-Japonia   muzyka  

NASZE ARTYKUŁY

Różne oblicza Tennōji

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy