Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura ISAO TAKAHATA – REŻYSER RENESANSU

Isao Takahata; źródło: Flickr (autor: Domenico vescio)

28.03.2019 | 09:30
Autor: Justyna Szumiec

Kilka słów o Isao Takahacie – wspaniałym twórcy anime, współzałożycielu Studia Ghibli, a prywatnie miłośniku francuskiej literatury i animacji.

Rok 1963. Właśnie przestało padać – na ulicach Tokio wciąż leżą kałuże. Stojący na przystanku, czekający na autobus do Nerimy, 22-letni Hayao Miyazaki dopiero zaczyna swoją karierę jako animator. Z naprzeciwka nadchodzi nieco starszy mężczyzna, który sprawia wrażenie kogoś bardzo inteligentnego i zagaduje go o cel wyprawy. Miyazaki zapamięta to wydarzenie na zawsze i ponad pół wieku później będzie o nim opowiadał podczas pogrzebu najlepszego przyjaciela. Niedługo zaczną pracować wspólnie nad pierwszym filmem – „Taiyô no ôji Horusu no daibôken” (Horus: Prince of the Sun, 1968), a ich tradycją stanie się zostawanie po godzinach w pracy i wspólne rozmowy o wszystkim: a szczególnie o tym, jak żaden z nich nie jest do końca zadowolony ze swoich wysiłków artystycznych. Chcieliby iść dalej, szukać głębszych znaczeń. Kilka lat później, w 1985 roku, utworzą wspólnie Studio Ghibli w nadziei, że uda im się osiągnąć ten właśnie cel.

Gdy Isao Takahata urodził się 29 października 1935 roku w prefekturze Mie, jego rodzice mieli już siedmioro dzieci i nie przypuszczali, że ich najmłodszy syn okaże się jednym z najważniejszych twórców anime w historii. Po burzliwym okresie wojny, młody Japończyk zdecydował się na studiowanie literatury francuskiej na Uniwersytecie Tokijskim. Fascynowała go Francja, a szczególnie inspirowali francuscy animatorzy Paul Grimault i Jean Luc-Godard. W tym samym czasie w stolicy utworzyło się nowe, nieznane jeszcze studio animatorskie, które później stało się jednym z gigantów przemysłu – Tōei Animation (wtedy znane pod nazwą Nihon Dōga Eiga). Ich ścieżki skrzyżowały się i wkrótce Takahata pracował w studiu razem z wieloma przyszłymi gwiazdami japońskiej animacji. Łut szczęścia sprawił, że on i Miyazaki zostają zaangażowani razem w inicjatywę związków zawodowych. Stąd niedaleko już do ich wieloletniej przyjaźni.

Plakat filmu „Panda Kopanda amefuri sâkasu no maki”; źródło:Flickr (autor: Domenico vescio)

Droga na szczyt nie była jednak łatwa i pierwszy film tandemu Takahata–Miyazaki był wyświetlany w kinach przez dokładnie dziesięć dni. „Taiyô no ôji Horusu no daibôken" (Horus: Prince of the Sun) często jest uznawane za jedno z pierwszych współczesnych anime, niestety sama produkcja cierpiała z powodu wielu problemów. Isao Takahata nie zapomniał tego Toei i był to jednocześnie jego pierwszy i ostatni film wyreżyserowany dla tego studia. On i Miyazaki mieli wielkie ambicje, a jedną z pierwszych była adaptacja Pippi Pończoszanki Astrid Lindgren. Później postać dziewczynki z rudymi warkoczami wielokrotnie przewijała się przez ich kolejne dzieła. Choć powstały storyboardy, a przyjaciele byli gotowi do pracy, autorka odrzuciła ich pomysł i zniweczyła szanse powstania japońskiej Pippi. Wkrótce Takahata zyskał jednak kolejną szansę na udowodnienie swojego talentu. Wyreżyserował piętnaście odcinków „Lupina III”, które spotykały się z aprobatą nowego studia – TMS Entertainment. Rok później (1974) nadzorował powstanie jego pierwszej własnej serii anime – „Heidi” opartej na słynnej książce Johanny Spyri.

W Japonii coraz więcej było  słychać o przyszłych założycielach Studia Ghibli. Pierwszym przełomowym momentem dla tej dwójki stał się film krótkometrażowy „Panda Kopanda” (1972). Swoisty prekursor słynnego Sąsiada Totoro, animacja opowiada o Mimiko – siedmiolatce łudząco podobnej do bohaterki Lindgren – która radośnie odsyła swoją babcię na wycieczkę i decyduje się sama sobą zaopiekować, ani odrobinę nie bojąc się złodziei czy innych niebezpieczeństw. Po powrocie z dworca w domu czeka na nią niespodzianka w postaci dwóch pand wielkich – ojca Papandy i synka Panini. Trójka ta szybko staje się rodziną i przeżywają razem wiele przygód. Choć pomysł na film należał do Miyazakiego, to Takahata zajął się reżyserią krótkometrażówki oraz jej kontynuacji, które zebrały pozytywne recenzje. Od tej pory jego kariera nabrała tempa i przez następne kilka lat był obecny podczas tworzenia takich istotnych anime, jak: „Mirai shônen Konan” (Future Boy Conan,1978), „Ania z Zielonego Wzgórza” (Akage no Anne,1979), „Gegege no Kitarô” (1971) czy „Jarinko Chie” (Chie the Brat, 1981).

Ostatnim dziełem Isao Takahaty przed utworzeniem Studia Ghibli i premiery jego chyba najbardziej znanego filmu – „Grobowca Świetlików” – była adaptacja opowiadania Kenjiego Miyazawy „Sero Hiki no Gōshu” (Gauche the Cellist, 1982). Poezja oraz proza Miyazawy pozostały później ogromną inspiracją dla założycieli Ghibli, a jej motywy wielokrotnie przewijały w pracach obu panów. We wspomnianym filmie młody wiolonczelista o imieniu Gauche boryka się z próbami ulepszenia swoich umiejętności muzycznych w małej orkiestrze na wsi. W jego domu nocą pojawiają się mówiące po ludzku zwierzęta domagające się od niego lekcji muzyki. Poprzez nawiązanie z nimi więzi Gauche zaczyna inaczej patrzeć na muzykę i kontakty z innymi żywymi istotami. Takahata dzięki „Gauche” zdobył pierwsze nagrody filmowe. Kilka lat później, po premierze filmu „Nausicaä z Doliny Wiatru” (Kaze no Tani no Naushika, 1984) i utworzeniu Studia zdecydował się przenieść na ekran kolejne dzieło literackie, tym razem bardzo mu bliskie względem doświadczeń II wojny światowej.

Hayao Miyazaki wspomina Isao Takahatę; źródło: Youtube/LPN44 BKK

Nie do końca wiadomo, skąd wzięło się przezwisko „Paku-san”, którym do końca życia reżysera posługiwali się jego znajomi. Wedle słów samego Miyazakiego Takahata był znany ze swojego zrelaksowanego podejścia do pracy. Zrobienie filmu zajmowało mu dużo czasu i pochłaniało spore koszty. Rano często miał problemy ze wstawaniem i zwykle wbiegał do pracy ledwo na czas, w jednej ręce trzymając kanapkę, a drugą odkręcając kran, by napić się wody. To właśnie od jego pospiesznych śniadań narodził się Paku-san (od paku-paku – odgłosu, jaki wydaje się, kiedy ktoś szybko i łapczywie je, lub od Pac-mana znanej postaci z gier Namco zjadającej praktycznie wszystko na swojej drodze). Wszystko to nie świadczyło jednak o braku zaangażowania ze strony Takahaty do jego projektów. Wręcz przeciwnie. Mimo lekkiego podejścia do życia, w swoich filmach zawsze decydował się podejmować najtrudniejsze tematy: śmierć, utratę niewinności, dojrzewanie czy ekologię. Choć nie okazywał tego, doskonale zdawał sobie sprawę z presji, jaką nakładało na niego tworzenie ramię w ramię z Miyazakim. O przyjaźni Japończyków, jak wspominał sam Takahata, najwięcej mówił fakt, że rozumieli się do tego stopnia, że mogli wzajemnie krytykować swoje filmy. Nigdy nie miało to jednak miejsca twarzą w twarz. W ciągu ponad półwiecznej znajomości Takahata i Miyazaki w pewnym momencie praktycznie przestali ze sobą rozmawiać. Oboje byli świadomi talentu tego drugiego i z całych sił starali się tworzyć zupełnie odmienne filmy.

Po sukcesie dwóch pierwszych filmów w 1988 roku Studio Ghibli szykowało się do podwójnej premiery: „Mój Sąsiad Totoro” miał zostać wyświetlony wspólnie z „Grobowcem Świetlików” (Hotaru no haka). Paradoksalnie to ten pierwszy stał się sensacją i jednym z najważniejszych filmów studia pomimo faktu, że niewiele brakowało, by projekt nigdy nie powstał. Scenariusz Miyazakiego odrzucono i w końcu oba filmy zostały sfinansowane przez autora opowieści „Grobowiec Świetlików”, pod warunkiem, że będą wyświetlane razem. „Grobowiec Świetlików” jest prawdopodobnie najbardziej znanym filmem Isao Takahaty. Poruszający, zapadający w pamięć obraz próby samodzielnego przetrwania dwójki dzieci w Japonii podczas II wojny światowej ma w sobie ogromną dozę realizmu, złagodzonego nieco przez wybór animacji jako medium przekazowego. Losy Seity i Setsuko, oparte na prawdziwych wydarzeniach z życia autora powieści, mają w sobie rozdzierający serce spokój – Takahata powoli prowadzi ich historię, budując więź między widzem a bohaterami. Przez to tym boleśniejszy okazuje się finał. Tworzenie opowieści o nalotach bombowych w Japonii musiało być dla reżysera swoistym katharsis. Jako jedyny członek zespołu odpowiedzialnego za „Grobowiec Świetlików” doświadczył prawdziwych nalotów w 1945 roku w miejscowości Okayama. Jako zaledwie 9-letni chłopiec wraz z swoją siostrą cudem uniknął śmierci. Choćby dlatego Takahata poradził sobie z przeniesieniem tej historii na ekran tak dobrze – doskonale wiedział, o czym mówi.

Na początku swojej twórczości Paku-san tworzył filmy w niewielkich odstępach czasowych. Później żartował, że działo się tak głównie dzięki producentom (m.in. Toshio Suzukiemu), którzy pilnowali go, by dotrzymywał terminów i nakłaniali do zakończenia projektów. W 1991 roku światło dzienne ujrzał więc film całkowicie odmienny od „Grobowca Świetlików”. Wzorowane na komediowej mandze „Powrót do marzeń”  (Omohide Poro Poro) autorstwa Hotaru Okamoto pod opieką Takahaty stało się ponadczasową opowieścią o dorastaniu i wszelakich jego problemach. „Powrót do marzeń” okazał się filmem zaskakująco przełomowym pod wieloma względami. W Japonii obraz stał się hitem roku, zarabiając ponad 1,87 bilionów jenów (ok. 62 miliardów złotych*). Co przyciągało widzów do tej zwyczajnej opowieści? Takahata niejednokrotnie w wywiadach podkreślał, jak ważna dla niego jest magia codzienności. Fantastyka w zbyt dużych ilościach mogła przekonać młodych ludzi, że prawdziwy świat jest niewystarczający, nudny. Młody twórca poświęcił się zatem w swoich dziełach celebrowaniu świata, jaki znał. Szczególny nacisk na tę właśnie cechę kładł w swoich obyczajowych anime, które mimo zwyczajnego otoczenia pod jego przewodnictwem nabierały niezwykłości i uroku. Inną ważną sprawą była odwaga twórców do podjęcia tematów, które w latach dziewięćdziesiątych, a szczególnie na rynku animacji, były uważane wciąż za pewnego rodzaju tabu. Disney początkowo odmówił wydania „Powrotu do marzeń” w USA z powodu znajdujących się w nim scen dotyczących miesiączkowania.

Zwiastun filmu „Szopy w natarciu”; źródło: Youtube/Madman

Po dramacie wojennym i obyczajówce o dojrzewaniu Takahata wyruszył na kolejne nieznane wody. Najpierw w 1994 roku stworzył „Szopy w natarciu” (Heisei tanuki gassen ponpoko) – ekologiczną komedię inspirowaną japońskim folklorem – a potem w 1999 nadeszła kolej naRodzinkę Yamadów” (Hôhokekyo tonari no Yamada-kun), czasami nieco surrealistyczny i absurdalny zbiorek przygód pewnej japońskiej rodziny. Nietrudno zauważyć, że każde dzieło reżysera jest całkowicie odmienne od reszty, zarówno pod względem motywów, jak i animacji. Isao Takahata był znany z tego, że nie uczestniczył w rysowaniu swoich dzieł. Nie robił tego nigdy podczas swojej długiej kariery i całkowicie polegał na profesjonalnych rysownikach, którzy przekształcali jego wizję w film. Stąd niezwykle różnorodne, realistyczne postacie w „Powrocie do marzeń”, akwarelowy styl w „Rodzince Yamadów” i wreszcie minimalistyczna, dzika animacja w „Księżniczce Kagui”.

Początek XXI wieku oznaczał dla Takahaty najdłuższą przerwę w karierze. Następny film (już jego ostatni w roli reżysera) ukazał się w 2013 roku, wspólnie ze „Zrywa się wiatr” (Kaze Tachinu) Miyazakiego. Praca nad opus magnum reżysera – „Księżniczką Kaguyą” (Kaguyahime no monogatari) wydawała się nie mieć końca. To najdłuższa produkcja Studia Ghibli w historii. Samo przygotowanie scenariusza zabrało 18 miesięcy, a proces animacji pochłonął osiem lat i ogromne nakłady finansowe, które dostarczył cierpliwy Seiichirô Ujie – wieloletni współpracownik Paku-sana. „Kaguya...” była wyjątkowa pod wieloma względami – po raz pierwszy muzykę do filmu Takahaty napisał kolejny weteran Ghibli – Joe Hisaishi, do tamtej pory bardzo częsty współpracownik Miyazakiego. Obraz został oparty na jednej z najstarszych japońskich legend: „Opowieści o zbieraczu bambusu” (Taketori no monogatari), w której stary mężczyzna podczas swojej wyprawy do lasu znajduje w środku bambusowej tykwy miniaturową dziewczynkę dorastającą później w jego rodzinie. Piękno dziewczyny znanej jako księżniczka Kaguya staje się legendą w całym kraju i w końcu nawet cesarz postanawia ją odwiedzić. Nie jest to jednak baśń o mężczyznach starających się zdobyć rękę bóstwa. Takahata, jak to miał w swoim zwyczaju, wykorzystał prostą opowieść do zilustrowania uniwersalnych motywów natury, wolności, buntu.

Scena ucieczki z filmu „Księżniczka Kaguya”; źródło: Youtube/StudiocanalUK

Mimo wszystko Isao Takahata twierdził, że jego najbardziej znane dzieło – „Grobowiec Świetlików” – nie jest anty-wojenne. Dlaczego? Cóż, celem Takahaty podczas tworzenia tego filmu nie był protest przeciwko wojnie, gdyż, jak sam wspomina, żaden film wojny nie powstrzyma. Bardziej zależało mu na ukazaniu losów dwójki dzieci w okrutnej rzeczywistości. Jednocześnie kilka lat temu został jednym z twórców Filmowców dla artykułu 9. (Eigajin Kyūjō no Kai) – stowarzyszenia protestującego przeciw zmianie dziewiątego artykułu konstytucji przez premiera Japonii Shinzō Abe. Artykuł ten jest słynnym wyrzeczeniem się przez Japonię wojny. Jego ostatnim przedsięwzięciem była produkcja nominowanego do Oskara „Czerwonego żółwia” (2016) w reżyserii Michaela Dudok de Wita. Jak do tej pory to jedyna koprodukcja japońsko-francuska, w którą było zaangażowane Studio Ghibli. Reżyser zmarł 5 kwietnia tego roku w Tokio. Cierpiał na raka płuc, choć kilka lat wcześniej na usilną prośbę Miyazakiego i Toshio Suzukiego (producenta Ghibli) przestał palić papierosy. W trakcie swojego życia był prawdziwym człowiekiem renesansu – opublikował własną książkę o XII-wiecznych zwojach obrazkowych z Japonii, które później wykorzystał w ekranizacjiKsiężniczki Kagui”, a w przerwie od tworzenia filmów przełożył na rodzimy język wiersze Francuza Jacques'a Préverta.

*Przeliczenie na podstawie kursu średniego NBP z 13.06.2018 r.

ŹRÓDŁA

Washington Post
The Japan Times
Nerdist.com
Ghibli Museum
Nausicaa.net
Ghibli World
Den of geek
Imdb
MyAnimeList

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

film   Studio Ghibli   animacja  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy