Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Recenzja PRZEDE WSZYSTKIM LICZĄ SIĘ POZORY. RECENZJA KSIĄŻKI „SZEŚĆ CZTERY” HIDEO YOKOYAMY

Okładka powieści Hideo Yokoyamy „Sześć cztery”, źródło: www.wydawnictwoliterackie.pl

12.02.2019 | 19:28
Autor: Joanna Poczęsna

Nierozwiązana sprawa porwania sprzed lat. Przepychanki biura prasowego policji z dziennikarzami. Międzywydziałowe układy i tajemnice. A na dokładkę pełna napięcia sytuacja rodzinna głównego bohatera.

„Sześć cztery” to rozbudowany thriller kryminalny, który wciąga czytelnika w swoją wielopłaszczyznową historię i wypuszcza dopiero, kiedy ten przeczyta ostatnie zdanie książki. Utrzymany w klimacie tajemniczości stopniowo buduje napięcie. Fakty dotyczące tytułowej sprawy Sześć cztery przeplatają się z opowieściami z życia policjanta rozdartego między dwoma wydziałami – dochodzeniówką a administracją – jednocześnie szefa biura prasowego policji i zagubionego ojca, który próbuje poradzić sobie ze stratą córki i rozpaczą żony.   

Narracja

Na wszystkie aspekty poruszone w książce patrzymy przez postać głównego bohatera Mikamiego i to z tej perspektywy musimy zorientować się w sytuacji – narrator bowiem wraz z nim odkrywa kolejne wątki poruszanych historii, nie jest wszechwiedzący. To prawdziwy kąsek dla wnikliwego czytelnika, który lubi samodzielnie oceniać świat, w którym znalazł się za sprawą literatury.

Fabuła

Siadając do lektury „Sześć cztery” spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Liczyłam na trzymające w napięciu śledztwo pełne zagadek, których rozwiązywaniu będę towarzyszyła krok po kroku. Tak jednak nie było. Czy byłam rozczarowana? Właściwie to nie. Główny bohater nie jest bowiem śledczym, ale szefem Biura Prasowego Komendy D, dlatego też jego głowę zaprzątają w pierwszej kolejności potyczki z dziennikarzami, z którym przyszło mu ściśle współpracować, a dopiero później inne sprawy. Policję stawia ponad rodzinę, choć sytuacja prywatna jest trudna – jego nastoletnia córka ucieka z domu i ślad po niej gnie, żona Mikamiego nie może się z tym pogodzić, wciąż czuwa przy telefonie na wypadek, gdyby Ayumi postanowiła zadzwonić. Co więcej, bohater jest rozdarty, ponieważ po 13 latach na tapetę wraca nierozwiązana sprawa o kryptonimie Sześć cztery, w której brał czynny udział, kiedy jeszcze pracował jako śledczy. Tym razem jednak jego zadaniem nie jest schwytanie przestępcy, ale nakłonienie ojca porwanej przed laty dziewczynki do wizyty w jego domu Komisarza Generalnego Policji z Tokio. Spotkanie mężczyzn – a dokładniej ojców, którzy utracili córki – jest momentem przełomowym w życiu Mikamiego. Musi bowiem zdecydować, co jest dla niego najważniejsze i którymi drogami chce dalej podążać. A trzeba przyznać, że stopniowo odkrywane przez niego rozgrywki międzywydziałowe sięgają bardzo głęboko...

Główny bohater

Dawny Wydział Dochodzeń Kryminalnych mu nie ufa, sądząc, że przeszedł na drugą stronę. Natomiast obecne szefostwo Wydziału Spraw Administracyjnych traktuje go z wyższością i dobrze wie, że praca w biurze prasowym nie była szczytem jego marzeń, a jedynie przymusowym szlakiem na drodze do kariery w dochodzeniówce. Czytelnik jest świadkiem konfliktu wspomnianego biura (na którego czele stoi Mikami) z dziennikarzami z Klubu Prasowego, którzy naciskają na policję, chcąc otrzymywać bardziej szczegółowe informacje dotyczące aktualnych spraw. Pojawia się próba manipulacji ze strony policji dotycząca ilości przekazywanych danych. Kto powinien decydować o tym, co ma zostać utajnione? Jak rozwiązać obustronny brak zaufania na linii dziennikarze-policja? Kto tak naprawdę jest pionkiem, a kto królem? Między innymi na te pytania stara się znaleźć odpowiedzi Mikami.

Kobiety w policji

Między wierszami można doszukać się także informacji dotyczących traktowania kobiet w policji. Jest ich mało, wszystkie znają się między sobą i wspierają nie tylko zawodowo, ale także prywatnie. Nie mają większych szans na osiągnięcie wysokich stanowisk, a jeśli do tego dojdzie, to mimo wszystko są traktowane inaczej niż mężczyźni. Ci drudzy mniej lub bardziej świadomie starają się je „chronić”, odsuwając od spraw wymagających większego zaangażowania. Sam Mikami tak robi – dopóki jego podwładna nie uświadamia mu tego problemu. Dopiero wówczas dociera do niego, że wcale nie jest lepszy od swoich szefów, których postępowanie mu nie odpowiada. Zresztą dotyczy to nie tylko jego podwładnej, ale również podwładnych. Nie dzieli się z nimi wszystkimi zdobywanymi na bieżąco informacjami, wymagając zaufania i postępowania zgodnego ze swoimi zaleceniami. Kiedy to zaczyna do niego docierać, następuje pewien przełom i zmiana zachowania głównego bohatera. Czy praca w administracji dalej będzie dla niego karą, którą musi odbyć, aby przejść do bardziej znaczących jego zdaniem etapów życia zawodowego? 

Nierozwiązana sprawa sprzed lat

Sama sprawa Sześć cztery jest jakby tłem dla pozostałych wydarzeń, choć tak naprawdę śledztwo cały czas się toczy i jego fragmenty docierają do czytelnika: często podczas czytania czekałam na te momenty. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że jest to jedno z niewielu śledztw, które okazały się fiaskiem japońskiej policji. Co jest tego przyczyną? Jak można to naprawić? Wreszcie jak dotrzeć do osób, które wiedzą więcej? Jeszcze tylko około roku, aby cała sprawa została przedawniona – czy policja rzeczywiście tego chce? To tylko niektóre pytania, które sobie zadawałam. Szczególnie, że było kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji, które kierowały moją uwagę na nowe tory.

Styl

Książka Yokoyamy wywołała u mnie wiele emocji, choć nie była to typowa powieść kryminalna, która trzyma czytelnika w napięciu, aby mógł z wypiekami na policzkach śledzić kolejno odkrywane tajemnice. To raczej dokładnie przemyślana wielowątkowa historia, od której trudno się oderwać, czemu sprzyja nie tylko sama opowieść, ale także przyjemny styl narracji. Tak więc mimo że książka liczy ponad 700 stron, to jednak czyta się ją dość szybko.

Dlaczego sięgnęłam po powieść Hideo Yokoyamy?

Jest to pisarz popularny w Japonii i laureat wielu nagród literackich. Fabuła „Sześć cztery” została przeniesiona na ekrany („Rokuyon: Zenpen”), a następnie nagrodzona przez Japońską Akademię Filmową. Co więcej, książka japońskiego pisarza jest porównywana do szwedzkiego „Millenium”, które moim zdaniem było jedną z najlepszych powieści kryminalnych, jakie czytałam. Miałam więc duże oczekiwania i mimo że spodziewałam się nieco innej lektury, to jednak nie zawiodłam się. Wielowątkowa, pełna specyficznego klimatu historia, nieoczekiwane zwroty akcji, zarysy psychologiczne postaci i ich międzyludzkie relacje, a także swego rodzaju wstęp za kulisy świata japońskiej policji wciągnęły mnie bez reszty i jestem pewna, że podobnie jak mnie przytrafi się to niejednemu czytelnikowi. Polecam.

Tytuł: „Sześć cztery”
Autor: Hideo Yokoyama 
Tłumaczenie: Łukasz Małecki 
Miejsce i data wydania: Kraków 2018

SYLWETKA AUTORA

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy