Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura ŚMIERĆ JAKO NAGRODA. RECENZJA „WYZWOLENIA FILIPIN” SAMUELA ELIOTA MORISONA

Okładka książki, źródło: Wydawnictwo Finna

01.04.2019 | 12:33
Autor: Krystian Karolak

Samuel Eliot Morison używając niezwykle barwnego języka w połączeniu ze wspomnieniami uczestników walk, ukazuje działania, które umożliwiły Amerykanom wyzwolenie Filipin z rąk wojsk japońskich.

Filipiny to miejsce szczególne w kampanii wojskowej prowadzonej przez Stany Zjednoczone na Pacyfiku w latach 1941–1945. Przede wszystkim jednak był to obszar traktowany jako kość niezgody między amerykańskim dowództwem, które skłonne było uwzględnić w swoich planach zmasowaną ofensywę na Formozę (obecnie Tajwan). Przeciwnego zdania był generał Douglas MacArthur. Forsował on od samego początku skoncentrowanie wysiłku wojennego wokół zdecydowanego uderzenia na Filipiny. Uważał bowiem ten region za solidniejsze zaplecze dla ofensywy przygotowywanej na Japonię. Poza argumentami odnoszącymi się do polityki i osłabienia wpływów Stanów Zjednoczonych w powojennych Filipinach ważne dla MacArthura okazało się także zmazanie porażki sprzed kilku lat, gdy dowodził on obroną wyspy.

Książka „Wyzwolenie Filipin. Luzon, Mindanao i Wyspy Visayan 1944–1945” autorstwa Samuela Eliota Morisona to zapis działań militarnych, jakie wojska amerykańskie przeprowadziły na omawianym obszarze w trakcie walk na Pacyfiku. Całość podzielona została na cztery rozdziały skupione na omówieniu poszczególnych etapów kampanii w kolejności chronologicznej. Krok po kroku prześledzony został proces skrupulatnego planowania działań, a także ukazane zostały cele wraz z okolicznościami towarzyszącymi wyborowi konkretnego miejsca ataku. Morison nie zapomniał o krótkim opisie przemieszczenia oraz działania wojsk japońskich na Luzonie. W dalszej kolejności autor ukazał wstępne manewry, które miały miejsce od 15 grudnia 1944 do 9 stycznia 1945 roku, służące przygotowaniu do lądowań w Lingayen. Podkreślił sposób dowodzenia wiceadmirała Jesse'ego B. Oldendorfa nad flotą marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych liczącą 164 okręty. Przedstawił również taktykę Japończyków polegającą na rzuceniu do walki oddziałów samobójczych zwanych kamikaze.

W miarę poznawania szczegółowych planów obu stron można wysnuć wniosek, że dowództwo japońskie było świadome nadciągającej kampanii i faktu, że Zatoka Leyte będzie obiektem ataku. Wykorzystanie wspomnianych już odziałów kamikaze było wynikiem dogłębnie przemyślanej decyzji. Japończycy uznając porażkę ze Stanami Zjednoczonymi za nieuchronną, postanowili skupić się na działaniu zmierzającym do wykrwawienia Amerykanów, by ich opinia publiczna domagała się zakończenia działań na Pacyfiku. Autor miejscami umniejsza sposób myślenia dowództwa japońskiego i zwraca uwagę na ich upodobanie do skomplikowanych planów militarnych. Za przykład podaje zwabienie w pogoń za grupą uderzeniową lotniskowców jednej z amerykańskich flot pozwalające dwóm innym grupom japońskim na zniszczenie wroga. Admirał Halsey w czasie bitwy o Leyte wraz z 3. Flotą (34. Grupa Uderzeniowa) wziął udział w gonitwie za czterema lotniskowcami, pozostawiając wejście na wyspę pod słabą obroną (konsekwencją błędu Halsey'a była depesza admirała Nimitza zaczynająca się od słów: „Indyk biegnie do wody...”). To spowodowało wdarcie się japońskich sił do zatoki, jednak pozostałe siły wroga natrafiły na 7. Flotę i zainicjowały jedną z większych bitew morskich. Amerykanie zwyciężyli w tej potyczce, lecz kilka zmiennych przyczyniłoby się do przechylenia szali na korzyść Cesarstwa Japonii.

Największą bolączką w „Wyzwoleniu Filipin” okazuje się, poza stronniczością autora i większym skupieniem się na działaniach wojsk amerykańskich, także bardzo duża liczba literówek niewyłapanych przez korektę (jednym z bardziej widocznych przykładów jest pomylenie B-25 z B-52 wprowadzonym w 1952 roku), a także zbyt długie i rozwlekłe zdania utrudniające skupienie się na treści. Na plus zaliczyć można natomiast mapy będące przedrukami oryginałów, w dodatku świetnie ilustrujące poszczególne etapy działań wojennych na omawianym obszarze. Niektóre mogłyby być nieco wyraźniejsze i bardziej wyostrzone, ale ten fakt nie odbiera w żadnym wypadku przyjemności z lektury książki o konflikcie wojsk amerykańsko-filipińskich z japońskimi. Wartość samej pozycji podnosi także uwzględnienie wypowiedzi świadków tych wydarzeń oraz posłużenie się przez autora interesującymi anegdotami, które ubarwiają całą opowieść i zachęcają do jej zgłębienia. Nie bez znaczenia pozostaje również jakość wykonania recenzowanej publikacji. Twarda oprawa, wspomniane już mapy, zdjęcia przedstawiające m.in. amerykańskich dowódców czy okręty marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, a także załączniki. Do tych ostatnich zaliczyć można: „Organizację zadaniową dla inwazji na Luzon”, „Organizację zadaniową dla III Floty” i „Organizację zadaniową operacji wyzwolenia południowych Filipin”, a także „Trafienia otrzymane przez okręty i uderzenia w ich pobliżu oraz liczby ofiar spowodowane atakami kamikaze podczas operacji w Zatoce Lingayen”. Wszystko to świadczy o dużej wiedzy merytorycznej autora oraz wysiłku włożonym w pracę nad „Wyzwoleniem Filipin”.

Pozycję w szczególności można zarekomendować, pomimo wymienionych wyżej minusów, wszystkim miłośnikom opisów działań wojennych na Pacyfiku oraz osobom zainteresowanym historią czy militariami. Każdy niemal manewr potraktowany jest niezwykle szczegółowo, za wyjątkiem operacji zajęcia pomniejszych wysp archipelagu, które również miały znaczenie dla wysiłku wojennego. Jednak styl narracji, posłużenie się doświadczeniem militarnym i wykorzystanie wypowiedzi świadków tamtych wydarzeń stanowią próbę przybliżenia działań podejmowanych przez obie strony konfliktu.

Wyzwolenie Filipin. Luzon, Mindanao i Wyspy Visayan 1944–1945

Autor: Samuel Eliot Morison

Tłumacz: Marek Perzyński

Wydawnictwo: Finna

Miejsce i rok wydania: Gdańsk 2017

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

literatura   II wojna światowa  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy