Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo CZY MOŻE ISTNIEĆ MIASTO BEZ ŚMIECI?

Miasteczko Kamikatsu w prefekturze Tokushima; źródło: Wikipedia Commons

25.08.2019 | 15:47
Autor: Justyna Szumiec

Miasto Kamikatsu w prefekturze Tokushima stało się sławne za sprawą swojej polityki zero waste. Do 2020 roku mieszkańcy planują recykling wszystkich wytwarzanych przez nich śmieci.

Z Japonią i Japończykami wiąże się niezliczona ilość stereotypów. Oprócz pracowitości, grzeczności oraz dziwnych fetyszy z Japończykami łączy się zwykle...czystość. Skąd wzięło się takie skojarzenie? Cóż, w pewnym stopniu opiera się ono na rzeczywistości: mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni od dawien dawna zwracali bowiem szczególną uwagę na powiązanie fizycznego brudu ze skalaniem w sensie religijnym. Skutkowało to dużą dbałością o czystość i porządek w życiu wokół nich.

Wszystkim dzieciom w Japonii znana jest historia narodzin trzech najważniejszych bóstw w panteonie shintō: patronki domu cesarskiego Amaterasu oraz jej dwóch braci Tsukuyomi i Susanoo. Ich rodzice, para demiurgów Izanagi i Izanami, zstąpiła z Wysokiej Równiny Niebios, by stworzyć wyspy japońskie i dać początek wszelakiemu życiu. Niestety pewnego dnia Izanami zmarła, spalona żywcem podczas porodu boga ognia. Jej zrozpaczony małżonek udał się do Krainy Ciemności niczym Orfeusz, pragnąc powrotu ukochanej. Ciało zmarłej bogini wyglądało jednak odstręczająco i przerażony Izanagi uciekł czym prędzej na powierzchnię, goniony krzykami żony rozgniewanej jego czynami. Pierwszym, co zrobił mężczyzna po powrocie na powierzchnię, było rytualne oczyszczenie się w jeziorze z brudu śmierci. Wtedy też, podczas ablucji, narodziły się wspomniane trzy bóstwa.

Wspomniany fragment mitologii japońskiej, choć może wydawać się błahą historyjką, bardzo dobrze ilustruje zaszczepione od dawna przekonanie na archipelagu – brud fizyczny przenosi się na skalanie wewnętrzne, należy się go zatem wystrzegać. Oczywiście nie oznacza to, że Japończycy są nieznoszącymi choćby odrobiny kurzu pedantami. Tak jak w każdym narodzie, występuje tu zróżnicowanie zależne od wychowania, statusu społecznego czy charakteru. Chodzi jednak o pewne dominujące tendencje (także choćby to, że znacznie większy nacisk kładzie się na dobro ogólne niż jednostkowe), które wciąż mają duży wpływ na życie codzienne. Doskonałym przykładem tego wpływu jest na przykład podział domu na przestrzenie uchi i soto. Pierwsza jest światem wewnętrznym, czystym, a druga zupełnym tego przeciwieństwem. Nie należy ich mieszać i tym samym kalać domu nieczystością z zewnątrz. Jeśli chodzi o drugie najważniejsze wyznanie w Japonii – buddyzm, warto zauważyć, że często w Kraju Wschodzącego Słońca kładzie się nacisk na związek tej religii z szacunkiem do natury.

Mieszkający w Japonii obcokrajowcy często muszą zmierzyć się z zupełnie nowym dla nich systemem recyklingu śmieci. Obowiązuje podział na odpady palne i niepalne. Wśród tej drugiej kategorii wyróżnia się jeszcze dziewięć rodzajów określających konkretnie, do którego pojemnika/jakiego worka należy wrzucić dany przedmiot. Jest to system znacznie bardziej restrykcyjny niż te w Polsce czy np. Wielkiej Brytanii. Został jednak przyjęty ogólnokrajowo i niewłaściwie posortowane śmieci zostają zwrócone z wielką, czerwoną naklejką informującą o niemożliwości ich przyjęcia. Takie działania konieczne są w kraju, który zajmuje drugie miejsce w rankingu największej ilości śmieci na osobę (zaraz po USA). Tony plastiku używane są codziennie w konbini czy kupowanych na stacjach bento.

Kosze na śmieci w Tokio

Kosze na śmieci w Tokio; źródło: Flickr (autor: Hidehiko Sakashita)

Nie ma rady. Japonia składa się z archipelagu wysp i od lat zmaga się z brakiem miejsca. Nie ma gdzie chować zmarłych, budować nowych drapaczy chmur, tym bardziej nie ma miejsca, by bez końca składować śmieci. Aż do lat dziewięćdziesiątych XX wieku większość odpadów spalano. Dopiero gdy zrozumiano, jak wielką szkodę wyczynia to środowisku, przerzucono się na bardziej rygorystyczną segregację.

Wszystkie te przepisy i kategorie, określone dni, w które odbiera się dany rodzaj śmieci – brzmi to jak coś skomplikowanego i męczącego. Istnieje jednak w Japonii miasteczko, które posiada o wiele surowsze kryteria selekcji śmieci. Jest to miasto zero waste – Kamikatsu na wyspie Shikoku.

Ruch zero waste dopiero niedawno zaczął się rozprzestrzeniać na większą skalę, tym samym głośniej oznajmiając swoją obecność. Filozofia hasła jest prosta: na świecie są już ogromne ilości śmieci – skup się na tym, by było ich mniej. Od prostego ograniczenia plastikowych toreb do 100% segregacji/kompostu śmieci – zero waste ma wiele twarzy.

Kamikatsu to z pozoru niczym niewyróżniające się miasto. Pola herbaty, magiczne górskie krajobrazy, tradycyjne japońskie domostwa. Z czasem miejsce to zaczęło się pojawiać w artykułach i filmach jako swego rodzaju ekologiczna utopia. Do lat 90. XX wieku mieszkańcy nie zwracali wiele uwagi na śmieci. Palili je albo wyrzucali w pobliskich lasach – podobnie jak cała reszta kraju. Z czasem jednak poziom CO2 drastycznie wzrósł. Bezpośrednim czynnikiem napędzającym zmiany okazały się nowe regulacje rządu dotyczące toksyn, jakie wydzielają się w procesie palenia śmieci. Mogą one przeniknąć do żywności i zagrozić zdrowiu mieszkańców. W 2003 roku powstała niezwykle istotna Deklaracja Zero Waste, od której zaczęła się przemiana Kamikatsu w ziemię bez śmieci.

Warto jednak podkreślić, że zero waste czy stwierdzenie ,,bez śmieci" nie oznaczają wcale zaniechania produkcji odpadów. Mieszkańcy miasteczka rozszerzyli dziewięć kategorii recyklingu istniejących w całym kraju na ponad 45 różnych rodzajów śmieci, które należy wyczyścić, zawieść do specjalnej stacji sortowania i z pomocą wolontariuszy porozdzielać do odpowiednich pojemników. Zakrętki odkręcane są od butelek, kartony mleka rozkładane, resztki jedzenia idą na kompost nawożący warzywa przetwarzane przez pobliską restaurację. Krąg się zamyka, sprawiając, że ilość śmieci nie rośnie.

Obecnie Kamikatsu recyklinguje/zanosi na kompost/ponownie używa ponad 80% swoich śmieci. Wielkim celem mieszkańców na nadchodzące lata jest zwiększenie tej liczby do 100%, co chcieliby osiągnąć do 2020 roku.

W jaki sposób jednak udaje im się wykorzystać ponownie rzeczy nieprzydatne? Jedną z odpowiedzi jest miasteczkowy sklep Kuru-Kuru (z jap. kuru – kręcić) połączony z centrum rzemiosła. W centrum zdolni japońscy seniorzy wykorzystują swoje umiejętności, by z na pierwszy rzut oka niepotrzebnych rzeczy wytworzyć małe dzieła sztuki. Stworzenie kolorowego płaszcza przeciwdeszczowego z chorągiewek wywieszanych na Dzień Dziecka (Kodomo no hi – 5 maja) wymaga nie lada pomysłowości i zręczności. Setki takich cudów czekają na kupców w sklepie Kuru-Kuru. Zasada całego systemu jest prosta: przynosisz ze sobą niepotrzebne ci przedmioty, po czym wybierasz dla siebie w zamian coś z asortymentu. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak działa, co potwierdzają statystyki. W 2016 roku w miasteczku oddano około 13 ton rzeczy, z czego ponad 11 zostało ponownie zabranych ze sklepu.

Instrukcje

Instrukcje dotyczące segregacji śmieci; źródło: Flickr

Niewątpliwie ważnym czynnikiem w projekcie Kamikatsu jest jego niewielka populacja. Łatwiej jest zapanować nad półtora tysiącem ludzi niż kilkumilionową metropolią Tokio. Projekt zero waste byłby znacznie trudniejszy do wprowadzenia w większych miastach, na większą skalę. Niełatwo jest przekonać ludzi do dodatkowego wysiłku związanego z rygorystyczną segregacją śmieci. W 2008 roku w Kamikatsu przeprowadzono badanie sprawdzające opinię mieszkańców na temat nowego systemu. Ponad 40% nie podobało się mycie śmieci i skomplikowane dzielenie na kategorie. Jednak społeczność wytrwała w swoim postanowieniu, głównie dzięki nadzorującej cały projekt organizacji non-profit Zero Waste Academy. Udało się. Obecnie wielu Japończyków związanych z projektem chwali go, twierdząc, że dzięki temu nauczyli się bardziej dbać o przedmioty. Robią rozsądniej zakupy, wiedząc, że wszystko co kupią, trzeba będzie później posortować.

Poświęcenie opłaciło się. Nie tylko sława Kamikatsu rośnie, powietrze poprawia swoją jakość. W marcu 2018 roku prefektura Tokushima przyznała miastu nagrodę NPO Taishō – przyznawaną organizacjom, które przyczyniają się do polepszenia życia społecznego w danym okręgu.

ŹRÓDŁA

Kenneth G. Henshall - Historia Japonii
Jolanta Tubielewicz - Od mitu do historii
Joy Hendry - Japończycy. Kultura i społeczeństwo.
Dorota Barańska - Brak absolutu
Soranews
The Asia-Pacific Journal
Honobo
Dobre wiadomości
Business Insider
abc.net
Zero-waste.pl
Nippon.com
The Guardian

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

kultura   ekologia   rzemiosło  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy