Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura JULIAN FAŁAT – PIERWSZY POLSKI ARTYSTA W JAPONII

Julian Fałat, Autoportret, 1896 rok; źródło: Wikimedia Commons

22.09.2019 | 16:00
Autor: Sylwia Kościelniak

Julian Fałat jest uznawany za jednego z najważniejszych artystów okresu Młodej Polski oraz wielkiego miłośnika Japonii.

Zasłynął głównie dzięki swoim pejzażom i malarstwu rodzajowemu. Przeszedł do historii również jako wielki reformator polskiego szkolnictwa artystycznego. Dzięki nowatorskim pomysłom udało mu się tchnąć nowe życie do nieco skostniałej już krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych (od 1900 roku przemianowanej na Akademię Sztuk Pięknych). Był prawdziwym obieżyświatem. Jako pierwszy polski twórca odwiedził ówczesną mekkę artystyczną – Japonię. Spisał wspomnienia w „Pamiętnikach”, dzięki którym możemy poznać jego losy już od najmłodszych lat. Dzięki temu widzimy w nim nie tylko wybitnego malarza, ale również pełnego pasji człowieka z krwi i kości, bystrego obserwatora przyrody i szkolnego wagarowicza. Mimo podeszłego wieku angażował się w walkę o niepodległość Polski. W 1919 roku brał udział w obronie Śląska Cieszyńskigo – miał wtedy 66 lat. Razem z żołnierzami wiódł obozowe życie, zagrzewał ich do walki oraz uwieczniał na swoich dziełach. Został odznaczony wieloma medalami oraz orderami.

Julian Fałat, „Dzikie gęsi”, XIX/XX w.; źródło: Wikimedia Commons

Julian Fałat urodził się 30 lipca 1853 roku we wsi Tuligłowy, niedaleko Lwowa. Jego ojciec był organistą oraz prowadził szkółkę wiejską. Był pierwszym nauczycielem przyszłego artysty. W ojcowskim warszatacie w przybudówce mały Julian zaznajomił się po raz pierwszy z prawidłami malarstwa. Później po ukończeniu gimnazjum w Przemyślu w 1869 roku rozpoczął studia artystyczne w Krakowie. W związku z tym, że musiał utrzymywać się samodzielnie, nie było go stać na drogie farby olejne. Wybierał zatem znacznie tańsze farby wodne – akwarele. Przekornie skomentował to w swoich notatkach:

 

Chociaż urodziłem się w okolicy, gdzie jest dużo wody, to jednak akwarelistą zostałem tylko wskutek tego, że w pierwszych latach mej artystycznej karjery nie miałem możności nabycia farb olejnych. Później, kiedy miałem już i farby olejne, nabyta wprawa zawracała mnie napowrót do akwareli; dawało mi to również możność szybszego zarobkowania, a okazało się to bardzo przydatnem, gdy później przerzuciłem się na technikę. 


W Krakowie danem mi było, obok przyjemności samodzielnego życia, zakosztować też i najcięższych dni biedy, jakie wogóle kiedykolwiek w życiu przebyłem. 

 

Od 1877 do 1880 studiował również w Monachium na Akademii Sztuk Pięknych. Momentem przełomowym w jego życiu i twórczości był rok 1885. Wszystko dzięki telegramowi od przyjaciela Edwarda Simmlera. Zawiadamiał go o podróży, jaką razem lada chwila odbędą. Fałat nie zastanawiał się długo – miał tylko kilka godzin na spakowanie walizek, by o wyznaczonej godzinie zjawić się na dworcu i wyruszyć ku egzotycznym krajom. Wyprawę sponsorował Simmler, co było dla artysty dużym ułatwieniem. Wiele miejsca w swych „Pamiętnikach” Fałat poświęcił tej podróży. Zobaczył wtedy: Marsylię, Neapol, egipski Port-Said, Aden w Jemenie, Cejlon, Singapur, Hongkong, Japonię, San Francisco, Nowy Jork, Bremę i wrócił wraz z przyjacielem do Monachium. W swoich notatkach przeanalizował dogłębnie wszystkie oceany i morza, jakie przemierzyli na statkach. Odnotował skrupulatnie różnice między nimi. Wykonał wiele szkiców i obrazów ukazujących piękno tych miejsc. Nie zabrakło też ciężkich chwil – podczas pobytu w Singapurze artysta zachorował na malarię. Fałat pochylił się również nad losem palaczy pracujących na statku oraz ubogich dzielnic, które zwiedzał i uwieczniał na obrazach.

Julian Fałat, Na statku,1885 rok; źródło: Wikimedia Commons

Niestety z tej wielomiesięcznej podróży nie zachowało się wiele dzieł artysty. Większość uległa rozproszeniu, ponieważ twórca po powrocie na Stary Kontynent sprzedał znaczną część prac. Anna Król podaje, że fotografie – zapewne pierwsze takie zdjęcia wykonane ręką Polaka – spłonęły w czasie powstania w Warszawie. Szczególnie istotnym przystankiem na mapie była dla Fałata Japonia.

II połowa XIX wieku to okres fascynacji Europejczyków tym odległym krajem i jego sztuką. Zjawisko to nazywamy japonizmem. Impakt sztuki Dalekiego Wschodu był ogromny i wynikał również z przyczyn historycznych. Otóż Japonia podczas szogunatu rodu Tokugawa, który rozpoczął się już w XVII wieku, zamknęła swoje granice dla obcych. Powoli po 250 latach izolacji od II połowy XIX wieku Japonia otwierała się na kontakty z resztą świata. Wpierw podpisano traktaty o pokoju i przyjaźni z Ameryką w 1854 roku, w późniejszym czasie również z Anglią, Rosją oraz Holandią. Warto przy tej okazji wspomnieć, że w tym roku w Polsce świętujemy 100-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych między naszymi krajami.

Julian Fałat, „Polowanie na łosia”, 1894; źródło: Wikimedia Commons 

Siła oddziaływania sztuki z Kraju Kwitnącej Wiśni była ogromna również dlatego, że w Europie szukano nowych inspiracji, wyczerpywały się wzorce promowane przez skostniałe akademie. Dzięki nawiązaniu kontaktów handlowych z Japonią sprowadzano w tym czasie na nasz rynek: porcelanę, barwne kimona, drzeworyty i inne przedmioty codziennego użytku. Wzbudzały one zachwyt niejednego twórcy i kolekcjonera, wpływając tym samym na oblicze ówczesnej Europy i Ameryki. Doskonale potwierdzają to słowa Adriana Dubouché z 1878 roku, który stwierdził, omawiając paryską Wystawę Światową:

Japonizm. Hasło epoki. Nieokiełznana pasja, która ogarnęła wszystko, wszystkim kieruje, dezorganizuje wszystko w naszym życiu, naszej modzie, naszych gustach, nawet w naszym sposobie myślenia.

Dzieła tamtejszych mistrzów Fałat poznał już wcześniej w Monachium i Paryżu, do tych miast masowo sprowadzano wytwory japońskiej kultury. Jak sam podkreślał w swoich „Pamiętnikach”:

Dla Japonii i Japończyków żywię uwielbienie wprost bezgraniczne. Znajduję wytłumaczenie dla ich wszystkich ujemnych stron, usprawiedliwiam ich nienawiść do Europy. Ich ideały narodowe, ich poświecenie dla ojczyzny i Mikada, który jest najwyższym symbolem majestatu tej ojczyzny, - szintoizm i buddyzm, najszlachetniejsze z pomiędzy religii, a przenikające wszystkie sfery społeczeństwa, ich pojęcie honoru, poezji i natury, ich stara sztuka, nie mająca – obok chińskiej – w całym świecie równej sobie, zmuszają mnie do uwielbienia i podziwu.

Hiroshige Utagawa, „Rice Market in Dojima”, ok. 1835; źródło: ukiyoe.org

Nieco dalej napisał:

To naród artystów: kupiec, fabrykant i rzemieślnicy – wszyscy są artystami, a każdy przedmiot, który wyszedł z ręki rzemieślnika japońskiego, jest dziełem sztuki – począwszy od najprostszego, grzebienia czy chłopskiej fajeczki, sandałów lub parasola, a skończywszy na najwspanialszych materiałach wazonach i innych przedmiotach (…).

Japonizm w malarstwie przejawiał się na różne sposoby. Jednym z nich było właśnie ukazywanie tych egzotycznych bibelotów na obrazach, portretowanie się w ich otoczeniu. W Polsce największym kolekcjonerem sztuki Dalekiego Wschodu był Feliks Jasieński. Udostępniał on zbiory z wielką przyjemnością naszym rodzimym twórcom. Pośród zagranicznych artystów wiele dzieł przepełnionych japońskimi bibelotami wykonał James McNeil Whistler. Z polskich warto wymienić Olgę Boznańską, Wojciecha Weissa, Leona Wyczółkowskiego oraz Józefa Pankiewicza.

Julian Fałat, „Kobieta w kimonie”, 1910 rok; źródło: Wikimedia Commons 

Fałata podczas podróży najbardziej zachwycił pejzaż:

Mnie jako artystę, oczarował od razu pejzaż japoński, zawsze trochę zamglony, który japońscy artyści przez tysiącletni rozwój sztuki doprowadzili do tej syntezy linii i koloru i który dzięki niezliczonym reprodukcjom jest dostępny nawet dla najbiedniejszych. Pejzaż ożywiają ruchliwe jak mrówki figurki ludzkie, o sylwetkach zupełnie odmiennych, niż w Europie (…)

Julian Fałat, „Krajobraz zimowy”, 1891 rok; źródło: Wikimedia Commons 

Hokusai Katsushika, bez tytułu, XIX w.;  źródło: ukiyoe.org

W Japonii bardzo ceniona jest natura, wynika to zarówno z buddyzmu, jak i szintoizmu. Jednak artyści japońscy nie odwzorowywali jej w sposób realistyczny. Istotniejsze było studiowanie natury, pojedynczego źdźbła trawy, dzięki temu mieli zrozumieć całą złożoność przyrody, która nas otacza. Ważne było, by przefiltrować pejzaż, jaki widzimy przez własne uczucia, by oddać wrażenie, jakie odczuwamy podczas jego oglądania.

Julina Fałat, „Krajobraz z rzeką”, 1907 rok; źródło: Wikimedia Commons

W taki właśnie sposób tworzył Julian Fałat, który większość swojego życia poświęcił na studiowanie śniegu w jego różnych stanach. Śniegu puszystego czy zmrożonego, oblanego mocnymi promieniami słońca oraz tego roztapiającego się w czasie przedwiośnia, oświetlonego delikatnym światłem, kiedy słońce chyli się ku zachodowi, malując fioletowe cienie na jego powierzchni. Fałat rozumiał ponadto buddyjską ideę pustki, która jest ważnym elementem budowania kompozycji i przestrzeni. Jego przedstawienia ośnieżonych polan przywodzą na myśl japońskie malarstwo tuszowe wykonywane tradycyjnie na zwojach jedwabnych.

Julian Fałat, „Pejzaż zimowy z rzeką i ptakiem”, 1913 rok; źródło: Wikimedia Commons 

Julian Fałat zmarł w 1929 roku w Bystrej koło Bielska-Białej. Był wybitnym artystą i niezwykłym człowiekiem (o czym świadczą listy, pamiętniki oraz zarejestrowane wspomnienia dawnych sąsiadów). Ogromną rolę w ukształtowaniu się jego stylu odegrały doświadczenia z podróży dookoła świata oraz sztuka japońska. Wielu twórców i kolekcjonerów okresu modernizmu marzyło o wyjeździe do Kraju Wschodzącego Słońca, jednak niewielu mogło sobie na to pozwolić z różnych względów. Fałat miał to szczęście, że był pierwszy polskim artystą, któremu się to udało. Jego prace można oglądać w najważniejszych polskich muzeach. W Bystrej znajduje się specjalne muzeum nazwane „Fałatówka” poświęcone jego pamięci, mieści się ono w dawnym domu malarza. 

ŹRÓDŁA

Anna Król, Japonizm polski, Wydawnictwo Muzeum Sztuki i techniki Japońskiej Manggha, Kraków 2011.
Irena Kossowska, Julian Fałat - życie i twórczość
Aleksandra Stępińska, Julian Fałat. Syn wiejskiego organisty – ulubieńcem cesarza
Julian Fałat, Pamiętniki, Wydawnictwo F. Hoesicka, Warszawa 1935.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Polska-Japonia   podróżowanie   sztuka   malarstwo   ukiyo-e   kultura   drzeworyt  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy