Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo JA GAIJIN – RZECZ O DYSKRYMINACJI W JAPONII

The Japanese Life

26.06.2013 | 22:00
Autor: Magdalena Jankowska

Można spotkać się z opinią, że Japonia to kraj, gdzie dyskryminuje się obcokrajowców. Czy faktycznie tak jest i czy określenie gaijin jest przejawem niechęci wobec przybyszów z Zachodu?

Przybywający do Japonii obcokrajowcy zwykle są w niej na tyle krótko, że poznają ją bardzo pobieżnie. Najczęściej są to zorganiozwane wycieczki pokazujące - znane z przewodników i opowieści - kultowe miejsca, piękne dziedzictwa kultury i sztuki, nowoczesną architekturę, a wszystko to harmonijnie pomieszane z modną na całym świecie popkulturą japońską. Przybyszów witają często przyjazne uśmiechy sprzedawców, a zagadujący (najczęściej po angielsku) mieszkańcy Japonii sprawiają wrażenie przyjaznych i otwartych. Niekiedy można odnieść inne wrażenie - że Japonia to kraj pędzących do pracy smutnych mrówek, których każdy dzień jest zawsze taki sam, gdzie uwikłanym w wielką korporacyjną machinę, przemęczonym ludziom czasem udaje się zdrzemnąć w metrze w drodze do pracy lub na spotkanie biznesowe. Zwykle jednak krótko przebywający w Japonii turysta, choć zaskoczony jej odmiennością, czystością i harmonią pozornego nieładu, mieszanki nowoczesności z tradycją, wraca do domu zachwycony, pełen pozytywnych odczuć.

Japończycy traktują turystów z pobłażaniem i pozwalają im na wiele więcej, niż imigrantom mieszkającym w Japonii na stałe, więcej też im się wybacza. Przybysza natomiast zaskoczyć może rzeczywistość, kiedy przyzna się Japończykom, że jest w Japonii na dłużej i zna obowiązujące zasady. Wówczas w sztywnych strukturach japońskiego społeczeństwa nie ma już dla niego żadnych ulg. Z tego względu wiele osób na stałe przebywających w Japonii z premedytacją udaje turystów w miejscach, gdzie nie są rozpoznawani przez współmieszkańców czy współpracowników. Są też oczywiście tacy, którzy za wszelką cenę chcą stać się całkowicie pełnoprawnymi obywatelami społeczeństwa i nie mogą zaakceptować sytuacji, że cokolwiek by nie robili i tak będą uważani za przybyszów z innego kraju, a tylko akceptacja tego faktu może im pozwolić na spokojne funkcjonowanie w symbiozie z mieszkańcami Kraju Kwitnącej Wiśni. 

Przykładem wyjaśniającym to skomplikowane zjawisko może być sytuacja polskiej studentki, która wyjechała do Japonii i wyszła tam za mąż za Japończyka. Mimo iż stała się w jakimś sensie elementem społeczeństwa, bo biegle znała japoński, stosowała się do reguł i zasad obowiązujących w kraju, była żoną Japończyka, japońscy znajomi, którzy do tej pory traktowali ją ulgowo, jak turystkę, nagle stali się bardziej wymagający. Oczekiwali, że będzie zachowywać się i myśleć jak prawdziwa Japonka. Jednocześnie w rozmowach często podkreślali, że żyje w Japonii, świetnie zna kulturę i język, ale nadal jest „obca“ - gaijin. Co więcej, była jakby zawieszona w jakiejś dziwnej przestrzeni. Utraciła przywileje obockrajowca, a jednocześnie nie zyskała praw przysługujących Japończykom. Najdokładniej pokazuje to sytuacja, kiedy chciała studiować na uczelni i otrzymać stypendium. Okazało się, że jako japońska żona nie może się ubiegać o stypendia przeznaczone dla obcokrajowców, gdyż według uczelnianych regulaminów utraciła prawa do stypendiów im przysługujących, a jednocześnie nie mogła uzyskać stypendium jako obywatelka Japonii, gdyż miała obywatelstwo innego kraju, czyli nie była Japonką...

Dlaczego tak się dzieje? Bo w Japonii wszystko ma swoje ustalone miejsce, każdy ma swoją rolę do spełnienia. Jedni od rana do wieczora czyszczą poręcze na ruchomych schodach, inni są częścią wielkiej korporacyjnej maszyny, jeszcze inni mają za zadanie stać przed marketem i naganiać klientów. Także gaijin ma swoją rolę w społeczeństwie japońskim. Dawniej wiele zachowań Japończyków wobec obcokrajowców uznawane było przez tych drugich za wyraz pogardy czy nawet dyskryminacji. Ze względu na historyczny aspekt niechęci do gaijinów, być może tak było. Jednak czasem odczucia niechęci ze strony Japończyków bywają wynikiem nieznajomości przez przybyszów języka japońskiego czy też po prostu kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Niejednokrotnie Japończycy po prostu boją się nieporozumień z obcokrajowcami, bo to oznaczałoby niewybaczalną w Japonii utratę twarzy. Przykładem mogą być sytuacje, gdy ktoś nie został obsłużony w restauracji albo nie uzyskał odpowiedzi, gdy zapytał o drogę. Takie zachowania są najczęściej wynikiem strachu Japończyków przed barierą językową, gdyż wielu z nich mówi tylko w swym języku ojczystym. Wówczas trudno mówić o dyskryminacji ze strony Japończyków. Nie zanaczy to, że wyspiarska Japonia jest idealnym krajem bez skazy, a dyskryminacja nie istnieje. Istnieje, ale może lepiej zrozumieć jej historyczne uwarunkowania oraz fakt, że być może jest po prostu naturalną cechą społeczeństwa? Co prawda sami Japończycy (jak twierdzi socjolog Atsuko Handa) uważają, że nie są świadomi swych być może dyskryminujących zachowań. Niestety zdarzają się takie sytuacje, szczególnie odczuwalne w urzędach, bankach (założenie konta graniczy z cudem, a raczej jest w ogóle niemożliwe) lub nawet na lotnisku, gdy - generalizując - obcokrajowiec traktowany jest przez urzędników jako intruz, któremu jasno daje się do zrozumienia, że jego miejsce jest zdecydowanie gdzie indziej, na pewno nie w Japonii. Takie traktowanie faktycznie można odczuć jako jawny przejaw dyskryminacji.

Japońska rzeczywistość często zaskakuje, kiedy przychodzi obcokrajowcowi pozostać w Japonii na dłużej. Zdarza się niejednokrotnie, że w ślepo zapatrzonych, wielkich fascynatach Japonii wywołuje ona szok, a nawet wpędza w depresję. Najczęściej bierze się to stąd, że obcokrajowiec nie akceptuje swego miejsca i nie rozumie swej ustalonej roli w społeczeństwie japońskim. Dlatego taki przybysz zawsze będzie czuł się w nim obco, źle, a nawet może zacząć odczuwać wszelkie społeczne zasady, usilne traktowanie go przez tubylców jako „przyjezdnego" za przejaw niechęci wobec niego.

Uparte próby stania się Japończykiem, bezbłędna znajomość języka, dialektów, całego japońskiego savoir vivre'u i japońskiej kultury może przybliżyć do społeczeństwa wtedy taki gaijin nie jest stereotypowym gaijinem kaleczącym japońszczyznę czy niesubordynowanym obiektem w kulturalnym kraju, a zwyczajnie „dziwnym człowiekiem", który wszystko robi, jak Japończyk, ale fizycznie nadal nim nie jest. Z tego powodu w japońskim społeczeństwie powstało nowe określenie - henna gaijin (dziwny obcy). Zdecydowany podział na Japończyków i obcokrajowców został tym samym zburzony, ale wobec takich osób Japończycy przestali być pobłażliwi. Wiecej też od takich "zjapońszczonych" obcokrajowców wymagają, ale jednocześnie nie akceptują do końca jako członków społeczeństwa. W końcu nadal są obcymi, tylko „dziwnymi“. Ciekawostką jest jednak fakt, iż w kategoriach gaijin traktowało się (a może nadal traktuje?), powracających po długiej nieobecności w kraju Japończyków – nie mówią już oni jak rdzenni Japończycy, skalani są naleciałościami obcej kultury, zatem należy ich wykluczyć ze społeczeństwa i traktować jak obcokrajowców.

Bardzo trudno jednoznacznie określić współcześnie społeczne zachowania względem gaijina mianem dyskryminacji, jednoznacznie przypasować je do jej definicji, choć na pewno miała ona miejsce w historii i długo utrzymywała się w społeczeństwie japońskim, gdzie niechęć do przybyszów z innych krajów w konsekwencji doprowadziła do długiej izolacji Japonii. Niewątpliwie faktem jest, że każde społeczeństwo z góry ustala miejsce jednostki w grupie tworząc podział na ludzi normalnych i wykluczonych. W ten sposów także w Japonii naturalnie rozpoczął się proces dyskryminacji i izolowania niektórych grup społecznych. W okresie Izolacji Japonii trwającej od XVII do połowy XIX wieku, wzmogła się nieufność społeczeństwa japońskiego wobec przedstawicieli innych kultur a nawet grup funkcjonujących wewnątrz ich własnego społeczeństwa. Najprawdopodobniej miało to związek z kryzysową sytuacją kraju.

Obraźliwe użycie terminu gaijin w XVII wieku było wynikiem nagłego zderzenia Japonii z cywilizacją europejską, która przejawiała tendencje do wywyższania się ponad cywilizację japońską. Potrzeba zaznaczenia swojej jedności narodowej uwidaczniała się poprzez pejoratywne określenie gaijin używane wobec przedstawicieli innych państw, zwłaszcza wobec przybyszów z Zachodu. Wcześniej, od IX wieku, termin ten używany był jako określenie kogoś spoza rodziny lub spoza grupy społecznej, natomiast obcokrajowca nazywano raczej ijin, co znaczy człowiek anormalny. Część takich dyskryminujących określeń, jak np. zainichi (obywatele długo przebywający w Japonii bez obywatelstwa, szczególnie Koreańczycy, którzy migrowali do Japonii), powstało podczas procesu procesu modernizacji pod rządami japońskiego cesarza oraz później podczas kolonizacji Azji Północnej.

Podsumowując, zjawisko dyskryminacji gaijinów w Japonii istnieje, choć raczej jest ono sposobem na uszeregowanie społeczeństwa. Kraj od wieków usystematyzowany, gdy coś zaburza jego harmonię, eliminuje to lub każe dostosować się do ustalonych zasad. Dyskryminowanie jest po prostu w Japonii zjawiskiem naturalnym. Niewątpliwie dyskryminacja stała się zasadą społeczną tak samo oczywistą i normalną, jak używanie pałeczek czy trzykrotne klaśnięcie w dłonie w świątyni. Wszak w Japonii nie tylko gaijin nie jest uznawany za pełnoprawnego obywatela kraju. Są grupy izolowane wewnątrz tego samego, japońskiego społeczeństwa, których wykluczenie rzeczywiście należy określić definicją dyskryminacji, jak sytuacja burakumin, Ainu, bezdomnych czy bezrobotnych. Ale o tym w kolejnej części.

ŹRÓDŁA

Atsuko Handa, David Zoppetti and Kyōko Mori – Japanese Language and ‘Japanese’ Identity within Contemporary Japanese Literature, Bulletin of Tōkyō Gakugei University, Sect. II, 52, s. 101 – 106, 2001.
Diversity In Japanese Culture and Language, red. Yoshio Sugimoto, Kegan Paul International, Londyn i Nowy York, 1995.
Erving Goffman, Piętno. Rozważania o zranionej tożsamości, Gdańskie Towarzystwo Psychologiczne, Gdańsk 2007.
Foucault Michel, Madness and Civilization, Tavistock Publications, London 1961.
Hall, T. Edward. Beyond Culture, Anchor Press, New York 1976.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

nasi w Japonii   okiem Japończyka  

NASZE ARTYKUŁY

Smaki miasta: Nagoja

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy