Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Społeczeństwo SŁOŃCA I KSIĘŻYCE. RECENZJA KSIĄŻKI „KWIATY W PUDEŁKU. JAPONIA OCZAMI KOBIET” KAROLINY BEDNARZ

Okładka książki; źródło: czarne.com.pl

16.09.2019 | 20:45
Autor: Martyna Wyleciał

Kubeł zimnej wody dla wielbicieli Japonii, czyli przyglądamy się książce Karoliny Bednarz zatytułowanej „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet”.

Wśród wielu książek na temat Japonii dostępnych na rynku wydawniczym „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet” autorstwa Karoliny Bednarz jest pozycją dość szczególną. Wyróżniają ją dwie rzeczy: po pierwsze książka ta nie gloryfikuje tego kraju, a po drugie – historie w niej opisane dotyczą kobiet. Ta kobietocentryczność jest ogromną zaletą i ciekawym głosem w dyskursie o Japonii. 

Karolina Bednarz osobom zainteresowanym Japonią zapewne znana jest jako autorka fanpage’u na Facebooku, „W krainie tajfunów”, na którym przekazuje informacje dotyczące Japonii. Jako reporterka niejednokrotnie bywała w różnych krajach Azji, a inspirowane tymi wyprawami teksty publikowała między innymi w „Dużym Formacie” czy „Wysokich Obcasach”. 

Na „Kwiaty w pudełku…” składa się ponad dwadzieścia niezbyt długich reportaży, a każdy skupia się na innym problemie społecznym, kulturowym, systemowym czy ekonomicznym, z którym borykają się Japonki, a także szerzej – społeczeństwo japońskie. Autorka opowiada jednak o tych sytuacjach na przykładzie historii indywidualnych kobiet, z którymi przyszło jej rozmawiać w czasie podróży do Japonii. 

Japonki w opresji

Historią, która otwiera zbiór, jest wspomnienie postaci Haru Hiratsuki (1886–1971), znanej pod literackim pseudonimem Raichō. Słowa tej walczącej o prawa kobiet w Japonii pisarki, dziennikarki i feministki zdają się przyświecać całej książce:

Na początku kobieta była Słońcem. Prawdziwą osobą. 
Dzisiaj jest Księżycem, bladym, chorowitym Księżycem,
Zależnym od innych, odbijającym ich świetność. 
Nadszedł czas, abyśmy odzyskały Słońce schowane w każdej z nas. 

Życie kobiet przedstawione w „Kwiatach w pudełku...” to głównie historia bycia Księżycem. 

Japonki w książce Karoliny Bednarz to osoby spętane obyczajem, konwenansami, etykietą, konfucjanizmem i wiekami patriachalnego ustroju. Są pogardzane, dyskryminowane, zawsze stoją w hierarchii niżej od mężczyzn i lepiej, żeby nie miały żadnych ambicji ponad bycie dobrą żoną i matką. Pogarda wobec kobiet przejawia się, według autorki, nawet na poziomie języka. Kobieta w Japonii ma trudność między innymi ze znalezieniem pracy, objęciem wyższego stanowiska, dostaniem rozwodu, samotnym wychowaniem dziecka… Trudno jej nawet istnieć jako niezależny podmiot polityczny, bowiem prawnie musi być zawsze wpisana do rejestru rodzinnego (koseki) ojca lub męża. 

Na Japonkach ciąży presja, by zawsze wyglądać i zachowywać się nienagannie, bo inaczej spotykają się z ostrą krytyką. Próby wyłamania się ze schematu są surowo karane przez prawo, społeczeństwo czy członków rodziny. Wiele bohaterek dotknął w życiu społeczny ostracyzm ze względu na wygląd, wiek, pochodzenie, przeszłość lub czyny. Często do ich sytuacji przyczyniali się mężczyźni, czasem – ustrój. 

Zmuszane do ogromnych poświęceń i wyrzeczeń Japonki cierpiały w milczeniu, stając się ofiarami własnej płci. Tak samo dyskryminowane w przeszłości, jak i dzisiaj. Czy to historia molestowanych w drodze do szkoły nastolatek, czy kobiet, które z różnych powodów musiały dokonać aborcji, czy córek, które zawieszają swoje życie, by zająć się opieką nad straszymi rodzicami – każda jest dramatyczna i trudno powiedzieć, by stawiała ich ojczyznę w korzystnym świetle. 

W męskim świecie

Z zawartych w książce reportaży jawi się obraz kraju silnie patriachalnego, żeby nie powiedzieć seksistowskiego, gdzie wola kobiet jest historycznie i kulturowo ograniczona. Padają one ofiarą dyskryminacji systemowej, seksualnej, ekonomicznej. Ale nie chodzi tylko o kobiety. Bo całe społeczeństwo japońskie cierpi z powodu utrwalonych kulturowo schematów, a także decyzji japońskiego rządu, lokalnych samorządów czy korporacji. Japońskie prawo zdaje się nie wspierać ani kobiet, ani tak naprawdę nikogo, co potwierdzają historie zawarte w książce.

Karolina Bednarz przedstawia, jak z kobiecego punktu widzenia wyglądają szkoły, więzienia, życie bezdomnych czy związki – w historiach tych nie brakuje jednak mężczyzn. Czasem są oprawcami, czasem nieświadomie przyczyną krzywdy wyrządzonej kobietom, a czasem – co warto podkreślić – współcierpiącymi. 

Niektóre problemy opisane w książce tak naprawdę nie dotyczą tylko Japonek, bo na przykład dyskryminacja ze względu na pochodzenie z kasty historycznej burakumin (nietykalnych) czy bycie trędowatym, może dotykać także i mężczyzn. Opisany w rozdziale „Choroba tańczących kotów” przypadek miasta Minamata, w którym doszło do poważnego skażenia środowiska przez pobliską fabrykę plastiku, jest przykładem, gdzie cierpi cała społeczność, bez względu na płeć. 

To jednak Japonki mają głos – poznajemy życie w Japonii z ich perspektywy i odczuwamy ich emocje, nierzadko dużo bardziej dramatyczne ze względu na utrwalony przez wieki status kobiet. Dobrze jednak, że niektóre problemy rozciągane są na całe społeczeństwo, bez oszukiwania, że to tylko problem kobiet.

Ponura wizja Japonii

Ta książka może wielu osobom odczarować obraz Japonii jako kraju kwitnącej wiśni, przechadzających się po ulicach gejsz czy też – z drugiej strony – państwa będącego jedną nogą w przyszłości ze względu na rozwój technologiczny. Po lekturze „Kwiatów w pudełku…” okazuje się bowiem, że ten kraj boryka się wciąż z ogromnymi problemami, a wprowadzenie zmian może zająć wiele dekad. 

Karolina Bednarz rysuje obraz dość dramatyczny. Wynika to głównie z tego, że w książce praktycznie nie ma przykładów na to, żeby życie Japonek było choć w drobnym stopniu pozytywne. By posłużyć się metaforą z cytatu na początku – autorka nie pokazuje nam praktycznie żadnych Słońc, a tylko same Księżyce. I choć poruszenie tych problemów jest bardzo ważne, łyżka miodu w tej beczce dziegciu by nie zaszkodziła. Mimo że w ostatnim reportażu „Tradycja? Jaka tradycja?” autorka przytacza kilka postaci „buntowniczek”, nie są to również przykłady napawające optymizmem, bo zaraz pojawia się kontrargument o społecznej, systemowej czy ekonomicznej dyskryminacji. 

Dramatyzujesz

Emocjonalny impakt tej książki jest tak silny, że momentami czytelnik może zupełnie zapomnieć o takich sprawach, jak warsztat autora, zabiegi stylistyczne czy inne redaktorskie kwestie. Karolinie Bednarz trzeba przyznać, że pisze niezwykle płynnie, lekko i angażująco, co moim zdaniem jest wyznacznikiem dobrego reportażu. 

Styl autorki wyróżnia się. Stosuje ona wiele bardzo krótkich zdań oznajmujących, które nadają tempo lekturze. Często następuje coś, co określam mianem „dramatycznego zawieszenia głosu”, gdy jedno zdanie jest celowo przeniesione do nowego akapitu. Autorka w ten sposób podkreśla ważność danej informacji, pozwalając jej wybrzmieć. Tym samym nadaje również nader podniosły ton. Czytając, aż ma się ochotę zawiesić na chwilę głos, niczym prezenter telewizyjny. Można to zaobserwować między innymi w poniższych przykładach: 

Hikari rozdaje każdemu uczniowi kartkę z wypisanym po japońsku dialogiem i jego tłumaczeniem na angielski. Mają je przeczytać trzykrotnie, a po każdym razie narysować “parówkową ośmiornicę”. Dosłownie: pociętą parówkę, która przypomina kształtem ośmiornicę. 

Uczniowie mają siedemnaście lat. 

albo

Nikogo nie obchodzi jej doświadczenie. Dla wszystkich jest tylko starą kobietą. 

Ma czterdzieści kilka lat. 

Jednym ten zabieg zapewne pomoże się wczuć w opisywane historie, inni mogą go jednak uznać za przesadne udramatyzowanie tekstu. Tak czy inaczej, jest to wyraźny wyróżnik stylu autorki w tej książce. 

Ważne jest również skupienie na bohaterkach, które – w większości przypadków – nazwane są z imienia, co pozwala się jeszcze lepiej wczuć w ich historie. Wyraźnie widać emocjonalne zaangażowanie autorki w opisywane przypadki. To świetnie, że Karolina Bednarz nie tylko mogła samodzielnie przeprowadzać wywiady bez pośrednika w postaci tłumacza, ze względu na swoją znajomość języka japońskiego, ale również potrafiła przybliżyć czytelnikowi niuanse japońskiej kultury, które mogły być dla niego niezrozumiałe, nie popełniając przy tym żadnego międzykulturowego faux pas. Myślę, że osoby mniej zaznajomione z tematyką Japonii skorzystają z zamieszczonego na końcu „Słowniczka japońskich pojęć”, a ci, którzy będą chcieli dowiedzieć się więcej, ucieszą się z obszernej bibliografii. 

Wydawnictwo Czarne znane jest z doskonałych reportaży i „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet” Karoliny Bednarz nie jest wyjątkiem. Książka ta ma szansę stać się dla wielu osób zakochanych w tak zwanym Kraju Kwitnącej Wiśni kubłem zimnej wody, pokazując go jako państwo wielu głęboko zakorzenionych problemów, których trudno będzie się wyzbyć. To niewątpliwie publikacja o wydźwięku feministycznym – jakże ważny głos w dyskursie o Japonii. Warte polecenia każdemu.

 

„Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet”
Autor: Karolina Bednarz
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

zatrudnienie kobiet   kobiety   kultura   równouprawnienie  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy