Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Język JĘZYK JAPOŃSKI – JAK NAM SIĘ PRZEDSTAWIA I CZYM MOŻE NAS ZASKOCZYĆ?

Tamako Kataoka/Fujiland

02.07.2013 | 07:02
Autor: Konrad Rumiński

Każdy fan ma swoje skojarzenia i ulubione rzeczy związane z Japonią. Przychodzi jednak taki moment, gdy pasja napotyka naturalną barierę w postaci niezrozumiałego języka. Jakim językiem jest japoński?

Przede wszystkim jest to język z pierwszej dziesiątki największych języków świata pod względem liczby użytkowników. Mówi nim trzy i pół raza więcej ludzi niż językiem polskim. Używa się go nie tylko w Japonii, ale wszędzie tam, gdzie mieszkają Japończycy i osoby japońskiego pochodzenia – przede wszystkim w Brazylii i Stanach Zjednoczonych. Jest też jednym z języków oficjalnych wyspiarskiego państwa Palau, położonego na Oceanie Spokojnym. Jako ważny język obcy rozpowszechniony jest także wśród starszego pokolenia Koreańczyków i obywateli Tajwanu, co stanowi świadectwo czasów kolonialnych, kiedy Japonia uznawała te kraje za integralną część swojego terytorium. Japoński to także język popkultury, znanej choćby pobieżnie chyba wszystkim Czytelnikom, oraz narzędzie, którego ludzie uczą się po to, by do Japonii wyemigrować.

W naszym kraju, podobnie jak chyba w całym świecie zachodnim, do japońszczyzny zupełnie niezasłużenie przyklejono łatkę egzotyczności. Owszem, język japoński różni się w znaczącym stopniu od języków indoeuropejskich, w tym od polskiego czy angielskiego, jednak naprawdę wiele cech i elementów dla niego charakterystycznych spotkamy też w sąsiednich językach Azji Wschodniej i Południowej, jak choćby w koreańskim, i szerzej, w wielu innych, choć nie tak popularnych językach świata. Jest tak nawet mimo braku jednoznacznie zrekonstruowanego pokrewieństwa japońszczyzny z jakimkolwiek zachowanym i zbadanym językiem.

Skąd więc wziął się japoński? Można udzielić odpowiedzi oczywistej, że ze wzajemnej interakcji ludzi, z których w końcu wyłonili się Japończycy. Jednak etnogeneza mieszkańców Archipelagu to temat na oddzielny artykuł, a tym razem pozostaniemy w ścisłym kręgu refleksji o języku. Niektórzy łączą więc japoński z koreańskim, inni chcieliby powiązania go z rodziną ałtajską, a jeszcze inni postulują wydzielenie odrębnej rodziny języków japońskich dla japońskiego i wszystkich jego dialektów. Ta niedookreśloność nie świadczy jednak w żadnym razie o wyjątkowości japońskiego, bo nie jest on jedynym językiem, którego rodowód nastręcza językoznawcom trudności. Zwolennikom koncepcji swoistej unikatowości japońszczyzny trzeba jednak przyznać rację w jednej kwestii – żaden inny język świata nie wykorzystuje w normalnych warunkach trzech, a czasami nawet czterech systemów pisma naraz w jednym zdaniu. Tymczasem w języku japońskim naprawdę nie jest to nic nadzwyczajnego. Mamy przecież używane komplementarnie dwa pisma sylabiczne – hiragana i katakana, pismo logograficzne – znaki chińskie i wykorzystywany od czasu do czasu uzupełniająco alfabet łaciński.

Kiedy ludzie pierwszy raz słyszą japoński, dziwią się, że nie jest on językiem szorstkim, lecz melodyjnym, a słowa w nim wymawiane nie są krótkie i nie kończą się gwałtownie. Z tego względu, język japoński bywa nazywany „włoskim językiem Azji”. To charakterystyczne brzmienie wynika z faktu, że niemal wszystkie słowa japońskie kończą się na samogłoski i nie ma w nim właściwie towarzyszących sobie spółgłosek, z których słyną np. takie języki jak polski albo czeski.

Samogłoski japońskie mogą być długie lub krótkie i to rozróżnienie jest dystynktywne – oznacza to, że istnieje duża grupa słów, które pomijając znaczenie, różnią się jedynie długością samogłoski. Zjawisko to nosi nazwę iloczasu i spełnia tę samą funkcję w przywołanym tu wcześniej języku czeskim – to tak dla porównania. Poprawna wymowa długich i krótkich samogłosek stanowi w początkowym okresie nauki pozornie jedyną trudność dla Polaków chcących nauczyć się japońskiego. Jest tak oczywiście, o ile pamiętają oni o jeszcze jednej rzeczy: znane z wywodzącej się z angielskiego transkrypcji dźwięki takie jak „chi”, np. w wyrazie „Chiba” i „shi”, np. w wyrazie „Shizuoka” wymawia się miękko, zupełnie jak po polsku: „ć”, „ś”. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że japońska wymowa nie jest trudna. Nie jest to jednak do końca prawda, bowiem w języku japońskim istnieje inny niż w języku polskim (a podobny do tego w języku norweskim) akcent toniczny i skomplikowane reguły z nim związane. Doskonałe opanowanie akcentu to dla cudzoziemca wielkie wyzwanie – to po akcencie i ewentualnych odstępstwach od ustalonego standardu Japończycy poznają przez telefon swoich rodaków, a bardziej wprawni niekiedy nawet region, z którego pochodzi rozmówca. O cudzoziemcach mówi się, że akcentują wyrazy zawsze tak samo, co normalnie nie zdarza się Japończykom. Akcent w języku mówionym, obok znaków chińskich w języku pisanym, pomaga odróżnić od siebie niezliczone pary i całe grupy na pierwszy rzut oka tak samo wyglądających wyrazów. Cudzoziemcom w języku mówionym pomaga jedynie dobre ucho i kontekst, a w języku pisanym znajomość ideogramów. Japońska wymowa, choć przyjemna dla ucha, często bywa bardzo zdradliwa.

W tym miejscu warto wymienić i pokrótce omówić inne cechy, które rzeczywiście odróżniają japoński od znakomitej większości języków europejskich i ze względu na to mogą na pewnym etapie stanowić niemałe wyzwanie dla uczących się. Po pierwsze, składnia. W języku japońskim określające zawsze stoi przed określanym, a element występujący w funkcji orzeczenia, wyjąwszy specyficzne przypadki z języka mówionego, sytuuje się zawsze na ostatnim miejscu w zdaniu. Luźniejsze są też związki podmiotu z innymi częściami zdania, bo wypowiedzenia budowane w japońskim skoncentrowane są wokół tematu wypowiedzi. Jeżeli kontekst i temat wypowiedzi jest znany, podmiot bywa najczęściej w ogóle opuszczany.

Co do budowy wewnętrznej języka, to człony przyimkowe czy też wykładniki przypadków, nazywane w tradycji japonistycznej partykułami, pojawiają się bezpośrednio po elementach, które modyfikują, a nie przed nimi, jak w większości języków spotykanych na naszym kontynencie. Inna też i problematyczna z naszego punktu widzenia jest klasyfikacja części mowy – np. japońskie przymiotniki dzielą się na dwie grupy, z których jedna jest bardzo podobna do rzeczowników, a druga do czasowników w naszym rozumieniu.

Ogólnie rzecz biorąc, Japończycy dzielą swoją mowę na nieodmienne części mowy (w tym rzeczowniki i zaimki oraz niektóre przymiotniki), odmienne części mowy (czasowniki i przymiotniki), partykuły, spójniki, przysłówki, trzy grupy słów odzwierciedlających dźwięki, stany emocjonalne i fizyczne, a także liczebniki i powiązane z nimi słowa kategoryzujące to, co jest liczone, zwane klasyfikatorami. Część widocznych tu różnic wynika z faktu, że w języku japońskim nie występuje liczba mnoga ani rodzaj gramatyczny w rozumieniu europejskim. Nie ma też odmiany czasownika przez osoby; odmienia się go tylko przez tryby i czasy. Struktura czasów jest mniej skomplikowana niż w języku polskim i znacznie mniej niż w języku angielskim czy francuskim. Językoznawcy wyróżniają w języku japońskim jedynie dwa czasy: przeszły i teraźniejszo-przyszły. Bardziej rozbudowany jest natomiast repertuar zaimków osobowych i wskazujących.

Jeżeli chodzi o szeroko pojętą stylistykę, to język japoński, przede wszystkim mówiony, narzuca użytkownikom w zależności od ich płci, wieku i statusu nieco inne reguły budowania wypowiedzi, jednak przebiega to zupełnie inaczej niż w językach europejskich i pozostawia mówiącym znacznie mniejszą dowolność. Istnienie opisywanego tu dużego, lecz uporządkowanego zróżnicowania umożliwia wprawnemu użytkownikowi japońszczyzny rozpoznanie skomplikowanych zależności istniejących pomiędzy uczestnikami komunikacji, nawet jeżeli któryś użytkownik jest cudzoziemcem i nie do końca rozumie treść wypowiedzi. Znawcy często nawet mówią, że nie sposób wypowiadać się poprawnie po japońsku bez wcześniejszego zdania sobie sprawy ze swojego usytuowania w grupie.

W języku pisanym reguły budowania wypowiedzi także różnią się znacznie w zależności od typu i celu tekstu, usytuowania jego nadawcy i odbiorcy, a sam japoński język pisany zdaje się być odleglejszy od języka mówionego w stopniu większym niż ma to miejsce w językach europejskich, choć jeden i drugi czasami się przenikają. Wydaje się, że osoba nie zapoznana jeszcze dostatecznie z językiem japońskim, a przebywająca między Japończykami, mogłaby odnieść wrażenie, że w zależności od sytuacji posługują się oni innymi językami: innym między przyjaciółmi, innym wobec przełożonych, innym, gdy czytają wiadomości, piszą teksty czy zagadują klientów w sklepach. Jest to jednak nieprawda, przynajmniej w sensie formalnym.

Do opisanej wyżej dychotomii dochodzi jeszcze duże zróżnicowanie dialektalne w ramach japońskiego języka mówionego. Obowiązujący język standardowy, oparty na dialekcie okolic Tokio, powstał poprzez wysiłek władzy centralnej w czasach, gdy Japonia budowała regularną armię na modłę europejską. Zastąpił on cieszący się wcześniej największym prestiżem język regionu Kioto, mający największy wpływ na rozwój japońszczyzny klasycznej. Potrzeba opracowania języka standardowego, który poprawni politycznie Japończycy tytułują „językiem wspólnym”, wynikała z faktu, że niektóre japońskie dialekty nie były (i nadal nie są) w pełni zrozumiałe dla wszystkich Japończyków i jego brak mógłby rodzić problemy związane z dowodzeniem wojskiem. Niektóre dialekty są nawet tak odległe od standardu, że mogłyby być traktowane jak odrębne języki. Podobna sytuacja panuje w Europie w środowisku języka niemieckiego czy włoskiego. Biorąc pod uwagę opisane tutaj i wyżej różnice, można by powiedzieć, że język japoński jest językiem potrójnie zróżnicowanym.

A jakim językiem japoński nie jest? Przede wszystkim ubogim. Głosy o rzekomym niedorozwoju japońszczyzny podnoszą się zawsze wtedy, gdy przywołuje się fakt istnienia w tym języku ogromnej ilości zapożyczeń z klasycznego języka chińskiego i angielskiego, stanowiących razem ok. 70% używanego słownictwa (wg różnych szacunków wyrazy sinojapońskie, pochodzące z chińskiego, stanowią od 40% do 60% zawartości słowników, a zapożyczenia z angielskiego nawet do 20%). Jednak mogłoby się okazać, że podobna sytuacja występuje w językach europejskich, przepełnionych latynizmami i wyrazami z greki klasycznej. Japoński nie jest też językiem trudnym; przy odrobinie samozaparcia i systematyczności można go po kilku latach nauki opanować na tyle, by móc swobodnie rozmawiać z Japończykami na każdy temat, obejrzeć komfortowo prawie każdy film i dość swobodnie czytać. Szczególnie, jeżeli języka uczymy się nie tylko z książek, ale poprzez interakcję z prawdziwymi Japończykami. Język japoński nie jest też łatwy. Współtworzy nieco inny obraz świata, obsługiwany przez inną i odległą od nas geograficznie i konceptualnie kulturę, przez co zakresy znaczeniowe pojęć w językach europejskich i japońskim pokrywają się jedynie w niewielkim stopniu. To właśnie jest chyba w tym języku najbardziej pociągające, ale i wymagające. Powoduje, że nie można poznawać języka japońskiego w zupełnym oderwaniu od japońskiej kultury, a japońskiej kultury w zupełnym oderwaniu od języka. I chyba najważniejsze - język japoński nie jest też egzotyczny. On jest po prostu japoński.

ŹRÓDŁA

Huszcza Romuald, Ikushima Maho, Majewski Jan, Gramatyka japońska z ćwiczeniami, t. I, Kraków 2003
Huszcza Romuald, Ikushima Maho, Majewski Jan, Gramatyka japońska z ćwiczeniami, t. II, Kraków 2004
Huszcza Romuald, Honoryfikatywność. Gramatyka, Pragmatyka, Typologia, Warszawa 2006
Ethnologue [Dostęp 26 czerwca 2013]

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

język japoński   edukacja  

NASZE ARTYKUŁY

Tamago – jajko w Japonii

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy