Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Gospodarka ONSENOWY PLAGIAT W SZANGHAJU?

Chiński Ōedo-Onsen-Monogatari; źródło: The Japan News/Yomiuri Shimbun (fot. Takahiro Suzuki)

05.01.2017 | 12:59
Opracowanie: Olimpia Widowska-Wielandt

Nowo otwarty chiński onsen z powodu swojej nazwy i wystroju wnętrza natychmiast stał się źródłem kontrowersji.

21 grudnia bieżącego roku na przedmieściach Szanghaju otwarto obiekt w stylu japońskich onsenów, którego nazwa i wygląd bardzo wyraźnie nawiązują do znajdującego się na tokijskiej Odaibie Ōedo-Onsen Monogatari. W chińskim przybytku mieszczą się liczne baseny do relaksujących kąpieli (także na świeżym powietrzu), restauracja i sklep, można również skorzystać z masażu. Japońską atmosferę podkreślają yukaty wypożyczane gościom na czas pobytu w onsenie czy tatami na podłogach pokojów do zażywania relaksu. Klienci poruszający się po obiekcie niejednokrotnie mają też okazję natknąć się na maskotki uderzająco przypominające japońskiego Kumamona z prefektury Kumamoto. Jeśli dodać do tego fakt, że ozdabiające onsen herby rodowe są bardzo podobne do tych używanych przez Ōedo-Onsen Monogatari, a nazwa chińskiego przybytku jest identyczna jak jego tokijskiego przodka, można odnieść wrażenie, że oba obiekty są ze sobą powiązane. Tym bardziej, że – jak podaje dziennik „The Japan Times” –  gorące źródła w japońskim stylu są w Chinach bardzo lubiane, a w Szanghaju działa już obiekt zarządzany przez japońskie przedsiębiorstwo Gokurakuyu Co.  

Okazuje się jednak, że operator tokijskiego obiektu, firma Ōedo-Onsen Monogatari Co. Ltd., zaprzecza jakimkolwiek powiązaniom ze swoim „odpowiednikiem” w Chinach. W umieszczonym na stronie internetowej oświadczeniu przedsiębiorcy można przeczytać, że prowadzone przez niego obiekty „znajdują się wyłącznie w Japonii, nie mamy też zagranicznych oddziałów, które używają nazwy Ōedo-Onsen”.

Co ciekawe, nie jest to pierwsza sytuacja tego typu, gdyż japońskie firmy niejednokrotnie uskarżały się na sprzedawane w Chinach podróbki ich produktów. Znana jest również sprawa z 2010 roku, kiedy to w parku rozrywki w Chengdu pojawił się robot niemal identyczny jak znajdujący się również na Odaibie Gundam. Na początku Chińczycy twierdzili, że ich model jest oryginalny, ale po nagłośnieniu całej historii postanowili zmodyfikować figurę tak, aby zlikwidować niezamierzone według nich podobieństwo. Ostatecznie robot został usunięty z parku, a jego władze zaprzeczały nawet, że kiedykolwiek istniał.

Z kolei przedstawiciel operatora szanghajskiego Ōedo-Onsen Monogatari wypowiada się w zupełnie innym tonie. W rozmowie z dziennikarzami poinformował, że choć formalnie oba przedsiębiorstwa nie są partnerami biznesowymi, to Japończycy udzielili pozwolenia na wykorzystanie w Chinach identycznej nazwy obiektu. Okazał również stosowny certyfikat, dodając, że jego pracownicy odbyli nawet szkolenie w tokijskim przybytku. Japończycy natomiast sprawdzają obecnie, czy istnieje możliwość rozwiązania problemu poprzez podjęcie odpowiednich kroków prawnych.

Ōedo-Onsen-Monogatari na Odaibie w Tokio; źródło: Tokyo Monorail

ŹRÓDŁA

The Asahi Shimbun
The Japan Times
South China Morning Post
Weird Asia News

TAGI:

Tokio   Chiny   kontrowersje   biznes  

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Origami z automatu

KONKURS

Konkurs

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy