Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Historia „BŁOGOSŁAWIONA WINA” I PIERWSZE KONTAKTY JAPONII Z ZACHODEM

pariwisatadunia.blogspot.com

12.04.2014 | 13:27
Autor: Anna Kołowiecka

O chlebie, okularach i morderstwie, które było początkiem wielkich zmian w dziejach Japonii i świata.

Rozpoczęcie nauki nowego języka, chociażby był zupełnie odmienny od tego, którym posługujemy się na co dzień, nie wydaje się dziś większym problemem. Wystarczy znaleźć odpowiedni kurs, podręcznik do samodzielnej nauki, kogoś, kto włada interesującym nas językiem i wykazuje minimum chęci, by nauczyć nas chociażby podstaw, czy – tu opcja dla nieco odważniejszych – po prostu pojechać do kraju, w którym danym językiem się mówi. I gotowe: po odpowiednio długim czasie i systematycznej pracy, włożonej w naukę języka, efekty zaczną być widoczne. Jedne języki łatwiej poznać i poskromić na własny użytek, inne – do tej grupy wlicza się zapewne i język japoński – wymagają dużo więcej czasu, uwagi i ćwiczeń. Z pewnością niejeden Czytelnik kiwa w tym miejscu głową. Czy zastanawialiście się jednak, jak cała sprawa wyglądała w przypadku pierwszych Europejczyków, którzy wylądowali na Wyspach Japońskich? Czy to oni najpierw zaczęli posługiwać się językiem wyspiarzy, czy też było właśnie na odwrót?

Pierwszy kontakt

Wszystko zaczęło się, jak to zazwyczaj bywa, od kontaktów handlowych. Statki portugalskie, które przybijały do wybrzeży Japonii wiozły na swoich pokładach nie tylko nowe i nierzadko cenne towary, ale i – a może nawet przede wszystkim – obcych, nieznanych ludzi, mówiących w nowym, dziwnym języku. Wiadomo na pewno, że pierwsze rozmowy nie były toczone ani po japońsku, ani po portugalsku, nie byłoby to najzwyczajniej w świecie możliwe. Kontakt nawiązano najprawdopodobniej za pomocą języka chińskiego. Tu jednak sprawą dyskusyjną pozostaje, czy to pracujący w japońskich portach wyspiarze posługiwali się językiem chińskim, czy też przybysze z Chin mówili po japońsku. Nie wiadomo także, czy marynarze, przybywający do portu, poznawali – i jeśli tak, to w jakim stopniu – język japoński. Wydawać by się mogło, że jest to całkiem prawdopodobne, jednak brak jest na to jasnych dowodów.

Przybycie handlarzy z Zachodu zwiastowało nadejście nowych czasów i zmian w wielu dziedzinach życia: od religii, przez sposób myślenia, technologię, po modę. Wielu Japończyków przyjęło religię chrześcijańską, misjonarze szerzyli myśl europejską, sprowadzili maszynę drukarską oraz nauczyli Japończyków nieznanego dotychczas malarstwa olejnego. Niezwykłą popularnością cieszyły się także ubrania oraz proste przedmioty codziennego użytku, takie jak okulary czy papierosy.

 „Błogosławiona wina”*

Jest to historia o pewnym wyspiarzu, którego haniebny uczynek popchnął do dalekiej podróży, a w konsekwencji do rozpoczęcia bezpośrednich (tu: bez użycia języka pośredniczącego) kontaktów między Japończykami a mieszkańcami zachodniej części świata.

Anjirō, tak bowiem miał na imię ów wyspiarz, po morderstwie, jakiego się dopuścił, ukrywał się początkowo przez czas jakiś w jednym z buddyjskich klasztorów. Gdy zaś dotarły do niego wieści o portugalskich statkach, stacjonujących u wybrzeży Japonii, postanowił opuścić kraj w obronie własnego życia. Dotarł do Malakki, gdzie nawiązał kontakt z Franciszkiem Ksawerym. Tak zaczęła się jego długa podróż, podczas której dobrze poznał język portugalski, przyjął religię chrześcijańską i wrócił do Japonii pod zmienionym imieniem: Paulo de Santa Fé. Było to latem 1549 roku.

W tamtym czasie rozpoczęła się działalność przedstawicieli chrześcijaństwa na ziemiach japońskich, jednocześnie z którą szła coraz sprawniejsza wymiana językowa. Język portugalski i łacina, nieodłączny element religii szerzonej przez misjonarzy, zawitały do Japonii. Jednocześnie przybyli uczyli się języka, jakim władali wyspiarze, by móc lepiej nauczać, ale i po prostu: by być w stanie nawiązać bliższe kontakty z autochtonami i ułatwić sobie codzienne funkcjonowanie. Nie trzeba oczywiście dodawać, że proces ten trwał latami, a dla obu stron nauka nie była wcale prosta.

Początki

Rok 1549, a w szczególności dzień 15 sierpnia, odznaczył się wyraźnie w historii kontaktów Japonii z „resztą świata”. Od tamtego czasu jezuiccy zakonnicy pracowali dla rozwoju chrześcijaństwa w Japonii, ale też zgłębiali tajniki języka japońskiego. Tak w 1551 roku powstało pierwsze kompendium dla przybywających misjonarzy, mające ułatwić im poznanie języka, którym mówili wyspiarze. Kompendium to nie zachowało się do dnia dzisiejszego.

Nieco inaczej ma się sprawa z późniejszymi dziełami wydawanymi na przywiezionej w 1590 roku do Japonii maszynie do pisania. Spośród wszystkich (ich lista liczy sobie łącznie 73 pozycje) do dziś przetrwało 31. Wśród nich znajdują się zarówno takie, które zostały napisane po japońsku, jak i te wydane po portugalsku i łacinie. Wszystkie zaś razem określane są mianem Kirishitan-ban (Wydania chrześcijańskie; zwrot ten odnosi się do dzieł wydanych w latach 1591-1614).

Jak już zostało wspomniane, nauka odbywała się w obie strony. Europejczycy, w większości zachwyceni językiem japońskim opisywali go w swoich listach i dziennikach. Szczególne zainteresowanie zdawała się budzić kwestia zmienności języka japońskiego i to, jak różnie można wyrazić tą samą rzecz w zależności od tego do kogo się mówi i czy mówiącym jest kobieta czy mężczyzna. Zachwyt ten nie słabł, nawet mimo oczywistych trudności i nieporozumień, jakich nie sposób uniknąć na tak wczesnym etapie rozwoju komunikacji.

Izolacja

„Wiek chrześcijaństwa”, jak czasem określany jest pierwszy etap nawiązania kontaktów z Zachodem, zakończył się w roku 1614. Wtedy to, w wyniku narastających konfliktów, które toczyły się także między zakonem jezuitów a franciszkanów (w owym czasie oba prowadziły już swoją działalność na terenie Japonii) zakazano chrześcijaństwa na terenie całego kraju. Misjonarze zostali wypędzeni z Wysp. Rozpoczął się okres sankoku, czyli izolacji Japonii.

Zakaz kontaktów z cudzoziemcami nie miał jednak takiej mocy, żeby cały dorobek, jaki pozostawili po sobie misjonarze poszedł w zapomnienie. Ślady po ich bytności w Japonii widoczne są chociażby w języku, w zwrotach używanych do dziś. Źródła podają w tym miejscu dobrze znane słowa, takie jak: pan (chleb), czy tabako (papierosy). Jak można przeczytać w książce zatytułowanej Krótka historia Japonii. Od samurajów po Sony:

Wczesny kontakt z Zachodem miał jeszcze inne konsekwencje. Do Japonii przywieziono dynię, kukurydzę, ziemniaki i bataty. W 1600 roku założono pierwszą plantację tytoniu, a plaga palenia do dziś jest zmorą społeczeństwa. Przywieziono także bawełnę.

Jeśli zaś chodzi o kulturę, to poza oczywistymi śladami chrześcijańskimi wzbogacił się też jej kulinarny sektor: „wiek chrześcijaństwa” przyniósł do Japonii tempurę, potrawę, którą wielu dziś uważa za danie rdzennie japońskie. W ukryciu kontynuowano także zgłębianie nauk europejskich. Zachód ze swej strony także nie utracił zainteresowania Japonią i nie zaprzestał badań nad kulturą i językiem japońskim.

Można powiedzieć, że ożywienie kontaktów Japonii z Europą Zachodnią, do którego w dalszej perspektywie przyczyniła się zbrodnia, popełniona przez Anjirō stała się – cytując tekst źródłowy – „błogosławioną winą”. I choć pierwszy etap otwierania się Japonii na świat zakończył się niezbyt szczęśliwie, to jednak nie ulega wątpliwości, że przyniósł on trwały ślad i podwaliny pod dalszy rozwój kontaktów z Wyspami Japońskimi oraz możliwość poznania nowego, fascynującego świata.

*Zwrot zapożyczony z książki Studia językoznawstwa japońskiego pod redakcją naukową Romualda Huszczy, Jarosława A. Pietrowa i Bartosza T. Wojciechowskiego, Warszawa 2013

ŹRÓDŁA

A. Wąsowicz-Peinado, Jak południowi barbarzyńcy uczyli się języka japońskiego, czyli pierwsze kontakty językowe między Japonią a Europą, [w:] Studia językoznawstwa japońskiego, red. R. Huszcza, J. A. Pietrow, B. T. Wojciechowski, Warszawa 2013
C. Totman, Historia Japonii, Kraków 2009
C. Andressen, Krótka historia Japonii. Od samurajów po Sony, Warszawa 2004
J. Tubielewicz, Historia Japonii, Ossolineum 1984
K. G. Henshall, Historia Japonii, Bellona, Warszawa

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

podróżowanie   sztuka   stosunki międzynarodowe   literatura   edukacja   konflikty   religia  

NASZE ARTYKUŁY

Serce Kiusiu – Fukuoka

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy