Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Muzyka ANIOŁKI JOHNNY’EGO, CZYLI JAK W JAPONII POWSTAJĄ GWIAZDY

Zespół Johnny's | allstaff.co.jp

30.01.2016 | 16:18
Autor: Martyna Wyleciał

Johnny & Associates jest firmą, która od ponad pięćdziesięciu lat wypuszcza na japoński rynek kolejne boysbandy. To fenomen na skalę światową. W jaki sposób rodzą się gwiazdy japońskiego popu?

Nie da się ukryć, że jednym z najpopularniejszych gatunków muzycznych w Japonii jest pop. Postrzegany jest on nieco inaczej niż na Zachodzie ze względu na brzmienie utworów oraz przede wszystkim na formułę zespołów muzycznych. Japońska muzyka popowa jest na tyle charakterystyczna, że dorobiła się własnego określenia: j-pop. Miało ono nie tylko wyróżnić ten gatunek na tle światowego popu, lecz także oddzielić go od innego rodzaju japońskich piosenek popularnych – kayōkyoku – który rozwinął się po II wojnie światowej.

Podwaliny pod j-pop położył Johnny Kitagawa, który stworzył agencję Johnny & Associates. Firma ta od ponad pięćdziesięciu lat poszukuje, szkoli i promuje kolejne gwiazdy japońskiej muzyki popowej. Jest to fenomen nie tylko w Japonii, ale i na świecie. Samego Johnny’ego Kitagawę można uznać za ojca j-popu, który wypromował boysbandy w Japonii i Azji.

Pierwszy z Johnnysów

Johnny Kitagawa, założyciel i właściciel największej kuźni talentów w Japonii, jest dziś żywą legendą. Człowiek, który stworzył j-popowe imperium w Japonii, urodził się w Los Angeles w 1931 roku, był synem buddyjskiego mnicha. Po wybuchu wojny na Pacyfiku wyjechał do Japonii i tam już pozostał. Walczył w wojnie koreańskiej, ale w latach 50. osiadł w Yoyogi.

Mieszkając tam, znalazł grupę przyjaciół, z którymi grywał w baseball i spędzał czas. Pewnego razu, oglądając film West Side Story, wpadł na pomysł, który miał potem zmienić oblicze japońskiego rynku muzycznego, a jego samego uczynić właścicielem firmy zarabiającej miliardy jenów. Johnny Kitagawa postanowił założyć zespół.

Nie był to zwyczajny zespół – mieli się w nim znaleźć sami przystojniacy, którzy jednocześnie śpiewaliby i tańczyli. Kitagawa wciągnął więc do zespołu kolegów z drużyny baseballowej, a nowopowstałą grupę nazwał od swojego imienia: Johnny’s. Miało to miejsce w 1962 roku. Choć zespół przetrwał zaledwie pięć lat, zapoczątkowany przez niego wzór przyjął się w Japonii, a potem w całej Azji. 

Johnny Kitagawa swoją przygodę z muzyką zaczynał w zespole Johnny's. Piosenkom wtedy było dużo bliżej do kayōkyoku niż j-popu, który znamy dziś; źródło: YouTube/TAKO 8888 

Jeden, by wszystkimi rządzić

Kitagawa nie tylko nie poprzestał na założeniu własnego zespołu, ale także powołał w 1962 roku agencję, która miała zająć się szkoleniem kolejnych muzyków. Johnny & Associates albo Janīzu Jimusho (Johnny’s Jimusho), jak po japońsku określa się tę firmę, jest obecnie największą kuźnią męskich idoli w Japonii. Przez ponad pięćdziesiąt lat działalności Kitagawa wypromował ponad trzydzieści zespołów i artystów solowych – nie licząc czasowych projektów specjalnych – a każdy z nich zyskał rozgłos i ogromną sławę. To osiągnięcie zostało przypieczętowane wpisem do „Księgi rekordów Guinnessa” w 2012 roku.

Wśród najpopularniejszych zespołów wypromowanych przez Agencję jest między innymi powstały na początku lat 90. SMAP, który do dziś jest aktywnym i jednym z najlepiej sprzedających się boysbandów w Japonii. Równie dużą popularnością, co starsi koledzy z wytwórni, cieszą się takie zespoły jak Arashi czy KAT-TUN. Są one także dużo bardziej rozpoznawane na Zachodzie. Jednymi z najmłodszych zespołów, które już oficjalnie działają na scenie muzycznej są między innymi Sexy Zone, charakteryzujące się tym, że w momencie debiutu jego członkowie byli bardzo młodzi, oraz debiutujący w 2014 roku Johnny’s WEST.

Obecnie nie wystarczy już, by członkowie zespołów ładnie wyglądali oraz dobrze śpiewali i tańczyli. Każda z debiutujących grup powinna mieć do zaproponowania coś nowego, co zainteresuje odbiorcę, bądź posiadać jakąś szczególną cechę lub umiejętności, które stałaby się wyróżnikiem. Kitagawa mówił nawet, że „członkowie nie są w zespole, bo fajnie wyglądają. Fajnie wyglądają, bo robią coś fajnego”. W 2002 roku debiutował na przykład zespół Kanjiani8, którego członkowie wywodzą się z regionu Kansai. Grupa miała być nowoczesną odpowiedzią na enkę, jednak ostatecznie ewoluowała w stronę nieco rockowych brzmień. Ponowne podejście do tematu „zespołu z Kansai” uczyniono w 2014 roku, gdy zadebiutował wspomniany już Johnny’s WEST. Zespół wyróżnia się między innymi tym, że jego piosenki są śpiewane w dialekcie ze wspomnianego regionu.

Piosenka „Eejanaika” zespołu Johnny’s WEST śpiewana jest w dialekcie Kansai; źródło: YouTube/Oriental das Traduções

Fabryka boysbandów

Oprócz oficjalnie działających zespołów istnieje również mnóstwo młodych artystów, którzy dopiero szykują się do debiutu. Funkcjonują oni pod zbiorczą nazwą Johnny’s Jr. Droga do kariery członka boysbandu jest bardzo trudna. Dzieci oddawane są pod opiekę Agencji w bardzo młodym wieku. Gdy przejdą one wstępny casting, zaczyna się ich intensywne szkolenie. Chłopcy mieszkają w dormitoriach, a ich życie wypełniają liczne treningi, które obejmują taniec, śpiew i wiele innych użytecznych umiejętności, niezbędnych do funkcjonowania w świecie przemysłu muzycznego.

Z chłopców, którzy wykazują największy potencjał, tworzy się następnie grupy, mające najpierw szkolić się w Johnny’s Jr. Awans ten pozwala już na występy na scenie. Większość back dancerów na koncertach popularnych boysbandów to członkowie Johnny’s Jr., którzy w ten sposób nabierają niezbędnego doświadczenia w występowaniu na scenie.

Jednakże awans do Juniorsów nie zwiastuje wcale szybkiego debiutu. W przeciwieństwie do rynku koreańskiego, gdzie nowe boysbandy debiutują dość często i dba się o to, by ciągle dostarczać nowe gwiazdy spragnionym odbiorcom, w Japonii dzieje się to dużo rzadziej. Oczywiście w przypadku Korei wpływa na to fakt istnienia wielu wytwórni, które prześcigają się w szkoleniu swoich debiutantów. Johnny's Entertainment dostarcza nowe grupy dość rzadko, stawiając na wieloletni trening i pewność, że końcowy produkt będzie dopracowany pod każdym względem. Zespół Kis-My-Ft2, choć zaistniał w Johnny’s Jr. w 2005 roku, na swój debiut musiał czekać sześć lat. Nawet wtedy grupa nie miała szczęścia, bo plany debitu zostały pokrzyżowane przez wielkie trzęsienie ziemi w rejonie Tōhoku i pierwszy oficjalny występ musiał zostać przełożony na lato.

Od rekrutów wymaga się pełnego posłuszeństwa, oddania i poświęcenia swojemu zespołowi. Chłopcy mają świadomość, że bycie w zespole jest niezwykle prestiżowym zajęciem, dlatego wkładają w trening wiele pracy i zgadzają się na wiele ograniczeń, które narzuca im Johnny’s Jimusho.

Młodzi muzycy z Johnny's Jr występują również w różnych programach, takich jak zaprezentowany powyżej „The Shōnen Club” (Shokura). Jest to dla nich forma treningu, a także promocji, dzięki której zyskują przychylność publiczności; źródło: YouTube/Ayu Winda

Jak wypromować idola

Firma opiekująca się tak wieloma młodymi ludźmi, odpowiedzialna za ich edukację i trening, musiała wypracować zasady, które pomogły jej działać przez kilkadziesiąt lat. Stworzono więc nie tylko opisany wcześniej system treningu, obejmujący wiele etapów prowadzących do oficjalnego debiutu, ale także strategie marketingowe, które pozwalają z sukcesem sprzedać produkt końcowy, jakim jest dany boysband (lub artysta solowy).

Dla Johnny’s Jimusho ważne jest to, by mieć pełną kontrolę nad swoim zespołem. Dlatego też nie można rozpowszechniać wizerunku zespołu, zdjęcia – a nawet okładki płyt – nie powinny być publikowanie na żadnych stronach internetowych poza oficjalną. Firma stara się dbać o to, by na stronach streamingowych nie pojawiały się nielegalne teledyski oraz nagrania z programów, w których występowali członkowie boysbandów. Programów takich jest natomiast bardzo dużo, gdyż przykłada się wielką wagę do tego, by członkowie swoją obecnością w mediach wciąż podsycali zainteresowanie zespołem. Idole występują w reklamach, promujących niemal wszystko – od jedzenia po kosmetyki. Część zespołów, jak choćby Arashi, ma własne programy rozrywkowe, np. „Arashi ni Shiyagare”, inne tylko pojawiają się w znanych stacjach telewizyjnych, by promować zespół.

Najwięcej przywilejów daje bycie w fanklubie. Johnny Kitagawa był pierwszym, który wprowadził w Japonii zjawisko klubu fanowskiego. Bycie członkiem Johnny’s Family Club pozwala nie tylko dużo łatwiej kupować bilety na koncerty (których nabycie poza fanklubem często graniczy z cudem, mimo że koncerty odbywają się w największych salach koncertowych czy na stadionach), ale także na otrzymywanie ekskluzywnych materiałów i wstęp na wydarzenia przeznaczone tylko dla klubowiczów. Posiadanie członkostwa daje poczucie większej zażyłości z zespołami i buduje dużo silniejszą więź między idolami a fanami, a na więzi tej bazuje cała idea boysbandów. Strategia ta działa bardzo dobrze, bo w Johnny’s Family Club jest zarejestrowanych ponad 2,5 miliona członków.

Członkowie zespołów nie mogą stracić swojej atrakcyjności w oczach fana. Zmniejszenie zainteresowania może przyczynić się do wielkich strat. Dlatego też firma narzuca swoim gwiazdom politykę niezawierania związków, co podsyca w fankach poczucie, że ich idol jest dostępny i warto się o jego uwagę starać. Co jakiś czas wybuchają skandale, kiedy któryś z muzyków zostaje przyłapany z dziewczyną, tak jak to było w przypadku Satoshiego Ōno – zdementował jednak plotki i obiecał nie spotykać się więcej z aktorką Suzu Natsume, z którą go widziano. Zdarza się jednak, że muzycy należący do Johnny’s Entertainment zawierają związki małżeńskie, zwykle jednak decydują się na to dużo starsi artyści – jak na przykład Takuya Kimura z zespołu SMAP, który ożenił się z byłą piosenkarką-idolką, Shizuką Kudō. Młodsze zespoły objęte są jednak polityką niezwierania związków. Członkowie zespołu nie tylko powinni być stanu wolnego, ale również stanowić wzór moralny. Wymaga się od nich nienagannego zachowania, a nieposłuszeństwo w tej kwestii może być karane wyrzuceniem z Agencji. Tak stało się w przypadku Kōkiego Tanaki z zespołu KAT-TUN, którego wyrzucono za złe zachowanie i pogwałcanie zasad.

Trzej członkowie Arashi w reklamie samochodu Nissan; źródło: YouTube/Club68

Czy istnieje życie poza Johnny’s Entertainment?

Opuszczenie Johnny’s Entertainment jest oczywiście możliwe i jeśli dokona się tego z błogosławieństwem Agencji, nie powinno to wpłynąć na karierę danego muzyka. Masahiro Motoki, aktor znany między innymi z oscarowego filmu Pożegnania” (Okuribito), był członkiem tria Shibugakitai, które debiutowało w 1982 roku. Artystom z Johnny’s Jimusho zdarzało się nawet grać w wielkich hollywoodzkich produkcjach, jak w przypadku Ninomiyi Kazunariego z Arashi, który zagrał jedną z głównych ról w Listach z Iwo Jimy” Clinta  Eastwooda. Jin Akanishi natomiast, należąc jeszcze do Agencji, wystąpił u boku Keanu Reevesa w filmie 47 roninów”.

Kariera aktorska nie jest niczym niespotykanym wśród muzyków należących do Johnny’s. Będąc w boysbandach, większość z nich podejmuje się gry w licznych serialach telewizyjnych. Jest to dla Agencji kolejna forma promocji swoich podopiecznych, którzy przyciągają dzięki temu następnych fanów, zainteresowanych ich rolami w dramach. Zwykle obecność muzyka w danym serialu wiąże się też z nagraniem specjalnej piosenki przez jego zespół, która zostaje wykorzystana jako ending.

Dramy z artystami z Johnny’s cieszą się dużą popularnością nie tylko w Japonii, ale też między innymi na Tajwanie czy w Hongkongu, dzięki czemu popularność japońskich boysbandów powolutku przenosi się na całą Azję, choć nigdy nie odbędzie się to na taką skalę jak w przypadku k-popu. J-pop bowiem wciąż pozostaje zjawiskiem bardzo hermetycznym i ukierunkowanym na japońską publiczność. Muzycy z Johnny’s Entertainment nie biorą udziału w żadnych konkursach muzycznych, nie przyjmują nagród, nie występują na festiwalach. Cała praca skierowana jest na przyniesienie zysku firmie i dlatego jest to jedno z najbardziej niebywałych zjawisk w przemyśle muzycznym. 

ŹRÓDŁA

Newsweek
Pop Matters
The Japan Times
JaME Polska
The Japan Times
Guinness World Records
The Japan Times

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

rozrywka   muzyka   celebryci   popkultura   j-pop  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy