Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Film HONOR I SZTUCZNA KREW. RECENZJA FILMU „YAKUZA WEAPON”

Filmweb

22.12.2015 | 23:06
Autor: Martyna Wyleciał

Mangowy absurd na wielkim ekranie, czyli Roboyakuza, hektolitry krwi i poszukiwanie zemsty.

Dystrybutor What Else Films ma ciekawą misję. Dostarcza polskiemu odbiorcy filmy dalekowschodnie według szczególnego klucza: im bardziej pokręcone, tym lepsze. Nie są one jednak bezmyślnie szalone – wręcz przeciwnie. Choć często to produkcje niskobudżetowe, charakteryzuje je dobra obsada, nietypowa forma i estetyka oraz tematy, które zaskakują swoją niekonwencjonalnością. Niższy budżet nie oznacza też nikomu nie znanych nazwisk, gdyż wśród reżyserów, których dzieła można znaleźć w kolekcji, są między innymi Shion Sono (autor m.in. filmu „Cold Fish”), Yūdai Yamaguchi czy Tak Sakaguchi. Dwaj ostatni odpowiedzialni są za film „Yakuza Weapon” (jap. Gokudō heiki), osobliwą historię opartą na motywie yakuzy. Film po raz pierwszy ukazał się w 2011 roku, a od czerwca tego roku dostępny jest w Polsce na DVD. Był on także wyświetlany w polskich kinach w ramach atrakcji towarzyszących dziewiątej edycji Festiwalu Pięciu Smaków.

Kwestia honoru

Głównym bohaterem jest Shōzō Iwaki, który wraca do swojego rodzinnego miasta z misją pomszczenia ojca. Nie jest to łatwe zadanie, bo na jego drodze stają kolejni przeciwnicy. Shōzō musi się zmierzyć ze swoją byłą dziewczyną, dawnym przyjacielem, a w końcu i z mordercą ojca – zdeprawowanym yakuzą, Kurawakim. Fabuła płynnie przechodzi od jednego zagrożenia do drugiego, po pokonaniu jednego przeciwnika pojawia się następny, a walkom nie ma końca. Gdzieś w połowie bohater przechodzi upgrade, zyskując nowe umiejętności, a raczej wyposażenie, przemieniając się w tytułowego Yakuza Weapon.

Wszystko to przywodzi na myśl pokonywane kolejnych poziomów w grze wideo. Każdy z przeciwników dysponuje coraz bardziej zabójczą (i dziwniejszą) bronią i trudniej go pokonać. Amunicja nigdy się nie kończy, a obrażenia głównego bohatera nigdy nie są na tyle poważne, by go znacząco spowolnić. Główny czarny charakter przypomina bossa w grze wideo, który dysponuje największą… spluwą. Dotarcie do niego i pokonanie go staje się celem całej historii, a walka z nim, przewidziana na sam koniec rozgrywki, sprawia najwięcej kłopotów. Dodatkowo główny bohater przez cały film ubrany jest w ten sam strój, co przywodzi na myśl awatary w grach, które po ustawieniu wyglądu nie zmieniają się aż do zakończenia rozgrywki.

Skojarzenie z grami wideo, wymagającymi zaliczenia coraz to wyższych poziomów trudności, nie jest jedynym, które nasuwa się podczas oglądania tego filmu. Pozostając przy temacie walk, należy wspomnieć, że większość z nich przeczy wszelkim prawom, a szczególnie prawu grawitacji. Skoki na wiele metrów w górę czy niemożliwe do wykonania akrobacje to tylko część nietypowych choreografii walk. Bohaterowie, niczym w kreskówce, potrafią, uderzając w budynek, wyżłobić w nim ogromną dziurę albo rzucić w inną osobę okrętem. Inaczej też reagują na obrażenia – pozbawieni kończyn wciąż są równie waleczni. Do tego warto dodać przerysowaną ekspresję bohaterów i bardzo określone cechy przynależne każdej z postaci.

Powodów, dla których wybrano taką konwencję, jest kilka, a tym, który wysuwa się na plan pierwszy, jest fakt, że „Yakuza Weapon” jest adaptacją mangi Kena Ishikawy. Mangaka ten zmarł w 2006 roku (film jest dedykowany jego pamięci), a zasłynął zarówno swoimi komiksami o charakterze historycznym, jak i tymi, w których robotyzacja jest głównym motywem. Wspaniałym zwieńczeniem filmu są napisy końcowe, gdzie widoczne są wyrywki z mangi Ishikawy, a przy nazwisku każdego aktora pojawia się komiksowy odpowiednik jego postaci.

Tak kręci Tak

Nawiązania do mangi można w filmie dostrzec w wielu aspektach i jest to zabieg niezwykle ciekawy, ale wymaga też od widza uodpornienia się na różne nieprawdopodobne zdarzenia. Trzeba bowiem powiedzieć, że są one chlebem powszednim dla reżyserów: Yūdaia Yamaguchiego i Taka Sakaguchiego. Pierwszy z nich znany jest z szalonych filmów łączących komedię z horrorem, których tematyka daleka jest od standardowej, o czym mogą świadczyć takie tytuły jak „Deadball”, będące zabawą „twórców z widownią za pomocą hektolitrów sztucznej krwi, kilogramów gumowych flaków i niezliczonej liczby piłek baseballowych”, jak opisuje film dystrybutor. Natomiast Tak Sakeguchi to nie tylko reżyser, ale też aktor (który występował również w kliku filmach Yamaguchiego). Jego działalność reżyserska to filmy spod znaku gore, a jako aktor nie stroni od szalonych scen w szalonych filmach. Jego umiejętności kaskaderskie przy tytułach takich tak „Yakuza Weapon” bardzo się przydają.

Tak Sakeguchi bowiem odgrywa główną rolę Shōzō Iwakiego i jest dobry w tym, co robi. Świetnie czuje się w przerysowanych scenach walk i kolejnych absurdalnych sytuacjach, w których stawia go scenariusz filmu. Jako niesforny yakuza wprowadza kilka zabawnych scen (jak ta, w której próbuje zapoznać się ze swoim ulepszonym ciałem).

 „Yakuza Weapon” nie jest filmem łatwym w odbiorze i jest raczej skierowany do specyficznych odbiorców, którym nie straszne są brutalne sceny gore, pielęgniarki rozbryzgiwane na suficie i ścianach serią za pomocą karabinu, dziewczyny przerobione na broń, bohaterowie z ohydnymi fetyszami czy przelane litry mało realistycznej sztucznej krwi. Którzy do tego wykażą się poczuciem humoru, pozwalającym odnaleźć w tym wszystkim powody do śmiechu. A także takim, którzy na czas oglądania są w stanie odłożyć logikę na półkę, by móc cieszyć się absurdalnością większości scen.

„Pokonam was ogniem i mieczem”

Widząc na okładce płyty młodego mężczyznę z przytwierdzonym do ręki ulepszonym karabinem maszynowym tego właśnie można się spodziewać. A z otwartym umysłem i dobrym nastawieniem można się przy tym filmie naprawdę dobrze bawić.

Jak na filmy o yakuzie – które „Yakuza Weapon” świetnie parodiuje – przystało, kreacja bohaterów jest dość specyficzna, począwszy od sposobu ubierania, a na formie wypowiedzi skończywszy. Zwykle w japońskich filmach gangsterskich używa się języka, który operuje krótkimi formami gramatycznymi, w swoim wydźwięku niegrzecznymi czy wręcz wulgarnym. Wiąże się to także ze specyficzną intonacją, która determinuje aktorów do mówienia głośno, wrzaskliwie i zaczepnie.

Ta specyficzna „gangsterska” mowa może sprawić wiele problemów tłumaczowi, bo wypowiedzi często mają charakter wulgarny, mimo że nie ma w nich wulgaryzmów, a niektóre kwestie są trudno przekładalne. Osoba odpowiedzialna za polską wersję językową „Yakuza Weapon” wykazała się dużą kreatywnością w wymyślaniu wyzwisk i wulgaryzmów, a wśród nich „półmózg” jest jedną z delikatniejszych. Dużo ciekawsze są obraźliwe metafory, jak: „Wiedz, że prędzej poślubię gronkowca niż ciebie”. Tłumaczka, postawiona przed trudnym wyzwaniem, poradziła sobie z nim bardzo dobrze i z pewnością wielu widzów doceni polskie akcenty, które przemyciła w swojej interpretacji. Niektóre rozwiązania momentami pozostawiają jednak pytanie o zasadność takiej ingerencji w kwestie bohaterów.

Na koniec warto dodać, że stronie audio-wizualnej filmu nie można nic zarzucić. Na płycie znajdują się także dodatki w postaci galerii zdjęć oraz zapowiedzi innych filmów dystrybuowanych przez What Else Film. Poniżej można obejrzeć trailer „Yakuza Weapon”:

źródło: YouTube/What Else Films

Tytuł: „Yakuza Weapon” (jap. Gokudō heiki)
Premiera światowa: 2011
Scenariusz i reżyseria: Yūdai Yamaguchi, Tak Sakaguchi (na podstawie mangi Kena Ishikawy)
Polski dystrybutor: What Else Films
Napisy: polskie
Dodatki:
– bezpośredni dostęp do scen i galeria,
– interaktywne menu,
– zwiastuny innych filmów dystrybutora.

ŹRÓDŁA

What Else Films
TV Tropes

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

film   yakuza  

NASZE ARTYKUŁY

Serce Kiusiu – Fukuoka

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy